Kultura
J. KURZAWA
J. KURZAWA

Tam, gdzie rodziły się opowieści

Z okazji Roku Stefana Żeromskiego 7 listopada w Miejskiej Bibliotece Publicznej odbyło się spotkanie autorskie z prof. Katarzyną Sobolewską - językoznawczynią z Instytutu Języka Polskiego Polskiej Akademii Nauk, prezes Stowarzyszenia im. Stefana Żeromskiego, badaczką jego życia i twórczości.

Wydarzenie połączono z promocją książki autorki pt. „Kondycja. Stefan Żeromski na Podlasiu”, ukazującej mniej znany okres w życiu twórcy „Ludzi bezdomnych” - jego pobyt w Łysowie w latach 1889-1890. To wówczas młody pisarz pracował jako guwerner, poznawał miejscową społeczność i odkrywał dramaty ludzkich losów, które później przetworzył w swojej literaturze.

Nowa publikacja prof. Sobolewskiej to nie tylko opracowanie biograficzne, lecz także swoisty miniprzewodnik po Podlasiu śladami młodego Żeromskiego. Autorka zaprasza czytelników, by wraz z nią przemierzyli drogi, którymi wędrował przyszły autor „Siłaczki”, poznając ludzi, miejsca i tematy, które na zawsze odcisnęły ślad w jego twórczości.

 

Guwerner – ktoś więcej niż nauczyciel

W pierwszej części spotkania prof. Sobolewska opowiedziała o mało dziś znanej roli guwernera – nauczyciela domowego, którym przez kilka lat był także Żeromski. – Na czym polegało zajęcie guwernera czy korepetytora? To były dwa różne zajęcia. Korepetytor tylko pomagał uczniowi, który chodził do szkoły, natomiast guwerner brał na siebie całą odpowiedzialność za edukację danego ucznia – wyjaśniała badaczka.

W końcu XIX w., szczególnie w rodzinach ziemiańskich, nauczanie domowe było powszechną praktyką. System szkolny w zaborze rosyjskim był niewydolny, a rodzice przekazywali wychowanie dzieci w ręce innych – guwernerów czy nianiek. – Światy dorosłych i dzieci to były różne światy. Rodziców cechował chłód emocjonalny, a pierwsza edukacja odbywała się w domu – mówiła prof. Sobolewska. W barwny sposób opowiadała, jak Żeromski, syn zubożałej rodziny szlacheckiej, podejmował kolejne prace jako korepetytor i guwerner, by utrzymać się i zdobyć wykształcenie. W Warszawie uczył chłopca z rodziny Józefowiczów, w Oleśnicy i Szulmierzu przygotowywał młodzież do egzaminów, aż w końcu trafił na Podlasie.

 

Dziewięć miesięcy w Łysowie

W Łysowie przyszły pisarz spędził dziewięć miesięcy – od grudnia 1889 do sierpnia 1890 r. Pracował tam jako guwerner u rodziny Dobrzyńskich, ucząc młodego Adama, syna Anieli Rzążewskiej. – Żeromski miał tam dobre warunki, niewiele pracy, więc skoncentrował się na życiu towarzyskim, romansowaniu i poznawaniu okolicy – relacjonowała prof. Sobolewska. A. Rzążewska chętnie woziła młodego guwernera po okolicznych dworach, prezentując go jako przybysza z wielkiego świata – z Warszawy.

Na Podlasiu Żeromski wzmacniał nadwątlone biedą zdrowie i korzystał z gościnności mieszkańców okolicznych dworów: Faӱttów z Patkowa Ruskiego, Kopciów z Patkowa Pruskiego, Grodzickich z Patkowa Francuskiego. Uroczystości rodzinne stwarzały okazję do zabaw, flirtów. Obiektami westchnień młodego nauczyciela były: właścicielka Łysowa – A. Rzążewska, doktorowa z Patkowa – Natalia Faӱttowa oraz guwernantka jej córek – Stanisława Lewinsson.

W Łysowie Żeromski notował na bieżąco w swoim „Dzienniku” spostrzeżenia i refleksje dotyczące zarówno środowiska chłopskiego, jak i ziemiańskiego. Dużo czytał, korzystając z bogatego księgozbioru Dobrzyńskich, a także archiwalnych czasopism i prac literackich zmarłego męża A. Rzążewskiej.

 

Wiedział, że dzieje się krzywda

To właśnie wtedy Żeromski poznał Podlasie i jego dramatyczną historię, zwłaszcza sprawę unicką. – To była dla niego całkowita nowość. Wiedział, że dzieje się tu coś strasznego, że ludziom dzieje się krzywda. Rozmawiał z chłopami, podsłuchiwał ich opowieści, notował obserwacje – mówiła prof. Sobolewska, wskazując, że z tych podlaskich doświadczeń wyrosły później nowele „Do swego Boga”, „Poganin” czy utwory „Mogiła”, „Uroda życia”, w których autor „Siłaczki” pokazał losy prostych ludzi walczących o godność i wiarę. Był pod wrażeniem determinacji, z jaką unici o nią się upominali. W swoim „Dzienniku” 2 lutego 1890 r. pisze o proboszczu z nieodległych od Łysowa Górek – ks. Jakubie Szpryngierze: „nie boi się wywiezienia, nie boi się kary pieniężnej, pójścia na Sybir. Żyje jak apostoł w sutannie (…) głosząc jawnie, że nie odepchnie unity, gdy ten doń przyjdzie na spowiedź (…) u niego kościół w niedzielę oblężony, unitów schodzi się moc taka, że żandarmi rady dać nie mogą”.

 

Historia sentymentalna i przewodnik

Książka „Kondycja. Stefan Żeromski na Podlasiu” ma dwie części. Pierwsza przedstawia losy młodego pisarza, druga – to miniprzewodnik po miejscach związanych z jego pobytem. – Chciałam, żeby czytelnik, stojąc przy ruinach dworu w Łysowie, mógł otworzyć książkę i od razu przeczytać, co się tam działo. To połączenie historii sentymentalnej opartej na faktach z przewodnikiem po regionie – tłumaczyła autorka.

Wspomniała też o szlaku S. Żeromskiego, który przebiega dziś przez okolice Łysowa. – To 11 km, które można przejść lub przejechać rowerem. Przy każdym z punktów stoi tablica informacyjna. Zapraszam wiosną, żeby ten szlak przemierzyć – zachęcała.

Spotkanie w siedleckiej bibliotece było także okazją, by przypomnieć, jak doświadczenia młodego nauczyciela wpłynęły na późniejszą twórczość Żeromskiego. – Wszyscy bohaterowie pisarza w młodości mają guwernerski czy korepetytorski epizod, nosząc w sobie ślady tamtego losu: biedy, pracy u obcych, poszukiwania godności i sensu, np. Joasia Podborska z „Ludzi bezdomnych” jest guwernantką, a „Syzyfowe prace” to opis realiów szkolnych w państwowej szkole rosyjskiej. Tu różni bohaterowie albo biorą lekcje, albo tych lekcji udzielają – zauważyła prof. Sobolewska.

 

Miłości i tajemnice

Nie zabrakło również wątku osobistego. Autorka przypomniała dwie ważne kobiety w życiu pisarza: Oktawię Rodkiewiczową, jego żonę, i Annę Zawadzką, siedlczankę, malarkę i matkę jego córki Moniki.

Związek z A. Zawadzką był głośnym tematem obyczajowym początku XX w. – Nie była żoną Stefana, ale za żonę się uważała. Co więcej – nie wiadomo w jakich okolicznościach, zmieniła nazwisko na Żeromska. Podejrzewamy, że ułatwił jej to ówczesny prezydent Rzeczpospolitej, który był kolegą młodego Żeromskiego. Legenda o ich ślubie była w dużej mierze jej własnym dziełem – opowiadała Sobolewska. To właśnie Anna i Monika sprawiły, że przez dekady w opinii publicznej funkcjonował mit o „drugim małżeństwie Żeromskiego”. Nawet jego pogrzeb na cmentarzu ewangelicko-reformowanym w Warszawie miał podtrzymać to przekonanie – choć pisarz formalnie nigdy nie przeszedł na kalwinizm ani nie uzyskał rozwodu.

Podczas spotkania padały pytania od słuchaczy świadczące o dużym zainteresowaniu twórczością i biografią pisarza. Wiele osób dzieliło się wspomnieniami z wizyt w Nałęczowie czy na szlaku Żeromskiego w Łysowie.

Na zakończenie można było nabyć książkę „Kondycja. Stefan Żeromski na Podlasiu” i zdobyć autograf autorki.

DY