W hołdzie historykowi Podlasia
To symboliczne podziękowanie historykowi Podlasia, człowiekowi o wielkiej skromności i kulturze za lata wnikliwej, badawczej pracy i naukową spuściznę. Wydarzenie zainaugurowała Msza św. w kościele św. Piotra i Pawła w intencji poległych podczas pogromu 16 listopada 1918 r. Następnie uroczyście otwarto nową ulicę, której patronuje historyk i Honorowy Obywatel Miasta Międzyrzec Podlaski. Inicjatywa nadania nazwy wyszła od międzyrzeckiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, którego J. Geresz był wieloletnim i cenionym współpracownikiem.
Ulica powstała w pobliżu parku i pałacu Potockich, tak ważnych dla mieszkańców i historii miasta. Łączy ul. Lubelską z ul. Janusza Kusocińskiego i docelowo ma odciążyć ruch na ul. Partyzantów. Inwestycja była wymagająca ze względu na bliskość rzeki, co wymagało wymiany gruntu, aby zapewnić stabilność nawierzchni. Drogę zaprojektowano z myślą o wszystkich użytkownikach – nie ma ograniczeń tonażowych. Wyposażono ją w kanalizację deszczową, elementy poprawiające bezpieczeństwo, barierki ochronne oraz ścieżki pieszo-rowerowe. Koszt inwestycji wyniósł 8,8 mln zł, z czego ponad 4,5 mln zł pochodziło z Rządowego Funduszu Dróg.
Czekali z otwarciem
Mieszkańcy korzystali z nowej drogi już wcześniej, jednak jej oficjalne otwarcie celowo przesunięto do czasu zakończenia przebudowy ul. Kusocińskiego. Władzom miasta zależało też, aby uroczystość odbyła się 16 listopada – w rocznicę śmierci dr. Geresza oraz tragicznych wydarzeń z listopada 1918 r.
– Ulice Geresza i Kusocińskiego mają duże znaczenie w układzie komunikacyjnym miasta. Ich zadaniem jest odciążenie zakorkowanej ul. Partyzantów – powiedział Paweł Łysańczuk, burmistrz Międzyrzeca Podlaskiego. – Trwa także budowa sygnalizacji na skrzyżowaniu ul. Lubelskiej i Partyzantów, co dodatkowo usprawni ruch. Przymierzamy się również do przebudowy skrzyżowania ul. Kusocińskiego z Partyzantów. Cała ta pętla powinna choć trochę odkorkować miasto – dodał.
Po krótkiej uroczystości na nowo oddanej ulicy w pałacu Potockich odbył się przygotowany przez TPN wieczór wspomnień o J. Gereszu.
Odszedł w setną rocznicę krwawych dni
– Każdy 16 listopada jest dla naszej rodziny trudny. Wracamy pamięcią do dni, kiedy byliśmy w komplecie – wspominał Artur Kozak, zięć śp. J. Geresza. – Pamiętam, z jaką pasją tata pracował nad lokalną historią i jak troszczył się o swoich uczniów. Żył tą społecznością i jej dziejami. Bardzo przeżywał wydarzenia listopada 1918 r., o których dużo pisał. Do ich setnej rocznicy przygotowywał się również emocjonalnie. Zmarł tuż po obchodach. Dziś mamy dowód wdzięczności lokalnej społeczności za to, czego dokonał. Jesteśmy z niego dumni, ale również wdzięczni mieszkańcom i władzom, że uhonorowali go w tak widoczny sposób. Może ta ulica nie tylko usprawni ruch w mieście, ale też sprawi, że wiele osób pomyśli o wartościach, o których tyle pisał i o które walczył tata – podsumował A. Kozak.
Życiorys i dorobek historyka przypomniał prezes TPN Andrzej Kurenda. Z kolei ks. infułat Kazimierz Korszniewicz, który przez lata przyjaźnił się i współpracował z historykiem, podkreślał, że był to uczciwy, skromny i szlachetny człowiek. – Dobry ojciec, mąż, katolik, patriota – mówił. J. Gersz był mocno zaangażowany społecznie, działał w Akcji Katolickiej i organizował kwesty na rzecz ochrony zabytków cmentarnych.
Cytował wielkich, żartował
Swoimi wspomnieniami podzieliły się również nauczycielki Izabela Trojanowska i Krystyna Męczyńska, które pracowały z dr. Gereszem w Liceum Ogólnokształcącym w Międzyrzecu. – Przyszliśmy do pracy tego samego dnia. Lubiliśmy się, bo wyznawaliśmy te same wartości. Pamiętam, że zawsze cichutko siedział w kącie. Był małomówny, ale czasem po jego minie widać było, że ma odmienne zdanie i zupełnie inaczej myśli – opowiadała I. Trojanowska.
Nie zabrakło zabawnych anegdot, m.in. o odwiedzinach w mieszkaniu nauczyciela, które dosłownie tonęło w książkach i nie było, gdzie usiąść. – On po prostu je kochał – dodała Trojanowska.
Germanistka K. Męczyńska mówiła, że na swoje imieniny otrzymywała od historyka jego publikacje z osobistymi dedykacjami. – To był niezwykle wnikliwy badacz Podlasia. Cichy, skromny, lojalny kolega. Razem pracowaliśmy w komisjach egzaminacyjnych. Cieszę się, że mamy widoczną pamiątkę po tak zasłużonym człowieku. Książki, choć wartościowe, są dziś rzadziej czytane, szczególnie przez młodzież – zwróciła uwagę.
Redaktor Katolickiego Radia Podlasie Sławomir Karczewski wspominał długoletnią współpracę dr. Geresza z rozgłośnią i audycje „Historia Podlasia”. Podczas spotkania zaprezentowano archiwalne nagrania.
J. Geresz był człowiekiem głęboko wierzącym. – Kochał Boga i tę miłość, tę wartość wpajal nam wszystkim. Kochał ludzi i swoją rodzinę. Był wspaniałym tatą. Może trudno to sobie wyobrazić, ale miał ogromne poczucie humoru. . Opowiadał wiele dowcipów, bo miał dużą wiedzę. Nie zawsze dużo mówił, a jeśli już coś powiedział, to zawsze mądrze. Cytował historyków i wielkich Polaków, a swoje dzieci wychowywał, odwołując się do ich mądrości. W domu ciężko pracował i wspierał żonę – dodał w rozmowie z „Echem” zięć historyka.
Wydarzenie zakończył XIX Marsz Patrolowy śladami Krwawych Dni Międzyrzeca, które miały miejsce tuż po odzyskaniu przez Polskę niepodległości.
MUSZ