Maryja wraca do szpitala
Kwestia ta okazała się jednym z najbardziej komentowanych punktów obrad. Zanim radni zagłosowali nad uchwałą, poproszono o przedstawienie historycznego kontekstu, który miał wyjaśnić, skąd w ogóle wzięła się pierwotna nazwa placówki. Dr Rafał Dmowski, dyrektor Archiwum Uniwersytetu w Siedlcach, przypomniał, że po raz pierwszy nazwa Szpital Miejski pw. Najświętszej Maryi Panny pojawiła się w źródłach z 1832 r., kiedy oddano do użytku nowy murowany szpital wybudowany przez radę opiekuńczą miasta Siedlce.
– Przez całą drugą połowę XIX w., mimo zaboru rosyjskiego, nazwa nie została zmieniona. Używano jej we wszystkich oficjalnych dokumentach zarówno podczas I wojny światowej, jak i w okresie międzywojnia. Warto zaznaczyć, że od 1925 r. w szpitalu pracowały siostry ze Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo, czyli szarytki – mówił, zaznaczając, że nazwy nie zmienili też Niemcy podczas II wojny światowej i tak naprawdę trudno ustalić, kiedy przestała ona obowiązywać. – Ostatni dokument z pieczątką z tą nazwą to 1950 r. Natomiast w protokołach rady miasta nigdzie nie występuje ona w pełnym brzmieniu. Najprawdopodobniej z wiadomych względów zaprzestano używania oficjalnej nazwy, nigdy nie znosząc jej oficjalnym dokumentem rady miasta. Chociaż według relacji kilku siedlczan pamiętających tamten czas, pod koniec lat 50 szpital nosił imię Feliksa Dzierżyńskiego. Problem w tym, że też nie ma dokumentu nadającego tę nazwę ani ją znoszącego – podsumował R. Dmowski.
Emocje kontra procedura i koszty
Najwięcej emocji nie wzbudziła jednak sama nazwa, lecz sposób procedowania uchwały połączonej ze zmianami w statucie Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej. Jako pierwsza głos zabrała radna Bożena Uziębło, której wystąpienie nadało ton dalszej debacie. – Procedujemy uchwałę, która miała dotyczyć jednego konkretnego zagadnienia: zmiany nazwy szpitala, jej przywrócenia. Tymczasem – jakby przy okazji – dołożono do niej zmiany w statucie. Tak nie powinno się procedować prawa. Zmiana nazwy to jedno, a statutu – drugie. Wrzucenie tego w pakiet jest niewłaściwe, nieprzejrzyste i nieuczciwe wobec mieszkańców i pracowników – twierdziła, sugerując, że powinny to być dwa odrębne projekty uchwał.
Radna podniosła także kwestię kosztów. – Kto zapłaci za tę zmianę? Nie mówimy tylko o szyldzie, ale o nowych tablicach, oznakowaniu terenu, wymianie dokumentacji, pieczątek, druków, aktualizacji systemów informatycznych, poprawie strony internetowej. Z czyjej kieszeni to zostanie zapłacone? Miasta czy mieszkańców, którzy ponoszą i tak wysokie koszty życia? Czy ma zapłacić szpital, który zmaga się z zadłużeniem? A może radni, którzy tak ochoczo głosują za zmianą, wezmą odpowiedzialność za sfinansowanie tej uchwały? – pytała. Dodała też, że postać Najświętszej Maryi Panny nie powinna być wykorzystywana politycznie.
To tylko 2,5 tys. zł
Wystąpienie B. Uziębło spotkało się z reakcją przewodniczącego rady Roberta Chojeckiego. – Ma pani prawo do własnego zdania, nawet jeżeli jest pani w błędzie. Nie będę tolerował insynuacji, że radni postępują nieuczciwie. Na to trzeba mieć konkretne dowody – stwierdził, dodając, że kwestia zmian w statucie była omawiana na komisjach.
Głos zabrał prezydent Tomasz Hapunowicz. – Nie chcę odnosić się do pani słów, ale się z nimi nie zgadzam. Mówi pani, że jest za zmianą nazwy, ale krytykuje pani jej koszty. Otrzymałem aktualną wycenę – wszystkie koszty rejestrowe, pieczątki itd. to 2,5 tys. zł. Nie musimy wymieniać szyldów. Kiedyś można o tym pomyśleć, ale nie teraz – podkreślił.
Poparcie, zastrzeżenia i deklaracje
Radny Robert Gryczka przyznał, że jest zaskoczony tym, iż dyskusja rozbija się o 2,5 tys. zł. – Przecież nasze diety są wyższe. Mogę przekazać swoją na ten cel, żeby szpital nie ponosił kosztów – zadeklarował.
W imieniu klubu KO wypowiedziała się Arletta Borkowska. – Pół roku temu słyszeliśmy o 30 tys. zł. Teraz okazało się, że to 2,5 tys., więc nie widzimy przeszkód. Klub popiera zmianę – zapewniła.
– Myślę, że na tej sali nie ma osoby, która protestowałaby przeciw przywróceniu historycznej nazwy. I nie czuję się absolutnie wykorzystywany politycznie przez to, że będę głosował „za” – oświadczył Robert Szczepanik z Bezpartyjnych Siedlec.
Okazało się jednak, że przeciwny był Maciej Drabio z Lewicy. – Będę głosował przeciw. „Pod wezwaniem” to zwrot stosowany w odniesieniu do kościołów, kaplic, domów pomocy, szkół; to tytuł religijny. Natomiast forma „imienia” nie jest używana w kontekście instytucji kościelnych – stwierdził. Odniósł się też do kosztów. – Poprzednia dyrektor SP ZOZ wyliczyła zmianę na 30 tys. zł. Jeśli ktoś myśli, że zakup pieczątek czy zmiany w KRS załatwią sprawę, grubo się myli. Trzeba będzie aneksować wszystkie umowy w systemach informatycznych. To będzie kosztowało znacznie więcej. Poza tym od swoich wyborców mam sygnał, że w przestrzeni publicznej jest nadreprezentacja patronów kościelnych i im to przeszkadza. Można było przeprowadzić konsultacje społeczne – dodał.
Prezydent Hapunowicz odpowiedział, że wcześniejsze szacunki na 30 tys. zł obejmowały wymianę neonów i nie odnoszą się do obecnej zmiany.
„Pod wezwaniem” czy „imienia”?
Pojawił się też wątek językowy. Radny Piotr Karaś wskazał, że historycznie właściwa jest forma „pod wezwaniem”, co potwierdził dr Dmowski.
Wszelkie wątpliwości rozwiał radca prawny Leszek Czapski. Zaznaczył, że choć forma „pod wezwaniem” przypisana jest do kościelnych osób prawnych, szczególnie parafii, żaden przepis nie zakazuje jej użycia. Podkreślił też, że szpital nie ma osobowości prawnej – posiada ją SP ZOZ – więc nie będzie konieczności aneksowania umów.
Ostatecznie prezydent zgłosił autopoprawkę przywracającą historyczną formę: „pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny”.
Po zakończeniu debaty radni przystąpili do głosowania nad uchwałą w sprawie zmiany statutu SP ZOZ obejmującą również przywrócenie nazwy. „Za” było 21 radnych, przeciw był M. Drabio, a B. Uziębło wstrzymała się od głosu.
DY