Kultura

Wspomnienia, świadectwa i lekcje historii

Ponad cztery dekady po narodzinach ruchu Solidarności w Siedlcach jego uczestnicy, badacze oraz młodzież spotkali się 5 grudnia w Bibliotece Głównej Uniwersytetu w Siedlcach, by wspólnie przypomnieć wydarzenia, które zmieniły bieg historii regionu i kraju.

Konferencja „Siedlecki ruch solidarnościowy. Refleksje po 45 latach” stała się okazją nie tylko do podsumowań, ale i ponownego odczytania dziedzictwa, które - jak podkreślano - wciąż wymaga pielęgnowania. - Pozwoliłem sobie dać spotkaniu podtytuł: „refleksje po 45 latach”, bo są one tym, w co jesteśmy bogatsi po upływie tego czasu.

Wiadomo, że pewne wydarzenia najlepiej widoczne są z oddali – tymi słowami dr hab. Dariusz Magier, dziekan Wydziału Nauk Humanistycznych UwS, rozpoczął spotkanie.

Współorganizatorem konferencji była Siedlecka Fundacja Pamięci, którą w 2024 r. powołano z inicjatywy Cezarego Kaźmierczaka. Jej prezes – Agnieszka Andrzejewska – mówiła o misji środowiska dawnych działaczy. – Fundacja powstała po to, by zachować dla przyszłych pokoleń pamięć o wydarzeniach, inicjatywach, organizacjach, pismach i wydawnictwach oraz o ludziach, którzy je tworzyli. Nie jesteśmy związani z żadną partią ani organizacją polityczną. Naszym jedynym celem jest dostarczanie wiedzy i upamiętnianie tamtych czasów – podkreśliła.

W emocjonalnym wystąpieniu odniosła się również do własnych doświadczeń. – Patrzę na was i jestem ogromnie wzruszona, bo tak naprawdę jesteśmy w starym gronie. Wszyscy się znamy. Kiedy mój mąż Mirek, a wtedy mój drużynowy drużyny żeglarskiej im. Bohaterów Stoczni Gdańskiej w I Liceum Ogólnokształcącym im. Bolesława Prusa, wprowadzał mnie w działalność Ruchu Młodej Polski, nie zdawałam sobie sprawy, jak to zmieni moje życie. Tak naprawdę wszystkie późniejsze wydarzenia były konsekwencją tego wyboru. Dla mnie, wszyscy byliście wtedy bohaterami, czułam się wśród was jak w rodzinie. Uczyłam się od was nie tylko solidarności, ale i odwagi oraz ceny, jaką płaciliśmy-przyznała.

 

„Metrum” – głos oporu

Pierwszy wykład wygłosił dr hab. Eugeniusz Wilkowski, analizując znaczenie pisma „Metrum” wydawanego przez siedlecki Komitet Oporu Społecznego, który powstał w pierwszych dniach stanu wojennego.- Niewiele ówczesnych środowisk opozycyjnych w kraju może się poszczycić takim dziedzictwem piśmienniczym – zaznaczył.

Szczególne znaczenie przypisał oświadczeniu KOS z października 1983 r. – To jeden z najważniejszych tekstów, jaki tu powstał. Autorzy, mając na uwadze sytuację w kraju po 13 grudnia 1981 r., podkreślali, że nawet krótkie okresy demoralizacji narodu są ogromne i nieodwracalne. Środowisko KOS przyjmowało drogę budowania niezależnego społeczeństwa określaną budowaniem wewnętrznej podmiotowości narodu. Zaznaczali, iż ich program jest programem konstruktywnego oporu, czyli tworzeniem na przekór złu faktów pozytywnych budowy niezależnego życia społecznego. Byli świadomi, że droga do niepodległości jest długa, stąd zaznaczali: czeka nas długi marsz. W dalszej części wskazywali, że przetrwać i zachować tożsamość zdolne jest jedynie społeczeństwo świadome, solidarne i zorganizowane – mówił.

W podsumowaniu podkreślił: – Dziedzictwo Solidarności powinno być jedną z warstw tożsamości kulturowej narodu.

 

Perspektywa teleksów PZPR

Dr hab. D. Magier w prelekcji „Siedleckie kalendarium wydarzeń 1980-1981 oczami władzy” przedstawił historię opartą na meldunkach przesyłanych z Komitetu Wojewódzkiego PZPR do centrali. Teleksy – jak mówił – pokazywały narastającą „gorączkę” partii wobec rodzącego się niezależnego ruchu. Władza szczególnie obawiała się takich wydarzeń, jak powstanie Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego „Ziemia Podlaska”, rocznica bitwy pod Iganiami czy wybuchu powstania styczniowego, wielotysięczne uroczystości 3 maja, alarm strajkowy po wydarzeniach bydgoskich czy sierpniowa mobilizacja w 1981 r. – Sytuacja narasta do punktu, który jest nierozwiązywalny w ówczesnej mentalności partii. Celem działania opozycji były demokratyzacja systemu, budowa niezależnych struktur społecznych, odrodzenia pełni pamięci narodowej, a nie tylko wybranych i interpretowanych po swojemu momentu z dziejów, solidarność robotnicza, międzynarodowa, wolność słowa i zgromadzeń. Żaden z tych postulatów nie był akceptowalny dla PZPR, która opierała swój system na ich zaprzeczeniu- podsumował.

Na koniec tej części studentka historii Anna Gugała zaprezentowała archiwalia solidarnościowe przechowywane w Bibliotece Głównej UwS. Wśród zbiorów znalazły się książki, czasopisma niezależne, przypinki, pamiątki z obozów internowania, kalendarze, notatki ręczne, plakaty, komunikaty, teleksy oraz fotografie.

 

Straceńcy czy wybrańcy?

Najbardziej oczekiwanym punktem programu był panel uczestników wydarzeń sprzed 45 lat: Cezarego Kaźmierczaka, Przemysława Maksymiuka, Krzysztofa Goławskiego, Romana Głowackiego, Marka Białego i Marka Boruca.

Kaźmierczak przyznał, że choć mieli umiarkowane poparcie społeczne, nikt nie wierzył w realną możliwość pokonania komunistów. Podkreślał znaczenie praktycznych działań: parafialnych bibliotek, spotkań, drukarni i transportu papieru.P. Maksymiuk mówił o poczuciu solidarności i nieustannej obecności służby bezpieczeństwa. M. Biały przypomniał o pomocy rodzinom działaczy. Wsparcie – obecność, dobre słowo i gotowość działania – było równie ważne jak konkretna pomoc. Po wyjściu z więzienia odpowiadał na pytania o „straceńców”: „trzeba być sobą, robić to, co uważam za właściwe”. Wspominał też o wielkiej roli swojej żony oraz o niedocenianym wkładzie kobiet, m.in. sióstr sakramentek, co zebrani nagrodzili brawami.

Goławski przywołał wartości rodzinne. – Nie można uważać narodu polskiego za naród straceńców. Jesteśmy narodem katolickim. Zawsze brałem udział w czymś, co będzie budować polskość i wiarę.I tym się kierowałem, wstępując do jakichkolwiek organizacji – stwierdził.

Głowacki wspominał strajk studencki Niezależnego Zrzeszenia Studentów 1981 r., który był częścią ogólnopolskiej akcji protestacyjnej. Studenci organizowali apele, kolportowali ulotki, wydawali własne czasopisma i inicjowali spotkania. W efekcie w proteście uczestniczyło około 700 osób. – Nasze postulaty o autonomię, samorządność, odrzucenie indoktrynacji stały się realne i słyszalne, ale zaczęła się inwigilacja – zaznaczył, jednocześnie dodając, że ogromnym wsparciem dla studentów byli księża, m.in. ks. Zbigniew Chaber oraz ks. Henryk Tomasik, którzy towarzyszyli strajkującej młodzieży i dodawali jej odwagi.

Boruc przypomniał o roli rolników. – Wieś była naturalnym zapleczem podziemia po wojnie. Czuliśmy spuściznę Wincentego Witosa i czuliśmy obowiązek kontynuacji ruchu niepodległościowego- oświadczył. Zwrócił uwagę, że rolnicza Solidarność wciąż jest niedostatecznie obecna w opracowaniach, choć bez zaangażowania wsi nie byłoby przełomów 1980-81 i 1989 r. – Nie byliśmy straceńcami – raczej pokoleniowo czuliśmy się wybrańcami jako cały ruch, rolniczy i miejski – podsumował.

 

Pamiątki, które mówią

W holu biblioteki otwarto wystawę okolicznościową. – Powstała dzięki bogatym zbiorom naszej biblioteki. Pokazujemy dokumenty życia społecznego, zdjęcia, przypinki, notatki. Nie wszystko zmieściło się w gablotach. Dzięki A. Andrzejewskiej nasze zbiory są unikatowe w skali kraju- podkreślała. Zwróciła się również z apelem: – Jeśli ktoś posiada pamiątki z tamtych czasów, zrobimy cyfrowe kopie, a oryginały wrócą do właścicieli. Chcemy powiększać nasze archiwum.

Na zakończenie uczniowie siedleckich liceów wzięli udział w warsztatach podziemnego druku „Powielacze wolności”. Pod okiem Leszka Jaranowskiego, drukarza z Krakowa, mogli zobaczyć, jak wyglądała konspiracyjna drukarnia i samodzielnie wydrukować ulotkę.

Konferencja stała się spotkaniem pokoleń – świadków historii, badaczy oraz młodych ludzi. Wspólne refleksje pokazały, że choć minęło 45 lat, tamten czas wciąż domaga się opowiadania i zrozumienia.

DY