Historie, które czekały na swój moment
Uroczystość, połączona z premierą nowej publikacji i otwarciem wystawy, podkreśliła, że to właśnie prywatne pamiątki i archiwalia najpełniej dopowiadają historię miasta. 8 grudnia w AP w Siedlcach odbył się Dzień Darczyńcy - święto tych, którzy przekazując rodzinne pamiątki, dokumenty i fotografie, wzbogacają zasób publicznej pamięci. Wydarzeniu towarzyszyły otwarcie wystawy „Siedleckie archiwa rodzinne” oraz promocja naukowej edycji „Protokołów posiedzeń Miejskiej Rady Narodowej w Siedlcach z lat 1944-1950” autorstwa dr. hab. Dariusza Magiera.
Wydarzenie otworzył dyrektor AP dr Grzegorz Welik, podkreślając znaczenie darów, dzięki którym instytucja może nie tylko gromadzić, lecz także udostępniać lokalne dziedzictwo. – W zasobach przekazywanych do archiwum można znaleźć niezwykłe materiały. Nie tylko przechowujemy je w magazynach, ale dzielimy się nimi w formie wystaw czy publikacji – mówił dyrektor. Podziękował darczyńcom, dzięki którym siedleckie archiwum wzbogaciło się o cenne dokumenty.
W tym roku wyróżniono trzy osoby: Mariana Jackowiaka, który przekazał imponujący zespół dokumentów rodziny Lodwichów; Włodzimierza Bieguńskiego, ofiarodawcę rodzinnych pamiątek Zaborowskich; oraz Adama Krzeskiego, od lat wspierającego AP kolejnymi materiałami. Co symboliczne, także i tym razem nie przybyli z pustymi rękami. – Chciałbym serdecznie podziękować za te dary – kolejne, a mam wrażenie, że wciąż niespodziewane. Dzięki nim archiwum żyje – podkreślał dr Welik.
Codzienność powojennego miasta
Podczas wydarzenia odbyła się promocja najnowszej publikacji „Protokoły posiedzeń Miejskiej Rady Narodowej w Siedlcach z lat 1944–1950”, którą opracował dr hab. D. Magier, dziekan Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu w Siedlcach. W swoim wystąpieniu zwrócił uwagę na unikalność materiału źródłowego, nad którym pracował wiele miesięcy.
– Protokoły, na pozór suche, urzędowe zapisy, potrafią odsłonić obraz dużo bogatszy, niż się wydaje. To zwierciadło epoki, zapis doświadczeń społeczeństwa, zwłaszcza gdy dotyczą tak dramatycznego okresu, jak przejście od II wojny światowej i okupacji niemieckiej do czasu powojennego, który w polskiej odsłonie oznaczał sowietyzację rzeczywistości społeczno-politycznej – tłumaczył.
Badacz wskazywał trzy wymiary, które protokoły ujawniają: codzienność zrujnowanego miasta, proces politycznego zawłaszczania przestrzeni publicznej oraz praktykę kancelaryjną i mechanizmy kontroli zapisu.
– W dokumentach tych aż buzuje codzienność powojennego miasta. Czytamy o głodzie i chłodzie, konieczności przydziału mieszkań, epidemiach i braku podstawowych produktów. Gdzieś w tle słychać głosy przesiedleńców, repatriantów, warszawiaków wypchniętych z ruin stolicy. Wszystko to wpisane jest w na pozór suchy rejestr uchwał i decyzji, jakby zamknięte w kancelaryjnym formularzu protokołu. Jednocześnie obserwujemy, jak uchwały i zapisy wprowadzają nowy porządek ideologiczny: zmieniają nazwy ulic, określają rytuały życia społecznego, porządkują pamięć zgodnie z oczekiwaniami władzy – mówił autor.
Jak dodawał, nie sposób odczytywać protokołów bez świadomości, że stanowiły one również narzędzie polityczne: – Z czasem znikają ślady realnej debaty, a pojawiają się rytualne formuły jednomyślności. Protokół nie tylko opisuje rzeczywistość – on ją tworzy.
W książce znalazł się pełen zbiór protokołów funkcjonującej w latach stalinizacji Miejskiej Rady Narodowej – organu o ograniczonej autonomii, podporządkowanego strukturze państwowej. – To źródło doskonale pokazuje, jak samorząd – jeszcze w latach 1944-46 posiadający pewne pole działania – stopniowo tracił niezależność. Po 1947 r. widzimy już pełną stalinizację – wyjaśniał Magier.
Publikacja jest już dostępna w siedzibie Archiwum Państwowego, a wkrótce trafi do siedleckich bibliotek.
Niezwykła rodzina, niezwykłe losy
Kolejnym punktem wydarzenia było otwarcie wystawy „Siedleckie archiwa rodzinne” przygotowanej przez Beatę Troć z AP. Ekspozycja pokazuje, jak ogromną wartość mają prywatne dokumenty – te, które często przetrwały jedynie dlatego, że ktoś odłożył je kiedyś do szkatułki, pudełka czy szuflady, a następnie przekazał do archiwum.
Pierwsza część poświęcona jest Ewaldowi Lodwichowi-Ledwie – pochodzącemu z Siedlec pastorowi ewangelickiemu, działaczowi społecznemu i pedagogowi. Jego historia – od nauki w miejscowym gimnazjum, przez studia w Dorpacie i działalność plebiscytową na Mazurach, po konspiracyjną służbę w czasie wojny i tajne nauczanie – ukazana jest dzięki zbiorom przekazanym przez jego zięcia M. Jackowiaka. – To znakomite źródło historii miasta: tajne nauczanie, działalność AK, życie w okupowanych Siedlcach – zaznaczyła B. Troć.
Podczas wernisażu dyrektor archiwum UwS dr Rafał Dmowski, korzystając z obecności wiceprezydenta Siedlec Dariusza Stopy, zaapelował o złożenie wniosku do Instytutu Pamięci Narodowej w sprawie wpisania grobu rodziny Lodwichów do ewidencji grobów weteranów walk o wolność i niepodległość. – Narody, które tracą pamięć – giną, a my mamy bohaterów, o których na wiele lat zapomniano. To dzięki B. Troć, tej wystawie znowu możemy mówić o niezwykłym siedlczaninie i jego rodzinie. Pastor ewangelicki w mieście, w którym nie było zboru, obrońca polskości Mazur to unikat w skali kraju. Musimy zadbać o jego grób – podkreślał. Wiceprezydent Stopa zadeklarował wsparcie.
Dokumenty z życia kolejarzy
Druga część ekspozycji prezentuje dokumenty dotyczące Stefana Zaborowskiego – zawiadowcy elektrowni kolejowej w Siedlcach, oraz jego ojca Franciszka. Przekazał je W. Bieguński, regionalista i genealog, a są to dyplomy, świadectwa, materiały ulotne związane z pracą na kolei. – One też mają dużą wartość, ponieważ opowiadają historię miasta – zaznaczyła kuratorka wystawy.
Sam darczyńca podczas wernisażu mówił o znaczeniu przekazywania dokumentów do instytucji publicznych. – Ludzie potrafią wyrzucić na śmietnik całe rodzinne archiwa, nawet pamiątki po powstańcach warszawskich. Moja rodzina mieszka tu 250 lat, a te dokumenty mogą komuś pomóc zrozumieć, jak żyło miasto. Część zbioru jest już zeskanowana i wkrótce będzie dostępna w internecie – dodał W. Bieguński.
Projekt przypominający o korzeniach
Troć przypomniała, że projekt archiwów rodzinnych realizowany jest przez AP od 2018 r. – Jego celem jest uświadomienie społeczeństwu, jak ważne są dokumenty, materiały, fotografie, które posiadamy w domowych zbiorach. To fragmenty naszej historii, często nieznanej. Czasem myślimy, że w naszej rodzinie nie mamy ciekawych postaci, które nie uczestniczyły w istotnych wydarzeniach. Tymczasem wystarczy zajrzeć do starego pudełka czy szuflady, by odkryć opowieści, o których nie wiedzieliśmy – zachęcała archiwistka.
Dzień Darczyńcy przypomniał: historia miasta nie żyje tylko w oficjalnych dokumentach, ale przede wszystkim w rodzinnych archiwach, m.in. w niepozornych teczkach, starych albumach, które kryją losy, emocje, dramaty i wybory ludzi. A archiwum – dzięki darczyńcom – staje się miejscem, w którym lokalna pamięć zyskuje nowe życie.
DY