Nie naprzykrzaj Mi się!
Wbrew poleceniu Izajasza wzbrania się on przed spełnieniem zachęty proroka do proszenia o ów znak. Drugą reprezentuje św. Józef, który w przeciwieństwie do krnąbrnego króla z pierwszego czytania przyjmuje instrukcje dane od Bożego posłańca.
Rodzi się we mnie współczucie dla Achaza. Przecież Jezus sam będzie pouczał faryzeuszy żądających od Niego znaku, że „żaden znak nie będzie temu pokoleniu dany, prócz znaku Jonasza”. Proszenie o znak z nieba jawi się jako wystawianie Boga na próbę. Graniczy z postawą zwyrodniałej pychy. Dlaczego więc prorok tak surowo potraktował króla? Uczynił to, ponieważ władca Izraela, zasłaniając się pobudkami religijnymi, ukrywał swoją przewrotność. Chciał polegać jedynie na własnych siłach. Pan Bóg długo wcześniej zapewniał go o zwycięstwie nad wrogiem, lecz widząc Jego obawy i trwogę, po raz wtóry zechciał do niego przemówić. Posłał więc proroka z pocieszającym dla monarchy przesłaniem. Achaz jednak zgrywa chojraka. Nieporadnie maskuje swoje lęki, usprawiedliwiając się pozornie słusznymi motywami. Ta scena uczy, że wiara domaga się wyjścia poza utarte schematy i pokrętny sposób myślenia. Nie może być kamuflażem dla naszej hipokryzji, ale wymusza stanięcie w prawdzie i posłuszeństwie. Pisze o tym św. Paweł do Rzymian, zaznaczając, iż urząd apostolski został ustanowiony, by „pozyskiwać pogan dla posłuszeństwa wierze”. Nie trzeba daleko szukać. Jak często bowiem to właśnie my sami okazujemy się takimi „poganami”, gdy uparcie czynimy wszystko na przekór – „po swojemu”? Tylko bezwzględne posłuszeństwo, czyli zaufanie, ratuje od zagłady. Achaz poległ. Józef zaś ratuje swoją rodzinę.
Pan Bóg, widząc, jak często wchodzimy w Achazowe buty, mówi nam ustami proroka: „nie naprzykrzaj Mi się!”. Nie chodzi Mu o to, byśmy z Niego zrezygnowali, dali Mu spokój. On sam też nigdy nie odwraca się do nas plecami. Chce jednak nami wstrząsnąć tak, byśmy odrzucając upór i nasze własne pomysły na świat, przyjęli wreszcie to, co On ma nam do powiedzenia. To prawda, że proszenie o znak może stać się ślepym zaułkiem, ale pamiętajmy, że Pan pragnie komunikować się z tymi, którzy w prostocie serca i w stanie łaski uświęcającej chcą poznawać Jego wolę. Przecież On zawsze jest blisko! Dlatego stał się „Bogiem z nami”.
Ks. Rafał Soćko