Rzeźba ma się tu dobrze
- Żartobliwie mówi się, że ziemię łukowską i Łuków rozsławiają trzy „rzeczy”: Henryk Sienkiewicz urodzony w Woli Okrzejskiej, amonity odkryte w doskonałym, budzącym zachwyt paleontologów stanie zachowania i rzeźba wywodząca się z Ośrodka Rzeźby Ludowej. Z dumą podkreślamy, że jesteśmy w gronie czterech największych ośrodków rzeźbiarskich w kraju.
Obok sierpeckiego, łęczyckiego i kutnowskiego – mówi dyrektor łukowskiego muzeum Mateusz Burdach. I dodaje, że historię ośrodka pisało ok. 40 twórców ludowych – czyli takich, którzy swego talentu nie szlifowali w żadnej szkole o profilu artystycznym. Uczyli się sami, podpatrując kolegów.
Oni stawiali pierwsze kroki
– Ośrodek rozpoczął swoją działalność w roku 1965. Co warte podkreślenia, rzeźba ludowa była na tym terenie zupełnie nową dziedziną działalności artystycznej, niemającą żadnych pierwowzorów – podkreśla M. Burdach.
Miano prekursora rzeźbiarstwa na ziemi łukowskiej przypisane jest Marianowi Adamskiemu, nieżyjącemu już mieszkańcowi Kolonii Sobiska w gminie Adamów. Zajmował się rolnictwem, a także ciesielstwem, szewstwem, murarką. Zaczął rzeźbić w 1964 r. za namową swego szwagra Henryka Wierzchowskiego mieszkającego w okolicach Sierpca. Jego pierwszą pracą był Chrystus Frasobliwy. Dość szybko udało mu się zainteresować swoją nową pasją kolegów i sąsiadów, którzy również zaczęli przygodę z dłutem.
Burdach podkreśla, że w popularyzowaniu rzeźbiarstwa nie można pominąć roli Longina Kowalczyka, wieloletniego dyrektora Muzeum Regionalnego w Łukowie, który zaczął jeździć do rzeźbiarzy, namawiał do pracy w drewnie, a w końcu założył Ośrodek Rzeźby Ludowej. W uznaniu jego zasług w ubiegłym roku placówka zmieniła nazwę z MR w Łukowie – na Muzeum Ziemi Łukowskiej im. Longina Kowalczyka. Z czasem w obrębie ORzL wyodrębniły się dwa mniejsze: jeden zrzeszający twórców z Łukowa i okolic, drugi skupiający rzeźbiarzy z rejonu Adamowa.
Prosta, barwna, piękna
Charakter „łukowskiej” rzeźby ukształtował się w ciągu zaledwie kilkunastu lat. Jej cechy charakterystyczne to prostota, celowość formy, lapidarność ujęcia tematu, swoboda ekspresji, śmiałość rozwiązań. Ich wyróżnikiem jest bogactwo kolorystyczne. Powtarzalne tematy i motywy to postacie świętych, scenki z życia na wsi i jej mieszkańców grajkowie, kobieta z kurą albo z wiadrem praca w polu i zagrodzie. Surowcem jest najczęściej drewno lipowe i topolowe. Rzeźba ludowa od początku miała wzięcie: ceniono ją za prostotę wyrazu i jej przekaz. – Sława naszych rzeźbiarzy zaczęła przekraczać granice lokalne i regionalne. Zaczęli do nas przyjeżdżać ludzie zainteresowani tymi małymi dziełami sztuki – z kraju i zagranicy. A nasi twórcy – wychodzić z cienia. Nabrali odwagi, żeby pokazywać swoje rzeźby światu: wystawiać je, starować w konkursach, co zaowocowało nagrodami: od tych na szczeblu regionalnym i przyznawanych przez ministra kultury, po najwyższe „trofeum”, jakim jest w tej dziedzinie Nagroda im. Oskara Kolberga „Za zasługi dla kultury ludowej”. Utytułowanych nią zostało trzech naszych rzeźbiarzy – mówi M. Burdach.
Dzieli się też dowodem na siłę oddziaływania lokalnej sztuki. – W tamtym roku dostaliśmy maila z Niemiec. Jego nadawca pytał, czy przyjmiemy kolekcję rzeźby ludowej z terenu Polski po jego babci. Zgodziliśmy się. Dostaliśmy ponad 20 prac. Okazało się, że ich autorzy pochodzą z terenów gmin Wola Gułowska i Adamów – mówi.
Są znani i cenieni
Dzisiaj prace łukowskich rzeźbiarzy można znaleźć w wielu muzeach w całej Polsce i poza jej granicami. To m.in. pokłosie licznych plenerów rzeźbiarskich, w jakich brali udział twórcy Łukowskiego Ośrodka Rzeźby Ludowej, goszcząc na imprezach krajowych i zagranicznych, nawet w Stanach Zjednoczonych. Monumentalne rzeźby twórców są też swoistą wizytówką MZŁ. Przed jego budynkiem ustawiono Zawiszę Czarnego, Henryka Sienkiewicza na ławeczce oraz niedźwiedzia. Działalności ośrodka rzeźbiarskiego poświęcona jest w muzeum jedna z sal. Na jubileuszowej wystawie zgromadzono prace wszystkich rzeźbiarzy, którzy przewinęli się przez jego szeregi. Obok nich umieszczono zdjęcia twórców, biogramy i opisy osiągnięć. – Niestety przy kilku z nich są czarne kiry. Tracimy zdolnych artystów. Umierają, zostawiając puste miejsce, bo nowych nie przybywa, a dzieci i młodzież niekoniecznie garną się do tego fachu – mówi M. Burdach. Muzeum nosi się z zamiarem przygotowania publikacji dedykowanej wszystkim rzeźbiarzom ziemi łukowskiej.
Wychować rzeźbiarza
Chcąc rozpalić w młodym pokoleniu miłość do rękodzieła, MZŁ prowadzi szkółkę rzeźbiarską. Zajęcia odbywają się w pracowni, której patronuje Piotr Czubaszek, artysta zmarły w 2022 r. Prowadzą je utytułowani rzeźbiarze: Mieczysław Gaja – prezes łukowskiego oddziału Stowarzyszenia Twórców Ludowych, i Krzysztof Osak.
Wspominając swoje pierwsze kroki w świecie sztuki ludowej, K. Osak mówi, że już jako kilkulatek próbował nożem nadać różne kształty kawałkom kory. Lubił też rysować i malować. Na serio zajął się rzeźbą mając ok. 16 lat, pod okiem swego kuzyna – M. Gai, który nauczył go obróbki materiału i posługiwania się narzędziami. Równie ważna była zachęta – a tej z kolei dostarczały mu rozmowy z L. Kowalczykiem, bo pierwsze prace – chociaż cieszyły, to wychodziły różnie. – Młody rzeźbiarz potrzebuje wskazówek, co rzeźbić, jak nadać jej ten rys ludowości, na ile ważna jest polichromia itp. Ja na takie podpowiedzi mogłem liczyć – wyjaśnia. Dlatego swoimi umiejętności chętnie dzieli się z innymi, bo – jak mówi – oddaje w ten sposób to, co sam otrzymał od M. Gai. Ludowością „zaraził” dwóch kolegów: P. Czubaszka, i Roberta Sadłę. Chwali też pracę w drewnie: uspokaja, wycisza, przynosi ogrom satysfakcji. Pytany o to, ile rzeźb wyszło z jego warsztatu, rozkłada ręce: – Nie mam pojęcia. Tysiące. Na cały świat.
LI