Kręgosłup nie lubi bezruchu
Czym różni się kręgosłup dwudziestolatka od kręgosłupa pięćdziesięciolatka?
U młodego człowieka kręgosłup powinien być w pełni sprawny, niebolesny i zapewniać pełny zakres ruchu. Bez problemu możemy się schylić, dotknąć dłońmi podłogi, wykonywać skręty tułowia czy skrzyżować ręce za plecami. Z wiekiem ta ruchomość stopniowo się zmniejsza.
Mięśnie, ścięgna i stawy tracą elastyczność, a organizm wolniej się regeneruje. Około 30. roku życia osiągamy szczyt sprawności fizycznej. Później stopniowo się ona obniża.
Od czego zależy tempo tych zmian?
W dużej mierze od naszego stylu życia. Już około 30 roku życia rozpoczynają się procesy zwyrodnieniowe. Będą postępowały wolniej, jeśli będziemy dbać o kręgosłup. Tutaj zasady są proste. Z jednej strony pilnujemy, by z pożywieniem dostarczać składników odzywczych zarówno mięśniom, kościom, jak i stawom. Z drugiej – unikamy takich zachowań, które szkodzą kręgosłupowi, jak dźwiganie ciężkich przedmiotów w nieodpowiedni sposób. Nie wykonujemy też czynności uciążliwych dla kręgosłupa, jak jednostajna praca – pozornie „lekka”, ale powodująca drobne przeciążenia. Dotyczy to np. osób pracujących przy komputerze, dobrym przykładem są też kierowcy – wielogodzinne siedzenie za kierownicą oznacza ciągłe mikrowstrząsy i jednostajne obciążanie kręgosłupa. Przy braku aktywności wzmacniającej mięśnie stabilizujące kręgosłup te mikrourazy przez lata się kumulują i przyspieszają rozwój zmian zwyrodnieniowych. Kolejną sprawą istotną dla stanu naszego kręgosłupa jest wzmacnianie go, czyli profilaktyka.
Czy ruch rzeczywiście może spowolnić starzenie kręgosłupa?
Zdecydowanie tak. Każdy narząd, którego nie używamy, stopniowo traci swoje właściwości. Dotyczy to również kości – żeby były silniejsze, muszą mieć stymulację ze strony mięśni. Regularna aktywność pobudza ich przebudowę, miejsce, w którym mięsień „przyczepia się” do kości, wzmacnia się u osób, które np. regularnie ćwiczą. Ruch powoduje też, że komórki zwane osteoblastami, pobudzone do pracy, szybciej naprawiają drobne uszkodzenia: usuwają zniszczoną tkankę kostną, a inne odbudowują ją na nowo. Dzięki temu kości stają się mocniejsze i lepiej znoszą codzienne obciążenia.
Dlatego nawet umiarkowana aktywność fizyczna jest inwestycją w przyszłość. Ruch wzmacnia mięśnie, poprawia stabilizację kręgosłupa i ogranicza rozwój zmian zwyrodnieniowych.
Jaką rolę odgrywa dieta?
Ogromną. Kości są magazynem wapnia dla całego organizmu. Serce i mięśnie potrzebują go do prawidłowego funkcjonowania. Jeśli dostarczamy go zbyt mało, organizm pobiera go właśnie z kości, osłabiając ich strukturę.
Wraz ze starzeniem się organizmu dochodzi do zaburzeń hormonalnych, których skutkiem jest obniżenie poziomu wapnia. Np. u kobiet w okresie menopauzy spada poziom estrogenów, przyspieszając utratę masy kostnej, dlatego rośnie ryzyko osteoporozy. Słabsze kości oznaczają większą podatność na deformacje i szybszy rozwój zmian zwyrodnieniowych. Dlatego tak ważne są odpowiednia dieta, aktywność fizyczna i – jeśli zachodzi taka potrzeba – leczenie osteoporozy.
Co dzieje się z kręgosłupem, gdy zaniedbujemy profilaktykę?
Pojawiają się zmiany zwyrodnieniowe. Na krawędziach kręgów tworzą się osteofity, czyli narośla kostne. Zmniejsza się ruchomość stawów międzykręgowych, a cały kręgosłup stopniowo traci swoją elastyczność. U części osób – jeśli dodatkowo dojdą złamania osteoporotyczne – prowadzi to do charakterystycznego pochylenia sylwetki czy powstawania garbu.
U osób po pięćdziesiątce można jeszcze odwrócić te zmiany?
Nie jesteśmy w stanie przywrócić kręgosłupa do stanu sprzed 20 lat, ale można skutecznie zahamować postęp choroby i sprawić, że istniejące zmiany przestaną powodować ból.
Jak to osiągnąć?
Wracając do podstaw. Rehabilitacja, systematyczne ćwiczenia i zdrowy styl życia pozostają najskuteczniejszą metodą. I nie chodzi wcale o wyczynowy sport. Wystarczy regularny ruch. Od lat obowiązuje prosta zasada: trzy razy w tygodniu po około 30 minut aktywności, która podnosi akcję serca do mniej więcej 130 uderzeń na minutę i zwiększa ruchomość stawów. Szybki spacer czy marsz z kijkami w zupełności wystarczą. Warto też skorzystać z zabiegów rehabilitacyjnych.
Najgorsze dla kręgosłupa jest wielogodzinne siedzenie bez przerw i brak aktywności.
Gdzie przebiega ta granica, gdy wiadomo już, że to wszystko – to za mało i potrzebna jest np. operacja?
Najważniejszym sygnałem alarmowym są objawy neurologiczne – bo sam ból nie zawsze oznacza konieczność operacji. Jeśli jednak pojawia się drętwienie kończyn, osłabienie czucia lub zaburzenia siły mięśniowej, trzeba pilnie zgłosić się do lekarza.
Podstawowym badaniem jest rezonans magnetyczny, który pokazuje, czy dochodzi do ucisku korzeni nerwowych. Jeśli rehabilitacja przynosi poprawę, kontynuujemy leczenie zachowawcze jak najdłużej. Cały proces powinien jednak kontrolować nie fizjoterapeuta, a lekarz który dobiera leczenie farmakologiczne, kontroluje postępy i decyduje o kolejnych etapach terapii oraz szybko zareaguje, gdy pojawią się niepokojące objawy.
Jakie metody stosuje się, zanim zapadnie decyzja o operacji?
W zależności od problemu stosujemy leki przeciwzapalne i przeciwbólowe, które zmniejszają obrzęk wokół uciśniętego nerwu. W niektórych przypadkach wykorzystujemy preparaty zawierające siarczan chondroityny. Nie działają one natychmiast, ale po kilku tygodniach mogą poprawić stan chrząstki i wspomóc funkcjonowanie stawów.
Jeżeli ból utrzymuje się mimo leczenia, a nie występują objawy neurologiczne, można zastosować małoinwazyjne zabiegi, takie jak termolezja albo krioterapia nerwów odpowiedzialnych za przewodzenie bólu. Zabiegi te czasowo wyłączają przewodzenie bodźców bólowych, przynosząc pacjentowi znaczną ulgę. Dopiero gdy wszystkie metody zachowawcze okazują się nieskuteczne lub pojawiają się trwałe objawy neurologiczne, rozważamy leczenie operacyjne.
Wielu pacjentów boi się operacji kręgosłupa. Słusznie?
Każda operacja budzi emocje, ale nie wolno porównywać swojego przypadku np. z historią znajomego. Każdy pacjent ma inną przyczynę choroby i wymaga indywidualnego leczenia.
Zdarza się, że niepowodzenie nie wynika z samego zabiegu, lecz z innej nieleczonej przyczyny. Przykładem jest osteoporoza. Jeśli kości pozostają słabe to jedna, nawet perfekcyjnie wykonana, operacja nie zatrzyma dalszych uszkodzeń kręgosłupa. Dlatego leczenie powinno obejmować cały organizm, a nie wyłącznie miejsce, które boli.
Czyli najważniejsze jest kompleksowe podejście?
Dokładnie tak. Skuteczne leczenie nie kończy się na operacji ani na rehabilitacji. Obejmuje zmianę stylu życia, leczenie chorób towarzyszących, regularną aktywność i współpracę z lekarzem prowadzącym. Kręgosłup służy nam przez całe życie. Im wcześniej zaczniemy o niego dbać, tym większa szansa, że zachowa sprawność i nie będzie źródłem przewlekłego bólu przez kolejne lata.
Dziękuję za rozmowę.
LI