Komentarze
Anna Wolańska

Bez uprzedzenia

Lubię pieski. Miałam kiedyś Łajkę, potem miałam Liska, jeszcze potem Bimbra, a na końcu Pucka. Trzy pierwsze były to tzw. psy podwórzowe, łańcuchowe (miłośnicy zwierząt pewnie mnie zhejtują), zwykle spuszczane z tego łańcucha na noc i skoro świt wiązane. Gwoli ścisłości należy dodać, że tak do końca nie były to psy moje, tylko moich rodziców, a nadrzędny cel i sens ich życia stanowiło pilnowanie gospodarstwa. Najlepiej wywiązywała się z tego Łajka - wpuszczała na podwórze każdego, kto się pojawił; problem był, kiedy delikwent chciał stamtąd wyjść. Przy czym nigdy nikogo nie pogryzła, ale zawsze ten ktoś musiał być wyprowadzony za furtkę przez któregoś z domowników. W pewnym momencie swojego życia popadła jednak Łajka w bardzo brzydki nałóg i zadarła z - delikatnie rzecz ujmując - producentem krzakówki.
Anna Wolańska

Śpiewajmy pamięć

„Za każdy kamień Twój, Stolico, damy krew” - to poparta czynem deklaracja ze znanej powstańczej piosenki. Pośród rozległego repertuaru zakazanych polskich piosenek czasu II wojny światowej poczesne miejsce zajmują te dotyczące powstania warszawskiego.

Dumne, rzewne, ojczyste. Ale nierzadko też - co w zestawieniu z realiami wojny może brzmieć jak paradoks - z nutą humoru, ironii. Zawsze z podtrzymującym wiarę optymizmem - nawet wtedy, gdy nadziei brak. Niejako wbrew nadziei, że się uda, podtrzymywana była też powojenna pamięć o warszawskim zrywie 1944 r.
30/2026 (1610) 2026-07-22
Eureka! - wykrzyknął radośnie Archimedes polskiej polityki. A ma się z czego cieszyć, znalazł bowiem powody niedotrzymania swojej najważniejszej wyborczej obietnicy - pozamykania polityków PiS. „Nie przewidziałem, że będzie to tak trudne w związku m.in. z sytuacją w prokuraturze” - zrzucił winę na okoliczności. A tak superowo się zapowiadało - najpierw na przedwyborczych parlamentarnych, a ciutek później na prezydenckich wiecach. Dalej już aż tak dobrze nie było.
29/2026 (1609) 2026-07-16
Pfizer, czyli amerykański koncern, którego nazwę mieliśmy (nie)szczęście całkiem niedawno przyswoić, wygrał spór z Polską - nakazał nam odebrać ponad 60 mln dawek antycovidowych szczepionek i zapłacić za nie ponad 5,5 mld zł plus 170 mln zł kosztów procesowych. Wyrok belgijski sąd ogłosił 1 kwietnia, co przez niektórych mogło być odebrane jako  primaaprilisowe oszukaństwo. Że nie był to tylko żarcik, okazało się 1 lipca, czyli niewiele dni temu, kiedy zostały zablokowane środki należne Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej.  
29/2026 (1609) 2026-07-16
…głosi napis na pomniku ofiar zbrodni ukraińskich nacjonalistów na krakowskim cmentarzu Rakowickim.

„Cerkiew zamarła. Młodzi Ukraińcy powoli odsłaniali ten dziwny skład ostrych narzędzi - siekier i noży, bagnetów i wideł… - Nie - przeżegnała się Anna Grzybek. - Nie! Ja chyba śnię! – szeptała. A pop już unosił do góry kropidło. - Na Boga, nie! - wyrzuciła z siebie zduszonym głosem. Ale pop już święcił”. Powyższe słowa to fragment jednego z opowiadań kresowych z książki Stanisława Srokowskiego „Święcenie noży”. Opowiadań o strasznych dniach, a właściwie latach rzezi wołyńskiej. Opowiadań o strasznych dniach, a właściwie latach rzezi wołyńskiej. Choć kojarzona jest głównie z krwawą niedzielą, skoordynowanym atakiem UPA na ok. 100 polskich wsi 11 lipca 1943 r., to mordercze żniwo Ukraińców w latach 1943 – 1945 szacowane jest na od 100 do 135 tys. istnień Polaków, mieszkańców Wołynia i Galicji Wschodniej.
28/2026 (1608) 2026-07-08
Jestem pod wrażeniem. Naprawdę. Ciągle nowe wieści o (nazwijmy to subtelnie) nieprawidłowościach w warszawskim Szpitalu Południowym to nie jakieś tam sobie „ośmiorniczki”, tylko afera jak się patrzy. Bulwersująca informacja o gigantycznych zarobkach Dawida Kacprzyka, młodego lekarza bez specjalizacji to tylko wierzchołek góry lodowej. Jestem pod wrażeniem odwagi i konsekwencji doktora Emila Jędrzejewskiego, który położył na szali całe swoje życie, żeby upomnieć się o pacjentów i publicznie opowiedzieć o panujących we wspomnianym szpitalu, mrożących krew w żyłach praktykach.
26/2026 (1606) 2026-06-24
Metodą „huzia na Józia” rzucili się światli Europejczycy - pokarani przez los tzw. polskim obywatelstwem - na polskiego prezydenta Karola Nawrockiego. Bo order, przez poprzednika wręczony, prezydentowi Ukrainy odebrał. O, wstydzie; o, kompromitacjo; o, dwa w jednym, czyli poruto nawet, o! Prezydent Ukrainy, żeby było wiadomo, kto tu jest kto, order kurierem odesłał, a zaraz za nim, w geście tzw. solidarności zwrócili swoje odznaczenia ukraińscy polityczni notable.
24/2026 (1604) 2026-06-10
Jak patrzę na osiem lat mojego tutaj pobytu i na te 12 obietnic, to wszystkie mi się spełniły - mówi ks. Jarosław Rosłon, proboszcz parafii pw. św. Stanisława BiM w Milejczycach.

W udzielonym niedawno Radiu Warszawa wywiadzie przypomina, że gdy obejmował tutejszą parafię, sprawowana była jedna niedzielna Msza św. w kościele i jedna w kaplicy. Teraz jest ich sześć. Wtedy przychodziła garstka ludzi, a dziś można ich około tysiąca naliczyć. Najpiękniejsze i najbardziej liczne są pierwsze piątki miesiąca - przykład zawierzenia Jezusowemu Sercu. Na początku proboszczowania ks. Rosłona uczestniczyło w nich zaledwie pięć - siedem osób z parafii, a pierwszego maja tego roku (pierwszy piątek) przybyło ponad tysiąc pielgrzymów.
24/2026 (1604) 2026-06-10
W ramach pilnowania dobrostanu milusińskich rzecznik praw dziecka Monika Horna-Cieślak zakazała właścicielce pszczyńskiej lodziarni (urzędowym pismem, bo kto osobie rzeczniczej zabroni?) 25-letniej tamtejszej tradycji rozdawania darmowych lodów uczniom, którzy na koniec roku szkolnego zostali nagrodzeni świadectwem z paskiem, czyli docenieni za wysokie osiągnięcia w nauce.

Rzeczniczka - niczym Ferdynand Kiepski - uznała, że tak to być nie będzie. Lody za świadectwowy pasek to wykluczanie nieopaskowanych. A wykluczania i bez lodów ci u nas dostatek. Podobnie jak „niepotrzebnej presji”, którą takie postępki mogą na nieopaskowanych razem z lodami nakładać. Dość dyktatury lodów! Nie będzie lodziarz dzielił nas! Ufff!
22/2026 (1602) 2026-05-28
Niewiele dni temu Justyna Wydrzyńska - działaczka nie tylko opowiadającego się za, ale wręcz propagującego legalizację przerywania ciąży Aborcyjnego Dream Teamu (Zespołu Marzeń) - pochwaliła się w mediach społecznościowych, jak pięknie „lukę w systemie ochrony zdrowia” wypełnia jej organizacja i jak bardzo potrzebna jest kobietom w „trudnej sytuacji życiowej”.

Wedle opowieści działaczki udzielili oni pomocy kobiecie, której „trudną sytuacją życiową” była niechciana ciąża. Znaczy - ciąża chciana, tyle że nie bliźniacza. Para (małżeństwo?) planowała bowiem tylko jedno dziecko, wobec czego informacja, że urodzą się bliźnięta, bardzo ją zaniepokoiła. Ten „nadprogramowy” potomek mógł bowiem obniżyć komfort ich życia, czyli zrujnować sprecyzowane już plany.