Opinie
Za zasłoną milczenia
38/2020 (1312) 2020-09-16

Za zasłoną milczenia

Wielodzietność, choć piękna i inspirująca, nie zawsze jest sielanką. Często bywa długą drogą pełną wyzwań, trudów, przełamywania siebie i wieloletnim odkrywaniem Bożego zamysłu.

Świadectwo Basi i Tomka to szczere i jednocześnie pełne prostoty wyznanie poruszające ważne kwestie, często przemilczane w środowiskach katolickich małżeństw: wewnętrzny bunt przeciw niespodziewanej ciąży, poronienie, antykoncepcja. To wszystko było elementem ich rodzicielstwa. Zaistniało, by poprowadzić dużo dalej, pokazać więcej, dać doświadczyć mocniej: że Pan Bóg chce ich szczęścia i zbawienia. Czasem dopiero po latach okazuje się, że to, od czego uciekaliśmy i czego się panicznie baliśmy, staje się naszym szczęściem i spełnieniem. Wtedy zaczynamy dziękować Bogu, że On zna nas lepiej niż my siebie... - Mam 38 lat i jestem magistrem politologii. Pracowałam na stacji paliw, w kantorze, a ostatnio w banku. Obecnie przebywam na urlopie macierzyńskim po narodzinach naszego piątego dziecka - Uli - mówi Basia. Jej mąż Tomek ma 43 lata i jest policjantem, małżeństwem są od 17 lat. Zawsze byli blisko Kościoła. Poznali się na spotkaniach dla młodzieży Ruchu Światło- Życie, służyli w parafii, byli animatorami.
Miłość, co góry przenosi
21/2020 (1295) 2020-05-21

Miłość, co góry przenosi

Kiedy młodzi ludzie stają na ślubnym kobiercu, często wydaje im się, że miłość, której doświadczają, jest tak mocna, iż może góry przenosić. Tylko kto zdoła przewidzieć, co szykuje los?

Pewna młoda para podczas homilii ślubnej usłyszała: „Może wam się wydawać, że wasza miłość osiąga wyżyny, jest prawie doskonała, ale tak naprawdę dopiero raczkujecie. Dopiero w małżeństwie będziecie się tej wzajemnej miłości uczyć dzięki sytuacjom, które zaistnieją w waszej konkretnej historii.” Jednym z wyjątkowo poważnych sprawdzianów w małżeństwie jest doświadczenie niepłodności. Marzenia o dziecku albo nawet gromadce pociech są zabijane przez problem zdrowotny, psychiczny, a często po prostu nie można znaleźć medycznej przyczyny takiego biegu spraw. I zamiast dziewięciu miesięcy ciąży, trzeba mierzyć się z miesiącami czy latami żalu, oczekiwania, badań, tracenia i odbudowywania nadziei, lęków oraz nieopisanego bólu. Zamiast dziecka rodzą się frustracja, bunt, gniew na Boga, zniechęcenie małżonków i kłótnie o byle co. Tak bywa. Ale bywa też inaczej: wszystkie trudne emocje przeplata modlitwa, silne poczucie, że to doświadczenie jest elementem Bożego planu, lekcją pokory. Wtedy silniejsza staje się więź męża i żony. A Bóg ma przestrzeń, by działać cuda…
16/2020 (1290) 2020-04-15
Asia i Rafał Rozmus mają pięć córek: Basię (10), Marysię (8,5), Klarę (7), Sarę (3) i Martę (4 m-ce). Od siedmiu lat mieszkają w Irlandii. Tam należą do wspólnoty Domowego Kościoła. Nie myślą o sobie w kategorii niezwykłej, wielodzietnej rodziny. Niejednokrotnie można usłyszeć ich radosne: „Przecież my mamy tylko piątkę dzieci!”.

Wydaje mi się, że jest pewna różnica w postrzeganiu nas tutaj i w Polsce - tłumaczy Asia. - W Irlandii model rodziny 2+3 to normalny widok. 2+4 bywa postrzegane jako wpadka lub po prostu świadomy wybór tej rodziny i jakoś akceptowane. Natomiast pięcioro dzieci to już trochę niezwykła sytuacja. Dopiero od niedawna zaczęliśmy doświadczać zdziwienia i podziwu ze strony innych ludzi - dodaje. Dowodem na to są chociażby sytuacje z dnia codziennego, o których mówią z uśmiechem. - Gdy spaceruję w miejscu publicznym z dwójką lub jednym dzieckiem i ktoś zagaduje mnie o dzieci, a w trakcie rozmowy okazuje się, że mam ich pięcioro, ludzie są mocno zaskoczeni i dopytują kilka razy, czy to prawda - opowiada. Połączone jest to z niedowierzaniem, zdziwieniem, ale bywa, że też z zachwytem.
7/2020 (1281) 2020-02-12
Monika i Marcin pobrali się, mając po 20 lat. Świat przed ludźmi w tym wieku stoi otworem: dobre studia, pierwsza praca, podróże, imprezy - słowem: kosztowanie życia! A w nich kwitło marzenie o dziecięcym śmiechu, rodzicielstwie pełnym szacunku i miłości.

I dał Bóg, że tak się stało! W tym roku świętowali dziesiątą rocznicę ślubu wraz ze swoimi synami: Ignacym, Antonim, Szymonem, Józefem, Franciszkiem. Stefan, ich szósty syn, ma się narodzić w lutym. O tym, jak wygląda życie w takiej gromadce, jak pięknie można przeżywać codzienność i w niej odkrywać swoje powołanie, możemy poczytać na facebookowym blogu „Manymum”. Monika przez wiele lat prowadziła własną firmę produkującą pieluszki wielorazowe dla dzieci. Pół roku temu zrezygnowała z tej działalności. Aktualnie zajmuje się domem i dziećmi. Marcin pracuje jako programista. Od dziewięciu lat należą do wspólnoty Domowego Kościoła, formując siebie oraz posługując innym podczas rekolekcji dla rodzin. Tam, prócz porządnej formacji serc i sumień, doświadczają wsparcia i zrozumienia od innych rodzin, często również wielodzietnych. Ich synowie uczęszczają do katolickich placówek oświatowych, najstarsi dodatkowo należą do Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej.