Historia
Niespodziewane incydenty w Łosicach i okolicy
38/2018 (1210) 2018-09-19

Niespodziewane incydenty w Łosicach i okolicy

28 listopada 1918 r. rząd J. Moraczewskiego wydał dekret o ordynacji wyborczej do sejmu, a następnego dnia wyznaczył datę wyborów. Miały się one odbyć w 33 okręgach byłego zaboru rosyjskiego i nie dotyczyły części Podlasia pozostającej pod niemieckim zarządem Ober-Ost. Bardzo szybko, bo już 30 listopada, odbył się zjazd PSL „Wyzwolenie” w Siedlcach pod przewodnictwem Szczepana Ciekota.

W swoich wspomnieniach zapisał on: „Na zjeździe delegatów PSL z całego okręgu wyborczego [obejmującego powiaty siedlecki, sokołowski i węgrowski - JG] wysunięto moją kandydaturę na posła na pierwszym miejscu. Organizujemy akcję wyborczą i wydajemy pismo pt. „Ludowiec”. Mianowany biskupem podlaskim Henryk Przeździecki odbył 1 grudnia uroczysty ingres do kościoła NMP w Siedlcach jako prokatedry. Gdy w Siedlcach, Zbuczynie i Łukowie zastanawiano się, na kogo głosować w przyszłych wyborach, niecałe 30 km dalej, w Międzyrzecu Podlaskim panoszyli się jeszcze Niemcy i obowiązywała godzina policyjna. Wydaje się jednak, że to wyeksploatowane gospodarczo miasto nie mogło już zadowolić okupantów i postanowili dokonać nowych kontrybucji w okolicy. Jak relacjonował kiedyś autorowi ówczesny mieszkaniec Łosic Józef Rumik - 4 grudnia 1918 r. oddział „huzarów śmierci” dokonał wypadu z Międzyrzeca, przez Mszannę, w rejon Łosic, gdzie po drodze dokonano licznych rekwizycji.
Obrona Kąkolewnicy 16-17 listopada 1918 r.
31/2018 (1203) 2018-08-01

Obrona Kąkolewnicy 16-17 listopada 1918 r.

Mieszkaniec Kąkolewnicy, peowiak Antoni Mazur zapisał w swych wspomnieniach pod datą 16 listopada: (…)Straszna wiadomość: Niemcy wyrżnęli naszych w Międzyrzecu! Ekspedycja karna! Międzyrzec się pali! Bez wahania idziemy na odsiecz. Prócz naszych są peowiacy z Turowa i Siedlanowa. Oddział liczy 35 piechoty i 8 kawalerzystów. Dowodzi Roman Makowski.

Rozkładamy się w okopach austriackich [z 1915 r. - JG] na skraju lasu z obu stron szosy pod Rzeczycą: siedmiu z lewej strony szosy, reszta z prawej. Łącznikiem - Lewczuk. Makowski wysyła p. Leskiego konno do Szaniaw, aby ostrzec nasze oddziały od Łukowa, bo Niemcy ustawili karabin maszynowy na spalonym młynie na przejeździe kolejowym. Mnie i bodaj młodego Kozłowskiego wysłano na zwiady. Widzimy, że karabin maszynowy Niemcy przenoszą z przejazdu do Rzeczycy. Międzyrzec się pali i słychać odgłosy wybuchających ręcznych granatów, czasami trzask karabinów. Nie wiemy, czy Niemcy w Rzeczycy tylko osłaniają Międzyrzec, czy maja zadania agresywne. Wracamy do linii i składamy meldunek. Wraca też i p. Leski z meldunkiem, że w Szaniawach i w okolicy żadnych polskich oddziałów nie znalazł. Zaczajeni w lesie widzimy, że idzie szosą jakiś cywil. Jesteśmy pewni, że to szpieg na zwiady. Pada rozkaz, aby go przepuścić. Przeszedł szosą las, wrócił i za chwilę ukazały się dwa auta, jedno pancerne, drugie ciężarowe pełne uzbrojonych Niemców. Są pewni, że las wolny. Nakazano nie strzelać bez rozkazu.