Po paru upalnych dniach spadło nieco deszczu, słupki termometrów się ustabilizowały i z globalnego ocieplenia oraz najbardziej tropikalnego początku lata w historii pomiarów zostały przysłowiowe nici. Choć trzeba przyznać, że dotychczasowy rekord temperatury w Polsce został pobity. W 1921 r., gdzieś na Opolszczyźnie, termometr pokazywał 40,2oC, a przed kilku dniami w Słubicach było aż 40,5oC. Jak na 105 lat globalnego ocieplenia poprawiony o 0,3oC wynik jest doprawdy imponujący. Czy za kolejne 105 lat nasi potomkowie zobaczą na termometrach 40,8oC? Niewykluczone, no chyba że wcześniej - a wiele na to wskazuje - skończy się moda na globalne ocieplenie i nasi potomkowie znowu będą mogli korzystać z uroków pory roku od dawien dawna nazwanej latem.
Komentarze
Leszek Sawicki
To se nevrátí
Kiedyś to były czasy. Gdy tylko zbliżało się lato, w mediach natychmiast rozpoczynał się tzw. sezon ogórkowy. Świat polityki udawał się na zasłużony odpoczynek, zaś w gazetach, radiu i telewizji (młodszym przypomnę, że nie było wówczas internetów) pisano i mówiono wyłącznie o mało istotnych, wręcz bzdurnych rzeczach. Było tak nawet w słusznie minionych czasach, czyli za komuny, która przecież na swój sposób umiała upolitycznić dosłownie wszystko.
Dziś o takiej błogości można tylko pomarzyć. Dziś trudno o spokój, luz, sielankę czy subtelność.
Wielu rodakom wydawało się, że dwukrotnie przegrane wybory na stanowisko głowy państwa nie mogły bardziej pogrążyć Rafała Trzaskowskiego. Tymczasem po tym, jak światło dzienne ujrzała afera z młodym lekarzem milionerem z Warszawskiego Szpitala Południowego oraz specjalnym SOR-em dla VIP-ów, okazuje się, że dno nie zostało jeszcze osiągnięte.
Od kilkunastu dni opinię publiczną rozpalają kolejne doniesienia o nieprawidłowościach w stołecznej placówce medycznej od podstaw zbudowanej przez samego włodarza miasta. Tak przynajmniej o ursynowskiej lecznicy - swoim dziecku - R. Trzaskowski mówił w trakcie jednej z debat podczas kampanii przed ubiegłorocznymi wyborami prezydenckimi.
Pełniący obecnie funkcję szefa polskiego rządu Donald Tusk zapowiedział, że na 100 urodziny Tadeusza Mazowieckiego tuż przed gmachem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów stanie pomnik pierwszego premiera „wolnej Polski”, zaś 4 czerwca przyszłego roku u jego stóp przedefiluje wielki „Marsz Patriotów”.
Starszym czytelnikom premier Mazowiecki kojarzy się wyłącznie z tzw. grubą kreską, omdleniem na mównicy sejmowej oraz postacią żółwia z emitowanego na początku lat 90 ubiegłego stulecia telewizyjnego programu satyrycznego „Polskie ZOO”. Z kolei 4 czerwca 1989 r. dla wielu nie jest, jak powiedziała niegdyś znana aktorka, „dniem, w którym skończył się w Polsce komunizm”, ale dniem, w którym komunizm bezboleśnie spadł na cztery łapy.
Starszym czytelnikom premier Mazowiecki kojarzy się wyłącznie z tzw. grubą kreską, omdleniem na mównicy sejmowej oraz postacią żółwia z emitowanego na początku lat 90 ubiegłego stulecia telewizyjnego programu satyrycznego „Polskie ZOO”. Z kolei 4 czerwca 1989 r. dla wielu nie jest, jak powiedziała niegdyś znana aktorka, „dniem, w którym skończył się w Polsce komunizm”, ale dniem, w którym komunizm bezboleśnie spadł na cztery łapy.
W partii władzy oraz jej „inteligenckim” zapleczu rozpoczął się kolejny etap wyścigu o palmę pierwszeństwa w głupocie i szkodzeniu Polsce.
Z jednej strony naszą uwagę usiłują skupić na sobie wyznaczeni przez Berlin i Brukselę akwizytorzy SAFE oraz gorliwi obrońcy Zełenskiego, doskonale zdający sobie sprawę z tego, że ich poczynania to typowy polityczny teatr. Z drugiej - tańczą medialne autorytety z manierami rodem z czworaków i słomą w butach, obrażające i prowokujące Polaków. Pod koniec maja ogłoszono, że stanowisko wiceministra w resorcie turystyki i sportu obejmie bliżej nieznana posłanka Żaneta Cwalina-Śliwowska. Zapytana wówczas o to, czym dokładnie będzie się zajmować w resorcie, przyznała: „Jeszcze nie wiem, to będziemy jutro z panem ministrem ustalać”.
Z jednej strony naszą uwagę usiłują skupić na sobie wyznaczeni przez Berlin i Brukselę akwizytorzy SAFE oraz gorliwi obrońcy Zełenskiego, doskonale zdający sobie sprawę z tego, że ich poczynania to typowy polityczny teatr. Z drugiej - tańczą medialne autorytety z manierami rodem z czworaków i słomą w butach, obrażające i prowokujące Polaków. Pod koniec maja ogłoszono, że stanowisko wiceministra w resorcie turystyki i sportu obejmie bliżej nieznana posłanka Żaneta Cwalina-Śliwowska. Zapytana wówczas o to, czym dokładnie będzie się zajmować w resorcie, przyznała: „Jeszcze nie wiem, to będziemy jutro z panem ministrem ustalać”.
W komedii Stanisława Barei z 1972 r. pt. „Poszukiwany poszukiwana” grany przez Wojciecha Pokorę historyk sztuki Stanisław Maria Rochowicz tłumaczy pewnemu malarzowi: „Zakupy muzealne są formą pomocy dla malarzy, a pański obraz został zakupiony nie po to, aby go ktoś oglądał, tylko po to, by pan miał z czego żyć”.
I właściwie na tym można by skończyć pisanie felietonu, bowiem to najlepszy komentarz do projektu ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny, jaki właśnie zaprezentowała gawiedzi uśmiechnięta brygada Tuska.
I właściwie na tym można by skończyć pisanie felietonu, bowiem to najlepszy komentarz do projektu ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny, jaki właśnie zaprezentowała gawiedzi uśmiechnięta brygada Tuska.
Budzi się człowiek rano i ciekaw, czy w kraju jest wreszcie w miarę normalnie, przegląda różne media. A tam zonk zonka zonkiem pogania. Żadnej nadziei, żadnych perspektyw, żadnego światełka w tunelu.
Z jednej strony - przepraszam za wyrażenie - idioci i nieudacznicy. Z drugiej chamy i prostaki. Prawica zajęta wewnętrznymi rozgrywkami nie ma pomysłu na siebie i, nie umiejąc wykorzystać nieudolności rządzących, robi wszystko, by ci nadal trwali przy władzy. Z kolei ekipa 13 grudnia, czego się tylko dotknie, natychmiast rozpada się jej to w rękach. Skrajna głupota walczy z nadętym przeintelektualizowaniem i nie pozostawia miejsca dla zdrowego rozsądku.
Z jednej strony - przepraszam za wyrażenie - idioci i nieudacznicy. Z drugiej chamy i prostaki. Prawica zajęta wewnętrznymi rozgrywkami nie ma pomysłu na siebie i, nie umiejąc wykorzystać nieudolności rządzących, robi wszystko, by ci nadal trwali przy władzy. Z kolei ekipa 13 grudnia, czego się tylko dotknie, natychmiast rozpada się jej to w rękach. Skrajna głupota walczy z nadętym przeintelektualizowaniem i nie pozostawia miejsca dla zdrowego rozsądku.
„Dziś prąd z wiatru kosztuje ok. 220 zł, a ten z węgla ponad 800 zł. Tę ogromną różnicę widzisz co miesiąc w swoich rachunkach. Dlatego w rządzie odblokowujemy inwestycje, które latami stały w miejscu. Budujemy wielkie farmy wiatrowe na Bałtyku i ułatwiamy stawianie wiatraków na lądzie. To nie tylko ekologia. To czysta ekonomia i stabilność dla Twojego domu i Twoich rachunków” - powiedziała moja ulubienica z uśmiechniętej brygady - sekretarz stanu w resorcie klimatu i środowiska Urszula Sara Zielińska.
Wypowiedź pani Uli - tej samej, co to niegdyś słusznie spostrzegła, że „co do zasady słońca nie ma w nocy i brakuje go zimą” - wpadła mi w ucho w tym samym czasie, gdy ze skrzynki pocztowej wyjąłem kolejny rachunek wystawiony przez mojego dostawcę energii elektrycznej.
Wypowiedź pani Uli - tej samej, co to niegdyś słusznie spostrzegła, że „co do zasady słońca nie ma w nocy i brakuje go zimą” - wpadła mi w ucho w tym samym czasie, gdy ze skrzynki pocztowej wyjąłem kolejny rachunek wystawiony przez mojego dostawcę energii elektrycznej.
Dojechać, lekceważyć, ignorować, sponiewierać, a na końcu z nonszalanckim uśmiechem podziękować za skończoną misję. Tak swoje kariery kończyli np. Jan Rokita czy Grzegorz Schetyna. Teraz czas na Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz i Szymona Hołownię. Bo taki rodzaj polityki najbardziej kocha uśmiechnięty i mściwy Donald Tusk.
I nie bez kozery padł tu przymiotnik mściwy. - To facet, który jest wyjątkowo mściwy. Jest rudy i mściwy - powiedział niegdyś o Tusku były prezydent Aleksander Kwaśniewski. - Kanalia, nawet bym powiedział - dorzucił szef prezydenckiej kancelarii Ryszard Kalisz. Pod nagranymi przed laty w knajpie „Sowa & Przyjaciele” słowami byłych członków PZPR podpisałby się dziś zapewne niejeden Polak.
I nie bez kozery padł tu przymiotnik mściwy. - To facet, który jest wyjątkowo mściwy. Jest rudy i mściwy - powiedział niegdyś o Tusku były prezydent Aleksander Kwaśniewski. - Kanalia, nawet bym powiedział - dorzucił szef prezydenckiej kancelarii Ryszard Kalisz. Pod nagranymi przed laty w knajpie „Sowa & Przyjaciele” słowami byłych członków PZPR podpisałby się dziś zapewne niejeden Polak.
- 1
- 2
- 3
- …
- 22
- Poprzednie »
Róbcie tak dalej