Przy parafii Narodzenia NMP reaktywowano oddział Akcji Katolickiej. Grupa świętuje pierwszą rocznicę istnienia i podsumowuje to, co już udało się zrobić. Jej członkowie zaznaczają, że są tu zarówno dla siebie, jak i dla innych.
Asystentem kościelnym oddziału jest ks. kan. Marian Daniluk, były proboszcz parafii na Brzeskiej. - Jesteśmy chyba najmłodszym, ale na pewno najliczniejszym oddziałem AK w naszej diecezji. Mamy 34 członków zwyczajnych i 10 wspierających. Spotykamy się w każdy drugi wtorek miesiąca. Formujemy się duchowo, ale też działamy - zaznacza.
Choć zmieniają się zwyczaje i upodobania smakowe, on dalej pozostaje królem podlaskich stołów biesiadnych. Jego słodki smak, głęboki aromat i dostojny wygląd są nie do przecenienia. Sękacz, bo o nim mowa, to nasze dziedzictwo, którego nie można zaprzepaścić.
Właśnie dlatego w październiku 2005 r. został wpisany na Krajową Listę Produktów Tradycyjnych w kategorii „wyroby piekarnicze i cukiernicze”, prowadzoną przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Trudno przesądzić, skąd przybył na Południowe Podlasie. Jedni mówią, że z Niemiec, drudzy, że z Prus, a jeszcze inni podają Litwę. W powiecie bialskim za kolebkę sękacza uznaje się gminę Łomazy, a za jego propagatorkę Bolesławę Jarocką (1894-1976) z Huszczy. To ona upowszechniła wypiek sękacza w swoich rodzinnych stronach. Recepturę tego smacznego ciasta pozyskała podobno od jakiegoś Niemca. Przepis przekazała kobietom ze swojej rodziny.
Ceramika, monety, okucia, niespotykane przedmioty i piękne fotografie - to wszystko można zobaczyć na wystawie „Biała Radziwiłłowska, Janów Biskupi - historia odkryta”, prezentowanej od kilku tygodni w Muzeum Południowego Podlasia. Ekspozycja ma charakter archeologiczny i zajmuje trzy pomieszczenia oficyny zachodniej.
Prezentowane na niej fragmenty przedmiotów opowiadają nam o złożonych dziejach Białej pod rządami Radziwiłłów i Janowa pod administracją biskupów łuckich. - To wszystko wydobyliśmy z ziemi podczas prac archeologicznych. Nie traktujemy tych znalezisk jako pojedynczych artefaktów, jakimi można tylko nacieszyć oczy i pokazać w gablocie. To raczej kawałki historii, które trzeba skleić i ułożyć niczym puzzle, aby odtworzyć dzieje sięgające od XV do połowy XVIII w. - mówi Mieczysław Bienia, archeolog i kurator wystawy.
„Pójdźcie sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco!” (Mk 6,31) - powiedział Jezus do swoich uczniów. To nie była propozycja, ale wyraźne polecenie Nauczyciela, który dostrzegał umęczenie swoich towarzyszy. Dziś Chrystus to samo mówi do nas.
Potrzebujemy odpoczynku nie tylko po to, by zregenerować swoje ciało. Wytchnienia potrzebują także nasz umysł i dusza. Cyprian Kamil Norwid pisał, że „odpocząć, to znaczy począć się na nowo”. Odpoczywanie nie oznacza „nicnierobienia”. To przede wszystkim zatrzymanie się, chwila refleksji, odnalezienie ciszy i przestrzeni do spotkania z samym sobą. Warto czynić to w duchu chrześcijańskim.
„Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego. Po tych słowach wyzionął ducha” (Łk 23,46). Umieszczenie ukrzyżowania i śmierci Jezusa na krzyżu w tajemnicach Różańca św. nikogo nie dziwi ani nie zaskakuje.
On przyszedł na świat, by za nas umrzeć i dać nam zbawienie. Rozważając Jego ostatnie chwile, zatrzymajmy się na dwóch zdaniach. Pierwsze pochodzi z Księgi Zachariasza: „Będą patrzeć na tego, którego przebili, i boleć będą nad nim, jak się boleje nad jedynakiem, i płakać będą nad nim, jak się płacze nad pierworodnym” (Za 12,10). Drugie znamy z Ewangelii według św. Łukasza: „A lud stał i patrzył…” (Łk 23,35).
12 lipca w lesie Sumierz w Kolembrodach celebrowano Eucharystię z okazji kolejnej rocznicy tajnych misji unickich. Uroczystościom przewodniczy ks. Maciej Majek, ojciec duchowny Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Siedleckiej im. Jana Pawła II.
Coroczna Eucharystia w Sumierzu gromadzi pielgrzymów nie tylko z okolic samych Kolembród. Jedni przyjeżdżają samochodami, inni rowerami, a niektórzy docierają pieszo. Msza św. sprawowana w tym miejscu jest dla nich wyrazem wdzięczności za tych, którzy nie wyrzekli się swojej wiary i pozostali wierni własnemu obrządkowi.
Lato to czas wakacyjnych oaz. Piętnastodniowe turnusy są okazją do umocnienia wiary, budowania relacji z Bogiem i ludźmi, a także do aktywnego wypoczynku.
Od wielu lat takie rekolekcje odbywają się m.in. w Wisznicach. Tutejsza szkoła podstawowa co roku gości młodych z całej naszej diecezji. Spotykamy się w jednej ze szkolnych sal. - To nasza „animatornia”, czyli centrum dowodzenia - mówi ks. dr Kamil Duszek, diecezjalny moderator Ruchu Światło-Życie. Pierwszy turnus odbywa się właśnie pod jego duchową opieką. Kapłan przedstawia Oliwię, Wiktorię i Józka, którzy pełnią posługę animatorską. Dowiaduję się, że uczestnicy przeżywają właśnie Oazę Nowego Życia I stopnia - rekolekcje, które rozpoczynają podstawową formację w RŚŻ. To właśnie na „jedynce” zaczyna się poważna droga i faktyczne zagłębianie się w charyzmat ruchu.
5 lipca kolembrodzka parafia przeżywała odpust ku czci Nawiedzenia NMP. Uroczystościom przewodniczył ks. dr Jacek Świątek.
W homilii podczas sumy odpustowej wyjaśniał, dlaczego spotkanie Elżbiety z Maryją uczczono osobnym świętem. Przypominał, że powstało ono w Kościele Wschodnim, w czasach, gdy nie był on jeszcze podzielony. Podkreślił, że wschodnia tradycja odznaczała się wyjątkową pobożnością maryjną. Święto narodziło się w rejonie naznaczonym obecnością Matki Bożej, m.in. w Efezie, i działalnością tych, którzy spotkali się z Nią osobiście, jak np. św. Jan i św. Łukasz.
2 lipca w kodeńskim sanktuarium obchodzono Diecezjalny Dzień Chorego połączony z odpustem ku czci Matki Bożej Kodeńskiej. Uroczystości minęły pod hasłem „Choroba to też misja”.
Pielgrzymów zgromadzonych na kalwarii powitali ks. Paweł Siedlanowski, diecezjalny duszpasterz chorych, oraz o. Paweł Gomulak OMI. Pierwszym punktem spotkania była wspólna modlitwa różańcowa. Potem uczestnicy obchodów wysłuchali konferencji wygłoszonej przez ks. dr. Wojciecha Bartoszka, krajowego duszpasterza Apostolstwa Chorych. Kapłan wielokrotnie nawiązywał do osoby, życia i słów św. Teresy od Dzieciątka Jezus.
Krew Chrystusa przynosi nam uwolnienie, oczyszczenie, uzdrowienie i uświęcenie. Jezus nie tylko przelał ją dla naszego zbawienia. Pragnie też, byśmy korzystali z jej boskiej mocy.
W tradycji Kościoła czasem szczególnego kultu Krwi Chrystusa jest lipiec. W tym miesiącu jesteśmy zaproszeni do rozważania jej wartości. Jeśli poznamy moc Krwi Chrystusa, będziemy częściej się w niej zanurzać i ją przyzywać. Dlaczego mamy to robić? - Ponieważ Krwią Chrystusa zostaliśmy odkupieni. Po drugie, na każdej Mszy św. mamy przemienienie chleba w Ciało i wina w Krew Pańską. Jezus wybrał drogę cierpienia, kenozy i śmierci, by nas zbawić - podkreśla ks. Bogusław Witkowski ze zgromadzenia Misjonarzy Krwi Chrystusa, który obecnie pełni funkcję kustosza Sanktuarium Krwi Chrystusa w Częstochowie.