Jak powszechnie wiadomo, polityka nie znosi ciszy. Stąd w myśl sprawdzonej zasady: „nieważne, co o tobie mówią, byle nazwiska nie pomylili” - obywatele usiłujący zostać dziś głową krainy między Bugiem i Odrą robią różne dziwne rzeczy, aby zwrócić uwagę jak największej grupy potencjalnych wyborców.
Jeszcze do niedawna w trakcie różnych przedwyborczych gestów ubiegający się o jakąś intratną posadę politycy biegali o świcie do piekarni, by po ucałowaniu gorącego bochna chleba wyrazić podziw dla ciężko pracującej klasy robotniczej. Ostatnio wizyty w piekarni nie są już trendy.
Jeszcze do niedawna w trakcie różnych przedwyborczych gestów ubiegający się o jakąś intratną posadę politycy biegali o świcie do piekarni, by po ucałowaniu gorącego bochna chleba wyrazić podziw dla ciężko pracującej klasy robotniczej. Ostatnio wizyty w piekarni nie są już trendy.