Ciężko na to patrzeć
Jak ocenia Pan weto prezydenta w sprawie ustawy o usługach cyfrowych? Eksperci wskazują, że jej zapisy to ograniczenie debaty i możliwość wprowadzenia cenzury, bo o tym, co jest słuszne, a co nie, decydowałaby jedna osoba, do tego bez jakiegokolwiek procesu.
Trudno spojrzeć na to jednoznacznie. Pojawiają się argumenty o zagrożeniu wolności słowa - i właśnie takie padały ze strony kancelarii prezydenta.
Ale na drugim biegunie mamy też słuszne motywy strony rządzącej mówiące o tym, że w mediach społecznościowych dzieją się rzeczy straszne, również ze względu na dostęp młodych osób do bardzo niebezpiecznych treści. Dla przykładu sztuczna inteligencja wbudowana w takie platformy mediów społecznościowych, jak dawny Twitter, a teraz X potrafi dokonywać przeróbek zdjęć, które mogą być bardzo niebezpieczne dla młodych. Przykładem jest tzw. bikini, czyli pozbawianie ludzi ubrań – w szczególności kobiet – i ubieranie ich w skąpe stroje kąpielowe, bardzo wyzywające. Zapanowanie nad tym stanowi potężne wyzwanie, dlatego apelowałbym do prezydenta i rządu, żeby szybko znaleźć inne rozwiązanie, które w odmętach internetu chroniłoby przede wszystkim najmłodszych.
Pojawiły się też wątpliwości, kim byłyby „zaufane podmioty sygnalizujące”, mające możliwość występowania z wnioskiem o blokowanie nielegalnych treści. ...
Monika Grudzińska