Rozmowy
PIXABAY.COM
PIXABAY.COM

Czemu ma to służyć?

Rozmowa z dr. hab. Bartłomiejem Biskupem, politologiem z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego.

Afera związana z osobą Epsteina to rok 2008 - kiedy został skazany za nagabywanie do prostytucji, ale uniknął poważniejszych zarzutów dzięki pozasądowej umowie, i 2019 - gdy ponownie oskarżono go o handel nieletnimi. Dlaczego właśnie teraz światło dzienne ujrzały kolejne dokumenty?

Moim zdaniem w tego typu sprawach nie ma przypadków. Być może to celowe posunięcie administracji Trumpa, by odwrócić uwagę od jego niepowodzeń w polityce krajowej, bo sytuacja nie jest tak różowa, jak on by chciał.

Jednak uważam je za słaby ruch, ponieważ w aktach wiele razy przewija się jego nazwisko. Powstał wielki chaos, także u nas. Kiedy widzę w dużych mediach artykuły kompletnie wyssane z palca, nastawione na klikalność, zastanawiam się, czemu ma to służyć. Bo co z tego, że jakaś pani napisała i wysłała rysunki Epsteinowi? Bez dogłębnej analizy tych dokumentów mamy tylko epatowanie sensacją. Oczywiście cała sprawa jest oburzająca, pokazuje zepsucie tzw. elit i to, że ludzie mający pieniądze oraz pozycję mogą więcej. Z tego też powodu tak łatwo gra się nią na naszych emocjach. Dlatego z każdej strony padają oskarżenia, próby powiązania konkretnych osób, środowisk z aferą Epsteina.

 

Słyszał Pan interpretację, że celowo zmieniono wymowę nazwiska „epsztajn” na „ipstin”, by nie kojarzono go z pochodzeniem izraelskim? Pojawiają się za to informacje, że podawał się za Polaka, inni sugerują powiązania z Rosją…

Absolutnie nie mamy narzędzi do weryfikacji dokumentów, które ujrzały światło dzienne. Wszystko jest w nich opisane półsłówkami, hasłami, stąd nie wiadomo, jak się do tego odnieść. Np. słowo „Putin” pada 5 tys. ...

Monika Grudzińska

Pozostało jeszcze 85% treści do przeczytania.

Posiadasz 0 żetonów
Potrzebujesz 1 żeton, aby odblokować ten artykuł