Dar, którego się nie odkłada
W imię wolności, wyboru i dojrzałości. Tyle że Kościół od dwóch tysięcy lat twierdzi coś zupełnie odwrotnego: że najważniejszych darów nie daje się na końcu. Jeszcze nie chodzi, nie mówi, nie podejmuje żadnych decyzji, a jednak - zdaniem wielu - już teraz nie wolno „decydować za niego” w sprawach wiary. „Poczekajmy, aż dorośnie, niech samo wybierze” - to najczęściej powtarzany argument. Tyle że to rozumowanie rzadko bywa stosowane konsekwentnie.
Wychowanie z natury rzeczy polega przecież na podejmowaniu decyzji za kogoś, kto dopiero uczy się życia. Chrzest jest jedną z nich.
Kto wierzy, ten wie
– Najkrótsza odpowiedź na pytanie: „Dlaczego chrzcimy dzieci?”, mogłaby brzmieć nieco przewrotnie: z tego samego powodu, dla którego niekiedy chrzcimy dorosłych. Kto naprawdę wierzy w skutki chrztu, ten wie, że przez niego stajemy się dziećmi Bożymi, otrzymujemy Ducha Świętego i zostajemy włączeni do Kościoła, gdzie z czasem przyjąć możemy kolejne sakramenty – tłumaczy ks. prof. Mariusz Rosik, biblista i wykładowca Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu, i dodaje, że już w IV w. z zachwytem o sakramencie chrztu pisał św. Grzegorz z Nazjanzu: „… jest najpiękniejszym i najwspanialszym darem Boga. Nazywamy go darem, łaską, namaszczeniem, oświeceniem, szatą niezniszczalności, obmyciem odradzającym, pieczęcią i wszystkim, co może być najcenniejsze. ...
Jolanta Krasnowska