Dobrze, że z Nim jesteśmy!
Piotr, Jan i Jakub na Taborze zobaczyli swego Mistrza w postaci zupełnie innej niż zwykle. Promieniował światłem i chwałą. Ukazał im w ten sposób cząstkę swej boskiej natury. Byli zaskoczeni tym, co widzieli i słyszeli. Najbardziej poruszył ich głos z nieba. W przemawiającym rozpoznali Boga Ojca, dlatego z bojaźnią upadli na twarz.
Dlaczego Jezus chciał, by byli świadkami tego niezwykłego spotkania? Dlaczego prosił ich o dyskrecję aż do czasu swego zmartwychwstania? Jak to wydarzenie wpłynęło na samych apostołów? Mówią, że przemienienie na górze Tabor miało umocnić wiarę uczniów i ugruntować ich w bliskości z Chrystusem. Czy faktycznie tak się stało? Przecież Piotr zdradził Mistrza, a Jakub uciekł z Ogrójca. Przy cierpiącym Nauczycielu do końca pozostał tylko Jan. Obecność Mojżesza i Eliasza pokazywała, że na Jezusie faktycznie spełniają się proroctwa i obietnice. Po zmartwychwstaniu potwierdziło się, że Chrystus jest nowym Mojżeszem, który wyprowadził ludzkość z niewoli grzechu, i nowym Eliaszem, który rzucił na ziemię ogień Ducha Świętego. Czy wydarzenie z Taboru nie spełniło więc swego celu w życiu apostołów? Dlaczego Jezus zaryzykował takim objawieniem się swoim wybranym, skoro oni w jakiś sposób to zaprzepaścili?
Pan daje wolność
Łatwo oceniać nam uczniów i oskarżać, że nie chcieli współpracować z Bożą łaską. Czasem myślimy sobie, że gdybyśmy byli na ich miejscu, okazalibyśmy więcej wierności i posłuszeństwa Jezusowi, że bylibyśmy mniej grzeszni. To jednak złudne przekonanie. ...
AWAW