Donek w kosmosie
I choć nie istnieją naukowe dowody dobitnie stwierdzające, że słowa te wypowiedział ów nietuzinkowy człowiek, to i tak nie ma to żadnego znaczenia, bowiem sensu akurat tej wypowiedzi nijak nie da się podważyć. Choć niektórzy - podobnie jak niezbitą teorię względności Einsteina - uporczywie próbują. Regularnie robi to uśmiechnięta brygada wypluwająca z siebie niewyobrażalne ilości propagandy przeplatanej czczymi obietnicami i tandetnym politycznym teatrzykiem.
Nikogo chyba nie trzeba przekonywać, że większość inicjatyw premiera Tuska i jego rządów nie ma jakiegokolwiek pokrycia w rzeczywistości. Kto z szanownych Czytelników pamięta, jak przed wyborami parlamentarnymi w 2005 r. PO zgłosiła projekt 3×15, zakładający wprowadzenie podatku PIT, CIT i VAT na poziomie 15%? Nie dość, że stawki te nigdy nie weszły w życie, to w 2011 r. koalicyjny rząd PO-PSL pod wodzą Tuska podniósł (tymczasowo na okres trzech lat) stawkę VAT z 22 do 23%. Tymczasem niezmieniony do dziś haracz jest doliczany do większość towarów i usług w Polsce. A może ktoś pamięta o długoterminowej strategii rozwoju, wypracowywanej przez grupę doradców strategicznych premiera Tuska pod kierunkiem Michała Boniego (współpracownika SB), szumnie nazywanej „Raport Polska 2030 – Wyzwania rozwojowe”. Myślę, że nie pamięta tego nawet sam Tusk, gdyż w przeciwnym razie, obejmując w 2023 r. po raz kolejny rządy, nie wygłaszałby jeszcze bardziej ambitnych fantasmagorii pod hasłem: „100 konkretów na pierwsze 100 dni rządów”. Choć w tym miejscu trzeba szczerze przyznać, że kilka konkretów jednak dowieziono. Premier niedawno wspominał nawet o 30, co najprawdopodobniej wyliczył, podstawiając do wzoru opartego na równaniu Einsteina jakieś, znane tylko sobie, zmienne. I tak oto po dwóch latach rządów obecnej koalicji okazało się, że liczba spełnionych konkretów jest wprost proporcjonalna do poparcia, jakie Koalicja Obywatelska uzyskała w ostatnich wyborach parlamentarnych oraz do kwadratu obietnic, które chcą usłyszeć wyborcy uśmiechniętych.
Ponieważ premier i jego wesoła brygada nie lubią próżni, 100 konkretów szybko zastąpiono 120 ustawami deregulacyjnymi. W lutym ubiegłego roku rządzący prezentowali strategię rozwoju Polski, gdzie wartość inwestycji miała przekroczyć 700 mld zł. Przy okazji obchodów 1000-lecia koronacji Bolesława Chrobrego słyszeliśmy jeszcze o jakiejś doktrynie piastowskiej, a kiedy i o niej wszyscy zapomnieli, pojawił się Port Polska, czyli dawne CPK, oraz pomykające 350 km/h pociągi.
Ponieważ szybkie jak przeciąg lokomotywy przez nikogo niezauważone przemknęły już przez polskie dworce, premier natychmiast wyszedł do ludu i ogłosił powstanie Rady Przyszłości. Najnowsza inicjatywa z pewnością przykryje wszystkie dotychczasowe osiągnięcia rządzących – i to z kosmiczną prędkością, bowiem w gronie ekspertów znalazł się nasz rodzimy astronauta Sławosz Uznański-Wiśniewski, znany głównie z brawurowej konsumpcji kosmicznych pierogów. Dzięki takim ekspertom bujający dotychczas w obłokach premier bez żadnych skrupułów będzie mógł swoje ego wynieść jeszcze wyżej i okłamywać Polaków z kosmicznym rozmachem. Pierwsze próby już mamy. Rządzący właśnie usiłują nas umoczyć w SAFE – kosmicznej pożyczce, jaką Polska ma zaciągnąć dla Niemców, którą potem – prawdopodobnie w ramach reparacji wojennych, jakie Tusk niedawno obiecał zapłacić naszym zachodnim sąsiadom – posłusznie spłacą kolejne, w tym jeszcze nienarodzone pokolenia rodaków.
Leszek Sawicki