Historia

Dzieło sztuki w sercu miasta

W niedzielę 1 lutego zaprezentowano wstępne wyniki badań nad polichromią autorstwa Antoniego Herliczki odkrytą w ubiegłym roku w Kościele św. Stanisława BM w Siedlcach.

Malowidło budzi zainteresowanie - sala w domu biskupa siedleckiego, gdzie odbywało się spotkanie, wypełniona była po brzegi. Na początku zebrani usłyszeli o innym wartościowym zabytku, który udało się ocalić dzięki wspólnemu wysiłkowi wielu środowisk. Chodzi o organy Joachima Wagnera z 1745 r.

Opowiedziała o nich prof. Małgorzata Trzaskalik-Wyrwa. Przypomnienie historii unikatowego instrumentu i jego odbudowy miało swój powód. W grudniu ub. r. minęło 15 lat od zakończenia jego renowacji. M. Trzaskalik-Wyrwa zaprezentowała też krótki recital na organach Wagnera.

 

Niezwykła historia

Kościół pw. św. Stanisława budowany był w latach 1740-1749 r., a konsekrowany w 1753 r. Namalowanie pięciu iluzjonistycznych ołtarzy – głównego i czterech w nawach bocznych – fundatorka kościoła Izabela z Morsztynów Czartoryska zleciła w 1750 r. Antoniemu Herliczce. W 1751 r. prace odebrano, a ich twórcy wypłacono wynagrodzenie. Dwa lata później polichromie zastąpiono wielkoformatowymi obrazami Szymona Czechowicza. W nawach bocznych zawisły cztery okazałe dzieła przedstawiające ukrzyżowanie Chrystusa, św. Annę nauczającą Marię, św. Stanisława i św. Jana Nepomucena. Współcześnie śladu fresków – o których istnieniu wprawdzie co jakiś czas badacze i historycy przypominali – nie było widać.

W latach 2016-2019 konserwacji zostały poddane dwa z dzieł Czechowicza. W 2025 r. podjęto decyzję o ratowaniu bardzo zniszczonego obrazu św. Stanisława. Kiedy na początku lipca z południowej ściany kościoła zdemontowano obraz, a następnie drewniany zaplecek, odsłonił się fragment malowidła z widocznym zarysem postaci św. Jana Nepomucena. Z zapisów dawnych inwentarzy wiadomo, że wcześniej w tym miejscu znajdował się obraz św. Jana Nepomucena – dopiero na przełomie XIX i XX w. został on zamieniony z obrazem św. Stanisława. Dlatego też niemal pewne jest, że w każdej z pozostałych trzech nisz w bocznych nawach kościoła znajdowały się polichromie A. Herliczki. A ich tematy można odczytać z dzieł Czechowicza.

 

W dobrych rękach

Badania konserwatorskie ocalonego malowidła zlecił urząd Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, który też był głównym organizatorem spotkania podsumowującego prace. Otwierając prelekcję, Marcin Dawidowicz przyznał, że odkrycie malowidła Herliczki w Siedlcach było z jednej strony niezwykłym, wiekopomnym wydarzeniem, z drugiej zaś strony w dużym stopniu spodziewanym. Jest to zabytek wyjątkowej rangi. Malowidło pochodzące z połowy XVIII w. wykonane przez artystę tej klasy na pewno zostanie włączone do szerokiego obiegu naukowego, zajmując ważne miejsce w dziejach historii sztuki. Do tej wypowiedzi nawiązał proboszcz parafii św. Stanisława ks. kan. Jerzy Duda, przewidując dalekosiężne skutki odkrycia na zasadzie „efektu motyla”. Następnie przybliżył historię najstarszej siedleckiej parafii. Działalność artystyczną Herliczki na terenie Mazowsza i Podlasia scharakteryzował historyk sztuki Piotr Ługowski, który od wielu lat bada dzieje Kościoła św. Stanisława. Wyniki badań konserwatorskich odkrytego fragmentu malowideł ściennych przedstawiła dr Katarzyna Górecka-Ruszel.

– Wierzę, że ta niezwykła spuścizna jest w dobrych rękach – stwierdził na zakończenie spotkania M. Dawidowicz. Dodał, że obchodzony w kwietniu Międzynarodowy Dzień Ochrony Zabytków w tym roku będzie celebrowany w Siedlcach. – Bardzo się cieszymy z takich odkryć, bo oprócz zakrojonych szeroko prac inwestycyjnych, równie istotny jest genius loci danego miejsca, rozumiany jako dusza miasta. To on powoduje, że możemy się spodziewać ożywienia ruchu turystycznego – stwierdził Dariusz Stopa, zastępca prezydenta Siedlec.

Dwóch mistrzów wielkiego formatu

PYTAMY dr Katarzynę Górecką-Ruszel, adiunkta Pracowni Konserwacji i Restauracji Malarstwa na Podłożach Ruchomych w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.

 

Co o artyście A. Herliczce mówi malowidło w Kościele św. Stanisława?

Jawi się nam jako zupełnie samodzielny twórca. Młody wiekiem, niedawno jeszcze czeladnik mistrza Jerzego Wilhelma Neunhertza, przyjął zlecenie Izabeli z Morsztynów Czartoryskiej, które dawało mu szansę na rozpoczęcie indywidualnej kariery artystycznej. Zamówienie polegało na wykonaniu iluzjonistycznych malowideł ołtarzy wg abrysu polichromii Michała Anioła Palloniego z fary węgrowskiej. Wydaje się, że Herliczka tylko inspirował się realizacją Palloniego, tworząc w Siedlcach własne kompozycje. Na pewno był ambitny, obdarzony talentem, dobrze znał warsztatu Neunhertza, wnuka Michaela Willmanna. Swoje malowidła zrealizował z dużym wyczuciem artystycznym, biegle posługując się doskonałym warsztatem technologicznym.

 

Na jakie pytania odpowiadają odkrywkowe badania konserwatorskie?

Wykonując sondy i odkrywki pasowe, rozpoznajemy poszczególne warstwy stratygraficzne ściany, staramy się określić zakres i stopień zachowania malowidła oraz odpowiedzieć na pytania, jaki obszar ono zajmuje, co je przykrywa i w jaki sposób możemy je odsłonić. Dzięki przeprowadzonym badaniom można powiedzieć, że przedstawienie św. Jana Nepomucena zachowało się w ok. 50%. Malowidło na pewno wymaga konsolidacji, oczyszczenia z brudu i późniejszych nawarstwień oraz odpowiedniej aranżacji, tak by pokazać maksimum zachowanego oryginału. Niemniej jednak to bardzo cenne, autentyczne dzieło! Niezwykle interesujące również ze względów naukowych, nie było bowiem nigdy wcześniej konserwowane i nie doświadczyło zbyt wielu ingerencji.

Dzięki badaniom udało się wstępnie określić stosowaną przez artystę technikę malarską, opartą głównie na spoiwie wapiennym. Samo podmalowanie prawdopodobnie zostało wykonane al fresco – na mokrym tynku, warstwy finalne natomiast opracowano farbami na bazie wapna zarobionego dodatkiem mleka. Dlatego też unikam nazywania malowidła freskiem. Dzięki dodatkowi wapna charakter warstw malarskich jest mięsisty, impastowy z widocznym duktem śmiałych uderzeń pędzla. Na paletę malarską artysty składają się zidentyfikowane w badaniach pigmenty: żółcienie i czerwienie żelazowe, szlachetny cynober, zieleń miedziowa – atakamit, pozyskiwany prawdopodobnie z lokalnego źródła złóż w Polkowicach na Śląsku, co pokazuje trwałość relacji artysty z rodzimymi terenami.

 

W jednym miejscu – na ścianach siedleckiego kościoła spotkali się dwaj artyści wielkiego formatu…

…jeden u progu kariery, mający ledwie 26, może 27 lat – A. Herliczka, i dojrzały twórca, mistrz, cieszący się renomą – Szymon Czechowicz. Niewykluczone, że artyści mieli okazję spotkać się i poznać osobiście, być może nawet w jakimś zakresie współpracowali. Wydaje się bowiem, że malowidła ścienne Herliczki współistniały we wnętrzu kościoła wraz z realizacją wielkoformatowych dzieł Czechowicza do końca XVIII w. Nie była to totalna zmiana wystroju wnętrza. Czechowicz powtarzał ikonograficzne tematy przedstawień Herliczki, a jego obrazy przykrywały tylko centralną część polichromii. Uszanowano w ten sposób dekorację ścienną, która stanowiła tło dla obrazów sztalugowych. To być może tłumaczy również nietypowe formaty i kształty obrazów Czechowicza, które odpowiadać mogły kompozycji malowideł ściennych.

 

Dlaczego tak szybko przysłonięto malowidła ścienne?

Być może wiek XVIII inaczej postrzegał ich wartość, przypisując malarstwu sztalugowemu większe znaczenie artystyczne. Poza tym Czechowicz, przystępując do realizacji tego zadania, był słynnym artystą, uznanym na terenie całego Królestwa Polskiego. Niewątpliwie fundatorzy siedleckiego kościoła zabiegali, by te obrazy powstały i zostały umieszczone przed konsekracją świątyni.

 

Jakie kroki powinny zostać podjęte w kościele w ramach programu prac konserwatorskich?

W pierwszej kolejności należy kontynuować prace badawcze i odkrywkowe. Źródła przekazują, że Herliczka wykonał cztery iluzjonistyczne malowidła ołtarzy bocznych i ołtarz główny. Dalej – konserwacja tych malowideł, oczyszczenie, konsolidacja, uzupełnienie ubytków, retusz. Celem planowanych prac konserwatorskich i restauratorskich powinna być aranżacja całego wnętrza. Przed nami decyzje dotyczące przywrócenia dawnej kolorystyki. Wchodząc dzisiaj do kościoła, widzimy wystrój neoklasycystyczny: jasne ściany, białe wymalowanie z wyraźnymi akcentami w postaci ołtarza głównego i obrazów Czechowicza. Trzeba pamiętać, że w połowie XVIII w. wnętrze to miało kolorystykę typową dla późnego baroku, opartą na szarościach i zieleniach. Malowidła ścienne były utrzymane w tonacji zielonkawej z akcentami różu i czerwieni. Bez wątpienia jednak najtrudniejszy problem do rozwiązania stanowi forma udostępnienia odbiorcom malowideł ściennych przy jednoczesnej ekspozycji dzieł Czechowicza.

Dziękuję za rozmowę.

LI