Gdzie troska o dobro wspólne?
Od wielu lat specjalizuje się Pan w prawie konstytucyjnym. Czy w swoim dotychczasowym doświadczeniu zawodowym widział Pan aż tyle konfliktów wokół konstytucji?
Od ustanowienia obowiązującej Konstytucji RP i odkąd się nią zajmuję, zawsze była ona kwestionowana. Zwłaszcza przez tych, którzy patrzyli na jej postanowienia z niepokojem: że będzie ograniczać suwerenność Rzeczpospolitej, że ziemia zostanie odebrana chłopom, dzieci będą odbierane rodzicom - takie argumenty przeciwko konstytucji były wysuwane przed referendum.
Kompromis w komisji konstytucyjnej, która po wyborach w 1993 r. była zdominowana przez ugrupowania związane z nurtem lewicowo-liberalnym, nie zadowolił wszystkich uważających, że konstytucję należy napisać inaczej. Potem to owocowało pogardliwym stosunkiem do niej tych, którzy sprawowali władzę albo aspirowali do rządzenia. Nazywano konstytucję postkomunistyczną, tymczasową, nawet wstrętną, i zapowiadano, że zostanie jak najprędzej zmieniona.
Do dziś mamy do czynienia ze zjawiskiem dezawuowania Konstytucji RP. A przecież ci, którym sprawy państwa, jego suwerenności, są drogie, nie mogą nie zauważyć, że suwerenność ma swoje oparcie właśnie w konstytucji. Bo państwo jest postrzegane przez inne państwa jako suwerenne w związku z tym, że jego działalność opiera się na prawie, na postanowieniach konstytucji. ...
Monika Grudzińska