Grajcie i śpiewajcie Mu
W tym śpiewaniu - a mamy ponad tysiąc kolęd i pastorałek - wiedziemy prym pośród innych narodów. Choć zwykle śpiewamy tylko kilkadziesiąt tych najbardziej nam znanych, warto mieć świadomość istnienia tak wielu polskich pieśni o narodzinach Chrystusa. I ich wielkiej, wielowiekowej tradycji. Nie będzie chyba przesadą stwierdzenie, że polska kolęda polonezem stoi. Wszak ta najbardziej znana - „Bóg się rodzi” - właśnie dostojnym polonezem jest.
Ale to niejedyna utrzymana w tym rytmie bożonarodzeniowa pieśń. Towarzyszy jej chociażby przypisywana księdzu Piotrowi Skardze – jedna z najstarszych i najpopularniejszych w Polsce – kolęda „W żłobie leży”. Rytm poloneza z łatwością odnajdziemy też w „Dzisiaj w Betlejem”.
Obok tych spokojnych mamy i melodie bardziej dynamiczne. „Pójdźmy wszyscy do stajenki”, „Do szopy, hej pasterze” czy „Przybieżeli do Betlejem” – to procesja, droga, marsz. Kto zna metrum krakowiaka, odnajdzie je w kolędzie „Jezusa Narodzonego”. A ci bardziej z tradycyjnym tańcem obeznani – wykrzeszą skocznego hołubca w rytm mazura „Z narodzenia Pana”.
Skoro rodzi się Dziecię, to nie może nie być kołysanki. Ta najbardziej znana i najbardziej tkliwa, pełna czułości i delikatności, najbardziej naśladująca utulanie dziecka – to datowane na drugą połowę XVII w. „Lulajże, Jezuniu”. Mamy też wśród bożonarodzeniowych utulanek smutne w swojej treści, starodawne „Jezus Malusieńki”. Ale i pogodne „Gdy śliczna Panna”.
Bydło, pasterze i siano
„Pieśń o Narodzeniu Pańskim”, bardziej znana pod zaczerpniętym od pierwszych słów tytułem „Bóg się rodzi”, to zdecydowanie numer jeden pośród polskich kolęd. ...
Anna Wolańska