24 stycznia 2019 r. Imieniny obchodzą: Felicja, Rafał, Tymoteusz

Pogoda: Siedlce

Numer 4
24-30 stycznia 2019r.

menu

NEWS

W numerze ECHA materiały formacyjne dla Kół Żywego Różańca.

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Opinie

 
 

Mądrość wychowania

31 maja 2017 r.

Kochaj i wymagaj


fot. PIXABAY.COM

Dużo dziś mówi się o reformie oświaty, przebija argumentami w kwestii stopniowania etapów edukacyjnych, pieniądzach, bilansie zysków i strat. Rzadziej o wychowaniu, formowaniu do podjęcia obowiązków wobec społeczeństwa, o roli rodziny i szkoły, tworzeniu optymalnych warunków do współpracy. A jest z tym coraz gorzej.

Problem wychowania dzieci to tylko wierzchołek góry lodowej. Trudno mówić o nim, jeśli szwankuje pierwsze ogniwo tego procesu, tj. rodzina. Jeśli ma ona problem z tożsamością, jest słaba, jeżeli rodzice sami żyją w koszmarnym matriksie, są życiowo pogubieni, trudno im będzie przekazać dobre wzorce. Doświadczony pedagog szkolny wie, iż diagnozując problem u dziecka, często trzeba najpierw spojrzeć na rodziców, zaproponować rozwój - bywa że również adekwatną terapię.

Inaczej efekt działań będzie krótkotrwały albo żaden. Dzieci przynoszą ze sobą do szkoły emocje, sposoby wartościowania świata, matryce zaczerpnięte z domu. Deficyt macierzyńskiej czy ojcowskiej miłości, brak czasu - rekompensowany gadżetami - tylko pogłębia frustrację, poczucie osamotnienia i wzmaga agresję. Z drugiej strony: nadopiekuńczość wypacza samodzielność dziecka - w sytuacji, gdy pojawi się najmniejsza nawet trudność, prowadzi do histerii. Coraz mniej dzieci/młodych ludzi umie dziś walczyć, stawiać sobie wymagania - od razu poddaje się, wpada w rozpacz. A kiedy przyjdzie porażka, mało które potrafi się szybko pozbierać i iść do przodu.

 

Depresja

Do skali problemu cywilizacyjnego urasta depresja. To jedna z najczęstszych chorób. Na depresję cierpi dziś 350 mln ludzi, z czego 1,5 mln w Polsce (ponad 1 mln to kobiety - w tym też matki). Tylko ok. 25% chorych się leczy. WHO prognozuje, iż do 2030 r. depresja będzie najczęściej rozpoznawanym schorzeniem na świecie. Zazwyczaj diagnozuje się ją w przedziale wiekowym 20-40 lat. Cierpi na nią 11% dzieci i młodzieży do 18 roku życia. W skrajnym przypadku depresja prowadzi do samobójstwa, które jest drugą po wypadkach drogowych przyczyną zgonów w grupie wiekowej 15-29 lat. Liczba ta stale rośnie. Porażają też ekonomiczne koszty depresji. Według WHO w ujęciu rocznym suma ta może sięgać 3 trylionów dolarów - w Polsce straty wynikające z kosztów leczenia choroby, absencji w pracy itp. to 1-2,6 mld zł (dane szacunkowe GUS i ZUS/ www.mz.gov.pl).

Zaskakiwać może stosunkowo duży odsetek zachorowań na depresję wśród nastolatków. Skąd się to bierze? Przecież młodość to czas optymizmu, witalności! - ktoś może powiedzieć. A tymczasem coraz częściej widać przemykających ulicami zgorzkniałych młodych ludzi, zamykających się w swoich domach, funkcjonujących w świecie multimediów, niezdolnych do nawiązania relacji. Załamujących się przy pierwszej lepszej okazji. Dysponujących blisko zerową odpornością na stres.

 

Dom bez ścian?

Okazuje się, że przyczyn takiego stanu rzeczy należy szukać m.in. w błędach wychowawczych. Dokonuje się to na wielu poziomach. Pierwszy z nich to tzw. wychowanie bezstresowe, czyli - jak mówią praktycy - brak wychowania. Co prawda, idea kompletnie się skompromitowała, ale czasem jeszcze tu i ówdzie spotyka się latorośle, którym „wszystko wolno”! Wychowanie bezstresowe wstydliwie usunięto z uniwersyteckich katedr pedagogiki, jednak konsekwencje wyboru sprzed lat ponoszą dziś już dorośli ludzie. Gabinety psychiatrów wypełnione są pacjentami, u których diagnozuje się psychozy lękowe, depresje, nieumiejętność radzenia sobie z najmniejszym nawet wyzwaniem. Pozbawiając ich - w imię nieskrępowanej wolności, która miała stymulować rozwój - wartości, unieważniając ograniczenia, zbudowano im dom bez ścian. Wydano żywiołom! Okazało się bowiem, że ściana (w sensie metaforycznym) stanowi naturalne ograniczenie (któż nie słyszał zbuntowanego nastolatka wyrzucającego rodzicom: - Zabraniacie mi wszystkiego! Każecie mi robić to czy tamto!... ) - stwarza poczucie bezpieczeństwa. A gdy zdarzy się potknąć - jest się o co oprzeć. Gdy jej nie ma, łatwo się poobijać.

 

Proch sprzed nóg…

Kolejny problem wychowawczy to nadopiekuńczość. Można zrozumieć naturalną troskę rodziców o bezpieczeństwo dziecka, natomiast nijak nie da się ogarnąć sytuacji, gdy niemalże zdmuchuje się im pyłek sprzed stóp, wyręcza we wszystkim - nawet najprostszych czynnościach życiowych. Podstawia pod nos gotowce, wyręcza w twórczym wysiłku, odrabia za nie lekcje itd. Rodzicom wydaje się, że w ten sposób okazują swoim pociechom miłość, gdy w rzeczywistości wyrządzają im ogromną krzywdę. Traktując je jak osoby niezdolne do refleksji, totalnie bezbronne (pooklejane rogi od blatu stołu, sterylność pomieszczeń, patologiczne wręcz przewrażliwienie na sytuacje, które mogą wywołać stres w żłobku, przedszkolu czy szkole itp.), budują szklaną bańkę, która - mając chronić je - w istocie czyni niezdolnymi do normalnego funkcjonowania w świecie. Gdy wszystko przychodzi łatwo, pojawia się fałszywe przekonanie, że nie warto się męczyć, walczyć o cokolwiek... Dzieci zaczynają „żyć w tyranii optymizmu, przekonane, że mogą wszystko, mają równe szanse, że wystarczy chcieć, by mieć. A nie potrafią poradzić sobie nawet z komarem, a co dopiero z krytyką czy wzięciem odpowiedzialności za innych” - pisał Rafał Drzewiecki w - moim zdaniem - świetnym tekście „Dzieci pierdoły. Hodujemy zombie, które nie wiedzą, kim są i dokąd zmierzają” (www.forsal.pl). Gdy pojawiają się wymagania, traktuje się je jako dopust Boży! - No bo jakżeż to tak?! Miało być inaczej! Lajtowo...

 

Dziś wszystko musi być sterylne, przepisowe…

Kiedy dzieci jadą np. na obóz, wcześniej wszystko jest kilka razy sprawdzone przez powołane do tego gremia, zgodne z normami sanepidu, straży pożarnej i Bóg wie, czego jeszcze… Który z nauczycieli odważy się dziś zabrać dzieci na survival do lasu? Ktoś opowiadał, że na zimowisku zorganizował - zamiast ogniska - „świecznisko”. Dlaczego? Ponieważ na dworze było …minus 10 stopni! Rodzice nie wybaczyliby mu takiego narażenia życia ich dzieci! - A takie „hardkory”, jak budowanie obozu własnymi rękami, dziura w ziemi zamiast toi toia, gotowanie jedzenia przy ognisku!.. W życiu! Przecież nie można dać siekiery do ręki dziecku, bo następnego dnia byłaby już kontrola na głowie! - opowiada wychowawca. - Przyjeżdżają takie potworki przekonane o swojej wyjątkowości, mądrości i zaradności, a wrzeszczą w panice, jak zobaczą osę czy komara. Na byle uwagę wychowawcy od razu dzwonią do mam i tatusiów ze skargą, a ci z pretensjami do nas. Cholera mnie bierze, ale cóż poradzić, klient nasz pan. No to robię im ognisko w pokoju na ekranach ich tabletów, bo dym z płonących szczap gryzłby ich w oczy” (Rafał Drzewiecki, „Dzieci pierdoły…”).

 

Jestem obok, ale…

Mądry rodzic wie, że aby dziecko nauczyło się chodzić, musi się przewrócić. Kiedy się potknie, nie wolno biec w podskokach, aby je podnieść. Trzeba pozwolić mu zrobić to samemu. Gdy „namiesza” w szkole, na podwórku - musi poczuć konsekwencje swoich decyzji, działań. Rzecz jasna, trzeba być obok. Dziecko musi dostać czytelny komunikat: jestem tuż, ale to ty sam/sama musisz sobie z tym poradzić.

Według pedagogiki Marii Montessori już kilkulatek powinien mieć swoje obowiązki. Mama czy tata nie mogą go ciągle wyręczać (bo będzie szybciej). Opowiada przedszkolanka: „Zosia ma prawie pięć lat. Przez kilka pierwszych tygodni, gdy wychodziliśmy na podwórko, w szatni rozkładała ręce i czekała, aż ktoś ją ubierze. Były spazmy i łzy rozpaczy, gdy musiała uczyć się sama zakładać kurtkę i buty. Jak to, przecież w domu była obsługiwana?! Palcem sama nie ruszała - wszystko robili za nią inni”. To częsty przypadek. System kliencki, z jakim mamy do czynienia, potrzeba bycia obsługiwanym (dotyczy to nie tylko świata dzieci - nas, dorosłych, także!) wypacza ludzi. A jak pisałem niedawno na łamach „Echa”, najłatwiej zniszczyć człowieka, przestając stawiać mu wymagania.

Sztuka wychowania i odpowiedzialnego wprowadzania w dorosłość to przekazanie dziecku/młodemu człowiekowi umiejętności radzenia sobie w sytuacjach trudnych. Nauczenie, że nie ma nic za darmo. Że nie wolno się poddawać, trzeba mieć zasady i konsekwentnie wprowadzać je w życie. Problemy zawsze będą, podobnie jak stres, zmęczenie, kryzysy, konflikty. I przyjdzie się z nimi mierzyć. Tylko rodziców, nauczycieli nie będzie już obok… Co wtedy?

Ks. Paweł Siedlanowski

Powrót

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

New Year’s Party


W sali „Podlasie” Miejskiego Ośrodka Kultury w Siedlcach odbył się koncert noworoczno-charytatywny pod nazwą „New Year’s Party 2019”. Wydarzeniu towarzyszył szereg atrakcji. Na scenie wystąpili słuchacze Europejskiego Centrum Szkolenia Językowego „Eurolingua” oraz podopieczni domów dziecka, na rzecz których organizowana jest akcja charytatywna „New Year’s Party 2019”. [fot. Monika Król]

FOTOGALERIA

Pamięć o unitach


Doroczne uroczystości upamiętniające męczeństwo Unitów Podlaskich zainaugurowała Msza św. w kościele parafialnym w Drelowie pod przewodnictwem bp. Kazimierza Gurdy. Następnie w Gminnym Centrum Kultury w Drelowie został wystawiony spektakl pt. „Matka Boska od Unitów” w wykonaniu młodzieży z Zespołu Szkół im. Unitów Drelowskich.

PATRONAT "ECHO"


 

POLECAMY


O oczekiwaniu i obecności
Jedyną właściwą odpowiedzią na tę dojmującą tęsknotę jest Bóg. Papież Benedykt XVI przypomina, że chrześcijanie oczekują powtórnego przyjścia Pana, jednocześnie już żyjąc tym, czego się spodziewają.
więcej »
Cuda wciąż się zdarzają
Cuda miały miejsce nie tylko w pierwszych wiekach Kościoła. Mają miejsce także dzisiaj i są potwierdzeniem prawdy Ewangelii - przekonywał o. Dolindo, któremu sam Jezus podyktował słowa jednej z najskuteczniejszych modlitw.
więcej »
O księżach z krwi i kości
Dlaczego jedni stawiają księży na świeczniku, a drudzy wdeptują ich w ziemię? Bo nie rozumieją, czym jest kapłaństwo i kim tak naprawdę jest kapłan.
więcej »
X Pielgrzymka Amazonek do Matki Bożej Kodeńskiej
Jubileuszowa pielgrzymka odbędzie się w niedzielę 3 lutego. Centralnym punktem uroczystości będzie Msza św. pod przewodnictwem biskupa siedleckiego.
więcej »
Być kobietą urzekającą
„Życie w zgodzie z naturą” - pod takim hasłem upłynie spotkanie z cyklu „Być kobietą urzekającą” zaplanowane na 6 lutego w Miętnem.
więcej »
 

SONDA

 

Czego uczą nas bł. Męczennicy Podlascy?

że są wartości, których za wszelką cenę trzeba bronić, nawet za cenę życia

że wierność Bogu bardzo dużo kosztuje

zaufania mimo wszystko - z wiarą, że wyda ono błogosławione owoce

są wzorem odwagi - także, a może zwłaszcza, dla młodych ludzi

trudno powiedzieć - unici żyli w innych czasach, borykali się z innymi problemami



LITURGIA SŁOWA


Czwartek
Czytania:
;
Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR