23 stycznia 2019 r. Imieniny obchodzą: Maria, Ildefons, Rajmund

Pogoda: Siedlce

Numer 3
17-23 stycznia 2019r.

menu

NEWS

Najnowsze badania przeprowadzone przez włoskich naukowców potwierdzają, że „człowiek, który został okryty Całunem Turyńskim, został wcześniej ukrzyżowany”. Określają też dokładne miejsce ciosu, zadanego włócznią, która przebiła bok Jezusa i potwierdzają autentyczność śladów krwi znajdujących się na Całunie. Więcej w bieżącym wydaniu ECHA...

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Rozmowy

 
 

Rozmowa ECHA

28 czerwca 2017 r.

Szukałem wujka, znalazłem bohatera


fot. Sławomir Smolak, licencja cc

Rozmowa z Ronaldem Werelichem

W naszej rodzinie często mówiło się o tym, że mieliśmy wujka, który walczył w Armii Krajowej, a po wojnie był partyzantem i ukrywał się w lesie. Także otęsknocie siostry do brata. Pewnego dnia wpisałem w wyszukiwarkę Google hasło „Antoni Dołęga Armia Krajowa”. Na jakieś siódmej albo ósmej stronie wynikówznalazłem artykuł, który przeczytałem ze względu na intrygujący tytuł: „Obrońcy Termopil”. Poświęcony był działalności grupy Józefa Matusza ps. Lont i Antoniego Dołęgi ps. Znicz.Autor opracował go na podstawie pracy dr Jarosława Kopińskiego. Dowiedziałem się z niego, że mój wuj wcale nie zginął w latach 50.

Odnaleziono mogiłę chor. Antoniego Dołęgi „Znicza”, najdłużej ukrywającego się żołnierza antykomunistycznego podziemia - informacja tej treści obiegła media dzień po ekshumacji jego szczątków 13 czerwca. Jak długo trwały poszukiwania śladu życia - albo śmierci?

Prawie 49 lat, co może wydawać się zastanawiające, skoro wuj Antoni nie żyje od 35 lat. W 1945 r. moi pradziadkowie - rodzice A. Dołęgi wraz z jego bratem i siostrą - moją babcią wyjechali na ziemie odzyskane. Cała rodzina żyła w przekonaniu, żezginął on w latach 50. Poszukiwania mogiły swego wuja, brata swojej mamy, rozpoczął w końcówce lat 60 ub. wieku mój tata, urodzony w 1952 r.W ramach wyjazdów wakacyjnych kilkakrotnie odwiedzał Łuków, znając tylko adres nieruchomości swoich dziadków. Nie przyniosły one żadnego rezultatu.Wypytywał wprawdzie sąsiadów, ale nawet jeśli ktoś jakąś wiedzę posiadał, nie chciał rozmawiać z przyczyn, które dzisiaj jestem w stanie zrozumieć. W tamtym czasie, a w latach 60 na pewno, na ul. Farfak w Łukowie Służba Bezpieczeństwa organizowała jeszcze obławy na naszego wuja. Wizyta dwóch młodzieniaszków, którzy przyjechali motorem z obcą rejestracją musiała wyglądać podejrzanie.

 

Z jaką wiedzą Pan rozpoczynał poszukiwania w 2014 r.?

W naszej rodzinie często mówiło się o tym, że mieliśmy wujka, który walczył w Armii Krajowej, a po wojnie był partyzantem i ukrywał się w lesie. Także otęsknocie siostry do brata. Pewnego dnia wpisałem w wyszukiwarkę Google hasło „Antoni Dołęga Armia Krajowa”. Na jakieś siódmej albo ósmej stronie wynikówznalazłem artykuł, który przeczytałem ze względu na intrygujący tytuł: „Obrońcy Termopil”. Poświęcony był działalności grupy Józefa Matusza ps. Lont i Antoniego Dołęgi ps. Znicz.Autor opracował go na podstawie pracy dr Jarosława Kopińskiego. Dowiedziałem się z niego, że mój wuj wcale nie zginął w latach 50, tylko że w 1952 r. objął dowodzenia nad ostatnim oddziałem partyzanckim na ziemi łukowskiej, dowodził nim do 1956 r., kiedy ujawnili się jego ostatni żołnierze, a sam wyjechał na ziemie odzyskane, gdzie żył pod przybranym nazwiskiem i zmarł w latach 90. Początkowo stwierdziłem, że skoro przez tyle lat nie udało nam się go odnaleźć - to nie może być prawda.Uznałem jednak, że muszę wyjaśnić, jak to było z wujkiem Antkiem. Był 2014 r. Gdy zacząłem wgłębiać się w literaturę, okazało się, że jego nazwisko i akcje, którymi dowodził, są wymienianew różnych publikacjach historycznych, także w „Atlasiepolskiego podziemia niepodległościowego 1944-1956”.

Pod koniec 2015 r. przyjechałem po raz pierwszy na ziemię łukowską, na spotkanie z Tadeuszem Brzozowskim, z którym nawiązałem kontakt dzięki grupie dyskusyjnej na jednym z portali społecznościowych i który powiedział mi, że A. Dołęga ostatni raz był w jego domu w Trzebieszowie w 1974 r. W okolice Łukowa przyjeżdżałem jeszcze kilkanaście razy, poznałem kilkadziesiąt osób, w których rodzinach mój wuj się ukrywał. Zebrałem relacje i wiele pamiątek po wuju, m.in. 24 namalowane przez niego obrazki, małe radyjko oraz dwa zeszyty, które zapisał w latach 1966-68.

1 marca br. Marek Artowicz, z którym rozmawiałem wcześniej kilka razy, wskazał miejsce, w którym jego ojciec pochował mego wuja. Zostało ono przebadane georadarem, ustalone współrzędne pochówku. Wyniki dostarczyłem do lubelskiego IPN. W tej chwili wyznaczeni przez prokuraturę biegli z Uniwersytetu Medycznego w Lublinie prowadzą badania identyfikacyjne odnalezionych szczątków.

 

Jakie plany odnośnie pochówku ma rodzina?

Zadecydowaliśmy, że jego szczątki złożone zostaną w Trzebieszowie, na cmentarzu parafii, na terenie której dotychczas spoczywał w konspiracyjnej mogile, wśród najwierniejszych mu ludzi. A my będziemy mieli miejsce, do którego zawsze z sentymentem będziemy powracać na Podlasie. Chcemy zorganizować pogrzeb, który naturalną koleją rzeczy powinien mieć charakter uroczystości patriotycznej.

 

Na jakim obszarze poruszał się wuj w okresie tułaczki po 1956 r.?Ile osób zaangażowanych było w pomoc?

Były to północne rubieże powiatu łukowskiego - gmina Trzebieszów, i południowe powiatu siedleckiego - gmina Zbuczyn. Pytany o liczbę pomagających, odpowiadam, że na liście mam wprawdzie 50 nazwisk, ale było ich z pewnością kilka razy więcej, ponieważ spotykam się zwykle z drugim i trzecim pokoleniem rodzin, w których się ukrywał. Wiele osób pomagało z poczucia wdzięczności. Dowodzi tego artykuł poświęcony oddziałowi Henryka Korzeniowskiego „Wrony” zawarty w monografii „Powiat Siedlce w pierwszej dekadzie rządów komunistycznych” pod red.Kazimierza Krajewskiego i Tomasza Łabuszewskiego stanowiącej czwarty tom serii wydawanej przez IPN „Mazowsze i Podlasie w ogniu. 1944-56”. Czytamy w nim m.in. „Szczególnie cennym kontaktem „Wrony” w terenie okazał się Antoni Dołęga „Kulawy Antoś”, „Znicz”, były komendant II rejonu w Obwodzie WiN Łuków, nadal cieszący się w Łukowskiem dużym autorytetem i wpływami organizacyjnymi”.

 

Dla tych ludzi ukrywanie człowieka ściganego przez ubeckie służby wiązało się z ogromnym ryzykiem. Jak organizowano jego pobyt w rodzinie, zmianę miejsca itd.?

Średni czas przebywania w jednej kryjówce wynosił tydzień, po czym zazwyczaj prosił gospodarza, u którego się chował, żeby go przewiózł. Po drodze wskazywał miejsce, gdzie chciał wysiąść, np. na początku wsi, przez którą przejeżdżali, albo w szczerym polu, by ten człowiek nie wiedział, dokąd idzie. Robił tak z myślą o bezpieczeństwie tego człowieka, a także swoim.

Z jednej strony takie życie wymagało od niego konspiracji na każdym kroku - musiał być on przez niego przemyślany. Z drugiej - utrzymania tajemnicy przez ludzi i ich rodziny: dzieci, którym trudno utrzymać język za zębami, szwagra, któremu po wódce rozwiązuje się język itd. A jednak ci ludzie trzymali się dyscypliny przez tyle dziesięcioleci.

 

A. Dołęgi nie można było spotkać w kościele czy w sklepie. Nie siadał też na ławeczce pod domem…

W moim odczuciu - konspiracja, w jakiej do śmierci żył A. Dołęga, to fenomen. Polacy przez 40 lat utrzymywali ostatniego partyzanta II Rzeczpospolitej. Antoni Dołęga wygrałwraz z nimi - to jest etos, jakiego potrzebujemy.

 

Czym zajmował się, wędrując od domu do domu?

Z jego zapisków wynika, że interesował się polityką. Był na bieżąco z informacjami - czytał gazety, słuchał radia, notował w zeszycie pewne fakty, dane, np. długość granic Rzeczpospolitej. Dzieciom rodzin, które przyjmowały go pod swój dach, opowiadał różne historie. Jerzy Płudowskie do dzisiaj potrafi zacytować opowieści religijne, które usłyszał od mojego wujka. On również nazywał go wujkiem.

Wuj Antoni pisał wiersze. Malował również obrazki, które zostawiał w ramach podziękowania za pomoc. Dominuje na nich tematyka religijna i powtarzają stałe motywy: Jezus na krzyżu, serce przebite sztyletem i kapłan w różowym ornacie.

 

Czego dowiedział się Pan o wuju na ich podstawie jego zapisków?

Przede wszystkim tego, że jego życie to historia zwycięzcy. Nie ma w tych dwóch zeszytach typowo pamiętnikarskich relacji z wydarzeń, opisów spotkań itp. Wujek zapisywał swoje przemyślenia, modlitwy, wiersze. W 1967 r. w jednym z nich napisał odezwę do żołnierzy z okazji święta narodowego 3 maja.

Wydaje mi się, że był to człowiek, który miał jasno określony cel: był zdeterminowany do działania w imię idei, jaką jest Polska. Wierzył w to, że dożyje wolnej Polski. On na nią czekał. Wuj Antoni kochał życie, dlatego się ukrywał. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że miał wielu przyjaciół i był człowiekiem powszechnie szanowanym. Gdyby było inaczej, podlaska wieś opierająca się na tradycyjnych wartościach szybko by go wykluczyła. Oni go musieli szanować, skoro przez tyle lat go nie wydali. Pamiętać przy tym trzeba, że opór partyzancki na ziemi łukowskiej był jednym z silniejszych na Lubelszczyźnie i w skali całego kraju.

 

Dzisiaj bardziej traktuje Pan Antoniego Dołęgę jako wuja czy jako bohatera?

Zacząłem szukać wujka, a natknąłem się przez przypadek na wielką historię. Próba odnalezienia wuja Antoniego przerodziła się z pracy na rzecz rodziny w realizację patriotycznego obowiązku. Spotykałem się z różnymi reakcjami na podawaną przeze mnie informację, że wuj żył i ukrywał się do początku lat 80 ubiegłego wieku i najprawdopodobniej dożył sierpnia 1980 r., pozostając w ukryciu. Także dla tej garstki ludzi, którzy stanęli na mojej drodze i uwierzyli, że nie jestem szaleńcem, jak i dla tych, których rodzice albo dziadowie służyli w oddziale z A. Dołęgą, potrzeba ustalenia miejsca pochówku było oczywista. Szukali razem ze mną bohatera.

 

Dziękuję za rozmowę.

Monika Lipińska

Powrót

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

New Year’s Party


W sali „Podlasie” Miejskiego Ośrodka Kultury w Siedlcach odbył się koncert noworoczno-charytatywny pod nazwą „New Year’s Party 2019”. Wydarzeniu towarzyszył szereg atrakcji. Na scenie wystąpili słuchacze Europejskiego Centrum Szkolenia Językowego „Eurolingua” oraz podopieczni domów dziecka, na rzecz których organizowana jest akcja charytatywna „New Year’s Party 2019”. [fot. Monika Król]

FOTOGALERIA

Pamięć o unitach


Doroczne uroczystości upamiętniające męczeństwo Unitów Podlaskich zainaugurowała Msza św. w kościele parafialnym w Drelowie pod przewodnictwem bp. Kazimierza Gurdy. Następnie w Gminnym Centrum Kultury w Drelowie został wystawiony spektakl pt. „Matka Boska od Unitów” w wykonaniu młodzieży z Zespołu Szkół im. Unitów Drelowskich.

PATRONAT "ECHO"


 

POLECAMY


O oczekiwaniu i obecności
Jedyną właściwą odpowiedzią na tę dojmującą tęsknotę jest Bóg. Papież Benedykt XVI przypomina, że chrześcijanie oczekują powtórnego przyjścia Pana, jednocześnie już żyjąc tym, czego się spodziewają.
więcej »
Cuda wciąż się zdarzają
Cuda miały miejsce nie tylko w pierwszych wiekach Kościoła. Mają miejsce także dzisiaj i są potwierdzeniem prawdy Ewangelii - przekonywał o. Dolindo, któremu sam Jezus podyktował słowa jednej z najskuteczniejszych modlitw.
więcej »
O księżach z krwi i kości
Dlaczego jedni stawiają księży na świeczniku, a drudzy wdeptują ich w ziemię? Bo nie rozumieją, czym jest kapłaństwo i kim tak naprawdę jest kapłan.
więcej »
X Pielgrzymka Amazonek do Matki Bożej Kodeńskiej
Jubileuszowa pielgrzymka odbędzie się w niedzielę 3 lutego. Centralnym punktem uroczystości będzie Msza św. pod przewodnictwem biskupa siedleckiego.
więcej »
 

SONDA

 

Czego uczą nas bł. Męczennicy Podlascy?

że są wartości, których za wszelką cenę trzeba bronić, nawet za cenę życia

że wierność Bogu bardzo dużo kosztuje

zaufania mimo wszystko - z wiarą, że wyda ono błogosławione owoce

są wzorem odwagi - także, a może zwłaszcza, dla młodych ludzi

trudno powiedzieć - unici żyli w innych czasach, borykali się z innymi problemami



LITURGIA SŁOWA


Środa
Czytania:
;
Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR