22 stycznia 2019 r. Imieniny obchodzą: Anastazy, Wincenty, Wiktor

Pogoda: Siedlce

Numer 3
17-23 stycznia 2019r.

menu

NEWS

Najnowsze badania przeprowadzone przez włoskich naukowców potwierdzają, że „człowiek, który został okryty Całunem Turyńskim, został wcześniej ukrzyżowany”. Określają też dokładne miejsce ciosu, zadanego włócznią, która przebiła bok Jezusa i potwierdzają autentyczność śladów krwi znajdujących się na Całunie. Więcej w bieżącym wydaniu ECHA...

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Opinie

 
 

Tydzień Misyjny

18 października 2017 r.

Na misji w Argentynie


fot. ARCHIWUM

O okolicznościach misyjnego wyjazdu, trzymiesięcznej posłudze w Humahuaca oraz różnicach i podobieństwach między Polską a Argentyną - opowiada 24-letnia Katarzyna Łęcicka, świecka misjonarka.

Pragnienie pracy misyjnej towarzyszyło mi od lat. Nieprzypadkowy w tym kontekście okazał się także kierunek moich studiów. Na temat pracy licencjackiej wybrałam posługę polskich misjonarzy franciszkańskich w Ameryce Południowej. Ameryka Łacińska jest fenomenem, jeśli chodzi o misje. Myśl o wyjeździe zakiełkowała przed pięciu laty, kiedy to po maturze wybrałam się ze znajomą do Berdiańska na Ukrainie. Pracowałyśmy jako wolontariuszki z polską klaretynką - s. Agnieszką prowadzącą ośrodek Caritas dla dzieci i bezdomnych.

Zetknięcie z trudną rzeczywistością oraz problemami mieszkańców utwierdziły mnie w przekonaniu, że warto pokonywać wewnętrzny opór i nieść pomoc tym, którzy jej potrzebują.

W grudniu 2016 r. s. Agnieszka zaproponowała kilku osobom z Polski, w tym mnie i znajomej, uczestnictwo w doświadczeniu misyjnym organizowanym przez hiszpańską Korimę - organizację zajmującą się pomocą misjom klaretyńskim w Ameryce Łacińskiej. O moim początkowym dystansie do pomysłu decydowały głównie względy ekonomiczne - bilet z Europy do Jujuy to wydatek rzędu 1,4 tys. euro, a to dopiero początek kosztów. W styczniu odbyło się spotkanie z udziałem chętnych wolontariuszy w domu sióstr w Rembertowie. Klęcząc przed Najświętszym Sakramentem i zawierzając Panu Bogu wszelkie obawy, czułam, że nieprzypadkowo stawia przede mną to wyzwanie. Postanowiłam wówczas, że zrobię, co w mojej mocy, by zdobyć potrzebne środki, a resztę zostawię w rękach Pana. W końcu, jeśli to Jego wola, na pewno się uda… I udało się! Wyjazd na misje nie byłby jednak możliwy bez wsparcia - tak finansowego, jak i duchowego - rodziny, pracodawców, przyjaciół i znajomych. Nie brakowało też po drodze znaków Opatrzności potwierdzających sensowność całego przedsięwzięcia.

 

Zetknięcie z biedą

Przygotowania do wyjazdu poprzedził czas formacji. Siostry przesłały pomocne materiały. W maju odbyło się spotkanie w Nijar na południu Hiszpanii. Z polskiej grupy zostałam tylko ja; pozostali zrezygnowali. Na miejscu po raz pierwszy spotkałam wolontariuszy, z którymi w lipcu miałam wyruszyć do Argentyny: cztery Hiszpanki, cztery Włoszki, dziewczyna z Hondurasu i Polka - s. Agnieszka; cztery klaretynki i osoby świeckie. Najstarsza uczestniczka wyprawy miała 68 lat, najmłodszą byłam ja.

W Nijar spędziłyśmy weekend, pracując z Hermanas Mercedarias (siostrami miłosierdzia), które niosą pomoc uchodźcom, osobom biednym i bezdomnym. Pomagałyśmy w malowaniu mieszkania jednej z rodzin. Spotykałyśmy się też z ludźmi mieszkającymi w slumsach wokół almeryjskich szklarni… Widok skali biedy był porażający!

 

Podobieństwa i różnice

Korima, organizując wyjazdy, sugeruje się opinią sióstr na temat bieżących potrzeb misyjnych placówek. W tym roku padło na Humahuaca.

Argentyńską rzeczywistość znałam z książek, zajęć na uczelni i z opowiadań mojego nauczyciela hiszpańskiego - Argentyńczyka. Mimo to nie wiedziałam tak do końca, czego się spodziewać. Obawiałam się, jak mój organizm zareaguje na duże wysokości, czy zaadaptuje się do lokalnej kuchni itp. Bałam się też… spotkania z wężami. Na szczęście w Jujuy tych gadów nie ma.

Największym zaskoczeniem po przybyciu okazało się… podobieństwo północnej Argentyny do Polski. Zaryzykuję stwierdzenie, że więcej jest punktów zbieżnych między tymi krajami niż np. między Polską a Hiszpanią czy Włochami. Podobieństwa dotyczą przede wszystkim kuchni. Argentyńskie empanadas może nie są tym samym, co nasze pierożki, ale zupy czy dania z gotowanych warzyw i mięsa przypominają polskie zwyczaje kulinarne. Zastana rzeczywistość potwierdziła też to, czego dowiedziałam się przed wyjazdem - że miasto jest głośne i chaotyczne, zaś wieś spokojna, z chatkami z cegieł „adobe” i blachy falistej. Wszędzie widać również mieszkankę kulturową; życie indiańskie przeplata się z motywami europejskimi i północnoamerykańskimi.

 

Dzieła miłosierdzia

W Humahuaca siostry klaretynki prowadzą „Casa de caridad”, czyli Dom Miłosierdzia, w którym funkcjonują m.in.: stołówka i świetlica dla dzieci oferująca zajęcia edukacyjne, warsztat szwalniczy, apteka i „ropero” - „second hand”, gdzie po symbolicznych cenach siostry sprzedają ubrania. Organizują zajęcia fryzjerskie, mają także pracownię informatyczną i prowadzą parafialny oddział Caritas. Klaretynki wspierają też księży w posłudze duszpasterskiej, towarzysząc im w wyjazdach na wieś, animując Eucharystię, pomagając w spotkaniach grup parafialnych i przygotowaniu do sakramentów czy odwiedzając chorych z Najświętszym Sakramentem. Do naszych zadań należało w zasadzie wszystko, na co aktualnie było zapotrzebowanie. Pomagałam w aptece przy segregowaniu leków, razem z koleżankami organizowałyśmy też spotkania katechetyczne dla dzieci i dorosłych w odległym Nazareno. Odwiedzając pobliskie wioski, uczestniczyłyśmy w „feriach”, tj. fiestach przypominających nasze odpusty, podczas których sprzedawałyśmy ubrania i zabawki. Załapałyśmy się nawet na święto Matki Ziemi - podczas fiesty okadza się i święci dom, a także spożywa tradycyjne produkty: „choclo” (rodzaj kukurydzy), mięso z barana, małe tortille, ziemniaki w każdym kolorze i rozmiarze. Do picia jest argentyńska yerba mate lub herbatki z koki albo bardziej tradycyjnie „chicha” (nie polecam ludziom z wrażliwym żołądkiem!).

 

Na te „piękne oczy”

Większość Argentyńczyków to katolicy, stąd praca misyjna polega raczej na reewangelizacji. Podobnie zresztą jest w Polsce… Jednak w takich miejscach jak Humahuaca brakuje księży, którzy na stałe obejmowaliby parafie - zwłaszcza wiejskie, do których nieraz trzeba przedzierać się pieszo kilka godzin. W samym Humahuaca Msze św. sprawowane są prawie codziennie (w niedziele nawet trzy). Mieszkańcy wiosek nie mają jednak takiego szczęścia… Eucharystie w odległych miejscowościach odbywają się wtedy, kiedy dotrze kapłan - zazwyczaj raz w miesiącu, przez co ten dzień staje się świętem. Spotkania formacyjne między Mszami prowadzą z konieczności świeccy katechiści, najczęściej miejscowi.

W codziennej pracy spotykałam się z wielką otwartością ludzi. Owszem, zdarzali się mniej ufni, którzy do nas, Europejek (zwłaszcza tych niebieskookich), podchodzili początkowo z dystansem. Na ogół jednak przyjmowano nas serdecznie - nieraz zdarzało się nam jadać z jednego talerza z gospodarzami. Dzieci dziwiły się naszej bladej skórze i jasnym oczom. Tyle że na te „piękne oczy” udało nam się sporo załatwić na miejscowym targu, zwłaszcza prosząc o jedzenie „na zeszyt”.

 

Braterski uścisk

Argentyńczycy inaczej przeżywają Eucharystię. Jest i śpiew, i klaskanie; lud mówi wraz z księdzem część kwestii, które u nas wypowiada wyłącznie celebrans. Znak pokoju przekazywany jest większości wiernym albo i wszystkim. Kapłan także podchodzi do ludzi, by przekazać znak pokoju w formie… pocałunku w policzek lub podając obie dłonie. Po błogosławieństwie czasem odbywa się indywidualne święcenie chętnych, a za kropidło służy wtedy choćby gałązka. Dane mi było uczestniczyć w Mszy św., podczas której zamiast święcenia wodą było indywidualne błogosławieństwo przez… przytulenie. Wierni ustawili się procesyjnie jak do Komunii św., a ksiądz każdego obdarzył braterskim uściskiem.

Miejscowi inaczej pojmują pojęcie dystansu i przestrzeni osobistej. Podchodzą bliżej, gestykulują, dotykają… i nikogo to nie dziwi. Po Eucharystii każdy może podejść do ołtarza i tabernakulum, by się pomodlić, dotknąć Pana Jezusa.

 

Ludzie chcą się bawić

Istotną różnicą okazuje się też podejście Argentyńczyków do kwestii życia i śmierci. Nie mają dostępu do rozwiniętej technologii medycznej jak w Polsce. Byłyśmy świadkami śmierci dziecka, które zachorowało na zapalenie oskrzeli. W sąsiednim stanie dziewięcioletnia dziewczynka spadła w przepaść, pasąc owce… Jednak w Argentynie śmierć traktowana jest jako naturalna kolej rzeczy i bardziej powód do radości niż smutku. Po śmierci bliskiej osoby Msza św. sprawowana jest w domu - w obecności całej rodziny, w tym dzieci. Pogrzeb i rocznice śmierci stają się okazją do fiesty. Cmentarze są kolorowe, przyjeżdża rodzina z jedzeniem i piciem. Mimo trudnego życia ludzie chcą bawić się, tańczyć, śpiewać, a okazja ku temu zawsze się znajdzie…

 

Brakuje rąk do pracy

Co z perspektywy lat będą wspominać najchętniej z pobytu w Argentynie? Z pewnością wyprawy na oddalone wsie - starą terenową toyotą przez pustkowia, po stromych, krętych drogach, obserwując przestrzeń i nie znajdując słów podziwu dla Stwórcy… Chwile cichego uwielbienia, które wypełniało serce po brzegi… Wyjazd bardziej otworzył mnie też na okazywanie ludziom ciepła i serdeczności. Naocznie przekonałam się również, że w Kościele brakuje rąk do pracy… W Humahuaca posługują obecnie trzy siostry i trzech księży. Pomagają im wprawdzie świeccy, jednak to i tak nadludzki wysiłek, biorąc pod uwagę ilość prowadzonych dzieł…

 

***

Jeśli Korima będzie organizować kolejny wyjazd, chciałabym w nim uczestniczyć. Siostry zapraszają na przyszły rok - kto wie, może się uda! W dalszej perspektywie chciałabym skończyć studia i… wyjechać na dłużej. Może na stałe? Zobaczymy, czy i tym razem moje pragnienia pokryją się z wolą niebios…


O misjonarce

Katarzyna Łęcicka - absolwentka studiów licencjackich o specjalności kulturoznawstwo Ameryki Łacińskiej i Karaibów na Uniwersytecie Warszawskim. Aktualnie rozpoczęła studia drugiego stopnia na tym samym kierunku. Pracuje z dziećmi - jako niania i udzielając korepetycji z języka hiszpańskiego. Ma za sobą ponaddziesięcioletnią formację i posługę w Ruchu Światło-Życie. - Formacja w oazie utwierdziła mnie w przekonaniu, że bycie misjonarzem zaczyna się tu, gdzie jesteśmy - mówi z uwagą, iż zawsze znajdzie się ktoś, komu warto przybliżyć Pana Boga. Nie tylko na krańcach świata, ale też w domu, parafii, na uczelni…

AW

Powrót

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

New Year’s Party


W sali „Podlasie” Miejskiego Ośrodka Kultury w Siedlcach odbył się koncert noworoczno-charytatywny pod nazwą „New Year’s Party 2019”. Wydarzeniu towarzyszył szereg atrakcji. Na scenie wystąpili słuchacze Europejskiego Centrum Szkolenia Językowego „Eurolingua” oraz podopieczni domów dziecka, na rzecz których organizowana jest akcja charytatywna „New Year’s Party 2019”. [fot. Monika Król]

FOTOGALERIA

Pamięć o unitach


Doroczne uroczystości upamiętniające męczeństwo Unitów Podlaskich zainaugurowała Msza św. w kościele parafialnym w Drelowie pod przewodnictwem bp. Kazimierza Gurdy. Następnie w Gminnym Centrum Kultury w Drelowie został wystawiony spektakl pt. „Matka Boska od Unitów” w wykonaniu młodzieży z Zespołu Szkół im. Unitów Drelowskich.

PATRONAT "ECHO"


 

POLECAMY


O oczekiwaniu i obecności
Jedyną właściwą odpowiedzią na tę dojmującą tęsknotę jest Bóg. Papież Benedykt XVI przypomina, że chrześcijanie oczekują powtórnego przyjścia Pana, jednocześnie już żyjąc tym, czego się spodziewają.
więcej »
Cuda wciąż się zdarzają
Cuda miały miejsce nie tylko w pierwszych wiekach Kościoła. Mają miejsce także dzisiaj i są potwierdzeniem prawdy Ewangelii - przekonywał o. Dolindo, któremu sam Jezus podyktował słowa jednej z najskuteczniejszych modlitw.
więcej »
O księżach z krwi i kości
Dlaczego jedni stawiają księży na świeczniku, a drudzy wdeptują ich w ziemię? Bo nie rozumieją, czym jest kapłaństwo i kim tak naprawdę jest kapłan.
więcej »
X Pielgrzymka Amazonek do Matki Bożej Kodeńskiej
Jubileuszowa pielgrzymka odbędzie się w niedzielę 3 lutego. Centralnym punktem uroczystości będzie Msza św. pod przewodnictwem biskupa siedleckiego.
więcej »
 

SONDA

 

Czego uczą nas bł. Męczennicy Podlascy?

że są wartości, których za wszelką cenę trzeba bronić, nawet za cenę życia

że wierność Bogu bardzo dużo kosztuje

zaufania mimo wszystko - z wiarą, że wyda ono błogosławione owoce

są wzorem odwagi - także, a może zwłaszcza, dla młodych ludzi

trudno powiedzieć - unici żyli w innych czasach, borykali się z innymi problemami



LITURGIA SŁOWA


Wtorek
Czytania:
;
Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR