14 grudnia 2018 r. Imieniny obchodzą: Alfred, Izydor

Pogoda: Siedlce

Numer 50
13-19 grudnia 2018r.

menu

NEWS

Już za tydzień - z kolejnym numerem ECHA - kalendarz na 2019 r.!

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Kultura

 
 

Zwyczaje wielkanocne

21 marca 2018 r.

Po podlasku


fot. PIXABAY.COM

Dawniej to były czasy… - przyznaje Krystyna Werner z Żukowa. Snuta przez jedną ze stałych czytelniczek „Echa” opowieść z cyklu „jak to ongiś bywało”, przybiera formę sentymentalnej podróży w przeszłość - cennej tym bardziej, że okraszonej wspomnieniami rzadko już dziś praktykowanych wierzeń i zwyczajów.

Rozpoczynająca Wielki Tydzień Niedziela Palmowa zwana była kwietną albo wierzbną - rozmowę na temat pielęgnowanych dawniej na wsi zwyczajów pani Krystyna poprzedza przywołaniem palemek jako atrybutu świętowania pamiątki uroczystego wjazdu Pana Jezusa do Jerozolimy. - Najczęściej były to gałązki wierzbowe poprzetykane suchymi trawami i kolorowymi kwiatkami z bibuły. Po powrocie z kościoła okładało się nimi domowników ze słowami: „Palma bije, nie zabije, wielki dzień - za tydzień”. Przy okazji tego „bicia” życzyło się wszystkim dobra i powodzenia. A jak ktoś miał przykładowo chore gardło, zalecało się, by połknął kilka poświęconych bazi - wskazuje na przypisywane palmom walory lecznicze.

Gałązkami - na co zwraca uwagę - celowano także w grzbiet bydła przed pierwszym wypędem na pastwisko. Powód? - Żeby ustrzec zwierzęta przed urokiem i zapewnić im zdrowie - objaśnia, dodając, iż palemki wykorzystywano następnie do robienia krzyżyków. Po wetknięciu w grudy ziemi zaoranych pól miały one gwarantować urodzaj w plonach. - Palmy wtykano też za obrazy i w okna domów, by chroniły od nieszczęść: gwałtownych burz, gradu i pożarów. Z kolei chłopcy lubili smagać wierzbowymi gałązkami nogi i plecy dziewczyn, co miało zapewnić im zdrowie i życiową zaradność, a przy tym… szybkie zamążpójście - wspomina mieszkanka Żukowa.

 

Chrzan z buraczkami

Od Niedzieli Palmowej przygotowania do Świąt Wielkanocnych nabierały tempa. Zadaniem każdej gospodyni - co akcentuje K. Werner - było ogarnięcie domu i obejścia. - Porządki obejmowały mycie okien, wietrzenie pościeli, trzepanie dywanów, szorowanie podłóg czy wreszcie wypychanie sienników świeżym sianem lub słomą - opowiada, podkreślając, iż od przedświątecznej krzątaniny nikt nie mógł się wymówić. - Podczas gdy do obowiązków gospodarza należało zabicie świni i uwędzenie wyrobów na świąteczny stół, kobiety szykowały dania. Czego tam nie było… i szynka w cieście, i pasztet z królika z żurawiną i suszonymi grzybami, i kaszanka, i biała kiełbasa... Nie lada rarytasem okazywała się też galareta ze świńskich i kurzych nóżek. Oprócz tego trzeba było naszykować sałatek i utrzeć chrzan do żurku i wędlin zaprawiany buraczkami czy wreszcie farsz do nadziania ugotowanych wcześniej jajek. Z ciast na wielkanocnym stole królowały natomiast babki, mazurki, serniki, kołacze i migdałowce. A i tak nic nie mogło równać się z zapachem pieczonego domowego chleba… - mówi pani Krystyna.

Zanim jednak smakowite dania mogły zagościć na wielkanocnym stole, ktoś musiał zadbać o jego godną oprawę. Odpowiedzialność za świąteczne dekoracje leżały w gestii młodych. - Już z wyprzedzeniem wysiewali w spodkach owies i rzeżuchę. Przygotowywali też wiosenne kwiaty z kolorowej bibuły i szyli zwierzątka: baranki, zajączki, kurczaki. Robiło się je z płótna, a potem wypychało watą i dekorowało - wyjawia z uwagą, że najbardziej znanym symbolem świąt jest jajko. Konkretnie: pisanka.

 

Ciemna malwa na fiolet

- Pisanki, kraszanki… różnie się je nazywało i wykonywało - wskazując na kilka technik zdobienia świątecznych jaj, K. Werner daje wyraz prawdziwego znawstwa tematu: - Skrobanie, oblepianie kolorowym papierem, pisanie... Później trzeba było nadać im odpowiedni wzór - zaznacza. I tak z roztopionego pszczelego wosku nanosiło się - za pomocą szpilki, słomki czy igły ze złamanymi uszkami - różne motywy, np.: gałązki, wiatraczki, jabłuszka, serduszka, dzwoneczki, zajączki, baranki... Kolejnym etapem prac było barwienie, czyli moczenie pisanek w roztworach wodnych mających gwarantować im określoną barwę, np. „kąpiel” w łupinach cebuli malowała jajko na rudawożółto, buraki farbowały na bordowo, liście ciemnej malwy na fiolet, a jemioła dawała zieleń. Pisankami - jak wspomina mieszkanka Podlasia - obdarowywało się chrześniaków, krewnych i znajomych. Kraszanki - na co zwraca uwagę - służył też do zabawy i były pretekstem do zalotów miłosnych. - Grało się nimi w tzw. taczanki. Pisanki taczało się po stole, jedna uderzało o drugą, a wygrywał ten, czyje jajko pozostało niestłuczone. Bawiono się też w „bitki” i „waletki” - przybliża dawne zwyczaje.

A skoro o jajach mowa… - Jako to symbol życia - podkreśla pani Krystyna, opowiadając, jak to w przeszłości skorupki poświęconych jaj gospodarze nosili w pola i wtykali w ziemię, co miało uwolnić plony od chwastów. - Wierzono też, że wkładane do kurzych gniazd czy w oborach pod ściółkę przyniosą urodzaj jaj i mleka - podsumowuje.

 

Smakowity koszyk

W opowieści z cyklu, „jak to ongiś bywało”, nie może też zabraknąć tradycji przypisanych do obchodów Triduum Paschalnego. - Dawniej w Wielki Czwartek topiło się „judasza” - Podlasianka opowiada, jak to wypchaną słomą kukłę wlokło się po całej wsi, okładając przy okazji kijami, aż do pobliskiej rzeki lub stawu. - Nad wodę po zmroku biegały też dziewczęta. Kąpiel miała zapewnić im urodę. Z kolei w Wielki Piątek wieszano śledzia na drzewie za karę, że przez sześć niedziel panował nad mięsem, morząc żołądki lichym posiłkiem - zdradza.

Sobotni ranek do dziś znany jest w tradycji jako czas święcenia pokarmów na wielkanocny stół. Co od zawsze musiało znaleźć się w świątecznym koszyku? - Przede wszystkim jajka, także w formie pisanek, a do tego chleb i sól, chrzan biały, wędliny, ser oraz babeczki lukrowane. Koszyczek musiał być obowiązkowo ozdobiony liśćmi borówek i gałązkami bazi, a jego wierzch przykryty białą serwetką - wyjawia K. Werner.

Z powodu znacznej odległości niektórych wsi od kościoła święcenie pokarmów z konieczności musiało odbywać się u jednego z zamożniejszych gospodarzy. Gospodyni wspomina, że pod proboszcza podjeżdżało się najczęściej wozem - tzw. żelaźniakiem. - Kiedy ksiądz przyjeżdżał, czekały już na niego koszyczki z pokarmami ustawione na podłużnym stole przykrytym białym obrusem, a obok stało wiadro z wodą do poświęcenia - dodaje.

 

„Prawdziwie, że powstał”

Wreszcie nadchodził czas długo wyczekiwanej rezurekcji - uroczystej Eucharystii obchodzonej na pamiątkę zwycięstwa Jezusa nad szatanem; świętowanej w glorii prawdy, że ostatnie słowo należy do życia, a nie śmierci. W opinii pani Krystyny niedziela wielkanocna powinna być przeżywana jako święto rodzinne - w gronie najbliższych i przyjaciół. To czas, kiedy - na podobieństwo Wigilii - milkną wszelkie waśnie i spory. Wymową tego czasu musi być ręka wyciągnięta do zgody i postawa serca gotowego darować wszelkie pretensje i urazy.

- Mszy rezurekcyjnej towarzyszy procesja wokół kościoła z Przenajświętszym Sakramentem. Biorą w niej udział strażacy. Wierni niosą chorągwie i feretrony, dzieci pierwszokomunijne sypią kwiaty. Wszyscy śpiewają też „Wesoły nam dzień dziś nastał…” - przypomina z uwagą, że akurat w tej tradycji, na szczęście, nic się do dziś nie zmieniło. - Kiedyś było inaczej… - dopowiada, wyjawiając, jak to bladym świtem wyruszano do kościoła zaprzężonymi w konie wozami albo furmankami z wyścielonymi siedzeniami. Wracając po Mszy św., wszystkich napotkanych po drodze witało się słowami: „Chrystus Pan zmartwychwstał!”. Na co odpowiadano: „Prawdziwie, że powstał”.

 

„Jak tem jajkiem się podzielić”

Po powrocie do domu gospodarz pierwsze kroki kierował w stronę obory. - Trzeba był pokropić bydło wodą święconą - wyjaśnia K. Werner i przechodzi do meritum rodzinnego celebrowania Wielkanocy - uroczystego śniadania z udziałem wszystkich domowników, krewnych i znajomych. - Jeśli młodzi „zdali egzamin” z przygotowań, na stole nakrytym białym obrusem i ozdobionym żywą zieleniną w spodkach stały owies i rzeżucha. Wokół rozkładano gałązki borówek. Był też koszyczek ze święconką i pisankami, a w centrum stał biały baranek z czerwoną chorągiewką jako symbol Jezusa zmartwychwstałego - wymienia.

Zanim jednak gospodarz dał hasło do rozpoczęcia posiłku, sięgał po talerz z poświęconymi ćwiartkami jajek. - I tak jest do dziś, że jajkiem dzielimy się niczym w Wigilię opłatkiem. Każdy każdemu życzy zdrowia, szczęścia i radości… - komentuje i starym zwyczajem recytuje: „Aby nam łaskawe nieba darów swoich nie szczędziliby, aby nam nie brakło chleba, ani życia, ani siły, byśmy byli litościwi, w Bogu mogli się weselić i wszystkim z nieszczęśliwymi jak tem jajkiem się podzielić”.

Po „jajeczku” i serdecznościach nadchodził czas degustowania pysznych dań. Smacznych tym bardziej, że poprzedzonych 40-dniowym postem.

 

Wszystko było inaczej

Co królowało na wielkanocnym stole? Jako jeden z obowiązkowych punktów świątecznego menu pani Krystyna wskazuje żur z białą kiełbasą, wędzonym boczkiem i jajkiem na chlebowym zakwasie z dodatkiem białego chrzanu. Była też pascha z białego twarogu, miodu i masła. Na amatorów czekała również kaczka nadziewana jabłkami i żurawiną, a nawet… małe pieczone prosię.

Po niedzieli spędzonej w iście rodzinnym gronie Poniedziałek Wielkanocny pozwalał na swoistą rekreację. Nawiązując do praktykowanego do dziś, choć już w nieco mniejszym zakresie, zwyczaju śmigusa-dyngusa, mieszkanka Żukowa sugeruje, że dziewczęta nieraz same prowokowały chłopaków do bycia obiektem ich psot i żartów. Powód? Stopień zmoczenia odpowiadał poziomowi powodzenia. - Dawniej to były czasy... Wszystko było inaczej - podsumowuje.

AW

Powrót

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Zakończenie jubileuszu


W uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP nastąpiło oficjalne zakończenie obchodów jubileuszowych 200-lecia diecezji siedleckiej. Punktem kulminacyjnym była Eucharystia sprawowana pod przewodnictwem bp. Kazimierza Gurdy. Po Mszy św. obaj biskupi wręczali delegacjom poszczególnych parafii statuty II Synodu Diecezji Siedleckiej. Prawo zawarte w tych dokumentach wejdzie w życie 1 stycznia 2019 r. W czasie liturgii odczytano także dekret papieża Franciszka, który w roku jubileuszowym odznaczył godnością kapelana Jego Świętobliwości kilku księży naszej diecezji. Tego samego dnia wieczorem w katedrze odbył się uroczysty koncert zamykający jubileusz. [fot. K. Skorupski/Podlasie24.pl]

FOTOGALERIA

Znamy laureatów


Mirosław Roguski, Mieczysław Zawadzki, Mieczysław Gaja, Małgorzata i Waldemar Gujscy - to tegoroczni laureaci nagrody im. Ludomira Benedyktowicza. Nagrody przyznawane są za szczególne osiągnięcia w trzech dziedzinach: szeroko pojęta działalność artystyczna; twórczość i dorobek literacki, naukowy i publicystyczny; działalność patriotyczno-społeczno-humanitarna. [fot. W. Bobryk]

PATRONAT "ECHO"


Rok o. Pio
Dwa okrągłe jubileusze: 100 lat od otrzymania stygmatów i 50 lat od przejścia do domu Ojca - ten rok z pewnością będzie należał do św. o. Pio.
więcej »
Rekolekcje w sieci
„Kościół jest dobry” - czyli nic co Boskie nie jest im obce” to tytuł tegorocznych rekolekcji adwentowych przygotowanych przez www.profeto.pl.
więcej »
Chatka z piernika
Do 14 grudnia Gminny Ośrodek Kultury w Suchożebrach przyjmuje zgłoszenia do konkursu pt. Chatka z piernika w bożonarodzeniowej szacie.
więcej »
Grają i pomagają
W grudniu rusza trasa koncertowa Betlejem w Polsce 2018/2019. Więcej szczegółów na stronie www.betlejemwpolsce.pl.
więcej »
 

POLECAMY


To ty, szare Podlasie, rodzona ma kraino
Świętując jubileusz odzyskania przez Polskę niepodległości, warto skupić uwagę na tym, co działo się sto lat temu w miejscu, gdzie dzisiaj żyjemy. Książka „Tak rodziła się Niepodległość. Południowe Podlasie 1918” odsłania przed czytelnikiem panoramę wydarzeń sprzed wieku.
więcej »
Myśl właściwie
Abp Fulton J. Sheen - to jeden z najbardziej charyzmatycznych duchownych w historii amerykańskiego Kościoła. Płomienny mówca, wybitny kaznodzieja i wielka osobowość telewizyjna.
więcej »
Cuda wciąż się zdarzają
Cuda miały miejsce nie tylko w pierwszych wiekach Kościoła. Mają miejsce także dzisiaj i są potwierdzeniem prawdy Ewangelii - przekonywał o. Dolindo, któremu sam Jezus podyktował słowa jednej z najskuteczniejszych modlitw.
więcej »
Spragnieni Boga i niepodległości
Muzyczna uczta z okazji jubileuszu 200-lecia diecezji siedleckiej i 100 rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę.
więcej »
 

SONDA

 

Czy czas Adwentu jest nam potrzebny?

tak, to czas na refleksję w zabieganym świecie

nie, Adwent nic nie zmienia

najważniejsza jest chęć odmienienia życia w oczekiwaniu na Boże Narodzenie

to okazja do stanięcia w prawdzie wobec Boga i samego siebie, a przez to do nawrócenia



LITURGIA SŁOWA


Piątek
Czytania:
;
Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR