14 grudnia 2018 r. Imieniny obchodzą: Alfred, Izydor

Pogoda: Siedlce

Numer 50
13-19 grudnia 2018r.

menu

NEWS

Już za tydzień - z kolejnym numerem ECHA - kalendarz na 2019 r.!

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Opinie

 
 

Wojenne historie

28 marca 2018 r.

Ktokolwiek wie…


fot. ARCHIWUM

To było jej obsesją przez całe życie. - Gdybym wiedziała, że żyją. Albo przynajmniej, co się z nimi stało - mówiła - łatwiej by mi było umierać.

Luty 1939 r. Helenka stoi w oknie kamienicy, której pierwsze piętro zamieszkuje doktor Weingott. Helenka jest tu od tygodnia. Ma się zajmować dziećmi pana doktora. To sześcioletni Rysio i ośmioletni Tadzio. Teraz chłopcy jedzą podwieczorek, a Helenka w tym oknie zastanawia się, czy tak samo słońce zachodzi w jej rodzinnej wsi. I czy ludzie z taką samą jak ona trwogą przyglądają się krwistoczerwonemu horyzontowi. Jesienią Helenka skończyła 16 lat i już drugi raz jest w Siedlcach. Tyle że teraz na dłużej. Przyjdą roboty, żniwa - trzeba będzie wracać. Starsza siostra, Stasia, pewnie tu zostanie. Doktor od dawna chwali jej kulinarny talent. No i Stasia jest taka bardziej „miastowa”. A Helenka boi się tego całego rejwachu, tych nieprzyjaznych ulic i samych obcych ludzi.

Tadzio i Rysio to małe łobuziaki. Ale mores znają. Po pobudce o szóstej - gimnastyka. A potem mycie - w zimnej wodzie. I na śnieg i mróz doktor ich ciągle prawie bez ubrania wyprawia. Tyle że czapki, szaliki i rękawice im daje. Ale już paltek albo choćby kurteczek - żadnych. A nieraz to nawet gołe ciało chłopcy sobie śniegiem nacierają. Helenka nie ma pojęcia, jakim cudem oni nie chorują.

Matki to prawie nie mają. Znaczy - Helenka nie wie, co z nią jest, że tylko od czasu do czasu się w domu pokazuje. O chłopców dba ich bona; to ona sprawuje pieczę nad wychowaniem, kształceniem. Sama ma 14-letnią córkę Iris, zachłanną na życie i poznawanie świata.

Doktorowicze szybko zdobywają serce Helenki. Ta obiecuje sobie (i - po latach - dotrzyma słowa), że pierwszemu synowi da na imię Tadeusz. Tymczasem przywykła już, że w domu doktora panuje ustalona od dawna hierarchia. Tu każdy wie, gdzie jest jego miejsce, a naczelnym prawem ustanowiono przestrzeganie zasad dobrego wychowania i szacunku dla wszystkich ludzi.

 

Żydożerczy artykuł

„Nowy Głos” („Żydowski Dziennik Poranny”) z 18 maja 1938 publikuje taki list do redakcji: „Szanowny Panie Redaktorze! W związku z żydożerczym artykułem pióra wychrzczonego Żyda Dr. Lucjana Weingotta, ogłoszonym w «Głosie Siedleckim», uprzejmie proszę o poinformowanie opinii publicznej w poczytnym piśmie Pańskim, iż z osobą wyżej wymienionego nazwiska nie mam nic wspólnego. Łączę wyrazy Szacunku, Dr. med. Antoni Wajngot (Warszawa)” (pisownia oryginalna).

Nie udało mi się dowiedzieć, czego dotyczył ów „żydożerczy artykuł”. Nie ma też pewności, że odnaleziony w archiwach list przywołuje „naszego” doktora. Jednakże takie prawdopodobieństwo istnieje.

Helenka twierdziła, że doktor Weingott nie miał semickich rysów, za to jego żona - tak. Może właśnie wspomniane w liście do redakcji „wychrzczenie” było jednym z powodów, dla których pani doktorowa opuściła dom, a mąż zabronił jej kontaktu z dziećmi.

 

Grzeczni chłopcy

Kiedy doktor Weingott dostaje nakaz mobilizacji, prosi ojca Helenki o zaopiekowanie się Tadziem i Rysiem. I nieoddawanie ich matce, gdyby się pojawiła. Obiecuje, że kiedy wróci z wojny, ureguluje poniesione przez Jana koszty. Ten niekoniecznie dba o rekompensatę, rozpiera go duma, że doktor mu zaufał. Ale odległa o ponad 20 km od Siedlec wieś nie jest najbezpieczniejszym schronieniem. 14 września wpadają tu w zasadzkę żołnierze 1 Dywizji Piechoty Legionów Józefa Piłsudskiego. Są też ofiary wśród ludności cywilnej.

Mimo trudnych warunków młodzi Weingottowie szybko się w nowym miejscu adaptują. Opiekunowie starają się zapewnić im rodzinną atmosferę i regularne posiłki. Kuchnia jest znacznie skromniejsza niż w Siedlcach, ale chłopcy nie marudzą. Ba, nawet ku uciesze domowników wyśpiewują: „Grzeczne dziecko, gdy wstanie, nie pyta o śniadanie […] Dostał chleba czarnego, bo nie było białego; i z takiego się cieszy...”.

Wdzięcznie przekomarzają babkę Salomeę: - Jasiek, Mateusz, a dyć, chłopcy, wstawajta. I naśladują utykającego Jana. Nie zdążyłam zapytać Helenki, czy przedarcie na pół pierzyny ma zaświadczać o mizerności tejże, czy o temperamencie chłopców.

 

Wizyty pewnej pani

Pierwsza „wizyta” miała miejsce późną jesienią. Do wsi zajechał samochód. Wśród pasażerów była młoda, ładnie ubrana kobieta o semickich rysach. Pojawienie się obcych nie uszło uwagi mieszkańców. Tym bardziej że kobieta wypytywała, w którym domu mieszkają dwaj wzięci na wychowanie chłopcy. Swoje zainteresowanie dokumentowała przywiezionymi dla nich kamaszkami. Ludzie nie bardzo jej wierzyli, kiedy mówiła, że jest matką Tadzia i Rysia. Bo dlaczego nie szła do domu Jana, tylko oglądała gospodarstwo - i z tej głównej drogi, i od strony na Olszyc? - Ona coś kombinuje - przestrzegali Jana nie tylko sąsiedzi, ale też ci, którzy z drugiego końca wsi przychodzili do jego sklepiku. I sam Jan się niekiedy ku takiej myśli skłaniał. Zwłaszcza że kobieta znowu - przed Bożym Narodzeniem - przyjechała i znowu nie przyszła do niego. Nikomu nie mówił, bo i po co, że doktor Weingott zakazał matce widywania się z dziećmi. Tymczasem we wsi spekulowano nie tylko o tym, dlaczego miastowa pani nie odwiedza synów, a tylko o nich rozpytuje, ale i - a może głównie - o tym, że nie boi się Niemców.

 

Kamień w wodę

Zima, choć ciężka, minęła dosyć spokojnie. Pod koniec marca kobieta pojawiła się znowu. Znowu w towarzystwie jakichś ludzi. Już nikogo o nic nie pytała, tylko jeździła po wsi, jakby czegoś szukała. To samo było w kwietniu. A potem nastał spokój. - Może ten spokój nas uśpił - wyrzucała sobie Helenka. - Ale co? Mieliśmy ich do łóżek poprzywiązywać, wcale na dwór nie wypuszczać?

Ta niedziela była taka słoneczna, taka leniwa. Prawdziwy letni dzień. I ważny odpust w parafii. Po obiedzie - sjesta. Chłopcy biegają, cieszą się słońcem, chlapią wodą z sadzawki. Co chwilę ktoś z domowników wygląda, gdzie są, czym się zajmują. - Niemożliwe - zarzekała się Helenka - żebyśmy wszyscy zasnęli. Ale zaintrygowała ją cisza. Przerażona obiegła gospodarstwo, poleciała na drogę. W każdy zakątek obejścia zaglądała Salomea, kuśtykał Jan, pomagali w poszukiwaniach Jasiek i Mateusz. Wszystko nadaremno. Po chłopcach ani śladu.

Przed wieczorem w domu Jana pojawił się mieszkający na obrzeżach miejscowości gospodarz. - Ja tu z informacją przyszedł. Ta kobieta, co do wsi przyjeżdżała, kazała wam powiedzieć, że zabrała dzieci. Żebyście się nie zamartwiali. I że jak wojna się skończy, to ojciec chłopców wszystko ureguluje.

Ani ona, ani doktor Weingott nigdy się nie pojawili. Nie wiadomo nawet, czy przeżyli.

 

List z Ameryki

To było obsesją Helenki przez całe życie. Nie umiała pokonać swoich wątpliwości. - A jeśli to nie matka ich zabrała? Gdybym wiedziała, że moje Żydziątka żyją. Albo przynajmniej, co się z nimi stało - mówiła - łatwiej by mi było umierać.

Zupełnie niedawno dowiedziałam się, że pod koniec lat 60 ubiegłego wieku przyszedł do wsi list. Podobno z Ameryki. Najprawdopodobniej odbiorcą miał być ojciec Helenki. Zbieżność imienia, nazwiska i okoliczności spowodowała, że trafił do innego adresata. Zresztą Jan wtedy już nie żył. Być może nadawcą listu był ktoś z rodziny Weingottów. Jednak nieznany język korespondencji i ówczesne nastawienie do USA przeraziły odbiorców przesyłki. Podobno. I podobno niemal natychmiast ją zniszczyli.

W całej sprawie jest tak wiele domysłów. Szanse na to, żeby „podobno” udało się zamienić na „na pewno” są niewielkie. Ludzie, którzy mogliby na ten temat coś powiedzieć, w większości już nie żyją. A kwestią sporną jest dziś nawet miejsce zamieszkania doktora. Helenka wspominała o ulicy Sienkiewicza, córka Stasi jest przekonana, że to kamienica naprzeciwko katedry. Siedleckie gazety z tamtego okresu podają, że „Okulista Dr. Lucjan Weingott (z Warszawy) zamieszkuje stale w Siedlcach ul. Kilińskiego Nr. 24.” - (pisownia oryginalna). Który adres dotyczy „naszego” doktora?

 

W obronie pamięci

Tę historię noszę w sobie od dzieciństwa. Trudno zliczyć, ile ją razy słyszałam. Czy - kiedy zabrakło Helenki - sprawa Tadzia i Rysia Weingottów stanie się moją obsesją? Bo nie dopytałam, nie sprawdziłam w porę… Ale tli się jeszcze we mnie płomyczek nadziei, że może odezwie się ktoś. Kto pamięta doktora Weingotta, jego żonę i synów. Bonę chłopców i jej córkę Irys. Albo może choćby opowieści o nich. Liczę na informacje od Czytelników. I z góry Państwu za nie serdecznie dziękuję.

Anna Wolańska

Powrót

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Zakończenie jubileuszu


W uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP nastąpiło oficjalne zakończenie obchodów jubileuszowych 200-lecia diecezji siedleckiej. Punktem kulminacyjnym była Eucharystia sprawowana pod przewodnictwem bp. Kazimierza Gurdy. Po Mszy św. obaj biskupi wręczali delegacjom poszczególnych parafii statuty II Synodu Diecezji Siedleckiej. Prawo zawarte w tych dokumentach wejdzie w życie 1 stycznia 2019 r. W czasie liturgii odczytano także dekret papieża Franciszka, który w roku jubileuszowym odznaczył godnością kapelana Jego Świętobliwości kilku księży naszej diecezji. Tego samego dnia wieczorem w katedrze odbył się uroczysty koncert zamykający jubileusz. [fot. K. Skorupski/Podlasie24.pl]

FOTOGALERIA

Znamy laureatów


Mirosław Roguski, Mieczysław Zawadzki, Mieczysław Gaja, Małgorzata i Waldemar Gujscy - to tegoroczni laureaci nagrody im. Ludomira Benedyktowicza. Nagrody przyznawane są za szczególne osiągnięcia w trzech dziedzinach: szeroko pojęta działalność artystyczna; twórczość i dorobek literacki, naukowy i publicystyczny; działalność patriotyczno-społeczno-humanitarna. [fot. W. Bobryk]

PATRONAT "ECHO"


Rok o. Pio
Dwa okrągłe jubileusze: 100 lat od otrzymania stygmatów i 50 lat od przejścia do domu Ojca - ten rok z pewnością będzie należał do św. o. Pio.
więcej »
Rekolekcje w sieci
„Kościół jest dobry” - czyli nic co Boskie nie jest im obce” to tytuł tegorocznych rekolekcji adwentowych przygotowanych przez www.profeto.pl.
więcej »
Chatka z piernika
Do 14 grudnia Gminny Ośrodek Kultury w Suchożebrach przyjmuje zgłoszenia do konkursu pt. Chatka z piernika w bożonarodzeniowej szacie.
więcej »
Grają i pomagają
W grudniu rusza trasa koncertowa Betlejem w Polsce 2018/2019. Więcej szczegółów na stronie www.betlejemwpolsce.pl.
więcej »
 

POLECAMY


To ty, szare Podlasie, rodzona ma kraino
Świętując jubileusz odzyskania przez Polskę niepodległości, warto skupić uwagę na tym, co działo się sto lat temu w miejscu, gdzie dzisiaj żyjemy. Książka „Tak rodziła się Niepodległość. Południowe Podlasie 1918” odsłania przed czytelnikiem panoramę wydarzeń sprzed wieku.
więcej »
Myśl właściwie
Abp Fulton J. Sheen - to jeden z najbardziej charyzmatycznych duchownych w historii amerykańskiego Kościoła. Płomienny mówca, wybitny kaznodzieja i wielka osobowość telewizyjna.
więcej »
Cuda wciąż się zdarzają
Cuda miały miejsce nie tylko w pierwszych wiekach Kościoła. Mają miejsce także dzisiaj i są potwierdzeniem prawdy Ewangelii - przekonywał o. Dolindo, któremu sam Jezus podyktował słowa jednej z najskuteczniejszych modlitw.
więcej »
Spragnieni Boga i niepodległości
Muzyczna uczta z okazji jubileuszu 200-lecia diecezji siedleckiej i 100 rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę.
więcej »
 

SONDA

 

Czy czas Adwentu jest nam potrzebny?

tak, to czas na refleksję w zabieganym świecie

nie, Adwent nic nie zmienia

najważniejsza jest chęć odmienienia życia w oczekiwaniu na Boże Narodzenie

to okazja do stanięcia w prawdzie wobec Boga i samego siebie, a przez to do nawrócenia



LITURGIA SŁOWA


Piątek
Czytania:
;
Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR