23 stycznia 2019 r. Imieniny obchodzą: Maria, Ildefons, Rajmund

Pogoda: Siedlce

Numer 3
17-23 stycznia 2019r.

menu

NEWS

Najnowsze badania przeprowadzone przez włoskich naukowców potwierdzają, że „człowiek, który został okryty Całunem Turyńskim, został wcześniej ukrzyżowany”. Określają też dokładne miejsce ciosu, zadanego włócznią, która przebiła bok Jezusa i potwierdzają autentyczność śladów krwi znajdujących się na Całunie. Więcej w bieżącym wydaniu ECHA...

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Historia

 
 

Z dziejów Podlasia (635)

30 maja 2018 r.

Rozbrojenie Niemców w Janowie Podlaskim i walka w Droblinie

15 listopada 1918 r. przybył do Międzyrzeca oddział POW z Łukowa pod dowództwem Stefana Zdanowskiego. Podchorąży ocenił wiele spraw krytycznie i nie doszło do współpracy z sierż. Zowczakiem, a oddział wrócił do Łukowa. Kilku miejscowych rozbrojonych międzyrzeckich Niemców zrabowało kasę i odjechało do Białej Podlaskiej.

Tajemniczo ulotnił się do Białej były komendant etapowy międzyrzecki - por. Kwapp. W sztabie bialskim, gdzie królowali już „huzarzy śmierci”, zadecydowano, że najpierw należy odbić majątek Droblin o obszarze 200 ha, mający dużą wartość zaopatrzeniową. Miała to być niejako niemiecka akcja próbna, której celem było przekonanie się o zdolności bojowej POW. Za tą akcją miały iść następne w celu odzyskania terenu. Tymczasem peowiacy pokusili się o rozbrojenie silnej załogi niemieckiej w Janowie Podlaskim.

Ignacy Mikołajczuk tak wspominał tę akcję w dawnej stolicy biskupów podlaskich: „Zorganizowaliśmy wyprawę [z Konstantynowa - JG] do Janowa Podlaskiego. Dzień był jesienny, pogodny. Nasze siły liczyły ok. 60 ludzi. I tym razem dowodził nami por. Antoni Boniecki. Zamierzaliśmy rozbroić Niemców zgromadzonych w murowanych piętrowych budynkach diecezji w pobliżu kościoła. Nogę miałem zabandażowaną po boju w K., ale jakoś chodziłem. Weszliśmy na podwórko. Dowódca oznajmił Niemcom, by się poddali i rozbroili. Niemcy na swym uzbrojeniu posiadali ręczne karabiny, granaty oraz kilka karabinów maszynowych. Napięcie wzrosło, gdy wyszedł niemiecki dowódca w stopniu kapitana z rewolwerem w ręku i powiedział: «Wy jesteście cywilna banda i my sobie nie pozwolimy na rozbrojenie nas». Zaczął też naszemu dowódcy grozić bronią, powtarzając słowo „bandyci”. W odpowiedzi na takie zachowanie niemieckiego oficera nasz dowódca (tak samo z pistoletem w ręku) odpowiedział po niemiecku: «chociaż my jesteśmy w ubraniach cywilnych, to jednak jesteśmy Wojskiem Polskim». Po tej krótkiej wymianie zdań niemiecki kapitan podał swoim żołnierzom komendę „gotuj broń”. Uczyniliśmy to samo. W międzyczasie Niemcy zdążyli ustawić w oknach na piętrze trzy maszynowe karabiny. Napięcie rosło błyskawicznie po obu stronach. Nagle usłyszeliśmy zbliżający się tętent koni. Po chwili ujrzeliśmy polską kawalerię, która - jak okazało się później - spieszyła nam z pomocą z Platerowa [prawdopodobnie była to grupa płk. Pogorzelskiego - JG]. (…) Wypadki te rozgrywały się ok. godz. 15.00. Kiedy niemiecki dowódca podał komendę «gotuj broń», nasz por. Boniecki cofnął się tyłem i wszedł między nas. Widziałem, że zbladł. O tym, że Niemcy nie otworzyli do nas ognia, z pewnością zadecydował przyjazd naszej kawalerii. Oficer niemiecki bowiem, gdy zobaczył pierwszą jej czwórkę, zawahał się, opuścił rękę z rewolwerem i schował go do kabury. Teraz przewaga moralna przechyliła się na naszą stronę. Por. Boniecki, trochę zdenerwowany, z pistoletem gotowym do strzału, podszedł do niemieckiego oficera i grożąc mu, powiedział: «germańska pycho, jeszcześ się nie rozbroił?». Następnie przemówił po niemiecku, aby żołnierze niemieccy złożyli broń, zdjęli pasy i położyli obok karabinów. Po chwili wahania oficer niemiecki rzeczywiście wydał taką komendę i część żołnierzy złożyła swoją broń, inni natomiast uciekli z budynków przez okna, udając się w kierunku Białej Podlaskiej, gdzie znajdowało się jeszcze dużo ich wojska. W obu budynkach przebywało ok. 350 Niemców. Złożoną broń zabraliśmy sobie, a zatrzymanych Niemców mieliśmy dostarczyć do Platerowa na drugi dzień”.

15 listopada inny oddział POW pod dowództwem Władysława Wyrzykowskiego rozbroił Niemców w Droblinie. Uczestnik wyprawy Jan Kondracki z Sarnak odnotował: „Niemiecki zarządca majątku był nieobecny. Zastaliśmy ośmiu Niemców pod dowództwem wachmistrza. Poprosiliśmy go o przedstawienie rachunków, spisu inwentarza i kasy. Wszystko wykonał posłusznie. Mieliśmy zamiar odesłać ich do Platerowa, lecz oni chcieli do Białej, ale nie zgodziliśmy się na to. Następnie wachmistrz poprosił o «kasę», którą dostał, i w dobrej komitywie zjedliśmy obiad. Nadjechał też 15-osobowy oddział współpracujący z grupą. Wtedy nadeszło nieszczęście. Udaliśmy się do oranżerii. Niespodziewanie zjawił się silny oddział niemieckich „huzarów śmierci”. Warta podobno oddała strzały na alarm i czmychnęła, ale myśmy nic nie słyszeli. Usłyszeliśmy krzyki: «Niemcy, Niemcy idą!». Momentalnie zostaliśmy otoczeni. Teraz dopiero przekonaliśmy się, jak mało byliśmy zorganizowani. Rzuciliśmy się do broni. Za wszelką cenę chcieliśmy się wydostać z oranżerii. Powstał tumult i bezładne okrzyki: «Bronić się, bo śmierć, poddać się!». Porwałem pierwszy lepszy karabin i zarepetowałem go, by pchnąć nabój do lufy, lecz naboje rozsypały się, bo nie były w obejmie. Wyciągnąłem z ładownicy nową paczkę, lecz te naboje były za duże, a Niemcy już pod oknami. Ich wściekłe okrzyki «halt, halt» rozlegają się ze wszystkich stron. Ja stoję z nienaładowanym karabinem, gdy w drzwiach ukazał się Niemiec, krzycząc «halt» i mierząc we mnie swoim karabinem. Ja również wrzasnąłem «halt» i wycelowałem w niego swoim. Niemiec szybko cofnął się. Pozostali Niemcy ukryli się w krzakach (…). Rozpoczął się ostrzał. Posypały się szyby i tynk ze ścian. Wacław Stefański i kilku innych rzuciło się do drzwi i otworzyli ogień. Wszyscy strzelaliśmy, a Niemcy nie decydowali się na wejście do oranżerii z powodu naszego ostrzału. Wtem Seweryn Terlikowski krzyczy, że jeden z naszych nie żyje. - Kto? - Stefański! - dostał postrzał w brodę, zginął na miejscu!. Nastała na moment ponura cisza. Głosy: «Poddać się» miały coraz więcej zwolenników. Poddajemy się. Nadchodzą Niemcy i biją poddających się. «Co wy myślicie? - krzyczy Niemiec - że macie do czynienia z kilkunastoma ludźmi? Nas jest 3 pułki. My jesteśmy huzary śmierci». Potem zamknięto nas w spokoju i postawiono wartownika - starego brodacza, który litował się nad nami i zabitym (…). Nadszedł wieczór. Wyprowadzono nas, aby odesłać do Białej”. Do niewoli dostało się sześciu peowiaków, jeden z nich był ranny. Pochodzili z Sarnak, Chybowa i Borsuk.

Józef Geresz

Powrót

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

New Year’s Party


W sali „Podlasie” Miejskiego Ośrodka Kultury w Siedlcach odbył się koncert noworoczno-charytatywny pod nazwą „New Year’s Party 2019”. Wydarzeniu towarzyszył szereg atrakcji. Na scenie wystąpili słuchacze Europejskiego Centrum Szkolenia Językowego „Eurolingua” oraz podopieczni domów dziecka, na rzecz których organizowana jest akcja charytatywna „New Year’s Party 2019”. [fot. Monika Król]

FOTOGALERIA

Pamięć o unitach


Doroczne uroczystości upamiętniające męczeństwo Unitów Podlaskich zainaugurowała Msza św. w kościele parafialnym w Drelowie pod przewodnictwem bp. Kazimierza Gurdy. Następnie w Gminnym Centrum Kultury w Drelowie został wystawiony spektakl pt. „Matka Boska od Unitów” w wykonaniu młodzieży z Zespołu Szkół im. Unitów Drelowskich.

PATRONAT "ECHO"


 

POLECAMY


O oczekiwaniu i obecności
Jedyną właściwą odpowiedzią na tę dojmującą tęsknotę jest Bóg. Papież Benedykt XVI przypomina, że chrześcijanie oczekują powtórnego przyjścia Pana, jednocześnie już żyjąc tym, czego się spodziewają.
więcej »
Cuda wciąż się zdarzają
Cuda miały miejsce nie tylko w pierwszych wiekach Kościoła. Mają miejsce także dzisiaj i są potwierdzeniem prawdy Ewangelii - przekonywał o. Dolindo, któremu sam Jezus podyktował słowa jednej z najskuteczniejszych modlitw.
więcej »
O księżach z krwi i kości
Dlaczego jedni stawiają księży na świeczniku, a drudzy wdeptują ich w ziemię? Bo nie rozumieją, czym jest kapłaństwo i kim tak naprawdę jest kapłan.
więcej »
X Pielgrzymka Amazonek do Matki Bożej Kodeńskiej
Jubileuszowa pielgrzymka odbędzie się w niedzielę 3 lutego. Centralnym punktem uroczystości będzie Msza św. pod przewodnictwem biskupa siedleckiego.
więcej »
 

SONDA

 

Czego uczą nas bł. Męczennicy Podlascy?

że są wartości, których za wszelką cenę trzeba bronić, nawet za cenę życia

że wierność Bogu bardzo dużo kosztuje

zaufania mimo wszystko - z wiarą, że wyda ono błogosławione owoce

są wzorem odwagi - także, a może zwłaszcza, dla młodych ludzi

trudno powiedzieć - unici żyli w innych czasach, borykali się z innymi problemami



LITURGIA SŁOWA


Środa
Czytania:
;
Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR