14 grudnia 2018 r. Imieniny obchodzą: Alfred, Izydor

Pogoda: Siedlce

Numer 50
13-19 grudnia 2018r.

menu

NEWS

Już za tydzień - z kolejnym numerem ECHA - kalendarz na 2019 r.!

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Historia

 
 

Z dziejów Podlasia (636)

6 czerwca 2018 r.

Napad Niemców na Międzyrzec 16 listopada 1918 r. (cz. I)

Po wyprawie do Droblina sztab Ober-Ostu postanowił odzyskać Międzyrzec Podlaski. Sprawa nie była trudna do realizacji, gdyż w mieście zdolnych było do walki tylko ok. 30 peowiaków przybyłych z okolic Garwolina i kilku zaprzysiężonych w tzw. Samopomocy (Samoobronie).

Istniała jednak - mówiąc późniejszym terminem - tzw. piąta kolumna w postaci rozbrojonych przed kilku dniami Niemców, nieodesłanych do Łukowa. Potajemnie byli oni poinformowani o mającym nastąpić napadzie. Na Międzyrzec rzucono z Białej Podlaskiej część 2 pułku huzarów gwardii zwanych „huzarami śmierci”. Ponieważ istniało ustne zapewnienie w Białej, że tamtejsza Rada Żołnierska nie będzie interweniować w Międzyrzecu, miasto nie było przygotowane do obrony. Nie wiedziano, że władzę w Białej przejął sztab Ober-Ostu z Brześcia ze swym zbrojnym ramieniem - „huzarami śmierci”.

Peowiacy międzyrzeccy spali w jednym miejscu w pałacu, natomiast ich dowódca miał nocleg w drugiej części, odizolowany od żołnierzy. Prawdopodobnie poprzedniego wieczoru peowiakom urządzono uroczystą kolację i gościna przeciągnęła się. Reszta członków „Samopomocy” spała we własnych domach. Wystawione warty były nieliczne i słabo działały. To wyjaśnia, dlaczego żołnierze z oddziału POW nie słyszeli wczesnym rankiem, że rozbrojeni żołnierze niemieccy zamieszkujący nad nimi, na pierwszym piętrze pałacu, schodzą gremialnie z góry na dziedziniec. Nie ulega wątpliwości, że wiedzieli oni o mającym nastąpić napadzie, gdyż mieli do dyspozycji telefon.

Jedynym, który coś podejrzewał, był Benedykt Oksiuta z posterunku na stacji kolejowej. Jak wynika z jego pierwszej, niepublikowanej relacji spisanej przez Ludwika Kwiecińskiego trzy lata po wypadkach, rozumował poprawnie. Opowiadał: „Koło wieczora 15 listopada zachorował jeden telefonista i mnie kazano go zastąpić. W nocy przychodzi mi nadać jakąś depeszę do pałacu. Dzwonię, dzwonię, nie mogę się dodzwonić. Może nie ma nikogo (…) odłożyłem depeszę ległem na ławie i leżę – nagle nerwowy dzwonek. Biegnę do aparatu biorę słuchawkę i słyszę pytania: «Soldaten? Deutsche Soldaten?» - Nie - odpowiadam - polscy legioniści. Kto mówi, centrala? Usłyszałem - «Verflucht, noch einmal Banditen, Legionisten». Zaraz mnie to piknęło. Budzę kolegów, opowiadam im i rada w radę. Za jaką godzinę, dwie, słyszymy w mieście strzały karabinowe”.

Sygnały, że coś się zaczyna dziać w pałacu, dotarły, jak widać, do części żołnierzy „Samoobrony” na kilka godzin przed wypadkami. Dziwne, że nie wysłano tam zwiadowcy.

Tymczasem wczesnym rankiem 16 listopada przybyli z Białej Niemcy zlikwidowali bez oporu pierwszy posterunek na szosie brzeskiej. Jeden z wartowników nazwiskiem Wieliczko, ciężko ranny, relacjonował później ks. Władysławowi Augustynowiczowi: „Stało nas trzech. Usłyszawszy strzały [z folwarku Wysokie - JG], dowiedziawszy się, co się dzieje, chcieliśmy uciekać, ale jeden z nas oświadczył, że nie wypada schodzić z posterunku, a zresztą Niemcy nic złego nam nie zrobią, najwyżej zabiorą broń”. Nie wiedziano, że są to nowe oddziały niemieckie, których żadne umowy nie obowiązują. Huzarzy, zobaczywszy posterunek, rzucili się z furią na niego. Zubika zabili na miejscu, Wieliczkę ciężko ranili, tylko jeden z nich - Rafalski zdołał się uratować. Niemcy, obawiając się zasadzki, nie jechali wszyscy razem najkrótszą trasą pod pałac, tylko rozdzielili się: jeden samochód pojechał ul. Staromiejską i Kościelną, część żołnierzy rozsypała się po innych ulicach, a jeden samochód od razu usiłował skręcić w kierunku stacji kolejowej. „Jeszcze był zmrok w okolicy, kiedy usłyszeliśmy strzały” - relacjonował później senior Markiewicz. „Ubieraliśmy się w pośpiechu. Strzały słychać było od strony stacji i koło gorzelni”. Słuch go nie mylił. Samochód, który skręcił w stronę stacji, natknął się przy młynie (obecnie ul. Narutowicza) na posterunek polski. Jeden z wartowników zginął od kuli niemieckiej, ale drugi uskoczył za topolę. Mimo że napastnicy rzucili w jego kierunku dwa granaty, grube drzewo go osłoniło. Stamtąd oddał kilka strzałów. Kiedy w zamieszaniu wśród Niemców rozerwał się ich własny granat i ciężko ranił kilku huzarów, samochód zawrócił. O tym, co się działo w pałacu Potockich, gdzie kwaterował oddział POW, relacjonował później Władysław Pudło: „Jeszcze spałem wraz z innymi na dole pałacu, gdy wpadł jakiś człowiek z okrzykiem «Panowie, Niemcy w mieście!» Niestety nie pamiętam, czy tych na górze zdążono zawiadomić (…). Wkrótce rozpoczął się ostrzał pałacu. W gorączkowej szamotaninie przypomniałem wraz z trzema kolegami, że w jednym pokoju są drzwi do parku zastawione szafą. To wyjście nas uratowało”.

Okazało się, że człowiekiem, który wpadł z okrzykiem „Niemcy w mieście”, był peowiak Aleksander Miętka, który relacjonował później: „Stałem na posterunku w uniformie koło pałacu. Usłyszałem na mieście strzały (pałac od miasta oddalony ok. 1 km). W tej chwili wpadłem na piętro pobudzić naszych. «Wstawajcie, bo niebezpieczeństwo». Nagle turkot samochodów, świst kul, nie upłynęło parę minut już zbiry niemieckie na kilka samochodów opancerzonych oblegli pałac i bombardują”.

Prawdopodobnie położenie na piętrze (poddasze pałacu) wyglądało tak, jak przedstawił to później poeta Alfons Dzięciołowski w poemacie „Obrona Międzyrzeca”: „Nagle się zrywam ze snu - co to się dzieje? - Tną Maszynengewehry. Granaty w izbie! Trę, przedzieram ślepie, prawie nie widzę (…). Stiuk w oczy tynk sypie (…). Rumor! Stuk! Jęki!”. W pobliżu stali inni międzyrzeccy wartownicy (…). Gdyby chcieli chociaż stanąć w obronie swych zaatakowanych kolegów… Czesław Rosiewicz opowiadał później: „ Pilnowaliśmy kopców z ziemniakami, lokomobili, szkła i magazynów (…). Na strzelaninę pobiegliśmy z baraku przez ogród pod pałac, ale widząc, co się święci, zawróciliśmy, lecz już nie do baraku, ale na stację kolejową”. Adam Markiewicz, zastępca komendanta oddziału, spał we własnym domu. Ojciec jego twierdził później, że gdy syn usłyszał strzały, powiedział „zdrada”, chwycił karabinek i wybiegł z domu.

Józef Geresz

Powrót

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Zakończenie jubileuszu


W uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP nastąpiło oficjalne zakończenie obchodów jubileuszowych 200-lecia diecezji siedleckiej. Punktem kulminacyjnym była Eucharystia sprawowana pod przewodnictwem bp. Kazimierza Gurdy. Po Mszy św. obaj biskupi wręczali delegacjom poszczególnych parafii statuty II Synodu Diecezji Siedleckiej. Prawo zawarte w tych dokumentach wejdzie w życie 1 stycznia 2019 r. W czasie liturgii odczytano także dekret papieża Franciszka, który w roku jubileuszowym odznaczył godnością kapelana Jego Świętobliwości kilku księży naszej diecezji. Tego samego dnia wieczorem w katedrze odbył się uroczysty koncert zamykający jubileusz. [fot. K. Skorupski/Podlasie24.pl]

FOTOGALERIA

Znamy laureatów


Mirosław Roguski, Mieczysław Zawadzki, Mieczysław Gaja, Małgorzata i Waldemar Gujscy - to tegoroczni laureaci nagrody im. Ludomira Benedyktowicza. Nagrody przyznawane są za szczególne osiągnięcia w trzech dziedzinach: szeroko pojęta działalność artystyczna; twórczość i dorobek literacki, naukowy i publicystyczny; działalność patriotyczno-społeczno-humanitarna. [fot. W. Bobryk]

PATRONAT "ECHO"


Rok o. Pio
Dwa okrągłe jubileusze: 100 lat od otrzymania stygmatów i 50 lat od przejścia do domu Ojca - ten rok z pewnością będzie należał do św. o. Pio.
więcej »
Rekolekcje w sieci
„Kościół jest dobry” - czyli nic co Boskie nie jest im obce” to tytuł tegorocznych rekolekcji adwentowych przygotowanych przez www.profeto.pl.
więcej »
Chatka z piernika
Do 14 grudnia Gminny Ośrodek Kultury w Suchożebrach przyjmuje zgłoszenia do konkursu pt. Chatka z piernika w bożonarodzeniowej szacie.
więcej »
Grają i pomagają
W grudniu rusza trasa koncertowa Betlejem w Polsce 2018/2019. Więcej szczegółów na stronie www.betlejemwpolsce.pl.
więcej »
 

POLECAMY


To ty, szare Podlasie, rodzona ma kraino
Świętując jubileusz odzyskania przez Polskę niepodległości, warto skupić uwagę na tym, co działo się sto lat temu w miejscu, gdzie dzisiaj żyjemy. Książka „Tak rodziła się Niepodległość. Południowe Podlasie 1918” odsłania przed czytelnikiem panoramę wydarzeń sprzed wieku.
więcej »
Myśl właściwie
Abp Fulton J. Sheen - to jeden z najbardziej charyzmatycznych duchownych w historii amerykańskiego Kościoła. Płomienny mówca, wybitny kaznodzieja i wielka osobowość telewizyjna.
więcej »
Cuda wciąż się zdarzają
Cuda miały miejsce nie tylko w pierwszych wiekach Kościoła. Mają miejsce także dzisiaj i są potwierdzeniem prawdy Ewangelii - przekonywał o. Dolindo, któremu sam Jezus podyktował słowa jednej z najskuteczniejszych modlitw.
więcej »
Spragnieni Boga i niepodległości
Muzyczna uczta z okazji jubileuszu 200-lecia diecezji siedleckiej i 100 rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę.
więcej »
 

SONDA

 

Czy czas Adwentu jest nam potrzebny?

tak, to czas na refleksję w zabieganym świecie

nie, Adwent nic nie zmienia

najważniejsza jest chęć odmienienia życia w oczekiwaniu na Boże Narodzenie

to okazja do stanięcia w prawdzie wobec Boga i samego siebie, a przez to do nawrócenia



LITURGIA SŁOWA


Piątek
Czytania:
;
Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR