17 grudnia 2018 r. Imieniny obchodzą: Olimpia, Łukasz, Jolanta

Pogoda: Siedlce

Numer 50
13-19 grudnia 2018r.

menu

NEWS

Już za tydzień - z kolejnym numerem ECHA - kalendarz na 2019 r.!

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Opinie

 
 

Pułapki portali społecznościowych

1 sierpnia 2018 r.

Fejsbóg


fot. ARCH.

Jest jak koryto rzeki, gdzie wartkim nurtem mknie wszystko. W strumieniu informacji, jaki każdego dnia spływa na nas z sieci - bo o niej mowa - jest tyleż dobrego, co złego. Jedno jest pewne: ów strumień zmienia nas, całą cywilizację, która już nigdy nie będzie taka, jak była.

Znalezione w internecie: „Wpadłem na pomysł zdobycia nowych przyjaciół bez pomocy facebooka! Codziennie biegam po ulicach i krzyczę, co ugotowałem, co widziałem, co sobie kupiłem, gdzie jestem, jak się czuję i co aktualnie robię. Zaczepiam też wszystkich, którzy staną na mojej drodze, komentuję ich zachowanie i oceniam wygląd. Czasami głośno krzyczę: „Lubię to!”, „Lubię to!”… Nie całkiem bez skutku - mam już trzech obserwujących: dwóch policjantów i jednego psychiatrę!”.

Brzmi tajemniczo?

Tylko dla tych, którzy nie mają konta na „fejsubczku” bądź innym, mniej lub bardziej popularnym portalu społecznościowym. Jeśli tak jest, wiedzcie Państwo, że - wedle obiegowej opinii - nie ma Was! Doprawdy? - zapytacie. Ale…. Spokojnie. To przecież nieprawda. Jesteście i zapewne macie się dobrze. Lepiej od tych, którzy nie wyobrażają sobie, aby „x” razy dziennie nie zajrzeć na swoją linię czasu, nie sprawdzić, co się wydarzyło u znajomych, zalajkować posty lub przeciwnie - wyrazić swoją dezaprobatę. Napisać o sobie: co robią, co ugotowali na obiad, wrzucić fotki z wakacji lub informacje z Endomondo, ile dziś przebiegli/przejechali kilometrów i posłuchać wirtualnych fanfar na swoją cześć. Tak, to już równoległy świat, który coraz większej rzeszy ludzi zastępuje ten rzeczywisty. Problematyczne jest, że często nawet już chyba sami nie są pewni, który jest prawdziwszy…

Problem wpływu mediów społecznościowych na życie ludzi stanowi przedmiot badań wielu poważnych naukowców - o tyle trudny, że pojawiają się nowe, coraz bardziej zaawansowane technologicznie aplikacje, które go modyfikują, generują kolejne - nieznane dotąd - wzorce zachowań komunikacyjnych. To również probierz zmian cywilizacyjnych, w szalonym tempie dokonujących się na naszych oczach. Nigdy przedtem nie były tak gwałtowne i nigdy nie oddziaływały tak bezpośrednio na społeczeństwo, przemodelowując je i w sposób rewolucyjny zmieniając priorytety - poczynając od skali globalnej, a kończąc na relacjach najbliższych, rodzinnych.

 

Granice

Zawsze były. Fizyczne i mentalne. Ograniczały pole działania, ale też zapewniały bezpieczeństwo. Wzmacniały autonomię i warunkowały integralności osoby ludzkiej. Były i są potrzebne - od zawsze istniały kodeksy, zbiory zasad (pisane i niepisane), tradycja, jak też przyzwoitość, dobry smak, wyczucie sytuacji. Istniało również tabu: strefa nienaruszalna, święta, kulturowo nieprzekraczalna. Najskrytsze sprawy chroniła tajemnica spowiedzi, z mocy prawa obwarowana maksymalnymi restrykcjami. Tak było. Jakoś się tak dziś porobiło, że piewcy nowoczesności wzięli sobie za punkt honoru (o ile w ogóle znają to pojęcie), aby to wszystko poprzesuwać, zdeprecjonować albo wprost - zlikwidować. Niestety, w wielu obszarach życia udało się im to. Granice runęły. A wszystko w imię dobra „nowego” człowieka. Stworzono zaawansowane technologicznie „maszynki”, które sprytnie zabrały intymność i piękno zamieniły w jeden z wielu produktów na sprzedaż. Jak?

Kamila z Darkiem starali się o dziecko. Kobieta zrobiła test ciążowy. Pokazały się dwie kreski! Uradowana pstryknęła smartfonem zdjęcie - po kilku chwilach informacja była już na facebooku! Dostała mnóstwo lajków, gratulacji. Od męża też… Z portalu dowiedział się, że będzie ojcem. Czy to normalne?

Jacek z Kingą już mieli za sobą tę radość. Postanowili, że co kilka tygodni będą dzielić się ze znajomymi zdjęciami z przebiegu ciąży. Nie przewidzieli jednego: że Kinga poroni. Ból był nie do zniesienia. To, co miało być intymne, upublicznione jeszcze bardziej go wzmogło. Jedni przesyłali kondolencje, inni dopisywali: „a dobrze wam tak…”.

 

Konfesjonał?

Często pojawiają się opinie, że internet stał się dziś konfesjonałem. „Spowiadamy się” publicznie (!) z tego, co zrobiliśmy, co zjedliśmy, co się nam przydarzyło, co pomyśleliśmy, co nam się podoba, a co nie. Albo, jak kto woli: sieć stała się swoistą „kozetką” zastępującą miejsce zwierzeń u psychologa lub psychoterapeuty. W jednym i drugim przypadku chodzi o to samo: oczyszczenie, skonfrontowanie swojego wnętrza z zewnętrzną opinią, zdobycie pewności działania, czasem - zakrycie wyrzutów sumienia, autoterapię, usprawiedliwienie bądź przebaczenie. Kto jeszcze dwie dekady temu pomyślał, że tak będzie?

To jednak złudzenie. Fałszywe z natury rzeczy. Choćby z tego powodu, że profil to awatar mnie - nie prawdziwy ja. Z dziesiątek zdjęć profilowych wybieram to, które pokaże mnie w najlepszym świetle. Zamieszczam informacje stanowiące kreację mojej osoby, zazwyczaj lepszą od rzeczywistości. Przybieram pozę, stając się aktorem! - w moim spektaklu bądź grze, której zasady ja sam ustalam! Zatem zawsze będzie to tylko pseudoprawda, pseudospowiedź, pseudorzeczywistość - wypowiedziana wobec nowego „boga”. Problem polega na tym, że zaczynamy weń wierzyć tak mocno, że staje się ona absolutem! Substytutem prawdy, życia, sensu.

 

Wirtualna wylewność

Marek z Justyną poznali się na czacie. Klikając w klawiaturę, przegadali ze sobą dziesiątki godzin zanim umówili się na spotkanie w realu. Przeżyli szok! Gdy usiedli naprzeciwko siebie przy kawiarnianym stoliku, rozmowa nijak się nie kleiła. Wytrzymali godzinę. Potem rozeszli się w swoje strony, aby wieczorem usiąść przed komputerami i z wypiekami na twarzy rozmawiać kolejne godziny o wszystkim. Dlaczego? Woleli swoje awatary od rzeczywistości? Wiązka eklektycznych impulsów, zamieniając słowa w cyfrowy zapis, łamała nieśmiałość? Dawała poczucie panowania, kontroli nad informacją, nad sobą, obalała kompleksy?

CBOS cyklicznie bada, jak silne są w Polsce więzi społeczne. Okazuje się, że większość osób, mijając się na klatce schodowej, mówi sobie co najwyżej „dzień dobry”. Czas, by usiąść naprzeciwko siebie i pogadać, ma zaledwie dziewięciu na stu Polaków. Ludzie nie rozmawiają ze sobą w poczekalni u dentysty, w pociągu, czekając na to czy owo. Milczą. Albo wpatrują się w migoczące ekrany smartfonów. Nie rozmawia się w domu, przy stole - nawet z najbliższą rodziną. Wakacyjny wyjazd staje się dla wielu udręką. Okazuje się bowiem, że bliscy sobie ludzie w ogóle się nie znają! Nie rozumieją! Nic, poza zdawkowymi informacjami przekazywanymi w przelocie, o sobie nie wiedzą. A jeszcze, gdy - nie daj Boże - nie ma wifi? Lub zasięgu sieci telefonicznej! Katastrofa wisi na włosku.

Nasze relacje spłycają się: mamy setki znajomych na facebooku, ale tak naprawdę - gdy jesteśmy w potrzebie - pozostaje garstka. Paradoksalnie, im więcej w naszym życiu techniki, tym większa samotność. Św. Jan Paweł II proroczo apelował wiele razy, by technika służyła życiu. I przestrzegał, że „technika bez etyki szybko staje się wrogiem człowieka”, zaś „człowiek zdaje się być stale zagrożony przez to, co jest jego własnym wytworem” (spotkanie z profesorami Papieskiej Akademii Nauk 10 listopada 1979 r.). Nic dodać…

 

Odwyk

Robert zlikwidował konto na facebooku pięć miesięcy temu. Bolało. Doszło do tego, że każda wibracja telefonu sprawiała, iż odrywał się od pracy, nerwowo sprawdzał, kto coś komentował bądź zalajkował? Co odpisał na wrzucony przed chwilą komentarz? Beznamiętnie wpatrywał się w ekran telefonu, jedząc kanapkę, pijąc kawę, zatrzymując się na ulicy podczas jazdy samochodem przy czerwonym świetle, nawet siadając na sedesie - bo szkoda każdej chwili!

Odwyk był szalenie trudny - trudniejszy chyba od rzucenia palenia. Czuł się jak obłąkany, miotał się. Musiał nauczyć się na nowo życia. Dziś myśli, że teraz w końcu je odzyskał. Warto było. Poczuł się wolny.

Paweł Siedlanowski

Powrót

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Zakończenie jubileuszu


W uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP nastąpiło oficjalne zakończenie obchodów jubileuszowych 200-lecia diecezji siedleckiej. Punktem kulminacyjnym była Eucharystia sprawowana pod przewodnictwem bp. Kazimierza Gurdy. Po Mszy św. obaj biskupi wręczali delegacjom poszczególnych parafii statuty II Synodu Diecezji Siedleckiej. Prawo zawarte w tych dokumentach wejdzie w życie 1 stycznia 2019 r. W czasie liturgii odczytano także dekret papieża Franciszka, który w roku jubileuszowym odznaczył godnością kapelana Jego Świętobliwości kilku księży naszej diecezji. Tego samego dnia wieczorem w katedrze odbył się uroczysty koncert zamykający jubileusz. [fot. K. Skorupski/Podlasie24.pl]

FOTOGALERIA

Znamy laureatów


Mirosław Roguski, Mieczysław Zawadzki, Mieczysław Gaja, Małgorzata i Waldemar Gujscy - to tegoroczni laureaci nagrody im. Ludomira Benedyktowicza. Nagrody przyznawane są za szczególne osiągnięcia w trzech dziedzinach: szeroko pojęta działalność artystyczna; twórczość i dorobek literacki, naukowy i publicystyczny; działalność patriotyczno-społeczno-humanitarna. [fot. W. Bobryk]

PATRONAT "ECHO"


Rok o. Pio
Dwa okrągłe jubileusze: 100 lat od otrzymania stygmatów i 50 lat od przejścia do domu Ojca - ten rok z pewnością będzie należał do św. o. Pio.
więcej »
Rekolekcje w sieci
„Kościół jest dobry” - czyli nic co Boskie nie jest im obce” to tytuł tegorocznych rekolekcji adwentowych przygotowanych przez www.profeto.pl.
więcej »
Chatka z piernika
Do 14 grudnia Gminny Ośrodek Kultury w Suchożebrach przyjmuje zgłoszenia do konkursu pt. Chatka z piernika w bożonarodzeniowej szacie.
więcej »
Grają i pomagają
W grudniu rusza trasa koncertowa Betlejem w Polsce 2018/2019. Więcej szczegółów na stronie www.betlejemwpolsce.pl.
więcej »
 

POLECAMY


To ty, szare Podlasie, rodzona ma kraino
Świętując jubileusz odzyskania przez Polskę niepodległości, warto skupić uwagę na tym, co działo się sto lat temu w miejscu, gdzie dzisiaj żyjemy. Książka „Tak rodziła się Niepodległość. Południowe Podlasie 1918” odsłania przed czytelnikiem panoramę wydarzeń sprzed wieku.
więcej »
Myśl właściwie
Abp Fulton J. Sheen - to jeden z najbardziej charyzmatycznych duchownych w historii amerykańskiego Kościoła. Płomienny mówca, wybitny kaznodzieja i wielka osobowość telewizyjna.
więcej »
Cuda wciąż się zdarzają
Cuda miały miejsce nie tylko w pierwszych wiekach Kościoła. Mają miejsce także dzisiaj i są potwierdzeniem prawdy Ewangelii - przekonywał o. Dolindo, któremu sam Jezus podyktował słowa jednej z najskuteczniejszych modlitw.
więcej »
Spragnieni Boga i niepodległości
Muzyczna uczta z okazji jubileuszu 200-lecia diecezji siedleckiej i 100 rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę.
więcej »
 

SONDA

 

Czy czas Adwentu jest nam potrzebny?

tak, to czas na refleksję w zabieganym świecie

nie, Adwent nic nie zmienia

najważniejsza jest chęć odmienienia życia w oczekiwaniu na Boże Narodzenie

to okazja do stanięcia w prawdzie wobec Boga i samego siebie, a przez to do nawrócenia



LITURGIA SŁOWA


Poniedziałek
Czytania:
;
Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR