17 czerwca 2019 r. Imieniny obchodzą: Albert, Laura, Adolf

Pogoda: Siedlce

Numer 24
13-19 czerwca 2019r.

menu

NEWS

Bp Piotr Sawczuk nowym biskupem drohiczyńskim

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Rozmowy

 
 

Rozmowa ECHA

2 stycznia 2019 r.

Kierowca Królowej


fot. www.oblaci.pl

Rozmowa z o. Włodzimierzem Jamrochą OMI, jednym z dwóch kierowców samochodów - kaplic przewożących obraz Matki Bożej Kodeńskiej

Bycie kierowcą Maryi to nie tylko ogromny przywilej, ale też zobowiązanie, bo wierni mają konkretne i wielkie oczekiwania. Nie można ich zawieść, gdyż Matuchna jest ostatnią nadzieją, że przekona Syna i wyprosi interwencję. Dlatego robię, co mogę, by przywieźć Królową Podlasia na czas. Gdybyśmy się spóźnili, dopiero byłby zawód wśród oczekujących. Nie można do tego dopuścić. Św. Łukasz donosi, że Maryja po Zwiastowaniu udała się w góry do swej krewnej Elżbiety i wniosła radość w dom Zachariasza, gdyż pod swym sercem nosiła już Słowo Wcielone (Łk 1,39-45). Jako kierowca - kustosz staram się dbać, aby w ten klimat, a właściwie w misterium, wprowadzić oczekujących Podlasiaków. Przypominam m.in., że aby modlitwy i prośby zostały wysłuchane, należy najpierw - jak Maryja - uwierzyć: „Błogosławiona jest, która uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Jej od Pana” (Łk 1,45). I rzeczywiście mam okazję obserwować podobną radość jak u Elżbiety.

Od sierpnia odwiedza Ojciec wraz z Matką Bożą Kodeńską parafie diecezji siedleckiej, a wraz z rozpoczęciem Roku MB Kodeńskiej w Polskiej Prowincji Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej - także parafie i wspólnoty oblackiej prowincji. Jak to jest być kierowcą Matki Bożej?

 

To przede wszystkim bycie świadkiem. Mogę bowiem obserwować z bliska, jak wierni przyjmują odwiedziny Matuchny i jak Ona udziela swych darów i wyprasza u Syna potrzebne łaski. Maryja często jest dla tych ludzi ostatnią deską ratunku. Są bezradni wobec zła, które ich w życiu spotyka. Bezsilna jest medycyna. Nie potrafią sobie poradzić z zerwanymi i zniszczonymi relacjami małżeńskimi, rodzinnymi i przyjacielskimi. Wyniszczają ich lub najbliższych uzależnienia i nałogi... Z całą tą biedą przychodzą do swej Matki, szukając u niej pomocy. Po wpisach do księgi pamiątkowej można się przekonać, że w ich sercu goszczą radość i wdzięczność z powodu przezwyciężonego zła, jak też i lęk wobec cierpienia. Dlatego rozpaczliwie wołają o pomoc, ale i z nadzieją oraz niesamowitą pokorą wpatrują się w Tę, która może im ulżyć w niedoli. Przekonuję się o tym także osobiście, gdy podchodzą i dziękują za przybycie i wygłoszone słowo, modlitwę, które są umocnieniem w codziennych trudach. Jednak bycie kierowcą Maryi to nie tylko ogromny przywilej, ale też zobowiązanie, bo wierni mają konkretne i wielkie oczekiwania. Nie można ich zawieść, gdyż Matuchna jest ostatnią nadzieją, że przekona Syna i wyprosi interwencję. Dlatego robię, co mogę, by przywieźć Królową Podlasia na czas. Gdybyśmy się spóźnili, dopiero byłby zawód wśród oczekujących. Nie można do tego dopuścić. Św. Łukasz donosi, że Maryja po Zwiastowaniu udała się w góry do swej krewnej Elżbiety i wniosła radość w dom Zachariasza, gdyż pod swym sercem nosiła już Słowo Wcielone (Łk 1,39-45). Jako kierowca - kustosz staram się dbać, aby w ten klimat, a właściwie w misterium, wprowadzić oczekujących Podlasiaków. Przypominam m.in., że aby modlitwy i prośby zostały wysłuchane, należy najpierw - jak Maryja - uwierzyć: „Błogosławiona jest, która uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Jej od Pana” (Łk 1,45). I rzeczywiście mam okazję obserwować podobną radość jak u Elżbiety. Widzę, jak w miejsce ludzkich lęków, bólu i cierpienia pojawiają się wyzwolenie i ukojenie. Przybycie Matki z Synem na rękach działa na skołatane ludzkie serca niczym balsam. Nagle w oczach podchodzących do mnie ludzi pojawiają się radość i szczęście, a w sercach - Nowe Życie. Jestem wtedy bardzo szczęśliwy, że mogę być kierowcą Pani Podlasia i świadkiem Bożego działania.

 

To wyjątkowa Pasażerka, więc pewnie musi Ojciec szczególnie dbać o Jej bezpieczeństwo. Taki trochę z Ojca bodyguard Matki Bożej...

 

To raczej Ona dba o moje bezpieczeństwo, niż ja o Jej. W dodatku robi to o niebo lepiej. Ja z kolei wciąż o czymś zapominam, czegoś nie przewidzę albo zapomnę. Tymczasem Ona i tak wychodzi bez szwanku ze wszystkich opresji.

 

Na przykład?

 

Oparłem nosidełka o szkatułę, w której leży Jej wizerunek. Podczas jazdy strasznie trzęsło i z trzaskiem spadły na podłogę paki. Myślałem, że to na obraz coś się zwaliło i go uszkodziło. Z kolei innym razem nie sprawdziłem obluzowanego głośnika, który z hukiem spadł na nadkole i, odbijając się, wleciał do kasety z wizerunkiem Matuchny. Gdyby uderzył bezpośrednio w obraz, ostre i metalowe krawędzie mogłyby przedziurawić płótno. Zdarzyło mi się też zapomnieć o wyłączeniu świateł i wzmacniacza w samochodzie - kaplicy, przez co całkowicie rozładował się akumulator. Zwykle nie zaglądam do auta przez cały tydzień aż do sobotniego wyjazdu do następnej parafii. Gdyby nie wierni, którzy przyjechali w piątek, by wymierzyć obraz i podstawę, to w sobotę nie uruchomiłbym samochodu. W dodatku okazało się, że bez prądu z akumulatora nie da się nawet otworzyć samochodu, a cóż dopiero dotrzeć do wyznaczonej parafii. Trzeba było rozwiercać zamek. Nigdy wcześniej ani później parafianie nie przyjeżdżali, aby pobrać wymiary pod budowany postument. Jestem pewien, że to Maryja przysłała ich dzień wcześniej, aby na czas można było usunąć usterkę i nie zawieść oczekujących Jej Podlasiaków. I kto tu kogo chroni, pani redaktor i drodzy czytelnicy? Tak jak wspomniałem: to ja mam w Niej ochronę i obronę!

 

Oprócz MB Kodeńskiej podróżują z Ojcem jeszcze bł. Męczennicy z Pratulina. Dlaczego akurat oni?

 

Dlatego, że zostali wyniesieni na ołtarze przez Jana Pawła II i stanowią wzór obrony wiary przed jej utratą. Zwłaszcza dzisiaj, gdy Kościół jest tak atakowany, a laicyzacja przyjmuje agresywne formy walki z naszą religią. Życie i męczeństwo bł. Podlasiaków to wzór do naśladowania, jak bronić czystości wiary i jedności z Kościołem powszechnym. Chociażby w kwestii sakramentu małżeństwa. W poszczególnych episkopatach lub diecezjach brakuje bowiem jednomyślności w interpretowaniu nauczania o nierozerwalności. Tam wierni muszą stawać w obronie czystości wiary, Ewangelii i tradycji. Wprawdzie u nas nie ma takich praktyk, ale dla dobra całego Kościoła należy kształtować świadomość.

 

Co Ojca ujęło w historii bł. Męczenników z Pratulina?

 

Odpowiem na przykładzie bł. Bartłomieja Osypiuka, który w mroźnych styczniowych dniach 1874 r. pełnił straż przy pratulińskim kościele. Podczas obrony świątyni został śmiertelnie ranny. Przed śmiercią wyznał, że jest szczęśliwy, oddając swe życie za wiarę w Boga, a umierając, modlił się za prześladowców. Podobnie zresztą jak św. Szczepan. W ich historii ujmuje mnie gotowość oddania swego życia za wiarę. Ten heroizm jest dla mnie najbardziej budujący. O autentyczności, głębi i dojrzałości wiary unitów przekonuje mnie to, że modlili się za swych oprawców. Ofiara, która nie zionie nienawiścią, chęcią odwetu i odkłada własną broń - aby nie odpłacać złem za zło, ale dobrem - zmusza do refleksji. Męczennicy z Pratulina przebaczyli swoim oprawcom, a między sobą pielęgnowali przyjaźń, lojalność, pokorę i bojaźń, odwagę, męstwo, gorącość serca. To wszystko są owoce działania Ducha Świętego. Cierpienie rodziło w nich szlachetność człowieczeństwa, a nie odczłowieczało w chęci zemsty i nienawiści, złości i gniewu. To są niedoścignione wzory wiary i świętości. Ale te łaski czerpali z Eucharystii i Komunii św. oraz codziennej modlitwy.

 

Tłoczno trochę w tym Ojca samochodzie, ale z taką obstawą pewnie żadna droga Ojcu niestraszna?

 

Samochód - kaplica może pomieścić troje pasażerów w kabinie i 1,5 tys. kg na pace. Pani Podlasia - jak przystało na Królową - w ozdobnej i podświetlanej diodami kasecie - zajmuje cały tył. A ja, Wincenty Lewoniuk i jego 12 Towarzyszy gnieciemy się w trzyosobowej kabinie. Niestety, nawet po męczeńskiej śmierci nie mają luksusów, choć działa ogrzewanie… Muszę ich też zapinać pasem, aby w razie nagłego czy ostrego hamowania nie polecieli mi na przednią szybę… Oj, chyba o przewożeniu 13 pasażerów na przednim siedzeniu nie powinni wiedzieć policjanci, bo mogą być kłopoty. A zresztą, co mi tam. W końcu gangsterskie praktyki są tolerowane przez Gregoriańską nie od dziś. Przecież dała się skutecznie wykraść Sapiesze za 300 złotych dukatów…

 

Ostatecznie jednak złodziejski czyn został napiętnowany przez Niepokalaną…

 

Bo przekupiony przez Mikołaja kościelny, wycinając w pośpiechu płótno z ramy obrazu umieszczonego w prywatnej kaplicy papieża Urbana VIII, sięgnął tylko do 2, 23 m. I okroił Maryi w jednej piątej aureolę. Zobaczcie - powiedziała im - dlatego, że nie umiecie się dogadać między sobą uczciwie, to nie ukażę się już wam nigdy w całej krasie. Bowiem aureola wokół głowy Maryi i Dzieciątka to symbol świętości i chwały. Oczywiście nie znaczy, że teraz Pełna Łaski rozdaje bonusy tylko w czterech piątych. Ukazała jedynie, że barbarzyński akt pozostawił ślad na wizerunku. Oszpecił pełnię Jej blasku i dostojeństwa. I nie życzy już sobie więcej takich manewrów. Dlatego i ja, pouczony tą historią, będę musiał poszukać rozwiązania, aby godniej przewozić bł. Męczenników. Choć mam się z czego nawracać, to ma pani rację, że w takim towarzystwie droga upływa raźniej i nie jest straszna.

 

Pewnie z takimi podróżnikami niepotrzebna Ojcu nawigacja?

 

Oj nie, używam nawigacji, mimo że raz mnie zawiodła i wyprowadziła na manowce. Oczywiście Maryja i bł. Męczennicy z Pratulina przyszli z pomocą. Podczas jednego z wyjazdów GPS oznajmił mi, że dotarłem do celu. Tymczasem widok za oknem, nieliczne zabudowania i pola za nic nie wskazywały, iż jestem przy kościele, gdzie na przybycie znaków czekali wierni. W dodatku ani żywej duszy, którą można było spytać o drogę do parafii. Pomyślałem, że wszyscy poszli na czuwanie do świątyni i już pewnie czekają na Kodeńską Panią. Głowiłem się, co zrobić. Aż nagle, jak spod ziemi, pojawiła się jakaś kobieta. Zapytałem, jak dojechać do kościoła. Odpowiedziała, że jeszcze prosto, a potem w lewo i za zakrętem ukaże mi się poszukiwana świątynia. Nie mam wątpliwości, że to Maryja zatrzymała tę kobietę w domu, aby wskazała drogę do celu zagubionemu kierowcy Matuchny. Kiedy podjechałem bliżej, na spotkanie wyszedł mi proboszcz parafii, szukając zabłąkanego. Czyli mnie. I po raz kolejny dotarło do mnie, jak Matka dba o swoje dzieci, by kierowca nie zawalił i przyjechał na czas. Okazało się, że dotarłem nawet przed czasem i zdążyłem jeszcze odmówić brewiarz - nieszpory. Zatem można powiedzieć, że gdy w moim telefonie komórkowym szwankuje GPS, natychmiast uzupełniany jest przez nawigację - interwencję z wysoka, wręcz z najwyższych partii nieba. Oby tak dalej. Amen.

 

Dziękuję za rozmowę.

Jolanta Krasnowska

Powrót

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Wernisaż w parku


14 czerwca w parku Radziwiłłowskim w Białej Podlaskiej otwarto plenerową wystawę fotografii prof. Leszka Mądzika pt. „Sacrum Miejsca”. Częścią wernisażu była etiuda teatralna „Maski”. [fot. AWAW]

FOTOGALERIA

Moda na pomaganie


Co i dla kogo mogę zrobić - na te pytania można było znaleźć odpowiedź podczas III Dnia Siedleckich Organizacji Pozarządowych. Pogoda dopisała, stąd też zainteresowanie piknikiem NGO, który odbył się 6 czerwca na siedleckim placu Sikorskiego, było spore. Choć idea spotkania co roku jest taka sama, czyli prezentacja oferty oraz wymiana doświadczeń między organizacjami pozarządowymi z regionu, zmienia się zarówno grono uczestników, jak i wystawiające się grupy. A warto pamiętać o tym, że w tego typu formacjach, których głównym celem jest wsparcie codziennego życia mieszkańców regionu, działają tysiące osób, poświęcając swój czas. [fot. JAG]

PATRONAT "ECHO"


XXVII Ekumeniczna Piesza Pielgrzymka
16 sierpnia pielgrzymi z całej Polski wyruszą z białostockiej katedry do Ostrej Bramy w Wilnie. Podczas dziewięciodniowego zmagania się z trudem i wysiłkiem pątnicy doświadczą także niezwykłej gościnności.
więcej »
Siedlce dla Jezusa
20 czerwca, tj. w uroczystość Bożego Ciała, o 19.00, na płycie lodowiska OSiR przy ul. B. Prusa 6 odbędzie się koncert uwielbienia „Siedlce dla Jezusa - Mój Tata, mój bohater”.
więcej »
Kultura bez Granic
29 czerwca na terenie rekreacyjnym przy kąpielisku w Kobylanach w gminie Terespol odbędzie się festiwal Kultura bez Granic. To już 16 edycja imprezy, której celem jest prezentacja folkloru polsko-białoruskiego pogranicza.
więcej »
Spływy kajakowe
Stowarzyszenie Rozwoju Miejscowości Studzianka zaprasza 20 czerwca, od 11.00, na spływ kajakowy Zielawą na trasie Wisznice - Studzianka na dystansie 20 km.
więcej »
IV Łosicki Wieczór Chwały
W uroczystość Bożego Ciała odbędzie się IV Łosicki Wieczór Chwały. „Chcemy szczególnie uwielbić Boga i dziękować Mu za dar Jego Najświętszej Krwi i Ciała. Przeżyjcie go razem z nami!” - zachęcają organizatorzy.
więcej »
100 lat niech żyje nam!
Zapraszamy wszystkich mieszkańców miasta i gminy na radosne świętowanie kolejnych urodzin Niepodległej na osiedlu Jarmołówka w Rykach!
więcej »
Na kulinarnym szlaku wschodniej Polski
W weekend 22-23 czerwca przy ul. Leśnej (plac naprzeciw urzędu miasta) w Nałęczowie odbędzie się kolejna odsłona festiwalu „Na kulinarnym szlaku wschodniej Polski”.
więcej »
Upamiętnią rocznicę
Miejsko-Gminne Centrum Kultury w Rykach zaprasza do świętowania 73 rocznicy śmierci mjr. Mariana Bernaciaka „Orlika”.
więcej »
 

POLECAMY


Droga wymagająca nieustannej wiary
Często wstawiennictwo nie przynosi wyrazistego, widzialnego owocu, a prośby kierowane do Boga wydają się czymś naiwnym i nieskutecznym, jakby trafiały w pustkę… A jednak modlitwa wstawiennicza zawsze ma gigantyczne znaczenie w przestrzeni duchowej!
więcej »
Niezłomna wola niepodległości
Bitwa o Monte Cassino stała się symbolem waleczności i zwycięstwa polskich żołnierzy w II wojnie światowej.
więcej »
Łuków dla Jezusa
20 czerwca, w Boże Ciało, o 19.00, w hali sportowej przy Szkole Podstawowej nr 1 w Łukowie rozpocznie się koncert uwielbieniowy ph. Łuków dla Jezusa.
więcej »
 

SONDA

 

Czerwiec to dla mnie....

miesiąc poświęcony Najświętszemu Sercu Pana Jezusa

czas wyczekiwania wakacji

najpiękniejszy miesiąc w roku

okazja do refleksji nad szybko mijającym czasem

miesiąc jak każdy inny



LITURGIA SŁOWA


Poniedziałek
Czytania:
;
Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR