18 sierpnia 2019 r. Imieniny obchodzą: Helena, Ilona, Bogusław

Pogoda: Siedlce

Numer 33
15-21 sierpnia 2019r.

menu

NEWS

W bieżącym numerze m.in. akt poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi...

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Opinie

 
 

Wspomnienie

30 stycznia 2019 r.

Siostry Pana Boga

Przez ponad pół wieku w Hadynowie istniał dom zakonny Zgromadzenia Sióstr „Jedność” pw. św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Gorliwą posługę i życzliwą obecność Teresek wierni parafii Matki Bożej Dobrej Rady wspominają do dzisiaj.

Wspólnota zakonna osiedliła się w Hadynowie w 1950 r., gdy parafią kierował ks. Ignacy Sopyło, proboszcz w latach 1948-1971. Można przypuszczać, że na jego zaproszenie. Gorliwy duszpasterz, wielki człowiek, który przeszedł gehennę niemieckiego obozu zagłady Dachau, doceniał ożywienie, jakie siostry wnosiły do miejscowej społeczności. „Kościół codziennie rozbrzmiewał modlitwą, śpiewem, Bóg odbiera chwałę, szczęśliwa nasza parafia. Chrystus Pan tak blisko ma dusze kochane i nigdy nie jest samotny” - odnotował z radością w kronice parafialnej, opisując rekolekcje zakonne dla nowicjatu Zgromadzenia Sióstr „Jedność”, które w hadynowskim kościele w pierwszych dniach sierpnia 1952 r. prowadził o. Anioł Dąbrowa Dąbrowski z Zakonu Braci Mniejszych w Serpelicach. Obsada domu zakonnego istniejącego w Hadynowie do 2004 r. była dość stabilna. Od początku mieszkały w nim cztery siostry: s. Helena Janusz (1892-1977), s. Jadwiga Bilska-Gemma (1916-2004), s. Apolonia Niemirka-Małgorzata (1917-2008) oraz s. Stefania Kryńska (1926- 2003).

Każda „specjalizowała się” w czymś innym. S. Helena była krawcową - haftowała obrusy, szyła bieliznę kielichową; znana była na okolicę z dobrej jakości puchowych kołder. S. Gemma zajmowała się katechizacją, dbała o wystrój kościoła, opiekowała się bielankami, ponadto posługiwała chorym jako siostra PCK. S. Małgorzata zajmowała się głównie kuchnią, pilnowała dzieci, opiekowała się też starszymi samotnymi osobami i zajmowała się ogrodem. Ciężka fizyczna praca na gospodarstwie to z kolei zadanie s. Stefanii. Poza s. Małgorzatą, która ostatnie lata życia spędziła w Siedlcach i tutaj została pochowana. Pozostałe siostry po śmierci spoczęły na hadynowskim cmentarzu.

W domu zakonnym nieco krócej mieszkały: s. Anna Sławatyniec (w latach 1994-1999) i s. Urszula Stefaniak (1989-1993), pracowały jako katechetki i posługiwały w kościele, m.in. troszcząc się o dekorację ołtarzy. Ostatnią z sióstr teresek skierowanych do Hadynowa była s. Genowefa Głaszczka, która m.in. opiekowała się starszymi siostrami.

 

Harmonijna wspólnota

Wspominając swój dość krótki pobyt w Hadynowie, s. A. Sławatyniec zaznacza, że dom zakonny zapamięta jako ostoję ciepła i ducha modlitwy. Mieszkające w nim siostry tworzyły szczególną rodzinę - zgodną i jednomyślną, co w połączeniu z charyzmatami, jakimi zostały obdarzone, sprawiło, że była to bardzo harmonijna wspólnota.

Pochodzący z Szawłów w parafii Hadynów ks. Roman Wojtczuk, obecnie proboszcz parafii Matki Bożej Częstochowskiej w Krzesku, pamięta, że siostry otaczano wielka estymą. - Były dobrym duchem parafii. Ludzie je bardzo szanowali - mówi z uwagą, że były też wielkim wsparciem duszpasterskim dla proboszczów. - Ks. kan. Zbigniew Zalewski nazywał je zapleczem modlitewnym parafii. Gdy ktoś dzielił się z nim swoim problemem, obiecywał: powiem siostrom, one się pomodlą i będzie dobrze - wspomina. To rozmodlenie teresek widział każdy. - Dużo wcześniej niż rozpoczynała się Msza św. s. Gemma już trwała przed Najświętszym Sakramentem. Przygotowanie, a potem dziękczynienie po Mszy pokazywało stan jej ducha - to opinia ks. prałata Eugeniusza Filipiuka, proboszcza parafii Zwiastowania NMP w Żelechowie, który miał okazję patrzeć na siostry z perspektywy ministranta.

 

Magnes w sercu

W sercach wielu osób mocno zapisała się postać s. Gemmy, a to z racji lekcji religii, które prowadziła nie tylko w Hadynowie, ale i okolicznych wsiach, do których dojeżdżała autobusem. Na twarzy miała wypisaną życzliwość i pokorę. Zawsze była uśmiechnięta. Kochała katechezę. A ją - kochały dzieci. - Nie było mowy o tym, by ktoś po zajęciach w szkole nie szedł na religię - potwierdza ks. E. Filipiuk, pamiętający dobrze atmosferę tych spotkań, barwne opowieści o kochającym Bogu i zawsze piękne dekoracje sali katechetycznej. Wywodzący się z Olszanki proboszcz parafii Świętej Trójcy w Rozbitym Kamieniu ks. Andrzej Ułasiuk nosi w pamięci obraz s. Gemmy zawsze „oblepionej” dziećmi. - Szkoła była na jednym końcu wsi, od strony Korczówki, a religia odbywała się w prywatnym domu na drugim krańcu, od strony Szydłówki. Musieliśmy przejść 2 km, a potem wrócić - śmieje się. Ale nikt nie narzekał. - Na religię biegliśmy! - dopowiada z uwagą, że dobroć s. Gemmy sprawiała, że przyciągała do siebie i dzieci, i dorosłych.

- Nie wiem, jak s. Gemma to robiła, bo w tamtych czasach nie było ani kserokopiarek, ani takich pomocy dydaktycznych jak dzisiaj, ale rozdawała nam odbitki obrazków do kolorowania. Lekcje prowadziła przystępnie, o prawdach wiary mówiła dobitnie, mocno - dzieli się wspomnieniami ks. R. Wojtczuk.

 

W trosce o powołania

Lata posługi sióstr teresek to w parafii Hadynów także wysyp powołań kapłańskich i zakonnych. Wyrosły na dobrym gruncie.

- Głos powołania usłyszałem pod koniec szkoły podstawowej. Nie mówiąc nic ani rodzicom, ani proboszczowi, poszedłem do s. Gemmy z pytaniem, co mam robić. Bardzo się ucieszyła i podpowiedziała, żebym dalej się uczył, najlepiej w liceum. A kiedy byłem w szkole średniej, zapewniała o modlitwie. Wspierała mnie też w czasie mojego pobytu w seminarium. Kiedy udzielałem prymicyjnego błogosławieństwa, siostra wyszeptała: „będę się za ciebie dalej modliła, abyś wytrwał na drodze powołania” - wspomina ks. E. Filipiuk.

Ks. R. Wojtczuk, szukając słów na opisanie roli, jaką odegrała w jego życiu ta skromna zakonnica, wyjaśnia: - Często mówi się patetycznie o kimś, że pokazuje swoim życiem, czym jest świętość. Z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że s. Gemma naprawdę swoim życiem pokazywała nam Pana Boga. Idąc na religię, szło się na spotkanie z Panem Bogiem. Siostra nie musiała się wysilać - po prostu była sobą. Można się było od niej uczyć pokory. I zaufania, bo często powtarzała: „Pan Bóg ma swój plan. On wie, co robi”.

- Była przeszczęśliwa, gdy dowiedziała się, że do seminarium idę i ja, i mój rówieśnik Krzysztof Jaszczuk, dzisiaj proboszcz parafii w Przesmykach. Msze prymicyjne odprawialiśmy w Hadynowie tydzień po tygodniu - mówi ks. R. Wojtczuk. - Siostry cieszyły się, że ich modlitwy o powołania przyniosły owoce - stwierdza z prostotą.

 

Wewnętrzne światło

„S. Gemma miała wiele wewnętrznego światła co do ludzi i różnych spraw” - oceniała s. Małgorzata, która znała ją od wczesnej młodości. W archiwum Zgromadzenia Sióstr „Jedność” pw. św. Teresy od Dzieciątka Jezuszachował się też opis proroczego snu s. Gemmy, który - mając wielkie zaufanie do s. Małgorzaty - zrelacjonowała ze szczegółami.

Jako młoda dziewczyna, jeszcze przed wstąpieniem do zakonu, tuż po II wojnie światowej, Jadwiga Bielska uczyła religii w małej wiejskiej szkole. Wynajmowała pokój w jednym z domów. Pewnej nocy obudziły ją niepokojące odgłosy rąbanego w obejściu po sąsiedzku drewna. Podobnie było następnej nocy, z tym, że do hałasów za oknem dołączyły też inne - dziewczyna miała wrażenie, że na strychu ktoś przesuwa ogromne pudła, w jedną i drugą stronę. Ponieważ nikt oprócz niej niczego nie słyszał, intuicyjnie zaczęła wypytywać, co działo się w tym domostwie wcześniej. Dowiedziała się, że Niemcy zabili syna gospodarzy. Uważała, że te nocne hałasy to „znak” i powiedziała o tym ludziom, u których mieszkała. Dali wiarę i zaczęli szukać. W miejscu, z którego dochodziły do niej odgłosy rąbanego drewna, odkryto skład broni, zaś na strychu odnaleziono wiele żołnierskich płaszczy. Następnego dnia w obejściu miała miejsce rewizja… „Po tym wydarzeniu gospodarze i ci, którzy wiedzieli o całej sprawie, całowali Jadzi ręce, że uratowała im wszystkim życie, i dziękowali Bogu”.

 

Wielbi dusza…

Wspomnieniami sióstr z hadynowskiej wspólnoty chętnie dzielą się też siostry tereski z domu zakonnego w Siedlcach. S. Anna przywołuje inną historię, również związaną ze snem. Kiedy s. Gemma była już w Hadynowie, pewnej nocy przyśniło jej się, że przyszła do niej siostra. Przedstawiła się jako s. Maria Ściuba i powiedziała, że może wyprosić innym siostrom ze zgromadzenia wiele łask. S. Gemma wybrała się wkrótce do Siedlec, żeby sprawdzić, ile prawdy może być w tym nocnym przywidzeniu.Trudno powiedzieć, czy zdziwiło ją potwierdzenie tego, co przeczuwała - okazało się, że w zgromadzeniu była siostra o tym imieniu i nazwisku…

- S. Gemma bardzo dużo czasu poświęcała na modlitwę za dusze w czyśćcu cierpiące. Mówiło się o tym, że ma dar obcowania z nimi - potwierdza s. Anna. - Miała też wielkie nabożeństwo do Matki Bożej. Zawsze troszczyła się o świeże kwiaty w grocie z figurą Maryi przy kościele w Hadynowie, którego patronką jest Matka Boża Dobrej Rady. Myślę, że data jej śmierci 15 lat temu - święto Matki Bożej Gromnicznej, też wiele o tym mówi - dopowiada.

Z kolei s. Bożena Wetoszka opisuje czas, gdy miała okazję dobrze poznać s. Małgorzatę. I chętnie mówi o darze spotkania. - Niezwykle pokorna. Mądra. Dobra. Święta siostra - tak powie każdy, kto miał z nią styczność. Od niej nauczyłam się życia zakonnego. To, że mogłam być z nią w jednym domu przez trzy lata uważam za wielką łaskę. Modlę się, żeby umieć być taką siostrą, prawdziwą siostrą - mówi s. Bożena. Zarówno ona, jak i s. Anna dobrze pamiętają chwile, gdy przed śmiercią s. Małgorzaty czuwały przy jej łóżku. Na progu „tamtego świata” powtarzała nieustannie: „Wielbi dusza moja Pana. Wielbi…”.

Monika Lipińska

Powrót

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Chwała bohaterom!


Dźwięk syren punktualnie o 17.00, tj. w godzinie „W”, śpiew hymnu narodowego, apele pamięci, honorowe warty, składanie kwiatów i palenie zniczy złożyły się na obchody tegorocznej, 75 rocznicy wybuchu powstania warszawskiego. Pamięć o powstańcach poległych w walkach o wolność naszej ojczyzny uczczono także w wielu miastach i miasteczkach naszego regionu. Cześć i chwała bohaterom!

FOTOGALERIA

Pątnicy na szlaku


W piątkowy poranek 2 sierpnia do pątników zdążających do Matki Bożej dołączyła kolumna siedlecka. Hasłem tegorocznej 39 Pieszej Pielgrzymki Podlaskiej na Jasną Górę są słowa: „W mocy Ducha Świętego”. [fot. M. Król]

PATRONAT "ECHO"


XXVII Ekumeniczna Piesza Pielgrzymka
16 sierpnia pielgrzymi z całej Polski wyruszą z białostockiej katedry do Ostrej Bramy w Wilnie.
więcej »
Pielgrzymka i jarmark
18 sierpnia na kodeńskich błoniach będzie miała miejsce kolejna edycja Jarmarku Sapieżyńskiego. Wydarzenie - nawiązujące do historii Jana Sapiehy, który w 1511 r. od króla Polski Zygmunta Starego uzyskał przywilej jarmarków - będzie przebiegało po hasłem ,,Od Sapiehów do 100-lecia niepodległości”.
więcej »
VI Dożynkowy Festyn Parafialny
W niedzielę 25 sierpnia parafia pw. św. Bartłomieja Apostoła w Grębkowie organizuje VI Dożynkowy Festyn Parafialny.
więcej »
Sprawni poprzez sport
12 września w Europejskim Centrum Kształcenia i Wychowania OHP w Roskoszy odbędzie się festyn integracyjny „Sprawni poprzez sport 2019”. Początek o 10.00.
więcej »
Powiatowe święto plonów
Miejscem tegorocznych dożynek powiatu siedleckiego jest Krzesk-Majątek w gminie Zbuczyn. Święto plonów zaplanowano na niedzielę 25 sierpnia. Gwiazdą wieczoru będzie Zenek Martyniuk.
więcej »
Dni Ryk i dożynki
Dobra muzyka, zabawy dla dzieci i atrakcje dla dorosłych zdominują ostatni weekend wakacji. Urząd Miejski i Miejsko-Gminne Centrum Kultury zapraszają na Dni Ryk i dożynki powiatowo-gminne.
więcej »
 

POLECAMY


Zmieniaj siebie i świat
Czy zdarzyło Ci się kiedykolwiek w czasie modlitwy wątpić, że Bóg Cię słyszy? Czasami masz wrażenie, że twoje słowa dochodzą do sufitu i rozpływają się w powietrzu? Zadajesz sobie pytania o realny wpływ i znaczenie twoich modlitw?
więcej »
Czarna kawaleria gen. Maczka
Na początku lipca 1944 r. Polacy w składzie II Korpusu Kanadyjskiego wylądowali w Normandii. Miesiąc później rozpoczęła się bitwa pod Falaise.
więcej »
Życie niezwykłej kobiety
Edyta Stein to jedna z najwybitniejszych kobiet XX w. Była filozofem i pielęgniarką, nauczycielką i prelegentką, zakonnicą i mistyczką.
więcej »
 

SONDA

 

Czy warto być honorowym krwiodawcą?

zawsze warto ratować ludzkie życie

warto tym bardziej, że krwi nie da się zastąpić innym płynem

nie, ponieważ nikt tego daru nie docenia

państwo nie dba o rozwój krwiodawstwa



LITURGIA SŁOWA



Czytania:
; ;

Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR