17 września 2019 r. Imieniny obchodzą: Justyna, Narcyz, Franciszek

Pogoda: Siedlce

Numer 37
12-18 września 2019r.

menu

NEWS

Zachęcamy do lektury!

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Kościół

 
 

Jean Vanier - wspomnienie

15 maja 2019 r.

Pytają tylko o miłość


fot. WIKIPEDIA

Kochać kogoś to uświadomić mu jego piękno, wartość i ważność; to rozumieć tego kogoś; jego wołanie i język ciała - pisał Jean Vanier, założyciel wspólnot L’Arche (Arka) oraz Wiara i Światło.

Odszedł do Pana 7 maja 2019 r. Był nie tylko pisarzem i filozofem, ale przede wszystkim wielkim rzecznikiem osób niepełnosprawnych. - Myślę, że jego dzieło będzie kontynuowane. Z wiadomością o śmierci J. Vaniera połączony jest przekaz o tym, czego nas uczył. Dzięki medialnym informacjom dowie się o tym jeszcze więcej ludzi. Wierzę, że to, co uczynił, jest Bożym dziełem - mówi ks. Jerzy Sęczek, kapelan wspólnoty Wiara i Światło z archidiecezji białostockiej. J. Vanier był synem gubernatora generalnego Kanady. W bardzo młodym wieku wstąpił do marynarki wojennej. Potem dobrowolnie z niej odszedł i zaczął studiować filozofię oraz teologię. W 1964 r. kupił dom w Trosly-Breuil pod Paryżem. Zamieszkał w nim razem z dwoma niepełnosprawnymi mężczyznami. - W Kanadzie i Francji zobaczył, jak traktowane są osoby z niepełnosprawnością intelektualną. Nie narzekał na system, nie protestował, tylko przyjął dwoje takich ludzi pod swój dach. Tak wyglądał początek L’Arche - mówi ks. Jerzy.

- Nie wiedział, co będzie dalej; do czego ta decyzja go zaprowadzi. Był świadomy, że dokonał nieodwracalnego wyboru. Wiedział, że np. po kilku latach nie może odprowadzić swoich przyjaciół z powrotem do zakładu. Czuł się wezwany - nie bez niepokoju - i poszedł za natchnieniem Ducha Świętego - podkreśla Barbara Wójcik, dyrektor krajowy wspólnoty L’Arche w Polsce.

 

Nie „dla”, ale „z”

Głównym zadaniem L’Arche jest tworzenie wspólnot, w których osoby z niepełnosprawnością intelektualną i osoby sprawne razem jadają przy wspólnym stole, pracują, modlą się, świętują. Pierwszym modelem Arki były małe domy o charakterze rodzinnym, w których osoby z niepełnosprawnością mieszkały razem z asystentami. Obecnie mamy ponad 150 wspólnot usytuowanych w 37 krajach.

- Rozumienie naszej misji ciągle dojrzewa i ewoluuje. Najważniejsze są wzajemne więzi, a nie same ściany. Prowadzimy też warsztaty terapii zajęciowej, środowiskowe domy, wspieramy osoby mieszkające w domach rodzinnych poprzez indywidualną asystenturę i pomoc w znalezieniu pracy na otwartym rynku. Pierwszym celem L’Arche jest wzajemna troska, którą wyrażamy na wiele sposobów. Chodzi o to, by interesować się sobą, modlić za siebie, spędzać ze sobą czas, wspólnie świętować i przeżywać piękne oraz trudne chwile. Drugi cel to pokazywanie światu, że osoba z niepełnosprawnością jest darem, że jest w pełni człowiekiem i niczego jej nie brakuje. Staramy się mówić o tym w lokalnych środowiskach poprzez świadectwo wzajemnych, partnerskich relacji: w sklepie, kościele czy kawiarni. Rzeczywistość, która nas otacza, potrzebuje takiego świadectwa. W ostatnich latach dojrzeliśmy do tego, by naszą misję realizować poprzez wspólne budowanie lepszego świata. Razem z osobami z niepełnosprawnością angażujemy się w działania na rzecz innych.  L’Arche zrodziła się jako odpowiedź na wykluczenie i niegodne warunki życia osób z niepełnosprawnością. Podkreślaliśmy, że wszyscy ludzie mają prawo do rozwoju duchowego, społecznego oraz intelektualnego. Teraz idziemy o krok dalej - opowiada pani Barbara. Dodaje, że człowiek żyje w pełni, gdy robi coś na rzecz innych.

 

Dotykają serca

- Nasi przyjaciele wraz z asystentami odwiedzają chorych i starszych, robią im zakupy i porządki, zaglądają też do więzień. W Belfaście przygotowują posiłki razem z bezdomnymi. Współdziałanie buduje miedzy nimi piękne relacje i przemienia. Trzeba zobaczyć, z jakim entuzjazmem kroją jarzyny, z jaką miłością rzucają się na szyję tym, którzy nie mają dachu nad głową. Dają im nadzieję i miłość. Słyszałam o pewnym bezdomnym, który pił każdego dnia, ale kiedy zbliżał się jego środowy dyżur, trzeźwiał już od wtorku. J. Vanier mówił, że osoby niepełnosprawne mają dar dotykania serca i przemiany ludzi. Wśród asystentów L’Arche są tacy, którzy pozostają z nami na stałe albo tylko przez jakiś czas. Wiem jednak, że nawet ta rotacja ma sens. Ten, kto żył z osobami z niepełnosprawnością, postrzega je zupełnie inaczej, odkrywa, co w życiu liczy się naprawdę. Tu rzeczywiście można przewartościować myślenie. Nie chodzi o wzajemną adorację, o zamknięcie się we własnym świecie. Trzeba wychodzić do innych ludzi. Pamiętam pewną dziewczynę z Ameryki Południowej. Była leżąca, niewidoma, nie mówiła, …a mimo to poruszała wielu ludzi, którzy gromadzili się wokół niej; tak dotykała serca, że stała się inspiracją do założenia domu L’Arche - dzieli się pani Barbara.

 

Zrozumienie i pokora

Nasza rozmówczyni podkreśla, że domowników L’Arche wiążą relacje przyjaźni i zasady partnerstwa. - Osoby niepełnosprawne w ciągu dnia wychodzą na warsztaty. Po powrocie wspólnie z asystentami sprzątają, przygotowują posiłki, jedzą, modlą się i odpoczywają. Ci, którzy nie wychodzą poza dom z racji wieku czy niezdolności do udziału w zajęciach w innych miejscach, mają zapewnione wsparcie. W Śledziejowicach pomagamy naszym przyjaciołom w pozyskaniu zatrudnienia (w kuchni, restauracji, u fryzjera, w ekipach sprzątających) - zaznacza B. Wójcik.

L’Arche zawitała do Polski w 1981 r. Jej pierwszy dom powstał właśnie w Śledziejowicach (k. Krakowa). Teraz wspólnota ma tam dwie placówki, prowadzi też WTZ i ŚDS. Po dwa domy ma również w Poznaniu i we Wrocławiu, jeden w Warszawie. Kolejny buduje się w Gdyni.

J. Vanier głosił też rekolekcje i napisał wiele książek.  - Moja ulubiona to „Każda osoba jest historią świętą”. Naszego założyciela mogę scharakteryzować określeniami: chodząca miłość i akceptacja, zrozumienie dla historii każdego człowieka i pokora. Mówił, by ufać wewnętrznemu głosowi, szczególnie wtedy, gdy czegoś nie rozumiemy, a jest to dla nas szalenie atrakcyjne. Prosił Ducha Świętego o prowadzenie i szedł za Jego głosem. Mówił, by rodzice ufali swoim dzieciom. Wspominał, że zaufanie, które otrzymał od swego ojca, dodało mu skrzydeł i niosło go przez życie. Uczył, że są takie wartości, za które trzeba być gotowym „umrzeć”. Ta śmierć może być odrzuceniem i niezrozumieniem. Mówił, że przywództwo to służba, że trzeba słuchać każdego, a szczególnie tego najmniejszego. Jego głos bywa proroczy. Zaznaczał, że „nie wszyscy zostaliśmy powołani do robienia rzeczy wielkich, które znajdą się na nagłówkach gazet, ale wszyscy jesteśmy powołani do kochania i bycia kochanymi, kimkolwiek i gdziekolwiek jesteśmy” - podsumowuje B. Wójcik.

 

Celebracja bliskości

Ruch Wiara i Światło powstał w 1971 r. w czasie pielgrzymki niepełnosprawnych do Lourdes. - Chodziło o inną formę przynależności niż wspólnota życia, jaką jest „L’Arche”. Formacja w ruchu została zaadresowana do osób z niepełnosprawnością, ich rodzin i przyjaciół. Wspólnoty Ruchu działają przy parafiach. W Polsce mamy ich prawie 100, na świecie około 1,5 tys. Spotykamy się najpierw na Mszy św., potem mamy agapę. Wspólnie rozważamy słowo Boże, integrujemy się, świętujemy rocznice oraz imieniny, jeździmy na rekolekcje i inne wyjazdy. Tu chodzi o bliskość z Bogiem i drugim człowiekiem. Chcemy wspólnie wzrastać w wierze i na niej budować nasze relacje. Mamy nawet program formacyjny, który jest opracowywany na płaszczyźnie międzynarodowej - tłumaczy ks. J. Sęczek. Dodaje, że J. Vanier miał bardzo głębokie spojrzenie na Kościół: „Ubodzy, upośledzeni sprowadzają Kościół na powrót do jego fundamentów, tzn. przypominają o tym, że Kościół jest przede wszystkim Kościołem ubogich, Kościołem relacji, Kościołem współodczuwania i Kościołem komunii. Ludzie mają z tym trudności” - cytuje.

 

Jesteśmy przyjaciółmi

Ks. Jerzy angażuje się we wspólnoty Ruchu Wiara i Światło od prawie 20 lat. Mówi, że WiŚ jest dla osób z niepełnosprawnością jednym z głównych miejsc ich życia. - Kolejnymi są rodzina oraz warsztat terapii zajęciowej lub środowiskowy dom samopomocy. Podczas naszych Eucharystii czują się, jak u siebie. Mają zapewnione poczucie bezpieczeństwa. Tu nikt na nikogo nie patrzy krzywo, nie ogląda się na nich z pobożnym oburzeniem, bo np. wydają dziwne dźwięki albo dziwnie się zachowują. Na tzw. Mszach św. specjalnych takie niecodzienne zachowanie postrzegane jest jako normalność. Tu nikomu nie przeszkadza „inność”. Tu wszyscy mamy poczucie godności, nikt nie jest gorszym, jesteśmy dla siebie przyjaciółmi. Rozumienia Kościoła jako wspólnoty uczyłem się m.in. od J. Vaniera. Jego książka „Wspólnota miejscem radości i przebaczenia” to klasyka dla wszystkich, którzy zajmują się wspólnotami i chcą cokolwiek robić w Kościele - zaznacza kapelan. Z radością i entuzjazmem opowiada o „wiaroświetlanych” grupach. Podkreśla, że za rok w Supraślu powstanie dom Arki. Prosi o modlitwę.

J. Vanier był niezwykłym świadkiem Ewangelii. Jeździł po całym świecie, który za nic ma słabość i przypominał: „Wiecie, ludzie upośledzeni, najgłębiej upośledzeni, nie proszą o pieniądze. Nie wiedzieliby co z nimi zrobić. Nie domagają się wiedzy. Ich możliwości rozumienia i poznawania są bardzo ograniczone. Nie domagają się pracy ani ważnego miejsca we wspólnocie. Pytają się tylko o jedno: „Czy mnie kochasz?”. Taka osoba prosi o więź, o spojrzenie, uśmiech. Spojrzenie, które powie: jesteś dla mnie ważny, jesteś piękny i kocham cię. Ci ludzie, którzy proszą tylko o miłość, mają wielką moc, moc tych, którzy są całkowicie niemocni. Budzą serce”. Pamiętajmy o tym!

AWAW

Powrót

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Święto Żelaznej Dywizji


W dniach 6-8 września żołnierze 18 Dywizji Zmechanizowanej im. gen. broni Tadeusza Buka uczcili pierwszą rocznicę powstania swojej jednostki. Uroczystości rozpoczęła Msza św. w katedrze. W programie obchodów był też piknik, mecz piłki nożnej, konferencja naukowa, a także defilada pododdziałów. [fot. M. Król]

FOTOGALERIA

By dzielić się chlebem


8 września na placu przy świetlicy Ochotniczej Straży Pożarnej w Karwowie odbyło się święto plonów gminy Trzebieszów. Dożynki rozpoczęły się Mszą św. dziękczynną. Po Eucharystii uczestnicy święta plonów przejechali do Karwowa, gdzie uformowano korowód prowadzony przez jadących bryczką starostów dożynkowych i orkiestrę dętą OSP Trzebieszów. Za nimi niesiono piękne wieńce przygotowane przez mieszkańców sołectwa Karwów, Koło Gospodyń Wiejskich „Kobiety z Pasją” z Celin, sołectwa Szaniawy-Matysy i Szaniawy-Poniaty oraz Płudy.

PATRONAT "ECHO"


Mężczyźni w Pratulinie
W niedzielę 6 października pratulińskie sanktuarium będzie miejscem 9 Diecezjalnej Pielgrzymki Mężczyzn. Tegorocznemu spotkaniu towarzyszy hasło: „Bądź odporny jak uderzone kowadło”.
więcej »
Hosanna Festival
W dniach 20-22 września w Siedlcach odbędzie się XXVI Ogólnopolski Festiwal Muzyki Chrześcijańskiej Hosanna Festival. Wstęp wolny! Zachęcamy do udziału!
więcej »
 

POLECAMY


Unici na ekranie
21 września w auli Akademii Wychowania Fizycznego w Białej Podlaskiej odbędzie się premiera filmu „Modlitwa o Polskę. Z ziemi podlaskiej”, opowiadającego o losach i męczeństwie naszych unitów.
więcej »
Książka o alzheimerze
Miejska Biblioteka Publiczna w Siedlcach oraz Siedleckie Stowarzyszenie Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera zapraszają 25 września na spotkanie z Glorią Hide - autorką książki „Usypiając ojca”.
więcej »
 

SONDA

 

Plon, niesiemy plon...

dożynki to piękna staropolska tradycja

święto plonów jest okazją do podziękowania Panu Bogu za Jego wielką miłość i dobroć oraz rolnikom za trud ich pracy

do świętowania rozumianego jako integrowanie społeczności każda okazja jest dobra

dożynki to lekcja dla młodego pokolenia, jak pielęgnować pamięć o dziedzictwie i tradycjach przodków

dopóki będziemy pielęgnować dawne zwyczaje, Polska nie zginie!



LITURGIA SŁOWA


Wtorek
Czytania:
;
Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR