25 czerwca 2019 r. Imieniny obchodzą: Dorota, Łucja, Wilhelm

Pogoda: Siedlce

Numer 25
20-26 czerwca 2019r.

menu

NEWS

Bp Piotr Sawczuk nowym biskupem drohiczyńskim

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Opinie

 
 

Szlakiem św. Jakuba

15 maja 2019 r.

Zadziwia świat sobą


fot. ARCHIWUM

Szlak św. Jakuba, który właśnie przeszedł trzeci raz mimo amputacji nogi, przypomina jego życie: wędrówkę pełną niespodziewanych spotkań, niezwykłych ludzi, ale też smutku, cierpienia, ale nade wszystko - nadziei.

Grzegorz Polakiewicz, choć wygląda dość niepozornie, emanuje ciepłem i spokojem. Jak przyznaje, teraz dochodzi do siebie po powrocie z Camino, gdzie doszedł o własnych siłach po raz trzeci. - To coś najpiękniejszego, co mi się w życiu przytrafiło - przyznaje, dodając, że właśnie ta przygoda sprawiła, iż zechciał się nią podzielić. Przy okazji również innymi wydarzeniami ze swojego życia, które - choć dość krótkie - obfitowało w wiele zdarzeń. Nie miał łatwego życia. Nie pomagała świadomość, że ojciec próbował powiesić jego i jego mamę. Potem pojawiły się problemy zdrowotne, z czasem coraz poważniejsze, w efekcie czego musiał przejść amputację nogi. Kiedy pojawiła się szansa na protezę i normalne funkcjonowanie, płomień nadziei zgasł dość szybko, bo okazało się, że proteza powoduje otwieranie się rany w nodze. Mimo usilnych prób wielu specjalistów i życzliwych ludzi nie udało się. Jednak zawsze, kiedy pojawiały się schody, Grzesiek nie poddawał się, tylko mozolnie je pokonywał, nie tracąc przy tym wiary.

Z pokorą przyznaje, że choć życia nie miał łatwego, inni mają zdecydowanie trudniej. - Rzeczywiście, przychodziły trudne momenty, jak sytuacja z tatą, amputacja nogi. Natomiast za tymi wydarzeniami zawsze szły łaska Pana Boga i zaufanie. Powtarzałem: nie rozumiem Panie Jezu, ale jestem Ciebie pewien - zauważa, dodając, że właśnie to zaufanie pozwalało mi iść do przodu. - Pojawiały się sytuacje, iż nic nie rozumiałem, wydawało mi się to ponad moje ludzkie siły, ale wtedy Pan Jezus bardzo szybko mi przypominał o tym, że On jest obok z zastępem rzeszy aniołów.

 

Ciekawe towarzystwo

Mówią o nim „przyjaciel kardynałów, artystów i bezdomnych”. Takie „towarzystwo” to efekt wielu spotkań, drogi, jaką podąża Grzegorz i na jakiej spotyka różnych ludzi. - Jestem przyjacielem każdego, kto chce, bym nim był - zaznacza. - W moim życiu jest przestrzeń dla każdego człowieka, który mnie zaprasza - podkreśla.

Rzeczywiście miał okazję przyjaźnić się z wieloma osobami, z różnych środowisk, jednak - jak sam przyznaje - najbardziej jest wdzięczny za spotkanie w swoim życiu kardynała Franciszka Macharskiego. - To od niego dostałem kiedyś lekcję, by na każdego człowieka patrzeć nie przez pryzmat tego, jaką pełni w społeczeństwie funkcję, kim jest, ale tego, że jest człowiekiem. Wydaje mi się, iż to zadanie dobrze odrobiłem, bo nie mam z tym problemu i nie widzę różnicy, czy rozmawiam z kardynałem, czy z bezdomnym. Bo każdy z nich jest człowiekiem, ma taką sama potrzebę miłości, rozmowy, spotkania - dodaje.

 

Na mocnych fundamentach

Skąd w nim, mimo zranień, pojawiających się przeciwności, tak głęboka i silna wiara? On sam uważa, że to łaska, która owocowała przez lata. - Każdego dnia doświadczam tego, że ona się rozwija. Moja mama jest bardzo wierzącą osobą, podobnie jak jej rodzice, a moi dziadkowie. To od nich wziąłem ten pierwiastek, początek, na którym budowałem swoją wiarę - dodaje, wyliczając całkiem spore grono osób, które stanęły na drodze jego życia łącznie z o. Leonem Knabitem, kardynałem Franciszkiem Macharskim, kolegami z liceum w Krakowie, kolegami-księżmi z seminarium i przyjaciółmi. - Oni wszyscy nieustannie uczą mnie miłości do Pana Jezusa i drugiego człowieka oraz wiary i zaufania mimo wszystko - podkreśla.


Ogromna dawka motywacji

 

ROZMOWA z Grzegorzem Polakiewiczem, autorem książki „Żyje się tylko raz”.

 

Czytając historie z Pana życia, trudno nie odnieść wrażenia, że jest Pan dla wielu osób bardzo ważny. Proszą Pana o wsparcie w trudnych chwilach, modlitwę, traktują jak swego rodzaju kierownika duchowego. Ale kapłanem Pan nie został…

 

Rzeczywiście, było we mnie ogromne pragnienie kapłaństwa. Niestety stan mojego zdrowia, które w seminarium jeszcze bardziej się pogorszyło, nie pozwolił mi na kontynuację studiów teologicznych, a tym bardziej pracy kapłana. Kiedy zdałem sobie z tego sprawę i musiałem opuścić seminarium, na chwilę straciłem grunt pod nogami. W tamtej chwili nie wiedziałem, jaki jest teraz cel mojego życia, bo postawiłem wszystko na jedną kartę. Wtedy Bóg uświadomił mi, co jest najważniejsze. Powiedział: dziecko, chciałeś zostać księdzem, a tak naprawdę twoja wiara i miłość, oparcie, zaufanie do mnie nie były prawdziwe. Miałem coś wyuczonego, a nie dostrzegałem tego, co w życiu najważniejsze: celu. Bo w życiu stawiamy sobie różne cele, mniejsze i większe, ale swoje - ludzkie. Jednak jeśli nie mamy tego głównego celu, jakim jest życie wieczne, to kiedy zaczną się sypać te małe, będziemy wpadać w frustracje, dołki, zawody. Posypie się wszystko. Zaś kiedy na końcu mamy życie wieczne, to idziemy do przodu. Wiemy, że to, co najważniejsze, jest przed nami.

 

Czyli musiał Pan zupełnie przebudować wizję swojej przyszłości?

 

Po kilku miesiącach stwierdziłem, że moim powołaniem nie jest założenie rodziny, posiadanie dzieci. Rozeznałem to i złożyłem prywatne śluby. Składałem je przez trzy lata, po czym - z osobistym błogosławieństwem papieża Benedykta XVI - złożyłem śluby na Jasnej Górze w obecności przyjaciela kapłana. I tak już osiem lat żyję w celibacie, jestem szczęśliwym człowiekiem i wiem, że Bóg potrzebował mnie w tym, a nie innym miejscu. Czasem jestem tam, gdzie księdzu w sutannie trudno byłoby dotrzeć. Wtedy Bóg posyła mnie. A ja jestem narzędziem miłości Jezusa, nikim więcej, staram się być Jego rękoma i pokazywać innym drogę do Niego. To moje powołanie w Kościele i jestem szczęśliwy, że je odnalazłem.

 

Odnoszę wrażenie, że duży wpływ na pana życie miała relacja z kardynałem Macharskim, który zastąpił panu ojca.

 

Rzeczywiście. On dla każdego, kto potrzebował ojcowskiej miłości, był ojcem. Również w moim życiu stał się ogromnym narzędziem miłości Pana Boga. Wiem, że to On postawił go na mojej drodze, kiedy 3 września 2003 r. poszedłem na Mszę do bazyliki oo. dominikanów. Kardynał był też w radzie patronackiej mojej szkoły licealnej i duchowo jej przewodniczył. Czasem chodziłem na Franciszkańską 3, zaś każde nasze spotkanie zapadało mi głęboko w pamięć i zawsze coś zmieniało moim życiu. To z nim pierwszy raz rozmawiałem o tacie i tym, co się wydarzyło przed laty. To on próbował nauczyć mnie miłości do bezdomnych, pokazał mi Maryję w Kalwarii Zebrzydowskiej, drogę do Jezusa Miłosiernego w Łagiewnikach, żeby mocno trzymać się Jego dłoni. Każde spotkanie, zwłaszcza dwa ostatnie, kiedy był już schorowany i odchodził, zapamiętam na zawsze. Podczas jednego poprosił mnie, bym swoje cierpienie ofiarował za święte życie kapłanów. Wiedział doskonale, co jest w moim sercu.

 

Niedługo ukaże się Pana książka „Żyje się tylko raz”. Co chciał Pan przez nią powiedzieć?

 

To zabawna historia, bo kilka wydawnictw na przestrzeni lat prosiło mnie o napisanie autobiografii. Zawsze odpowiadałem, że jestem na to zbyt młody, poza tym takie rzeczy to może królowa pisać, a nie ja. Brzydko mówiąc, spuszczałem ich z drzewa. Namówiła mnie dopiero pracująca w wydawnictwie Znak moja przyjaciółka. Dlaczego zmieniłem zdanie? Potrzebna była chyba odpowiednia argumentacja i ona o tym wiedziała. Przekonała mnie, poradziłem się duchowo kilku bliskich osób i podjąłem decyzję. Wszyscy mówili: zrób to, bo przez to możesz dać drugiemu człowiekowi nadzieję. I rzeczywiście, pisząc tę książkę, chciałem dać drugiemu człowiekowi nadzieję. Pokazać, że nigdy nie ma sytuacji bez wyjścia, że zawsze warto patrzeć na to, co dobre wokół nas.

 

Ale dziś takie podejście wydaje się strasznie trudne…

 

To prawda, jednak możemy się skupiać na tym, że straciliśmy nogę, ale też na tym, że mamy drugą nogę i dwie ręce. Możemy rozpaczać, iż nasi rodzice, rodzeństwo odmówili nam miłości, ale możemy się skupić na ludziach, którzy nam tę rodzinę zastępują, ofiarowali swoją miłość i są wokół nas. Zawsze warto szukać pozytywów i właśnie o tym jest ta książka. Nawet jeśli opisuję trudną historię doświadczenia z moim tatą, to na pozostałych kartach staram się usprawiedliwić jego zachowania. Że jego brak miłości w stosunku do mnie czy do mojej mamy wynikał z tego, że sam prawdopodobnie tej miłości nie doświadczył. Łatwo nam osądzać drugiego człowieka, znając 5% jego historii życia. Łatwo stawiamy sądy, a tak naprawdę Ten, który ma prawo sądzić, bo zna nas w 100%, nie robi tego. A tylko On zna całą prawdę: od początku do końca. Historia mojego życia o tym właśnie opowiada.

 

Dziękuję za rozmowę.

JAG

Powrót

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Wernisaż w parku


14 czerwca w parku Radziwiłłowskim w Białej Podlaskiej otwarto plenerową wystawę fotografii prof. Leszka Mądzika pt. „Sacrum Miejsca”. Częścią wernisażu była etiuda teatralna „Maski”. [fot. AWAW]

FOTOGALERIA

Moda na pomaganie


Co i dla kogo mogę zrobić - na te pytania można było znaleźć odpowiedź podczas III Dnia Siedleckich Organizacji Pozarządowych. Pogoda dopisała, stąd też zainteresowanie piknikiem NGO, który odbył się 6 czerwca na siedleckim placu Sikorskiego, było spore. Choć idea spotkania co roku jest taka sama, czyli prezentacja oferty oraz wymiana doświadczeń między organizacjami pozarządowymi z regionu, zmienia się zarówno grono uczestników, jak i wystawiające się grupy. A warto pamiętać o tym, że w tego typu formacjach, których głównym celem jest wsparcie codziennego życia mieszkańców regionu, działają tysiące osób, poświęcając swój czas. [fot. JAG]

PATRONAT "ECHO"


XXVII Ekumeniczna Piesza Pielgrzymka
16 sierpnia pielgrzymi z całej Polski wyruszą z białostockiej katedry do Ostrej Bramy w Wilnie. Podczas dziewięciodniowego zmagania się z trudem i wysiłkiem pątnicy doświadczą także niezwykłej gościnności.
więcej »
Kultura bez Granic
29 czerwca na terenie rekreacyjnym przy kąpielisku w Kobylanach w gminie Terespol odbędzie się festiwal Kultura bez Granic. To już 16 edycja imprezy, której celem jest prezentacja folkloru polsko-białoruskiego pogranicza.
więcej »
Spływy kajakowe
Stowarzyszenie Rozwoju Miejscowości Studzianka zaprasza 20 czerwca, od 11.00, na spływ kajakowy Zielawą na trasie Wisznice - Studzianka na dystansie 20 km.
więcej »
 

POLECAMY


Droga na ołtarze
Św. Antoni z Padwy to niewątpliwie jeden z najbardziej znanych świętych na świecie. Już sam fakt, że we Włoszech mówi się o nim Il Santo, czyli po prostu Święty, świadczy o jego potędze.
więcej »
 

SONDA

 

Czerwiec to dla mnie....

miesiąc poświęcony Najświętszemu Sercu Pana Jezusa

czas wyczekiwania wakacji

najpiękniejszy miesiąc w roku

okazja do refleksji nad szybko mijającym czasem

miesiąc jak każdy inny



LITURGIA SŁOWA


Wtorek
Czytania:
;
Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR