NEWS |
|||||
|
Rozmowy |
|
Rozmowa ECHA 2 października 2019 r. Boża tajemnica
Rozmowa z o dr. Jordanem Śliwińskim OFMCap, założycielem
krakowskiej Szkoły dla Spowiedników i rekolekcjonistą
W lipcu Penitencjaria Apostolska opublikowała dokument o nienaruszalności tajemnicy spowiedzi. Skąd taka potrzeba? To odpowiedź Kościoła na naciski mediów i różnych społeczności, zwłaszcza w krajach zachodnich. Są one związane z problemami ze ściganiem przestępstw przeciwko nieletnim. Działania te stanowią próbę podporządkowania Kościoła, złamania pewnych standardów prawnych pod pozorem ścigania pedofilów. Mamy tu jednak ewidentnie do czynienia z uproszczonymi schematami myślowymi. Polegają one m.in. na wytworzeniu stereotypu, który, niestety, pojawił się także w Polsce, a mianowicie: jeśli pedofil to na pewno ksiądz. Podczas gdy badania wyraźnie wskazują, że większość molestowanych dzieci doświadcza przemocy seksualnej ze strony kogoś z rodziny lub jej najbliższego otoczenia. Dokument Penitencjarii Apostolskiej przypomina nauczanie Kościoła, że sakrament pokuty jest objęty tajemnicą, której nie można nikomu ujawniać, bez względu na okoliczności. Ksiądz nie może jej złamać w żadnym wypadku. Nie zawiadamia organów ścigania o przestępstwach, o których dowiedział się na spowiedzi. Nie może zmuszać penitenta do przyznania się, np. uzależniając rozgrzeszenie od zgłoszenia się na policję. Nie mówi o tym, co usłyszał na spowiedzi. Nie może też wykorzystywać tej wiedzy w żaden sposób, np. sugerując, że zostało popełnione przestępstwo. Tymczasem jesienią zeszłego roku dwa stany Australii zatwierdziły nakaz bezwzględnego zgłaszania przypadków molestowania; księża mają o nich informować, nawet jeżeli znają je z konfesjonału. Podobne przepisy przyjęła ostatnio Kalifornia. Kościół zawsze będzie bronił tajemnicy spowiedzi. I wcale nie dlatego, że - jak sugerują niektórzy - chce coś ukryć. Warto pamiętać, iż penitent, który w sakramencie pokuty wyznaje grzechy, nie mówi ich kapłanowi, ale Bogu. Ksiądz jest depozytariuszem, instrumentem w ręku Boga i w Jego imieniu wysłuchuje i odpuszcza grzechy. Bardzo mocno podkreśla to sformułowanie, że kapłan działa in persona Christi, a więc w zjednoczeniu z Osobą Chrystusa. Jakie kary za naruszenie tajemnicy spowiedzi przewiduje prawo kościelne? Spowiednik uczestniczy niejako w tym, co jest powierzone Bogu, więc gdy człowiek wyznaje grzechy, czyni to przed Bogiem. Zatem jeśli kapłan załamałby tajemnicę spowiedzi, zrobiłby coś przeciwko samemu Bogu. Można powiedzieć za Katechizmem Kościoła Katolickiego, że to, co wyznał penitent, zostaje „zapieczętowane przez sakrament”. Zdrada tajemnicy spowiedzi to grzech śmiertelny, a także przestępstwo w rozumieniu prawa kanonicznego, czyli kościelnego. Za jej bezpośrednie naruszenie grozi spowiednikowi kara ekskomuniki. Otrzymuje ją za sam fakt zdrady. Nikt jej nie musi ogłaszać. Taka zdrada bezpośrednia występuje wtedy, gdy kapłan powie o grzechach i osobie, która je popełniła, wiedząc o nich ze spowiedzi. Nieważne, jaki był to grzech: wielki czy mały. Ksiądz, który popełni tego typu przestępstwo, nie może również wykonywać żadnych funkcji kapłańskich. Trzeba dodać, że z tej kary - ekskomuniki - może zwolnić tylko Stolica Apostolska, nakładając przy tym odpowiednią pokutę. A kiedy dochodzi do pośredniej zdrady tajemnicy spowiedzi? Gdy kapłan mówi o grzechach i choć nie zdradza osoby, która je popełniła, to jednak z jego słów można się domyślić, o kogo może chodzić. Dlatego kandydatów do kapłaństwa uczy się, aby o sprawach poruszanych w trakcie spowiedzi z nikim nie rozmawiali. Owszem, czasami pojawia się problem, jak rozsądzić moralnie jakiś przypadek spowiedniczy. Wówczas czyni się to w sposób zawoalowany, anonimowo, radząc się najczęściej duchownego, który regularnie nie spowiada tej samej społeczności, by nie mógł się domyślić, o kogo chodzi. Warto wiedzieć, że spowiednika z tajemnicy spowiedzi nikt nie może zwolnić. Jest zobowiązany ją zachować do swej śmierci. Żadna zewnętrzna okoliczność, nawet wielka szkoda, której doznaje osoba lub grupa, nie usprawiedliwia zdrady tajemnicy spowiedzi. Nie brakowało w dziejach Kościoła kapłanów, którzy oddali życie w obronie tejże tajemnicy, jak chociażby św. Jan Nepomucen czy św. Jan Sarkander. A czy samo mówienie o spowiedzi narusza tajemnicę sakramentu? Tajemnica sakramentu odnosi się do konkretnej spowiedzi, do wyznawanych w jej trakcie grzechów. Często księża w kazaniach powołują się na praktykę spowiedniczą, mówią o grzechach. Tajemnica sakramentu zostaje zachowana, dopóki nie wskazują na konkretną osobę. Zawsze jednak potrzeba ostrożności i delikatności. A kiedy rozmawiamy z kimś o spowiedzi, radach, jakie otrzymaliśmy od kapłana, również jest to załamanie tajemnicy? Każdy spowiadający się może opowiadać o swoich grzechach, ale nie wydaje się to ani potrzebne, ani w dobrym guście. Poza tym przynosi zwykle więcej szkody duchowej niż pożytku. Owszem, czasami ktoś, dając świadectwo o Bożym działaniu w swoim życiu, wspomina o popełnionych grzechach. Nie one jednak są w centrum uwagi, lecz Bóg i Jego łaska, która doprowadziła do nawrócenia i życia zgodnie z Ewangelią. Opowiadanie zaś o swoich grzechach jest co najmniej nieroztropne, gdyż ktoś, kto nie jest spowiednikiem, będzie miał trudności z przyjęciem tej prawdy i z zachowaniem jej tylko dla siebie. Podobnie nie należy do dobrych zwyczajów plotkowanie o spowiednikach i radach przez nich udzielanych. Zwykle są one dostosowane do sytuacji konkretnej osoby i nie dają się zastosować ot tak do życia kogoś innego. Poza tym penitent jest też zobowiązany do naturalnego sekretu i powinien zachować dla siebie pouczenie spowiednika. Jeśli już koniecznie chce się nimi dzielić dla dobra innej osoby, powinien to zrobić delikatnie z zachowaniem dyskrecji. Patrząc z perspektywy ludzkiej, zachowanie tajemnicy spowiedzi w sytuacjach, gdy np. penitent wyznaje, że kogoś zabił, a policja akurat szuka sprawcy, jest trudne. Bez wątpienia. Są to psychologicznie trudne dla kapłanów kwestie. Czy prawo świeckie respektuje tajemnicę spowiedzi? Prawo cywilne zwalnia kapłanów, którzy posługują w sakramencie pokuty bądź są kierownikami duchowymi, z zeznań sądowych. Choć w przeszłości próbowano naruszyć tajemnicę spowiedzi w inny sposób. Niektóre rządy chciały ingerować w sakrament pokuty, podsłuchując dialog między penitentem i spowiednikiem. Tak robiła np. carska policja w przypadku bł. o. Honorata Koźmińskiego, kapucyna, gdy godzinami spowiadał w Nowym Mieście, w swym konfesjonale zwanym szafą. Współcześnie próbowano sfingować spowiedź, nagrywać pouczenia kapłana, a następnie publikować je w celu ośmieszania Kościoła. Kongregacja Doktryny Wiary w specjalnym dekrecie z 1988 r. wystąpiła w obronie tajemnicy spowiedzi świętej i stwierdziła, że jakikolwiek rejestrowanie słów penitenta oraz spowiednika, a także ogłaszanie ich przy pomocy jakichkolwiek środków masowego przekazu sfingowanych lub zmyślonych na spowiedzi jest obłożone karą ekskomuniki. Z jakimi mitami dotyczącymi tajemnicy sakramentu spowiedzi spotyka się Ojciec najczęściej? Przede wszystkim, że służy ona do zdobycia władzy i stanowi sposób dominacji kapłanów nad świeckimi. Nic bardziej mylnego. Kapłanowi czasami bardzo trudno „nosić” pewną wiedzę. Pomaga jedynie wiara, że to sam Chrystus wspiera nas w tym sakramencie. Przyznam, że kiedy spowiada się po kilka godzin, słysząc te wszystkie grzechy, to bez wiary w Jezusa miłosiernego pochylającego się nad drugim człowiekiem, byłoby to nie do udźwignięcia. Jeden ze świętych powiedział nawet, że kapłan, który siada do konfesjonału poza dyżurem spowiedniczym, jest albo świętym, albo wariatem. Ojcu też się pewnie to zdarza? Owszem. Jednak kiedy widzę, że zaczynam tracić cierpliwość, wychodzę. Jeden z wybitnych spowiedników, których dane mi było spotkać, o. Romuald Szczałba, kapucyn, krótko przed święceniami powiedział mi: „Pamiętaj, w konfesjonale nigdy nie krzycz na biednego penitenta. Bo przecież Bóg się nie denerwuje, On spokojnie wszystko przyjmuje”. Przyznam jednak, że zdarza się, iż muszę mocno trzymać się konfesjonału, by nie zareagować zbyt nerwowo. Wówczas wiem, że to sygnał, iż powinienem wyjść na spacer, pomodlić się, odpocząć i dopiero wrócić, by penitent wciąż widział w mej twarzy odbicie - choćby blade - miłosiernego Boga. Dziękuję za rozmowę. |
STRONA GŁÓWNA |
FOTOGALERIA |
Jubileusz siedleckiej książnicy |
|
FOTOGALERIA |
Konkurs Pieśni Patriotycznej |
|
PATRONAT "ECHO" |
|||||||||||||
|
POLECAMY |
|||||||||||||
|
SONDA |
Czy czas Adwentu jest nam potrzebny? |
LITURGIA SŁOWA |
|
PROMOCJA |
|
|
![]() |