3 lipca 2022 r. Imieniny obchodzą: Anatol, Jacek, Tomasz

Pogoda: Siedlce

Numer 26
30-06 lipca 2022r.

menu

NEWS

W numerze specjalny dodatek edukacyjny: Ucz się, studiuj i pracuj!

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Opinie

 
 

Sakrament chrztu

8 stycznia 2020 r.

Na dobry początek


fot. PIXABAY.COM

Co jakiś czas toczy się dyskusja na temat chrztu małych dzieci. Najczęstszymi argumentami, które wówczas padają, i to również z ust katolików, są: że przecież taki maluch nie rozumie nic z tego, co się dzieje, że narusza się jego wolność, że sam zdecyduje, gdy dorośnie itd. Tymczasem, prosząc o chrzest dziecka, rodzice przekazuję mu to, co mają najlepszego - wiarę, dając oręż w walce z pokusami. Zapominamy o tym.

Świat bardzo szybko się zmienia, a wraz z nim nasze poglądy. Jeszcze kilkanaście lat temu praktycznie każde dziecko było chrzczone. Kiedyś rodzice przynosili malucha do kościoła niemalże zaraz po jego urodzeniu. Z biegiem czasu ukształtowała się tradycja, by zaczekać kilka miesięcy, zanim otrzyma ten jeden z najważniejszych sakramentów. Dzisiaj coraz więcej rodzin zwleka z chrztem dziecka kilka lat albo w ogóle sądzi, że to niepotrzebna tradycja, tłumacząc, iż chcą, by samodzielnie dojrzało do decyzji o wstąpieniu do Kościoła. Powyższe poglądy dominują wśród mieszkańców większych miast, co potwierdzają statystyki. Diecezja siedlecka wyłamuje się z tego trendu. Z danych Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego SAC wynika bowiem, że w 2016 r. udzielono 8 tys. 177 chrztów, a w 2017 r. 8 tys. 844.

- Liczby te wskazują w pierwszej kolejności na duże przywiązanie naszych diecezjan do wartości związanych z rodziną czy kulturą, w które wpisane jest całe dziedzictwo wiary - wyjaśnia ks. Marek Weresa, asystent kościelny „Echa Katolickiego” i doktorant w Katedrze Teologii i Środków Masowego Przekazu Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, przestrzegając, że chrzest nie może być pustym rytuałem, prośbą o sakrament bez odniesienia do wiary, która w życiu rodziców i chrzestnych musi być fundamentalnym elementem. - Tutaj niezmiernie ważna jest kwestia rzetelnego przygotowania do chrztu dziecka jego rodziców i chrzestnych, m.in. przez katechezy oraz spotkania - podkreśla. Krótko mówiąc: chodzi o uświadomienie, co naprawdę znaczą słowa: „Ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”.

 

Brama sakramentów

Chrzest jest bramą życia, ale i bramą sakramentów. Stanowi początek życia wiary. Oznacza to, że aby jakikolwiek sakrament mógł zostać przyjęty ważnie, należy najpierw ważnie zostać ochrzczonym. Co to znaczy? Istnieje anegdota, którą kiedyś usłyszałam od znajomego księdza. Opowiada ona o prymicjancie i babci, która podczas uroczystego obiadu, wspominając, jak słabym i chorowitym noworodkiem był jej wnuk, powiedziała: „Oj dziecko, jak dobrze, że kiedy przyszedłeś na świat w naszym domu, ja cię tym mlekiem, co stało na piecu, ochrzciłam”. Świeżo wyświęcony kapłan i proboszcz zaniemówili. Pozostali goście, nie zdając sobie sprawy z powagi sytuacji, pokiwali tylko głowami na znak uznania dla zapobiegliwej babci. Sednem problemu było mleko, ponieważ gdyby okazało się prawdą, że chłopak został ochrzczony jakimkolwiek innym płynem niż woda (nawet w nadzwyczajnych okolicznościach), sakrament byłby nieważny, a wraz z nim wszystkie następne, także święcenia kapłańskie. Żeby ważnie ochrzcić, potrzeba wyłącznie wody. Jest ona konieczna, bo - jak mówi Katechizm Kościoła Katolickiego - „zanurzenie w wodzie jest symbolem pogrzebania w śmierci Chrystusa, z której powstaje się przez zmartwychwstanie z Nim jako nowe stworzenie”, a sam sakrament chrztu jest „obmyciem odradzającym i odnawiającym w Duchu Świętym”. „Chrzcić” znaczy „zanurzyć”. Kodeks prawa kanonicznego stawia tę sprawę bardzo kategorycznie, gdy stwierdza: „Chrzest, brama sakramentów, konieczny do zbawienia przez rzeczywiste lub zamierzone przyjęcie, który uwalnia ludzi od grzechów, odradza ich jako dzieci Boże i przez upodobnienie do Chrystusa niezniszczalnym charakterem włącza ich do Kościoła, jest ważnie udzielany jedynie przez obmycie w prawdziwej wodzie z zastosowaniem koniecznej formy słownej” (kan. 849).

 

Bezcenna łaska

Niektórzy mówią, że nie powinno się chrzcić małych dzieci, bo nie rozumieją, co się dzieje. Argumentują m.in., że przecież sam Jezus został ochrzczony, gdy miał 30 lat. Co na ten temat mówi KKK? „Praktyka chrztu dzieci od niepamiętnych czasów należy do tradycji Kościoła; wyraźne jej świadectwa pochodzą z II w. Jest jednak bardzo możliwe, że od początku przepowiadania apostolskiego, gdy całe «domy» przyjmowały chrzest, chrzczono także dzieci” - przypomina punkt 1252,) przywołując wydaną w 1980 r. instrukcję Kongregacji Nauki Wiary „Pastoralis actio”.

Katechizm odwołuje się też do Soboru Trydenckiego, podkreślając, że „dzieci, rodząc się z upadłą i skażoną grzechem pierworodnym naturą, również potrzebują nowego narodzenia w chrzcie”. Według KKK, gdyby Kościół i rodzice nie dopuszczali dziecka do chrztu zaraz po urodzeniu, pozbawialiby je bezcennej łaski stania się dzieckiem Bożym. Dlatego Kodeks prawa kanonicznego nakazuje: „Rodzice mają obowiązek troszczyć się, ażeby ich dzieci zostały ochrzczone w pierwszych tygodniach; możliwie najszybciej po urodzeniu, a nawet jeszcze przed nim powinni się udać do proboszcza, by prosić o sakrament dla dziecka i odpowiednio do niego się przygotować” (kan. 867).

 

Fałszywa wolność

- Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że chrzest małego dziecka narusza jego wolność i prawa lub samo powinno decydować, czy chce należeć do Kościoła - mówi ks. M. Weresa. - Skoro pragnieniem rodziców jest przekazanie czegoś cennego, a tym jest dla nich wiara, to chcą ten największy dar podarować również swoim najbliższym. Zresztą, jeśli ktoś żyje tą nadzieją, która płynie ze spotkania ze Zbawicielem, a dokonuje się to w sakramentach, do których chrzest jest bramą, jeśli chce wzrostu w mocy Ducha Świętego, to tego będzie pragnął także dla swego dziecka. Warto też podkreślić, że odpowiedzialność rodziców za rozwój swoich pociech zakłada troskę o wszystkie płaszczyzny człowieczeństwa, nie pomijając sfery duchowej - przypomina.

Dlatego w kontekście pytania o to, dlaczego katolicy nie pozwalają dziecku dojrzeć samodzielnie do decyzji o wstąpieniu do Kościoła, można przewrotnie odpowiedzieć pytaniem: „Dlaczego ludzie nie dają dziecku możliwości wyboru pierwszego języka i na siłę od małego uczą je mówić w języku ojczystym, dlaczego karmią je takim, a nie innym mlekiem, dlaczego szczepią lub nie?” albo „Po co posyłać czterolatka do szkoły na naukę angielskiego, rytmikę, piłkę? Dlaczego nie poczekać do czasu, aż sam wybierze?”. Rodzice decydują o życiu dzieci. Podejmują za nie tysiące decyzji. Tak już jest. A istotą wychowania jest wpojenie wartości, pokazanie, co dobre, a co złe. Czy to też narusza wolność? Jest zupełnie odwrotnie. To właśnie w rodzinie dana jest dziecku wolność, którą - jak napisał w encyklice „Veritatis splendor” Jan Paweł II - „trzeba przyjąć niczym kiełkującą dopiero roślinę i troszczyć się odpowiedzialnie za jej wzrost”. Zatem prosząc o chrzest dziecka, rodzice chcą przekazać mu to, co mają najlepszego - wiarę. To taki prezent na dobry początek: małe ziarenko, które zostaje zasiane, jednak od nas zależy, czy zakiełkuje i wyrośnie na potężne drzewo, czy zostanie karłowatą roślinką.


ROZMOWA

 

Wiara to cos więcej niż światopogląd

o. prof. Jacek Salij OP, teolog, publicysta, pisarz

 

Ojcze Profesorze, dlaczego chrzcimy niemowlęta?

 

Najkrócej odpowiedziałbym tak: bo naprawdę wierzymy w Pana Jezusa! Wierzymy, że w sakramentach przychodzi do nas realnie i obdarza miłością, uzdalniając do tego, byśmy szli za Nim jak za Pasterzem. On przecież po to przyszedł do nas i poszedł aż na krzyż - jak śpiewamy w kolędzie - „by zbawić ludzki ród”. Poza tym sam Jezus upomina nas, żebyśmy nie odpychali od Niego naszych niemowląt. „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie” - oburzył się na uczniów, którym wydawało się, że dzieciom nie jest potrzebne Jego błogosławieństwo. „Nie przeszkadzajcie im, do takich bowiem należy królestwo Boże” (Mk 10,14). Zatem chrzcimy niemowlęta, bo pragniemy, by już od dzieciństwa były blisko Pana Jezusa, by rosły i wychowywały się w atmosferze Jego łaski i miłości do Niego.

 

W dyskusji toczącej się wokół chrztu małych dzieci często pada argument, że małe dziecko nie jest świadome tego, co się dzieje.

 

Sakramentów wolno udzielać tylko ludziom. Niemowlę od pierwszych dni swojego życia jest człowiekiem, a nie dopiero kandydatem na człowieka. Dlatego w Kościele nie mamy najmniejszych wątpliwości, że - tak jak każdy człowiek - jest szczególnie kochane przez Boga, a ostatecznym celem jego życia jest szczęście wieczne. To prawda, że maleńkie dziecko nie rozumie tego wielkiego daru, który otrzymuje podczas chrztu. Ale właśnie taka jest natura Bożej miłości pochylającej się nad człowiekiem, że przychodzi stosownie do naszej aktualnej sytuacji.

 

Kiedy chrzest przyjmuje osoba dorosła, jest to poprzedzone okresem przygotowania, a co za tym idzie - fakt związku osobistej wiary z przyjęciem chrztu staje się oczywisty. Najpierw wiara, potem sakrament. W przypadku niemowląt ta kolejność zostaje zachowana?

 

Rzeczywiście wiara jest wcześniejsza niż sakramenty i nie wolno udzielać ich tam, gdzie nie ma wiary. Dlatego małe dzieci wolno chrzcić tylko wówczas, kiedy żyją wśród ludzi wierzących i jest nadzieja, że będą wychowywane w atmosferze tej wiary, w której chrzest jest udzielany.

 

Zdarza się, że o chrzest dziecka proszą niewierzący lub prawie niewierzący rodzice? Czy wtedy wolno je ochrzcić?

 

Jako duszpasterz na tego rodzaju pytania staram się odpowiadać wspólnie z rodzicami, którzy proszą o chrzest dziecka. Jeśli udaje mi się nawiązać z nimi życzliwą rozmowę, na ogół nietrudno wówczas wytłumaczyć, że udzielanie sakramentów to nie „usługi dla ludności” i że księdzu nie wolno ochrzcić dziecka, jeżeli będzie ono wychowywane w środowisku ludzi niewierzących. Argument, który często wówczas pada, czyli „teraz dziecko ochrzcijmy, a kiedy dorośnie, samo sobie wybierze”, z punktu widzenia człowieka niewierzącego logiczny i zrozumiały, w perspektywie wiary jest nie do przyjęcia, gdyż wiara zostaje w nim zdegradowana wyłącznie do poziomu światopoglądu. A światopogląd można po prostu wybrać albo odrzucić. Tymczasem wiara jest czymś więcej niż światopoglądem - jest wchodzeniem w relację z Chrystusem, który żyje, kocha nas i zbawia. Z doświadczenia wiem, że nawet niewierzący rodzice, skoro proszą o chrzest dziecka, nie są do końca niewierzący. Jeśli tylko uda się im wytłumaczyć, że sakrament ten domaga się wychowywania w atmosferze wiary, a nie tylko posyłania w stosownym czasie na lekcje religii, to na ogół da się ich przekonać również do tego, by spróbowali stanąć na nowo wobec pytań ostatecznych i przybliżyć się do Chrystusa.

MD

Powrót

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

FACEBOOK

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Diecezjalny Dzień Chorego


Przybywamy do Jej sanktuarium, tu w Kodniu. Ona naszym trudnościom potrafi zaradzić - mówił biskup siedlecki Kazimierz Gurda podczas Mszy św. w intencji chorych i cierpiących. 2 lipca w liturgiczne wspomnienie Matki Bożej Kodeńskiej wierni pielgrzymowali do Sanktuarium Królowej Podlasia - Matki Jedności. [ks. Marek Weresa]

PATRONAT "ECHO"


Z ludowym akcentem
Gminny Ośrodek Kultury w Sarnakach rozpoczął realizację projektu „ Z tamtej strony Buga Panna do mnie mruga”. Inicjatywa ruszyła 5 czerwca i potrwa do 10 lipca.
więcej »
Diecezjalna Pielgrzymka Chorych
Zapraszamy do udziału w uroczystości odpustowej ku czci Najświętszej Maryi Panny Kodeńskiej oraz Diecezjalnej Pielgrzymce Chorych do kodeńskiego sanktuarium, które odbędę się 2 lipca.
więcej »
 

POLECAMY


Z sensacją w tle - kompendium wiedzy o świętych
Uzdrawiali chorych, wskrzeszali umarłych, wypędzali złe duchy, rozmnażali pokarmy. Otrzymywali od Boga dar inedii - przez wiele lat żywili się jedynie samą hostią. Doznawali mistycznego przebicia serca czy łaski stygmatów. Leczyli dusze i ciała.
więcej »
 

SONDA

 

Wakacje - odpoczynek od Kościoła?

kto ma żywą więź z Bogiem, nie zaniedba modlitwy także podczas wakacyjnych wyjazdów, urlopu itp.;

to zależy od tego, czy jesteśmy naprawdę wierzący czy tylko praktykujący;

czas wakacji to - po dobie pandemii - czas ożywienia wspólnot i ruchów parafialnych;

odpoczynkiem od chodzenia do kościoła była pandemia, teraz czas nadrabiania duchowych zaległości;

nie mam zdania.



LITURGIA SŁOWA



Czytania:
; ;

Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR