25 września 2020 r. Imieniny obchodzą: Aurelia, Władysław, Kamil

Pogoda: Siedlce

Numer 39
24-30 września 2020r.

menu

NEWS

W bieżącym wydaniu m.in. wiele konkursów, w których do wygrania są ciekawe książki. Polecamy!

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Kościół

 
 

Przed beatyfikacją kard. S. Wyszyńskiego

18 marca 2020 r.

Nieznana twarz prymasa


fot. JK

Na zewnątrz surowy i dostojny - bo tego wymagała powaga jego urzędu - prywatnie był człowiekiem ciepłym, delikatnym i serdecznym. Gejzer humoru i radości - tak o prymasie Stefanie Wyszyńskim mówił świadek jego życia, dziennikarz Grzegorz Polak, pierwszy prelegent „Wieczorów prymasowskich”.

Spotkanie, które miało miejsce 11 marca w siedleckiej katedrze, zainaugurowało cykl przygotowań do beatyfikacji kard. S. Wyszyńskiego. Inicjatorem jest Akcja Katolicka. Pierwszym gościem był G. Polak, który wygłosił wykład pt. „Czego uczy nas życie kard. Wyszyńskiego”. Pochodzący spod Siedlec dziennikarz „Niedzieli”, autor m.in. publikacji przypominającej wizytę Jana Pawła II w Siedlcach w 1999 r. pt. „Jakby Siedlce liczyły milion”, zastąpił Annę Rastawicką, bliską współpracownicę kardynała, która z powody choroby musiała odwołać swój przyjazd. - Świadectwem jej nie dorównam, ponieważ pani Anna przez 12 lat mieszkała z prymasem Wyszyńskim pod jednym dachem - podkreślił. Gość przypomniał m.in. wizyty kard. Wyszyńskiego w Siedlcach. - Jeździł po całym kraju, był rzeczywistym przywódcą i zwierzchnikiem Kościoła katolickiego w Polsce. Kiedyś przyjechał do Siedlec tylko na jeden dzień. Było to 27 lutego 1967 r. Przybył, by odwiedzić chorego bp. Ignacego Świrskiego.

Po kilkunastu miesiącach wrócił na Podlasie ponownie, na pogrzeb biskupa - opowiadał publicysta, dodając, iż najbardziej zapamiętany pobyt prymasa w Siedlcach wiązał się z diecezjalnymi obchodami tysiąclecia chrześcijaństwa w Polsce, które odbyły się 17 i 18 września 1966 r. Pierwszego dnia w wypełnionej po brzegi katedrze prymas wygłosił homilię. - To było coś nieprawdopodobnego. Potem wielokrotnie byłem w Siedlcach na kościelnych uroczystościach, ale takiego tłumu chyba nigdy nie było - przyznał prelegent. Drugiego dnia kard. Wyszyński wygłosił kazanie podczas Mszy św. celebrowanej przez abp. Karola Wojtyłę, metropolitę krakowskiego. - Komuniści nie mogli przeboleć, że ludzie są tak przywiązani do Kościoła i manifestują swoją wiarę. Dlatego robili wszystko, by odciągnąć mieszkańców od udziału uroczystościach. Na stadionie Pogoni zorganizowano zawody lekkoatletyczne, których gwiazdą był późniejszy mistrz olimpijski w pchnięciu kulą Władysław Komar. Z kolei następnego dnia odbywał się przeniesiony z Warszawy mecz piłkarski II ligi między Gwardią Warszawa a Thorezem Wałbrzych. Natomiast w amfiteatrze trwały koncerty. Oczywiście część ludzi wzięła udział w wydarzeniach sportowych i rozrywkowych, ale zdecydowana większość była w katedrze - dodał.

 

Prorocze słowa

G. Polak podzielił się również własnym świadectwem o wpływie kard. Wyszyńskiego na jego życie. - Gdyby nie prymas, nie byłoby mnie tutaj. Dlaczego? Ponieważ uratował mnie i moją wiarę, gdy, byłem w szczenięcym wieku i różne głupie myśli przychodziły mi do głowy, kiedy buntowałem się przeciwko Kościołowi. Autorytet prymasa i wsłuchanie się w jego słowa ocaliły mnie - wyznał dziennikarz. Pierwszy raz oko w oko G. Polak spotkał się z kardynałem w 1972 r. - Byłem tuż po maturze. Komuna miała się bardzo dobrze. Wraz z grupą osób z założonego przez kardynała ruchu duszpasterskiego Rodzina Rodzin rozmawialiśmy z prymasem na temat sytuacji w Polsce. Kard. Wyszyński wypowiedział wtedy prorocze słowa: „Wiecie, ten system niedługo upadnie”. Pomyślałem sobie: „Co ten ojciec mówi?”. Prymas zauważył w naszych oczach wątpliwość, precyzując swoją wypowiedź: „Upadnie, bo jest oparty na kłamstwie”. Minęło parę lat, do Polski przyjeżdża papież Polak, a po jego wyjeździe nasz kraj nie jest już taki sam. Zaczął się pęd ku wolności - przypomniał prelegent.

 

Z pewności wiary

W dalszej części swego wystąpienia G. Polak starał się odpowiedzieć na pytanie: czego nas uczy życie kard. Wyszyńskiego? - Najkrócej mówiąc, pokazuje nam, jak żyć w zgodzie z Bogiem, jak dążyć do świętości w warunkach zupełnie niesprzyjających, jak kochać Kościół, bliźniego i ojczyznę, jak przeżyć pięknie życie - wyjaśnił.

Zdaniem dziennikarza prymas Wyszyński był człowiekiem wielkiego zaangażowania, które brało się z pewności wiary. W jego życiu próżno szukać wahnięć, wątpliwości. On autentycznie wierzył w Boga, nauczając, iż Bóg jest opiekunem i mamy Mu wierzyć oraz ufać nawet wtedy, gdy wydaje nam się, że nas opuścił. - Słowa, które powalają potęgą wiary i zaufania, prymas zapisał w więzieniu w Komańczy: „Gdybyś nawet nie miał dla mnie, Ojcze najlepszy, nic więcej jak kamień rzucony złośliwą ręką, to pragnę przyjąć go jak największą łaskę Twoją; pragnę go ucałować, aby - jak św. Szczepanowi - wydał mi się słodki. I gdybyś nawet nie miał dla mnie, Ojcze Miłości, żadnego słowa dobrego, tylko obelgę nieprzyjaciół krzyża, tylko potwarz i szyderstwo - to jeszcze pragnę uznać to za łaskę, na którą jedynie zdolny jestem sobie zasłużyć - cytował słowa kardynała z 1956 r., przypominając, iż heroicznym przykładem tej ufności był dokonany 8 grudnia 1953 r. akt osobistego oddania się Matce Bożej: „Oddałem się dziś przez ręce najlepszej Matki w całkowitą niewolę Chrystusowi Panu. W tym widzę łaskę dnia, że sam Bóg stworzył mi czas na dokonanie tego radosnego dzieła”.

 

Tylko święty mógł tak zareagować

Gość „Wieczorów prymasowskich” zwrócił uwagę, że oprócz cnót heroicznych, czyli wiary, nadziei, miłości, oraz cnót moralnych, czyli roztropności, sprawiedliwości, umiarkowania, które kard. Wyszyński praktykował w stopniu nadzwyczajnym, są też inne cechy świadczące o jego świętości. Jest to m.in. zdolność do przebaczenia. - Więzienie prymasa to był skandal i bezprawie. On natomiast - choć więziony w prymitywnych warunkach i arogancko traktowany przez strażników - przebacza swoim prześladowcom - zauważa G. Polak, przywołując słowa prymasa z „Zapisków”: „Nie czuję uczuć nieprzyjaznych do nikogo z tych ludzi. Nie umiałbym zrobić im najmniejszej nawet przykrości. Wydaje mi się, że jestem w pełnej prawdzie, że nadal jestem w miłości, że jestem chrześcijaninem i dzieckiem mego Kościoła, który nauczył mnie miłować ludzi, i nawet tych, którzy chcą uważać mnie za swego nieprzyjaciela”.

Kard. Wyszyński nie tylko przebaczał swoim prześladowcom, ale też modlił się za nich. Tak było, kiedy pewnej nocy przyśnił mu się Bolesław Bierut, który podpisał dokument o aresztowaniu prymasa. Po przebudzeniu kardynał uznał, iż komunista prosi go o modlitwę. Tego samego dnia do prymasa dotarła wiadomość, że Bierut nie żyje. - Umarł w Moskwie obciążony kościelną ekskomuniką, jak wszyscy inni, którzy przyłożyli rękę do aresztowania i uwięzienia prymasa. Kard. Wyszyński natychmiast pomodlił się ze zmarłego. „Pragnę modlić się o miłosierdzie Boże dla człowieka, który mnie skrzywdził. Jutro odprawię Mszę świętą za zmarłego. Już teraz odpuszczam memu winowajcy, ufny, że sprawiedliwy Bóg znajdzie w tym życiu jaśniejsze czyny, które zjednają Boże Miłosierdzie” - dziennikarz przytoczył cytat z „Zapisków”, zauważając, iż tylko święty mógł zareagować tak na śmierć swego krzywdziciela. Przypomniał również, że prymas nigdy nie nazwał Bieruta zbrodniarzem. Mówił, że to nie był zły człowiek, tylko dokonywał złych wyborów. „Tyle razy w ciągu swego więzienia modliłem się za B. Bieruta. Może ta modlitwa nas związała tak, że przyszedł po pomoc. Oglądałem się za nim we śnie - i nie zapomnę o pomocy modlitwy. Może wszyscy o nim zapomną rychło, może się go wkrótce wyrzekną, jak dziś wyrzekają się Stalina - ale ja tego nie uczynię. Tego wymaga ode mnie moje chrześcijaństwo”.

- Inna wymowna scena, którą znam z opowiadań A. Rastawickiej. Był 1966 r., rok tysiąclecia chrztu Polski. Ul. Miodową przed domem arcybiskupów warszawskich szła bojówka, wyzywając prymasa. A on co robi? Ukryty za firanką błogosławi tym ludziom - opowiadał G. Polak.

Kard. Wyszyńskiego cechowały też skromność i pokora. Człowiek, który cieszył się na Zachodzie ogromnym szacunkiem m.in. jako nieustraszony obrońca Kościoła i którego twarz widniała na okładkach najbardziej poczytnych tygodników, np. „The Timesa”, w swoich notatkach z Soboru Watykańskiego II zapisuje: „Mój Boże, co ja tu robię wśród tych wielkich ludzi?!”.

 

Bóg kocha nawet Gomułkę

- „Całe nasze życie jest tyle warte, ile jest w nim miłości”, mawiał prymas. I właśnie miłość chciał uczynić zasadą życia społecznego. W 1967 r. w liście pasterskim ogłosił program ABC Społecznej Krucjaty Miłości jako pokłosie millenium chrztu Polski. Chodziło o to, by każdy Polak podjął trud odnowy codziennego życia, zaczynając od siebie i swego otoczenia. ABC to dekalog społecznego życia. Jednak kardynał nie tylko proponował te zasady ludziom, ale sam konsekwentnie je stosował - zwrócił uwagę G. Polak, a jako przykład spójności między życiem prymasa i słowami, które głosił, przytoczył m.in. trzeci punkt ABC Społecznej Krucjaty Miłości, czyli „Mów zawsze życzliwie o drugich - nie mów źle o nikim. Staraj się nawet w najgorszym znaleźć coś dobrego”. - Jakież to trudne. Mnie wciąż sprawia to kłopot, a prymas nawet w takim zbrodniarzu jak Bierut widział człowieka. Kochał swoich nieprzyjaciół. Nigdy nie wyrażał się źle o swoich wrogach. Mało tego - mówił o nich per pan Gomułka, per pan Gierek. A. Rastawicka zapytała kiedyś prymasa, jak może kochać kogoś takiego jak towarzysz Gomułka, który krzywdził i nieustannie atakował kardynała. A on na to: „Aniu, w czym masz problem? Przecież Bóg go kocha, więc co ja mam do powiedzenia”. Tu nie było kombinowania. Bóg go kocha, On daje przykład, dlatego ja też mam kochać nieprzyjaciół - opowiadał prelegent.

Prymas Wyszyński był też bardzo wrażliwy na drugiego człowieka, na jego krzywdę, a ojczyznę kochał ponad wszystko.

 

Gejzer humoru i radości

Kardynał w powszechnej świadomości utrwalił się jako osoba raczej zdystansowana, surowa, poważna. Posągowa postać - dźwigająca tysiącletnie dziedzictwo Kościoła mimo przeciwności losu. Tymczasem miał on też zwyczajne ludzkie oblicze - ciepłe, pogodne. - Niewielu wie, że prymas miał swoje hobby. Grał na bębenkach, kiedy tylko przyjeżdżał do Choszczówki - opowiadał G. Polak, przybliżając nieznaną twarz prymasa, który np., na widok młodej siostry zakonnej nieumiejętnie zabierającej się za rąbanie drzewa, pokazuje jej, jak trzymać siekierę. Inna migawka: Laski, czasy niemieckiej okupacji. W Wielki Czwartek zakonnice szykują grób Pański. Stają niefortunnie na rusztowaniu, które się załamuje. Ratuje je nadchodzący kapelan - ks. Wyszyński, łapiąc siostry w powietrzu i bezpiecznie stawiając na ziemi.

I jeszcze jeden obraz: Podhale, kardynał wypoczywa w górach. Kiedy zauważa biegnącego chłopca, zatrzymuje się i pyta: „A gdzie ty tak biegniesz, chłopcze?”. - Ten stoi jak wryty. Wie, z kim ma do czynienia, bo po okolicy rozeszła się wieść, że kard. Wyszyński przyjechał na wypoczynek. Dziecko jest zaskoczone nie tylko bezpośredniością wielkiego duchownego, ale również tym, że wie on, jak nazywa się część wozu drabiniastego. Po latach ten chłopak zostaje znanym duszpasterzem zakonu paulinów - to o. Stanisław Jarosz - mówił dziennikarz, dzieląc się anegdotami z życia kardynała. - Człowiek osobistego uroku, lubił żartować. Czasem nawet był dość uszczypliwy. Do przeraźliwie chudego o. Leona Knabita mówił: „Wygląd ojca przeczy Bożemu miłosierdziu”. Chętnie opowiadał dowcipy, lubił czytać skecze. Kiedyś miał zapisaną na kartce anegdotę. Zajmowała pół strony. Prymas czytał ją w nieskończoność. W końcu ktoś zajrzał mu przez ramię, mówiąc: „ Ojcze, przecież tutaj tego nie ma”. A kardynał na to: „Dziecko, nie umiesz czytać między wierszami?” - opowiadał publicysta. Przytoczył też historię, którą usłyszał od siostry prymasa - Julii. Według niej prymas był „prawdziwym gejzerem humoru i radości”. Kiedyś Julia wróciła do domu zmęczona i oświadczyła, że nie ma siły odmawiać Różańca, więc będzie się modlić na leżąco. Na to jej brat odpowiedział: „Kto mówi pacierz na leżąco, tego Pan Bóg słucha na śpiąco”.

G. Polak bez wątpienia odbrązowił prymasa. Dzięki nieznanym anegdotom pokazał, że życia kard. Wyszyński był nie tylko troskliwym pasterzem, bojownikiem o wolność Kościoła i narodu, ale także ciepłym, pogodnym człowiekiem.

Jolanta Krasnowska

Powrót

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

FACEBOOK

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Spotkanie środowisk twórczych


22 września Dom Pracy Twórczej „Reymontówka” w Chlewiskach był miejscem inauguracji działalności Duszpasterstwa Środowisk Twórczych Diecezji Siedleckiej. Uroczystości rozpoczęła Msza św. w intencji twórców kultury sprawowana pod przewodnictwem bp. Kazimierza Gurdy w kościele w Kotuniu. Program spotkania w DPT obejmował m.in. prelekcje i koncert. [fot. ks. Marek Weresa]

FOTOGALERIA

Na chwałę Pana Boga


Od 18 do 20 września trwało w Siedlcach muzyczne święto - Hosanna Festival. Przez trzy dni na chwałę Boga śpiewali zarówno profesjonalni muzycy, jak i ci, którzy dopiero rozpoczynają przygodę z muzyką chrześcijańską. [fot. M. Król]

PATRONAT "ECHO"


Konkurs wiedzy biblijnej
1 września ruszyła rejestracja uczniów do 24 edycji Ogólnopolskiego Konkursu Wiedzy Biblijnej, którego terminarz (z powodu pandemii) został zmieniony z wiosennego na jesienny.
więcej »
X Diecezjalna Pielgrzymka Mężczyzn
Duszpasterstwo Rodzin Diecezji Siedleckiej zaprasza do udziału w jubileuszowej - X Diecezjalnej Pielgrzymce Mężczyzn do Pratulina, która odbędzie się jak zawsze w pierwszą niedzielę października w sanktuarium bł. Wincentego Lewoniuka i 12 Towarzyszy.
więcej »
 

POLECAMY


Papież na ekranie
25 września na ekrany kin trafia film pt. „Wojtyła. Śledztwo”.
więcej »
Prosta modlitwa
Modlitwa nie jest zaklęciem spełniającym prośby. Jest za to wyjątkowym i autentycznym obcowaniem z Bogiem, które wymaga zaufania i bliskości.
więcej »
Zniszczyć świętego
23 września Kościół obchodzi liturgiczne wspomnienie św. o. Pio. Jego droga do świętości nie była łatwa.
więcej »
Rekolekcje dla kapłanów
„Trudności w radosnym i twórczym przeżywaniu kapłaństwa” to temat rekolekcji dla księży w Loretto, które odbędą się w dwóch terminach: 12-15 października i 3-6 listopada.
więcej »
Motocykliści do Pratulina
Diecezjalne Duszpasterstwo Motocyklistów zaprasza motocyklistów na Pielgrzymkę Motocyklową Mężczyzn do Pratulina. Odbędzie się ona 4 października.
więcej »
Nie ma czasu na nudę
Mamy kolejny przewodnik zachęcający do odkrywania piękna miejsca, w którym żyjemy. Poręczna książeczka „Z Drozdem i Zbirkiem przez Łuków i okolice” jeszcze pachnie świeżością, a już zdobyła serca czytelników.
więcej »
 

SONDA

 

Czy istnieje recepta na wychowanie?

najważniejsza jest miłość do dziecka i mądrość w jej okazywaniu

liczy się konsekwencja i spójne spojrzenie rodziców

trzeba dbać o emocjonalną więź z dzieckiem, jakość wspólnie spędzanego czasu

lepiej polegać na intuicji

nie ma recepty na sukces wychowawczy



LITURGIA SŁOWA


Piątek
Czytania:
;
Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR