19 września 2020 r. Imieniny obchodzą: Konstancja, January

Pogoda: Siedlce

Numer 38
17-23 września 2020r.

menu

NEWS

W bieżącym wydaniu m.in. wiele konkursów, w których do wygrania są ciekawe książki. Polecamy!

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Kościół

 
 

Świadectwo

2 września 2020 r.

Wszystko w rękach Boga


fot. ARCHIWUM

W życiu wszystko ma swój czas: płacz i śmiech, trud i odpoczynek, zdrowie i choroba. Dla nas przyszedł teraz czas dziękowania - mówią Krystyna i Zbigniew Paskudzcy z Siedlec.

- Bogate mieliśmy życie - stwierdzają, sięgając pamięcią wstecz - aż do dzieciństwa. Podobieństw w ich historii mogłoby się doszukać wiele innych osób, dla których obok Boga najważniejsza jest rodzina, praca, zwykłe uczciwe życie. I którzy pozostają wierni raz danemu słowu. Pochodzą z parafii Gąsiory. Pobrali się w 1964 r. Poznali się w niedzielę… a w następną poszli dać na zapowiedzi. Ślub był w listopadzie, miesiąc później zamieszkali na swoim, we wschodnich rogatkach Siedlec. W małżeństwie przeżyli 55 lat, dochowali się pięciorga dzieci i 11 wnuków. - W rodzinie jest różnie: raz lepiej, raz gorzej. Łzy przeplatają się z radościami. W najcięższych chwilach trzymała nas modlitwa - mówi K. Paskudzka. Pan Zbigniew pracował w zakładach Nowotki. Ona zajmowała się prowadzeniem domu i wychowywaniem dzieci. - Kiedy zaczęli naciskać, żebym zapisał się do partii, najpierw wykręcałem się: żona nie pozwala. Koledzy na to: nie przyznawaj się. A ja - że przed żoną tajemnic nie mam. Potem sprawa stanęła na ostrzu noża. Byłem pewien, że wyrzucą mnie z pracy, ale się nie ugiąłem - opowiada. Do zakładowej „Solidarności” zapisał się jako jeden z pierwszych. W 1982 r. wszedł w kolportaż ulotek, niezależnej prasy i książek.

- Po zapadnięciu zmroku, poza opłotkami Marek Biały przynosił do naszego domu plik ulotek. Trzeba je było dostarczyć w ustalony punkt. Wsiadaliśmy z Krysią w naszego fiacika i z duszą na ramieniu jechaliśmy na miasto, zawsze razem. Samochód najczęściej zostawialiśmy przy katedrze, dalej na piechotę. Jako identyfikator miałem połówkę przedartej widokówki - wspomina. W zakładzie ulotkę powiesił tylko raz. Chwilę później kierownik wezwał go na dywanik. „Jak pan chce wieszać, to w domu, nie tutaj!” - usłyszał. - Uratowało mnie chyba to, że byłem dobrym fachowcem - stwierdza.

- Baliśmy się. Dzieci - jeszcze małe. Co wieczór całą rodziną odmawialiśmy dziesiątek Różańca, powierzając Bogu wszystkie problemy, bo co do ludzi - nie można było mówić za wiele - mówi K. Paskudzka. - Ale dzieci widziały ojca, jak klęczy. Nawet, gdy wracał zmęczony z drugiej zmiany. I, dzięki Bogu, nie zdarzyło się, żeby był internowany czy aresztowany - dodaje.

 

Trzeba było szybciej dorosnąć

W rozmowie, którą prowadzimy w piątkowy wieczór, ostatni z tak gorących dni sierpnia, co chwila wraca myśl, że czas mija tak szybko. Na szczęście goi też najgłębsze rany.

- Kiedy byłem dzieckiem, wydawało się, że nad moją rodziną zawisło fatum. Że to już koniec. Ojciec był w AK, a po wojnie przeszedł do WiN. Szukało go UB. Nieustannie nas nachodzili, często w nocy. W końcu postanowił się ujawnić - opowiada pan Zbyszek. Miał sześć lat i dobrze pamięta grozę tego wieczoru, rozpacz mamy i płacz trójki młodszego rodzeństwa. - Żeby nas uspokoić, ubowcy powiedzieli, że ojca nie aresztują, ale ma ich zawieźć do Ulana. Wyszedł niby to zaprzęgać konie do wozu, ale gdy mama wybiegła na dwór, nie było po nim ani śladu. Skazali go na 15 lat więzienia, przesiedział siedem: w Lublinie, Knurowie, Nowogardzie. W domu zagościła bieda. To, co się uhodowało, komuniści w ramach obowiązkowych dostaw zabierali. W stodole zakopywaliśmy beczkę za zbożem. Albo wór z ziarnem obwiązywaliśmy słomą i z innymi snopkami stawialiśmy przy oborze jako osłonę przed mrozem. Nigdy nie znaleźli - pan Zbyszek opowiada o zmyślnych sposobach na przetrwanie, odwadze mamy i szybkim dorastaniu. - Miałem dziesięć lat, jak zacząłem kosić kosą. Byłem taki dumny, że pomagam mamie. Przyszły żniwa, nakosiłem dziesięć kogutków [kopek zboża - przyp. red]. Kiedy pierwszy raz stanąłem do orki, rączki pługa dostawały mi prawie do ramion - aż rany mi się porobiły. Jak się pług przewrócił, nie dałem rady go podnieść. Siedziałem na bruździe i płakałem - tłumaczy. Łatka „dziecko bandyty” zaważyła na jego losach, gdy wyjechał do szkoły do Słupska. Z powodu szykan po miesiącu zrezygnował z marzeń o zawodzie stolarza. Wspomnień wystarczyłoby na książkę... - Kiedy wnukom opowiadam o swoich młodych latach, nie chcą wierzyć. Ale i ja bym nie uwierzył, gdyby kiedyś ktoś mi przepowiedział, że będę miał 60 lat stażu pracy, a skończę jako kościelny - mówi ze śmiechem pan Zbyszek. W parafii Bożego Miłosierdzia przepracował 16 lat.

 

Wczoraj i dziś

Dla moich rozmówców tym, co sprawia, że różnice między przeszłością a teraźniejszością zamieniają się w przepaść, jest umniejszenie znaczenia Kościoła i wiary. Dawniej - zaznaczają - ludzie lgnęli do Boga. Parafia była nie tylko centrum życia religijnego. Święta i uroczystości kościelne naprawdę wyznaczały rytm codziennego życia. Ale i ludziom nigdy nie brakło czasu na modlitwę. - Z Głównego, gdzie mieszkałam z rodzicami, do kościoła w Gąsiorach mieliśmy przez pola, skrótami, 4 km. W październiku z Różańca wracało się ok. 21.00. Mama pilnowała, żeby nie opuścić ani jednego nabożeństwa. Na Roraty z każdego domu szło po kilka osób. Nie przeszkadzał ni deszcz, ni śnieg - mówi pani Krystyna. - Ja już jako dziesięciolatek należałem do kółka różańcowego. Koło rozpadło się dopiero, jak po skończeniu siódmej klasy rozjechaliśmy się do szkół. Ksiądz zorganizował kiedyś jasełka. Mnie przypadła rola św. Józefa. Saniami jeździliśmy po różnych parafiach, nawet w trzaskający mróz. A ile było przy tym radości. Chyba w Kąkolewnicy zafundowali nam obiad, i to w restauracji. Dla nas, dzieci, to dopiero było coś! - opowiada pan Zbyszek.

W latach 80 Kościół ratował przed utratą nadziei. - Patriotyczne kazania ks. Andruszczaka bardzo podnosiły ludzi na duchu. Należeliśmy wtedy do parafii św. Stanisława. Z kolei ks. Łuszczyński, budowniczy kościoła Bożego Miłosierdzia, tak potrafił zmobilizować parafian, że koła różańcowe powstawały jedno po drugim - mówi K. Paskudzka. Wyrazem duchowego zrywu była też w tym czasie Piesza Pielgrzymka Podlaska.

 

Do Częstochowy, do Matki

- Dla nas Częstochowa - to jak drugi dom - śmieje się pan Zbigniew. Pielgrzymował pieszo ośmiokrotnie, a trzy razy jeździł samochodem, pełniąc funkcję łącznika. - Jednego roku, jak zwykle, wyszliśmy z „Nowotki”, żeby pomachać pielgrzymom. Usłyszałem śpiew, zobaczyłem tych ludzi i coś mnie ścisnęło za serce. Pobiegłem do kadr i poprosiłem o wypisanie urlopu. Już następnego dnia rano byłem w Wodyniach. Nie było siły - stwierdza. Jak mówi, u Maryi Jasnogórskiej szukali pomocy niejeden raz. Kiedy żona poważnie się rozchorowała, z najstarszym synem Krzysztofem ruszył na pielgrzymkę w jej intencji. Pani Krystyna dojechała pociągiem z młodszym. - Czułam się już wtedy tak źle, że prawą ręką nie byłam w stanie podnieść do ust kromki chleba. Na Jasnej Górze mówię do Waldka: pamiętaj, cały czas odmawiamy Różaniec. Wróciliśmy do Siedlec, a tu przywieźli nam cztery tony węgla. Przed nocą trzeba było go przenieść do komórki. Co było robić: zaczęłam nosić. Ręka paliła mnie żywym ogniem. Następnego dnia obudziłam się, nie czując bólu. Wyzdrowiałam. Ks. Jan Kukawski, u którego leczyłam się wcześniej, powiedział tylko: „Bogu dziękować” - wspomina pani Krystyna.

Częstochowa była też zawsze na trasie pielgrzymki autokarowej do Łagiewnik organizowanej rokrocznie dla osób należących do Stowarzyszenia Faustinum w parafii Bożego Miłosierdzia, w której małżonkowie brali udział od początku. Jako czciciele Bożego Miłosierdzia wiedzą też dobrze, co znaczą słowa „Jezu, ufam Tobie”.

 

Zawierzyć

23 sierpnia ubiegłego roku pani Krystyna doznała udaru. W ostatnich latach nasiliły się wprawdzie problemy z sercem - jak się później okazało z powodu nierozpoznanego migotania przedsionków. Kończyła sprzątać na podwórku, gdy poczuła, że dzieje się z nią coś złego. Wszystko potoczyło się szybko: pogotowie na sygnale, przelot helikopterem do Warszawy, walka lekarzy o życie. Nie była w stanie mówić ani się ruszać. W karetce przypomniała sobie, że tego dnia nie odmówiła Aktu osobistego oddania się Matce Bożej ułożonego przez kard. Wyszyńskiego. I chociaż myśli już się rwały, zanim karetka dotarła na miejsce, zdążyła się pomodlić. W helikopterze zaczęła odmawiać przypisaną na ten miesiąc tajemniczkę różańcową, a po niej - Koronkę do Bożego Miłosierdzia. „Żeby tylko zdążyć, zanim stracę przytomność” - myślała, z trudem odliczając na palcach kolejne wezwania. Udało się. Jak mówi dzisiaj, powrót do zdrowia zawdzięcza Maryi. - Od 35 lat zamawiam Mszę św. za naszą rodzinę we wspomnienie Matki Bożej Częstochowskiej, 26 sierpnia. Jeśli w tym czasie mamy jakieś trudności, rozwiązanie znajduje się zawsze. Maryja dopomaga - mówi z przekonaniem.

LI

Powrót

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

FACEBOOK

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Żołnierz z powołania


W niedzielę 13 września w Terespolu odbyła się uroczystość odsłonięcia i poświęcenia tablicy oraz pomnika generała dywizji Wojska Polskiego Franciszka Krajowskiego.

FOTOGALERIA

Dziękczynienie za zbiory


8 września w sanktuarium Matki Bożej Patronki Żołnierzy Września odbyły się diecezjalne dożynki i odpust parafialny. Uroczystościom przewodniczył biskup pomocniczy Grzegorz Suchodolski. [fot. ks. M. Weresa]

PATRONAT "ECHO"


Konkurs wiedzy biblijnej
1 września ruszyła rejestracja uczniów do 24 edycji Ogólnopolskiego Konkursu Wiedzy Biblijnej, którego terminarz (z powodu pandemii) został zmieniony z wiosennego na jesienny.
więcej »
Hosanna Młodych
W sobotę 19 września - już po raz drugi - odbędzie się Hosanna Młodych - spotkanie włączające się w Hosanna Festival organizowany w Siedlcach w dniach od 18 do 20 września.
więcej »
Jak wygrać z uzależnieniami?
Tegoroczne Forum Nauczycieli, Rodziców i Wychowawców, które odbędzie się 19 września, po raz pierwszy będzie miało formułę spotkania online. Za to jego program jak zawsze zachęca do udziału.
więcej »
Spotkajmy się online!
Organizowany w dniach 18-19 września IV Festiwal Katolickiej Nauki Społecznej w Warszawie odbędzie się w formie transmisji online.
więcej »
Hosanna Festival
Przed nami XXVII Ogólnopolski Festival Muzyki Chrześcijańskiej Hosanna. Modlitwa, uwielbienie i dużo dobrej muzyki składają się na program kolejnej festiwalowej edycji.
więcej »
X Diecezjalna Pielgrzymka Mężczyzn
Duszpasterstwo Rodzin Diecezji Siedleckiej zaprasza do udziału w jubileuszowej - X Diecezjalnej Pielgrzymce Mężczyzn do Pratulina, która odbędzie się jak zawsze w pierwszą niedzielę października w sanktuarium bł. Wincentego Lewoniuka i 12 Towarzyszy.
więcej »
Dzień Dziedzictwa Lokalnego
20 września, o 14.00, na terenie zespołu pałacowo-parkowego w Rykach rozpocznie się Dzień Dziedzictwa Lokalnego.
więcej »
 

POLECAMY


Papież na ekranie
25 września na ekrany kin trafia film pt. „Wojtyła. Śledztwo”.
więcej »
Prosta modlitwa
Modlitwa nie jest zaklęciem spełniającym prośby. Jest za to wyjątkowym i autentycznym obcowaniem z Bogiem, które wymaga zaufania i bliskości.
więcej »
Zniszczyć świętego
23 września Kościół obchodzi liturgiczne wspomnienie św. o. Pio. Jego droga do świętości nie była łatwa.
więcej »
Rekolekcje dla kapłanów
„Trudności w radosnym i twórczym przeżywaniu kapłaństwa” to temat rekolekcji dla księży w Loretto, które odbędą się w dwóch terminach: 12-15 października i 3-6 listopada.
więcej »
 

SONDA

 

Czy pamiętamy o weteranach walk o wolną Polskę?

tak, ich obecność uświetnia uroczystości państwowe

nie, należy patrzeć w przyszłość, a nie skupiać się na tym, co minęło...

poszanowanie historii jest obowiązkiem każdego patrioty

patriotyzm to pusty slogan

nie mam zdania



LITURGIA SŁOWA


Sobota
Czytania:
;
Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR