18 kwietnia 2021 r. Imieniny obchodzą: Apoloniusz, Bogusława, Bogusław

Pogoda: Siedlce

Numer 15
15-21 kwietnia 2021r.

menu

NEWS

Kandydatom do bierzmowania i ich rodzicom polecamy kolejny odcinek cyklu: DUCHA NIE GAŚCIE!

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Opinie

 
 

Opowieść wielkanocna

31 marca 2021 r.

Syn marnotrawny


fot. PIXABAY.COM

Dla Boga nie ma nic niemożliwego. Jezus żyje! - powtarza w przekonaniu, że jej kolana w piachu tamtego wielkanocnego poranka i pokorne błaganie: „Ulituj się nade mną!” sprawiły cud.

Oby wyszedł na ludzi - powtarzała, kiedy Jacek już jako dziecko sprawiał kłopoty. - Krnąbrny jest po moim ojcu - usprawiedliwiała „pyskówki” jedynaka i jego niechęć wobec domowych prac. Mąż się nie skarżył. Charakter miał taki, że trudno było wyprowadzić go z równowagi. A że ręce rwały mu się do pracy, obowiązki wychowawcze scedował na barki żony i matki. - Syn był zdolny - opowiada Krystyna. - Wystarczało mu to, co wyniósł z lekcji. Nauczyciele skarżyli się wprawdzie, że gdyby solidnie przyłożył się do nauki, mógłby osiągnąć znacznie więcej. „Może z czasem zmądrzeje” - tłumaczyłam jego niechęć do edukacji. Na szczęście bez problemu dostał się do dobrego liceum. I to był początek dramatu. „Ma się uczyć! To jego jedyny obowiązek” - powtarzali rodzice, wyręczając jedynaka w gospodarskich zajęciach.

- Wszystko miał podane na tacy. Za ostatnie pieniądze kupowaliśmy mu modne ubrania, by - jak to mówił - nie odstawał od reszty kolegów. Dziś wiem, że popełniliśmy błąd. Mądra miłość musi stawiać wymagania, a my liczyliśmy na jego rozsądek - matka nie kryje goryczy.

Lampka alarmująca pojawiła się w momencie, kiedy Jacek nie zdał do drugiej klasy. - Byliśmy w szoku - Krystyna mówi o pierwszych reakcjach: swoich łzach i zaciśniętych pięściach męża. - Obiecał, że po wakacjach nadrobi zaległości, ale nie to było najgorsze - zaznacza na wspomnienie sugestii znajomej, której córka chodziła do tej samej szkoły co Jacek, że syn wdał się w narkotyki. - „Nasze dziecko?” - nie dowierzałam. On, oczywiście, wszystkiemu zaprzeczył. Po karczemnej awanturze wyszedł z domu. Nie widzieliśmy go przez dwa miesiące.

 

Mam czekać 26 lat?

Co może czuć matka, która nie wie, czy jej dziecko żyje? Krystyna opowiada, że kiedy po wielu tygodniach bez wieści o synu w końcu stanął w drzwiach domu, złość mieszała się z wdzięcznością. - Przepraszał. Mówił, że jest już „czysty”. Planował nawet liceum eksternistyczne. Tyle że wkrótce zaczęły ginąć z domu pieniądze. Siostra umówiła nam wizytę w poradni. Jacek odmówił, więc pojechaliśmy z mężem. Terapeuta wyjaśnił, czym grozi uzależnienie. Mówił nam też, czego wówczas nie umiałam przyjąć, że przyjdzie moment, kiedy dla jego dobra będziemy musieli powiedzieć: stop! Dopóki syn nie osiągnie dna - tłumaczył - nie wejdzie na drogę zdrowienia.

Matka wspomina ból towarzyszący wyrzeczeniu się swojego dziecka. - Kiedy na narkotyki sprzedał nasze ślubne obrączki, coś we mnie pękło. Krzyczałam, że nie mam już syna i żeby odtąd nigdy więcej się z nami nie kontaktował. Do dziś mam w oczach jego zielony plecak, który zarzucił na ramię i, nie odwracając się do nas, zatrzasnął drzwi wejściowe.

Minął miesiąc i kolejny rok bez wieści o Jacku. - Nie wiem, co było gorsze: ból, jakby ktoś przekroił mi serce, czy wstyd przed ludźmi. Nie miałam sił, by płakać, a jednak kiedy stanęliśmy z mężem przed jasnogórskim obrazem, łzy płynęły mi ciurkiem. Był 27 sierpnia - wspomnienie św. Moniki. „Matka św. Augustyna modliła się o nawrócenie syna 30 lat” - mówił ksiądz podczas Mszy św. Swojego dziecka nie widzieliśmy od czterech. „Mam wytrzymać jeszcze 26?” - buntowałam się w myślach. Po spowiedzi i Komunii św. powierzyłam swoje dziecko Matce Bożej. „Ja nawet nie wiem, czy on żyje, ale to Ty stałaś pod krzyżem” - prosiłam o cud. I poczułam pokój w sercu.

 

Jak żebrzący ślepiec

Mąż Krystyny odszedł  dwa lata później. - Zabrał się tak cicho, jak żył. Zmarł nocą. Miał udar - mówi o osamotnieniu kojonym modlitwą z jedną intencją: o Boże miłosierdzie dla zmarłego, łaskę ocalenia syna i dar silnej wiary dla niej. Szturmowała niebo prośbą: „Boże, Ty wszystko możesz, ratuj moje dziecko!”, zwątpieniem: „Błogosławisz wszystkim, ale nie mnie!” i pokorą: „Jeśli chcesz, on będzie zdrowy!”.

Mama Jacka wspomina, że upominana przez spowiedników z serca wybaczyła synowi, ale też sobie. W poczuciu własnej niemocy postanowiła, że krzyż, którego nie ma siły dłużej dźwigać, odda Zbawicielowi. - Modliłam się, płacząc, by umierający Jezus obmył moje dziecko swoją świętą krwią. A był to szczególny Wielki Piątek - nawiązuje do Triduum Paschalnego sprzed roku - bez możliwości adoracji krzyża w kościele. Odprawiłam Drogę krzyżową w domu, stając razem z Maryją przy każdej ze stacji i przyjmując Bożą wolę z wiarą, że On swoją mocą z najgorszego zła jest w stanie wyprowadzić dobro.

Wielka Sobota była czasem zadumy. Matka Jacka adorowała rany Jezusa pomna słów, jakie skierował do św. Katarzyny ze Sieny: „Myśl o Mnie, a Ja będę myślał o Tobie”. Niedziela Wielkanocna przywitała ją chłodem. Ból był też w sercu z powodu wywołanej pandemią niemożności uczestnictwa w Rezurekcji. Na szczęście bladym świtem rozeszła się wieść, że ulicą będzie jechał ksiądz z Najświętszym Sakramentem. - Kiedy samochód zbliżał się do mojego domu, padłam na kolana i - jak żebrzący ślepiec z Ewangelii - prosiłam: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!”. Jak kobieta cierpiąca na krwotok wierzyłam, że jeśli tylko dotknę sercem Jego szaty, będę uzdrowiona. W głowie miałam także obraz poganki żebrzącej o resztki spadające z pańskich stołów. Bo tak też się czułam - podkreśla. - Wiedziałam, że zawiodłam jako matka, ale też że miłość Boża jest bezgraniczna.

 

Pójść za głosem

Minęły święta. Zbliżała się Niedziela Miłosierdzia. - O 21.00 tradycyjnie oglądałam Apel Jasnogórski w TV Trwam. Pół godziny później zadzwonił telefon. Odebrałam. To był Jacek. „Mamo?” - usłyszałam. „Mamo, jesteś?!”. I słowa, na które czekałam dziewięć lat: „Mamo, przepraszam!”. Chwila ciszy, a potem mój płacz: „Syneczku! Synku mój, ty żyjesz!”. Co było dalej, nie pamiętam… On mówił i ja - m.in. że nie wyrejestrowałam telefonu w nadziei, że zadzwoni. I że na niego czekam. Powtarzałam, że dopóki nie ujrzę go na własne oczy, nie uwierzę - wspomina Krystyna.

To było jej święto. Zmartwychwstanie matki. - Obiad szykowałam jak na skrzydłach. A kiedy zobaczyłam Jacka, jak wysiada z samochodu, wybiegłam mu naprzeciw jak ojciec witający marnotrawnego syna. Bo on dla mnie umarł. A teraz wrócił do życia - wyznaje. Kobieta podkreśla, że tuliła swoje dziecko, jakby w jednym uścisku chciała zawrzeć miłość i ból całego życia. - „Daj się obejrzeć” - prosiłam, dotykając jego policzka. Czas zrobił swoje, ale to wciąż był on. Mój jedynak.

Przy kuchennym stole z nieodłącznym kubkiem kakao jak w latach dzieciństwa Jacek dzielił się z matką wspomnieniem dziewięcioletniej nieobecności. Opowiadał o życiu z dala od domu i śmierci kolegi, która sprawiła, że przestraszył się konsekwencji dalszego trwania w nałogu. Wspomniał o pracy i - ku wielkiej uciesze matki - o zaocznych studiach. Mówił też o aniołach - ludziach, którzy na różnych etapach jego „tułaczki” wyciągali do niego pomocną dłoń, dając nadzieję na krok naprzód. Zapytany, co sprawiło, że akurat tego wieczoru zdecydował się na telefon, wskazał… konfesjonał. W Niedzielę Miłosierdzia - za namową kolegi - po wieloletniej przerwie odważył się pójść do spowiedzi. Wyznał wszystko, a ksiądz - dziś wie, że pod jego osobą krył się sam Pan Jezus - dodał mu otuchy. „Zaufaj!” - radził. A Jacek, nie mając nic do stracenia, postanowił pójść za głosem Kościoła. I wygrał!

 

I stał się cud!

- Dobremu Bogu niech będą dzięki! Wdzięczność za ocalenie syna stała się moją nową modlitwą. Powtarzam te słowa - jak akt strzelisty - setki razy w ciągu dnia - wyznaje Krystyna.

I nawołuje do ufności. - Dla Boga nie ma nic niemożliwego. Jezus żyje! - powtarza w przekonaniu, że jej kolana w piachu tamtego wielkanocnego poranka i pokorne błaganie: „Ulituj się nade mną!” sprawiły cud. - On wtedy spojrzał na mnie i powiedział jak do urzędnika z Kafarnaum: „Idź, syn twój żyje” i jak do kobiety cierpiącej na krwotok: „Twoja wiara cię ocaliła”. Chwała Panu!

Agnieszka Warecka

Powrót

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

FACEBOOK

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Jubileusz parafii


W niedzielę 11 kwietnia parafia Podwyższenia Krzyża Świętego w Łukowie przeżywa jubileusz 100-lecia istnienia. W uroczystościach udział wzięli: ordynariusz diecezji siedleckiej Kazimierz Gurda oraz dwaj biskupi pochodzący z parafii Podwyższenia Krzyża Świętego: Henryk Tomasik i Grzegorz Suchodolski. W Niedzielę Miłosierdzia został poświęcony nowy posoborowy marmurowy ołtarz i ambona.

PATRONAT "ECHO"


#NaszaFlagaPL
„230 rocznica uchwalenia Konstytucji 3 maja” - tak brzmi hasło ogólnopolskiego konkursu plastycznego #NaszaFlagaPL skierowanego do uczniów szkół podstawowych. Na czym polega rywalizacja?
więcej »
Odkryj sekrety zaświatów
Ludzie od najdawniejszych czasów zastanawiali się, co czeka ich po śmierci? I chociaż nikomu nie udało się zgłębić sedna tajemnicy, to na przestrzeni wieków pojawiały się osoby, które... wiedziały i widziały więcej.
więcej »
Fulla na ekranie
„Świętych obcowanie” - to tytuł filmu o życiu i mistycznych doświadczeniach Fulli Horak. Ruszyła zbiórka pieniędzy umożliwiających powstanie dokumentu.
więcej »
Oddać się w opiekę Świętej Rodzinie
Na sobotę 8 maja planowana jest doroczna Pielgrzymka Czytelników „Różańca” i Członków Rodziny Loretańskiej. - Jest to wydarzenie, które co roku przyciąga do Loretto pielgrzymów z całej Polski - potwierdzają ss. loretanki.
więcej »
Diecezjalny Dzień Rodziny
Pojednanie w małżeństwie będzie tematem Diecezjalnego Dnia Rodziny, który odbędzie się 9 maja. Jak co roku uczestników gościć będzie parczewska bazylika mniejsza w Parczewie.
więcej »
Jubileuszowa edycja
Trwa jubileuszowa, 25 edycja Ogólnopolskiego Konkursu Wiedzy Biblijnej. - Głównym celem OKWB od początku było wyjście do młodego człowieka z przesłaniem zawartym na kartach Pisma Świętego - mówi Ewa Urbanek, koordynator OKWB w diecezji siedleckiej.
więcej »
...bo Niepodległa jest dla wszystkich
Gminne Centrum Kultury w Kobylanach realizuje projekt pt. „... bo Niepodległa jest dla wszystkich”.
więcej »
 

POLECAMY


Z miłością i męstwem
„Powszechnie mówi się, że czas to pieniądz. A ja wam mówię: czas to miłość!” - słowa Prymasa Tysiąclecia - podobnie jak całe „ABC Społecznej Krucjaty Miłości” jego autorstwa - nie straciły na znaczeniu. Wręcz przeciwnie!
więcej »
Odkryj swoją wartość
Moja książka jest dla każdego, kto mając już dość tego całego pędu świata, jego masek i udawania, pragnie od życia czegoś więcej - zauważa Damian Krawczykowski, autor książki „Selfie smartfonem Boga. Odkryj swoją wartość”.
więcej »
 

SONDA

 

Tydzień Biblijny jest dla mnie...

okazją do częstszej lektury słowa Bożego

szansą doceniania aktualności treści Pisma Świętego

sposobnością refleksji nad Bożą mądrością i wszechmocą

to czas jak każdy inny



LITURGIA SŁOWA



Czytania:
; ;

Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR