19 czerwca 2021 r. Imieniny obchodzą: Gerwazy, Protazy, Julianna

Pogoda: Siedlce

Numer 24
17-23 czerwca 2021r.

menu

NEWS

Porzucenie Kościoła to najdramatyczniej-sza decyzja życia. Jak ratować wiarę tych, którzy myślą o apostazji?

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Rozmowy

 
 

Rozmowy ECHA

2 czerwca 2021 r.

Ojciec Dolindo - z niebieskiej książeczki


fot. ARCHIWUM

Rozmowa z Beatą Cechowską-Atay, autorką książki dla dzieci pt. „Niezwykła historia Księdza Dolindo”

Zdecydowałam się pominąć trudne fakty, jak rozstanie rodziców Dolindo czy odsunięcie ks. R. Dolindo od sprawowania Eucharystii. To tematy jeszcze nie dla dzieci. Jeśli młody czytelnik polubi bohatera, zainteresuje go on, w przyszłości pewnie sam sięgnie po więcej. Z drugiej strony nie chciałam dzieci przytłaczać faktami, bo nie jest to biografia. Mam też świadomość, że nie jest to cukierkowa książeczka, która może wprawić w dobry nastrój. To lektura na przemyślenie. Myślę, że przy natłoku kolorowych, słodkich książek, takie też są potrzebne. Starałam się skupić na trudnym dzieciństwie Dolindo, bo kontrastuje ono z dzieciństwem naszych dzieci. Synek znajomej, czytając książkę w przeddzień swojej I Komunii św., rozpłakał się. Nie mógł zrozumieć, jak to możliwe, że chłopiec w jego wieku musiał szukać jedzenia na śmietniku, był bity i zamykany w komórce przez tatę. Myślę więc, że zderzenie pokazanego świata z naszą rzeczywistością jest bardzo mocne. Nie chciałam poprzestać na historii pewnego księdza, ale skłonić dzieci do docenienia tego, co mają, wyrażenia wdzięczności Bogu i rodzicom.

Czy autorka radiowych audycji pt. „Bajeczki z niebieskiej książeczki” jest zadowolona ze swojej pierwszej książki - nota bene w niebieskich, przyciągających wzrok okładkach?

 

Trudne pytanie, bo chyba nie umiem zrecenzować samej siebie. Bardzo podoba mi się opracowanie graficzne, które trafnie łączy się z treścią. Ilustracje są i ładne, i mądre. Jeśli chodzi o sam tekst - starałam się być czytelna. Zależało mi też, by przeczytanie książki nie było celem samym w sobie, dlatego - ku refleksji czytelnika - każdy rozdział kończą pytania. Na końcu znajduje się natomiast to, co najważniejsze, czyli modlitwa zawierzenia dla dzieci. Kiedy postawiłam ostatnią kropkę, przeczytałam całość… i ucieszyłam się. Zabrzmi to nieskromnie, ale to, co chciałam ująć, znalazło się w tej książce.

 

Opisując proces tworzenia, pisarze często mówią, że książka powstawała w bólach, a praca trwała długo, była żmudna, najeżona trudnościami. Czy tak samo wyglądało to w przypadku Pani?

 

Kiedy padła propozycja napisania książki, wiedziałam o Dolindo Ruotolo niewiele ponad to, że był przyjacielem o. Pio. A ponieważ święty z Pietrelciny jest moim przyjacielem, bliski stał mi się również ojciec Dolindo. Zaczęłam zatem zbierać materiały, wczytywać się w opracowania nt. jego życia. Zajęło mi to ok. trzech tygodni. Na początku nie potrafiłam zebrać się w sobie, a termin wyznaczony na oddanie tekstu po prostu minął. Zastukałam więc do nieba… Przemodliłam sprawę i w ciągu tygodnia całość była gotowa. Bazowałam na wcześniej przygotowanym planie wydarzeń, które chciałam w książce umieścić. Siadałam do biurka, wiedząc, co chcę napisać. Było to nocne pisanie, jakby dyktowane.

 

Nie jest łatwo - zwłaszcza w przypadku osoby o życiorysie bogatym, w którym nie brakowało jednak bolesnych momentów - zdecydować, które umieścić w książce, które przemilczeć.

 

Zdecydowałam się pominąć trudne fakty, jak rozstanie rodziców Dolindo czy odsunięcie ks. R. Dolindo od sprawowania Eucharystii. To tematy jeszcze nie dla dzieci. Jeśli młody czytelnik polubi bohatera, zainteresuje go on, w przyszłości pewnie sam sięgnie po więcej. Z drugiej strony nie chciałam dzieci przytłaczać faktami, bo nie jest to biografia.

Mam też świadomość, że nie jest to cukierkowa książeczka, która może wprawić w dobry nastrój. To lektura na przemyślenie. Myślę, że przy natłoku kolorowych, słodkich książek, takie też są potrzebne. Starałam się skupić na trudnym dzieciństwie Dolindo, bo kontrastuje ono z dzieciństwem naszych dzieci. Synek znajomej, czytając książkę w przeddzień swojej I Komunii św., rozpłakał się. Nie mógł zrozumieć, jak to możliwe, że chłopiec w jego wieku musiał szukać jedzenia na śmietniku, był bity i zamykany w komórce przez tatę. Myślę więc, że zderzenie pokazanego świata z naszą rzeczywistością jest bardzo mocne. Nie chciałam poprzestać na historii pewnego księdza, ale skłonić dzieci do docenienia tego, co mają, wyrażenia wdzięczności Bogu i rodzicom.

 

Ideę zawierzenia Panu Bogu da się zaszczepić małym dzieciom?

 

Czytając pełną modlitwę zawierzenia ojca Dolindo, zawsze znajduję ukojenie, spokój. Dlatego tym, co od momentu napisania pierwszego zdania książki leżało mi na sercu najbardziej, było nauczyć dzieci zawierzenia Panu Bogu. Jeśli pewność, że to On, a nie my, prowadzi nasze życie, zakorzeni się już na tym etapie, będzie dobrze. Dzieci potrafią wczuć się, wzruszyć, przeżyć, trzeba im tylko podsuwać treści, które właśnie tak na nie będą działać.

Początkowo oryginalną modlitwę miałam „przełożyć” na język dziecięcy. Sprawiało mi to trudność i w efekcie ułożyłam rymowankę. Stwierdziłam, że wierszykiem łatwiej będzie dzieciom zanurzyć się w takiej modlitwie. Zależy mi bardzo, aby tego wierszowanego aktu zawierzenia Bogu uczyć od najmłodszych lat.

 

Nie odkryję Ameryki, mówiąc, że mamy do czynienia ze spłycaniem treści, które serwują nam telewizja, internet czy rynek wydawniczy, byle tylko zdobyć odbiorców. W efekcie hasło „bawić” zwycięża nad „uczyć”.

 

Jestem przekonana, że świat nie jest taki biało-czarny. Organizując konkursy radiowe dla dzieci, ale też podczas różnego rodzaju uroczystości rocznicowych czy spotkań ze słuchaczami, przekonuję się, że grono tych najmłodszych odbiorców jest bardzo duże. Jeśli w rodzinie pielęgnuje się wartości chrześcijańskie, rodzice i dziadkowie pilnują, żeby takimi treściami nasiąkały też dzieci. Konwencja moich audycji nie zmienia się od początku, czyli prawie od 30 lat. Wybierając bajki, które prezentuję na antenie Katolickiego Radia Podlasie, sięgam po takie bajki, które kończą się morałem, będą okazją do rodzinnej rozmowy czy zamyślenia dziecka. Kiedy moje córki były małe, im także czytałam takie bajki.

W moją książkę miała być wpleciona fikcja. Z jednej strony - nie umiałam tego zrobić, z drugiej - wydawało mi się, że w pewien sposób zaburzy to odbiór treści. Dzieci nie potrafiłyby potem odróżnić co było zmyśleniem, a co prawdą. Pozostałam więc przy faktach, „od siebie” dodając np. opisy przyrody. Pytania do dzieci, które umieściłam, pozwolą im lepiej zapamiętać fakty z życia o. Dolindo i znajdą przełożenie na życie. Przeczytanie książki nie powinno być tylko odhaczeniem jej. Książka ma przemieniać, zaniepokoić, „zawiercić” w środku. Patrząc na ks. Dolindo, sama chcę się zmieniać.

 

Co Panią zachwyca w ojcu Dolindo?

 

Że z tak trudnego dzieciństwa można wyprowadzić tyle dobra, a przy tym pozostać człowiekiem pogodnym. Może dlatego że sama jestem z natury niezwykle impulsywna, bardzo mi ten spokój imponuje. O. Pio, kiedy przychodzili do niego ludzie, był kochający, ale stanowczy, wręcz surowy. Inaczej ojciec Dolindo - zawsze miał uśmiech na twarzy, promieniowały od niego dobro i ciepło. Szukających pomocy nazywał aniołami, aniołeczkami. Co ważne, mimo skrajnie ciężkich doświadczeń był pełen pokory i potrafił przebaczać. Słowem - to chodząca świętość. Może postać „niedziecięca”, ale jestem przekonana, że dzieci lubią poznawać to, co nowe, inne, nawet jeśli odległe w czasie.

 

Czy w pisaniu z myślą o dzieciach pomaga to, że na co dzień jest Pani mamą nauczycielką, radiowcem?

 

W przelewaniu słów na papier, i to z myślą o dzieciach, na pewno pomogły mi wszystkie moje wcześniejsze doświadczenia. Audycje prowadzone w soboty i niedziele często kończę odczytaniem bajki, które czasami piszę sama. Jest mi to więc bliskie „od zawsze”. Ale pisanie jest, oczywiście, trudniejsze.

 

Konkretyzują się już kolejne plany wydawnicze?

 

Zostałam poproszona o przygotowanie książki o św. o. Szarbelu - również dla dzieci. Jestem na etapie poznawania tego maronickiego mnicha. Przyznam, że coraz bardziej się nim zachwycam Szukam też pomysłu na formę jej przedstawienia. Bo chociaż siłą rzeczy książka będzie inna ze względu na bohatera, nie chciałabym, przybliżając go, powielać kształtu opowieści o ojcu Dolindo.

Od dawna chodzi też za mną myśl modlitewnika dla dzieci - rymowanego, żeby uczyć się modlić mogły już kilkuletnie dzieciaki. Swoje audycje kończę pacierzem. Często, gdy dołączę do niego krótką modlitewną rymowankę, słuchacze dzwonią albo piszą z prośbą, żeby przesłać im tekst. Jest więc zapotrzebowanie na takie gotowe modlitwy.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Monika Lipińska

Powrót

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

FACEBOOK

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Diecezja ma nowych kapłanów


W sobotę 12 czerwca bp Kazimierz Gurda udzielił święceń prezbiteratu dziewięciu diakonom. Uroczystą Mszę św. wraz z biskupem koncelebrowali: ks. kan. Piotr Paćkowski - rektor Wyższego Seminarium Duchownego naszej diecezji, oraz ks. Maciej Majek - ojciec duchowny kleryków. Nowi księża diecezji siedleckiej to: ks. Damian Gadamer z par. pw. św. Jadwigi w Mokobodach, ks. Adrian Gendek z par. pw. św. Józefa w Trąbkach, ks. Grzegorz Góraj z par. Najświętszego Zbawiciela w Rykach, ks. Paweł Konieczny z par. Trójcy Przenajświętszej w Staninie, ks. Patryk Krzymowski z par. pw. św. Mikołaja w Międzyrzecu Podlaskim, ks. Adrian Kubak z par. Świętej Rodziny w Sobolewie, ks. Łukasz Kwasowiec z par. pw. Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Radzyniu Podl., ks. Kacper Osak z par. Chrystusa Króla w Międzyrzecu Podlaskim, ks. Robert Piegdoń z par. Podwyższenia Krzyża Świętego w Łukowie.

FOTOGALERIA

Święcenia diakonatu


Wypełniając chętnie wolę Bożą, w duchu miłości służcie z radością Bogu i ludziom - mówił bp Grzegorz Suchodolski w homilii podczas święceń diakonatu. Święcenia diakonatu przyjęli trzej alumni Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Siedleckiej: Mateusz Pasek z parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Zarzeczu Łukowskim, Bartosz Švăbik z parafii Najświętszego Zbawiciela w Rykach oraz Jakub Wąsowski z parafii św. Jana Chrzciciela w Parczewie.

PATRONAT "ECHO"


...bo Niepodległa jest dla wszystkich
Gminne Centrum Kultury w Kobylanach realizuje projekt pt. „... bo Niepodległa jest dla wszystkich”.
więcej »
41 Piesza Pielgrzymka Podlaska na Jasną Górę
W święto Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła ogłoszone zostały tegoroczne logo oraz plakat pielgrzymkowy. Pątnikom towarzyszyć będzie w tym roku hasło: „Z wiarą i męstwem” - nawiązujące do bohaterskiej postawy Męczenników Podlaskich, którzy z oddaniem bronili wiary katolickiej.
więcej »
Charytatywna gra krajoznawcza
20 czerwca, między 10.00 a 18.00, na ulicach Siedlec i w okolicach odbędzie się Charytatywna Rowerowa Gra Krajoznawcza „Jednośladem powstań śladem”. Jest to kolejna akcja w ramach kampanii #małysprzętWIELKAPOMOC, w ramach której Fundacja Le Natiga zbiera pieniądze na mobilne USG.
więcej »
 

POLECAMY


Po pierwsze miłość
Przyjaźń, zakochanie, narzeczeństwo, małżeństwo, rodzicielstwo - większość z nas choć raz doświadczyła którejś z tych rzeczywistości.
więcej »
Nadzieja i ocalenie
W tym roku będziemy świętować wielkie jubileusze poświęcone Sercu Jezusowemu. Sto lat temu, 3 czerwca 1921 r., po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, biskupi dokonali aktu poświęcenia ojczyzny Najświętszemu Sercu Jezusa.
więcej »
 

SONDA

 

Czerwiec to dla mnie....

miesiąc poświęcony Najświętszemu Sercu Pana Jezusa

czas wyczekiwania wakacji

najpiękniejszy miesiąc w roku

okazja do refleksji nad szybko mijającym czasem

miesiąc jak każdy inny



LITURGIA SŁOWA


Sobota
Czytania:
;
Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR