16 grudnia 2019 r. Imieniny obchodzą: Albina, Zdzisław

Pogoda: Siedlce

Numer 50
12-18 grudnia 2019r.

menu

NEWS

Adwent z Prymasem Tysiąclecia i Zanim zapłonie adwentowa świeca - to dwa adwentowe cykle ECHA. Polecamy lekturę tekstów!

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Opinie

 
 

Spacer po Studziance

23 stycznia 2013 r.

Do małej Mekki


fot. G. CHWESIUK

Spotkania z żyjącymi Tatarami to - zdaniem Łukasza Radosława Wędy - najskuteczniejszy sposób utrwalenia w pamięci potomnych religijnego i kulturowego dziedzictwa odchodzącej grupy etnicznej. - Świadomość buduje tolerancję wobec mniejszości - podkreśla znawca tematyki i wskazuje młode pokolenie jako realizatorów tatarskiej spuścizny.

W połowie lat 60 XIX w. tereny, które po II wojnie światowej były województwem bialskopodlaskim, zamieszkiwało ok. 300 Tatarów. Później ich liczba zmalała… Do ilu? - Trudno powiedzieć - zaznacza, wyjawiając, że liczenie ograniczało się zazwyczaj do znanych rodów. - W świetle innych źródeł w XX-leciu międzywojennym w Studziance żyło już tylko siedem rodzin tatarskich. A pod koniec 2006 r. zmarł ostatni mieszkający w niej świadek przeszłości - urodzona w Petersburgu w 1920 r. Helena Bandzarewicz.

Słyną z otwartości

- „Jak szłam do kościoła, nieraz słyszałam: O, Tatarka, Tatarka! Palcami wytykali i mnie, i dzieci. Ale żeby prześladować, to nie” - zastrzegała w opowieściach pani Helena. Przywoływała też wojenne wspomnienie, kiedy to przejeżdżający przez wieś żołnierz niemieckiego wywiadu spytał stojącą przy drodze kobietę, czy w miejscowości są Żydzi. Odpowiedziała, że tylko Tatarzy, a on na to, że „im Tatarów nie trzeba”. Po przybyciu na Podlasie pani Helena poślubiła Tatara. Po jego śmierci powtórnie wyszła za mąż i przeszła na katolicyzm. Córka i wnuki odziedziczyli po niej charakterystyczne rysy: wydłużone policzki i ciemniejszą karnację - wyjaśnia Łukasz R. Węda. - Tatarką była też matka nieżyjącego już Stefana Remesza. Liczne pamiątki i zdjęcia przechowuje jego syn - dopowiada z uwagą, że wielu innych wyjechało… Pozostali nie zawierali związków w obrębie tatarskiej wspólnoty. Jeszcze inni się nie przyznają. A reszta?

- Żyją spokojnie, nikomu nie wadząc. Uznają nasz kraj za swoją ojczyznę i zawsze chętnie służą pomocą. Jeśli wysyłam maila do mieszkającego na obszarze Polski Tatara z prośbą o informacje czy spotkanie, z góry wiem, że odpisze. Słyną z gościnności i dobrego serca - podsumowuje.

W stronę Mekki

- Tatarzy to muzułmanie. Do ich podstawowych obowiązków należały: wyznawanie wiary, modlitwa, jałmużna, post oraz pielgrzymka do Mekki - wyjaśnia mój rozmówca, dodając, że modlitwa piątkowa, w południe, miała charakter zespołowy i odbywała się w meczecie pod przewodnictwem imama. Podczas nabożeństwa muzułmanie na całym świecie zwracają się twarzą w kierunku świątyni Al-Kaaba, zaś odprawianiu modłów towarzyszą pokłony i recytacje wersetów Koranu.

Proszony o charakterystykę miejscowego meczetu Łukasz R. Węda odwołuje się do zachowanych relacji i obrazujących gmach fotografii. - Był to mały, przedzielony na dwie części drewniany budynek. W większej, w której znajdował się zwrócony w stronę Mekki mihrab, przebywać mogli wyłącznie mężczyźni - opowiada. - Kobiety zaś gromadziły się w pomieszczeniu utrzymanym w bardzo surowym stylu, którego punktem centralnym była zasłona w ścianie z widokiem na mihrab.

Historyk zastrzega, że meczet w Studziance zawsze pełen był ludzi. - Wierni, obowiązkowo w czapkach, modlili się z twarzami zwróconymi w stronę Mekki, którą wskazywał mihrab, a więc nisza w ścianie świątyni. Na prawo znajdował się zaś mimbar, na którym stawał głoszący kazanie mułła - wyjaśnia.

Cenna lekcja

- Z zachowanych dokumentów wynika, że do Studzianki, raz czy dwa w życiu, przyjeżdżali wyznawcy proroka z okolicznych miejscowości, m.in. Terespola, Brześcia czy Nowogródka. Traktowali tę podróż jako pielgrzymkę do małej Mekki! - zaznacza znawca tatarskiej tematyki.

- Ponieważ Koran nakazywał, by obrzęd zaślubin odbywał się w domu, imam muzułmańskiej parafii Maciej Bajrulewicz jeździł po okolicy, udzielając ślubów. Dokonywał obrządku azanu, czyli nadania imienia nowo narodzonemu dziecku. Do jego obowiązków należało również odwiedzanie żołnierzy służących w brzeskiej twierdzy. Studzianka to była Mekka podlaskich Tatarów - podkreśla badacz dziedzictwa małej ojczyzny, a jako realizatorów tatarskiej spuścizny wskazuje przedstawicieli młodego pokolenia.

- Ocalenie od zapomnienia przeszłości jest naszym obowiązkiem - mówi, zdradzając, że podążanie śladami ludzi, którzy wnieśli nieoceniony koloryt w historię tych ziem, staje się cenną lekcją i fascynującą przygodą.


Tatarskie pochówki

 

Źródłem nieocenionej wiedzy o życiu tatarskiej społeczności są też zachowane świadectwa pochówków. Przedstawiciele społeczności wierzyli, że klękając na prawe kolano i kładąc prawą dłoń na grób, nawiązują więź ze zmarłym. Pogrzeby organizowano już dwa - trzy dni pod zgonie. Ciało Tatarki obmywały inne kobiety, a Tatara - mężczyźni. Idący w pogrzebowym orszaku musieli mieć na uwadze, by nie spoglądać w okna. Bogatsi muzułmanie zamawiali dodatkowe modły za duszę zmarłego. To zaś, że zmarłych chowano z kosztownościami, jest bzdurą! Ciało składano na osi wschód - zachód, w pozycji siedzącej, by w dniu sądu zmarły mógł wstać i pójść w stronę Mekki. Po pogrzebach odbywały się natomiast w domach wieczerze z udziałem rodzin, podczas których podawano potrawy mączne, kasze, ryż z rodzynkami, placki oraz dżajmę (chałwę z miodu, mąki i masła) - dzielono się nimi za duszę zmarłego.


Pamięć zakuta w kamienie

 

Pochodzę z dawnej kolebki Tatarów bialskich - uściśla mój rozmówca pytany o podłoże pasji. Historyczne zacięcie każe mu ocalać od zapomnienia spuściznę małej ojczyzny, a szereg cennych inicjatyw przysparza miejscowości wielu miłośników.

- Aby dotrzeć do mizaru w Studziance, należy zboczyć z trasy Biała Podlaska - Lublin i kierować się z Łomaz w stronę Piszczaca. Jadąc przez wieś, przy kapliczce skręcamy w lewo, w polną drogę, dalej prosto - do sosnowego lasu. Już z daleka widać żółtą tablicę i ogrodzenie - wyjaśnia Łukasz Radosław Węda. I zaprasza! Miejscowy cmentarz okazuje się bowiem nie lada atrakcją dla poszukiwaczy tatarskich korzeni na ziemiach Podlasia.

- Mizar usytuowany jest na wzniesieniu. Malowniczość jego położenia urzeka latem, kiedy ciszę zagłuszają bujne krzewy, i zimą, gdy spod śnieżnej pokrywy wybijają się na światło półkoliste kamienie. Jest dobrze uporządkowany, choć wymaga jeszcze konserwacji kamiennych płyt, szerszego opisu nagrobków i wytyczenia alejek - tłumaczy z zaznaczeniem, że wiele z tych działań ogranicza prawo. - Początkowo wszystkie nagrobki były w języku polskim, a poszczególne kamienie zdobiły cytaty z Koranu. Ogrodzenia zaś to naleciałość z XX w. Tatarzy mieli do siebie zaufanie - nie grodzili Mizarów, jak i nie zamykali domostw - podkreśla znawca tematyki. I przechodzi do statystyki: - Według szacunków na mizarze zachowało się 170 nagrobków. Pochowano tu m.in. dowódcę IV Pułku Straży Przedniej Wielkiego Księstwa Litewskiego gen. Józefa Bielaka i prawdopodobnie płk. Jakuba Azulewicza - zdradza.


Pociągała ich wojaczka

 

Studzianka stała się największą wsią tatarską w ekonomii brzeskiej. Chlubą miejscowości, obok mizaru, był meczet, spalony przez uciekających Kozaków w sierpniu 1915 r.

Według legendy to właśnie Tatarzy w bitwie pod Parkanami uratowali życie Janowi III Sobieskiemu. Król, będąc pod wrażeniem ich waleczności i umiejętności, w zamian za zaległy żołd i rekompensatę za wcześniejsze nieporozumienia zdecydował się ofiarować rodzinom żołnierzy z chorągwi tatarskiej dobra ziemskie. Z obietnicy wywiązał się 12 marca 1679 r., kiedy to w Grodnie nadał im 520 włók ziemi, m.in. pod Białymstokiem, w Małaszewiczach, Studziance i Lebiedziewie - początkowo na zasadach prawa lennego, później jako majątki dziedziczne z obowiązkiem służby wojskowej. - Osadnictwo zaczęło się rozszerzać, jednak Tatarzy, żyjąc z żołdu i nadań, mimo iż dysponowali dość dużymi włościami, nie należeli do najlepszych gospodarzy. Znacznie bardziej od uprawy czy hodowli pociągała ich wojaczka - wyjaśnia prezes Stowarzyszenia Rozwoju Miejscowości Studzianka.

- Najbogatszym reprezentantem społeczności tatarskiej na tym terenie był gen. J. Bielak. Zginął on w 1794 r. w wojnie polsko-rosyjskiej. Piękną kartą zapisał się też Jakub Murza-Buczacki, który w połowie XIX w. przełożył Koran na język polski. Jego nagrobek w Lebiedziewie wciąż jest czytelny. Warto wspomnieć również Amurata Azulewicza. Zesłany na Sybir tak bardzo tęsknił za ojczyzną, że przez 15 lat wracał do niej na piechotę. Wkrótce potem zmarł - opowiada.


MOIM ZDANIEM

 

Łukasz Radosław Węda - prezes Stowarzyszenia Rozwoju Miejscowości Studzianka

Propagowanie tematyki tatarskiej, poprzez wystąpienia na konferencjach, udział w sesjach i festiwalach, jak również medialne publikacje, przyczynia się do uświadomienia społeczeństwu rangi i znaczenia jakże ważnej historii osadnictwa tej grupy etnicznej w rejonie bialskim. Należy zauważyć, że do popularyzacji tatarskiej tematyki przyczyniają się nie tylko mieszkańcy Studzianki - współpracuje z nami także wiele osób spoza regionu, jak choćby Sławomir Hordejuk z Katowic.

Cenny ślad przeszłości, jakim niewątpliwie jest mizar w Studziance, posiada niebagatelne znaczenie jako źródło do badań nad Tatarami rejonu bialskiego. Mieszkańcy dbają o tatarską nekropolię, systematycznie porządkują cmentarz, by mógł być podziwiany w całej okazałości. Przyciąga on bowiem licznych turystów z najdalszych zakątków kraju i zagranicy, stając się jedną z największych atrakcji turystycznych wschodnich terenów Polski. Powrót do tatarskiej przeszłości Studzianki i tutejszego dziedzictwa kulturowego to szansa na rozwój miejscowości. Chcących wiedzieć więcej zapraszam do odwiedzania naszej strony internetowej i redagowanego przez nas kwartalnika.

WA

Powrót

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Jubileusz siedleckiej książnicy


Miejska Biblioteka Publiczna w Siedlcach - największa i najstarsza biblioteka publiczna w mieście i regionie - obchodzi 100-lecie istnienia. Uroczystość jubileuszowa odbyła się 27 listopada w Sali Białej Miejskiego Ośrodka Kultury z udziałem wielu znamienitych gości: posłów i samorządowców, przedstawicieli służb mundurowych i instytucji kultury, dyrektorów bibliotek i emerytowanych pracowników MBP, sympatyków placówki oraz tych, bez których jej funkcjonowanie nie miałoby sensu - czytelników. [fot. Jarosław Kurzawa]

FOTOGALERIA

Świątecznie w Kąkolewnicy


1 grudnia Gminny Ośrodek Kultury w Kąkolewnicy był gospodarzem XVI Powiatowych Spotkań Twórców Wsi oraz Gminnego Konkursu Zespołów Śpiewaczych. Atrakcji było co niemiara...

PATRONAT "ECHO"


Ogólnopolski Konkurs Wiedzy Biblijnej
Zapraszamy młodzież szkół ponadpodstawowych do udziału w 24 Ogólnopolskim Konkursie Wiedzy Biblijnej odbywającym się w roku szkolnym 2019/2020.
więcej »
Na rzecz hospicjum
15 grudnia w Galerii Siedlce, od 11.00 do 19.00, odbywać się będzie akcja „Pierniczkowe szaleństwo” zorganizowana przez Fundację Siedleckie Hospicjum Domowe dla Dzieci.
więcej »
Orszak Trzech Króli w Mordach
Orszak Trzech Króli po raz siódmy przejdzie ulicami Siedlec. Spotkamy się 6 stycznia przy kościele św. Stanisława. Orszak rozpocznie się Mszą św. o 11.45, a po niej - ok. 13.00 - ruszy ulicami naszego miasta.
więcej »
VII Łosicki Jarmark Bożonarodzeniowy
W sobotę 14 grudnia, od 10.00, park im. króla Aleksandra Jagiellończyka będzie miejscem VI Łosickiego Jarmarku Bożonarodzeniowego.
więcej »
 

POLECAMY


w Oczekiwaniu
Przez tegoroczne rekolekcje adwentowe online poprowadzi nas znany internautom, choćby z takich serii jak „Czarno na białym, rekolekcje o spowiedzi” czy „Kościół jest dobry”, duet o. Michał Legan OSPPE i ks. Michał Olszewski SCJ.
więcej »
Brat bankomat naprawdę pomaga
Rozumiał, że w świętości nie chodzi o nadzwyczajność, ale o ukochanie Boga oraz człowieka w szarości i trudzie dnia.
więcej »
Polskie Boże Narodzenie
Wigilia Bożego Narodzenia stanowi niezaprzeczalnie jedną z najpiękniejszych, najbardziej uroczystych tradycji, głęboko zakorzenionych w polskiej kulturze.
więcej »
 

SONDA

 

Czy czas Adwentu jest nam potrzebny?

tak, to czas na refleksję w zabieganym świecie

nie, Adwent nic nie zmienia

najważniejsza jest chęć odmienienia życia w oczekiwaniu na Boże Narodzenie

to okazja do stanięcia w prawdzie wobec Boga i samego siebie, a przez to do nawrócenia



LITURGIA SŁOWA


Poniedziałek
Czytania:
;
Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR