22 stycznia 2019 r. Imieniny obchodzą: Anastazy, Wincenty, Wiktor

Pogoda: Siedlce

Numer 3
17-23 stycznia 2019r.

menu

NEWS

Najnowsze badania przeprowadzone przez włoskich naukowców potwierdzają, że „człowiek, który został okryty Całunem Turyńskim, został wcześniej ukrzyżowany”. Określają też dokładne miejsce ciosu, zadanego włócznią, która przebiła bok Jezusa i potwierdzają autentyczność śladów krwi znajdujących się na Całunie. Więcej w bieżącym wydaniu ECHA...

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Opinie

 
 

Wspomnienia

2 września 2015 r.

Wrzesień 1939 r. oczami Jana Buczyły


fot. ARCHIWUM

Jan Buczyło to człowiek nieprzeciętny. Z zawodu rolnik, a z racji zamiłowań - regionalista i rzeźbiarz ludowy znany w Polsce za sprawą m.in. telewizyjnych reportaży. Mieszka w Samowiczach koło Terespola. Mimo wieku - ma 96 lat - zdumiewa doskonałą pamięcią oraz szczególnym darem opowiadania… Z czytelnikami „Echa Katolickiego” dzieli się wspomnieniami z pierwszych tygodni II wojny światowej.

Pan Jan podkreśla, że na życie mieszkańców - tak Terespola, jak i Brześcia - duży wpływ miało istnienie twierdzy brzeskiej oraz lotniska wojskowego w Małaszewiczach.

- W latach 1919-39 był to środek Polski. Na lotnisku i w twierdzy stacjonowało nasze wojsko, a w październiku 1931 r. przebywał w twierdzy sam marszałek Józef Piłsudski - wyjaśnia. Wspomina też, że rankiem dolatywał z twierdzy śpiew pieśni: „Kiedy ranne wstają zorze”, zaś z pobliskiego poligonu wojskowego rozciągającego się od Brześcia do Włodawy dochodziły często odgłosy strzelaniny i kanonady artyleryjskiej. - Na lotnisku w Małaszewiczach stacjonowały nowoczesne samoloty bombowe „Łosie” i pościgowe „Karasie” produkowane w Podlaskiej Wytwórni Samolotów w Białej Podlaskiej. W dzień i w nocy odbywały się ćwiczenia lotnicze i akrobatyczne. Wiele emocji wzbudzały skrzyżowane smugi reflektorów poszukujące samolotów, a jak wielką radość sprawiało widzom celne trafienie makiety ciągniętej przez samolot… - akcentuje, dodając, że twierdza i lotnisko dawały mieszkańcom okolicznych miejscowości zatrudnienie.

Do pracy na lotnisku dojeżdżał też rowerem J. Buczyło. Z kolei z twierdzy do Samowicz - przez tzw. ciemny chód - ściągali na zabawy żołnierze, zaś miejscowi odwiedzali twierdzę z racji różnych okolicznościowych uroczystości.

Czas względnego spokoju zakończył się pod koniec lat 30 XX w. Oznaki nadchodzącej wojny stawały się aż nadto widoczne… Pierwszą mobilizację ogłoszono 23 marca 1939 r., zaś drugą pod koniec sierpnia. Do służby wojskowej zostali powołani m.in.: brat J. Buczyły - Michał, jak również narzeczony drugiej siostry oraz siostra - zakonnica, która otrzymała przydział do szpitala polowego w Mińsku Mazowieckim. W owym czasie ludzi byli jeszcze pełni optymizmu - śpiewano patriotyczne pieśni m.in.: „Marszałek Śmigły Rydz/ Nasz drogi dzielny wódz,/ Gdy każe, pójdziem z nim/ Najeźdźców tłuc”.

J. Buczyło dziwił się - czego po dziś nie ukrywa - że lekceważono militarną potęgę Hitlera. Wkrótce także inni mogli przekonać się, czym jest wojna…

W twierdzy panuje piekło

1 września 1939 r. mieszkańcy usłyszeli huk niemieckich samolotów z czarnymi krzyżami nadlatujących od strony Prus Wschodnich. Nie były to jednak - jak łudzili się niektórzy - wojskowe manewry. Powietrzem targały potężne wybuchy bomb zrzucanych nad lotnisko w Małaszewiczach. Słupy czarnego dymu były widoczne z odległości kilkunastu kilometrów. Wprawdzie polska artyleria przeciwlotnicza ostrzelała samoloty wroga, jednak skutki nalotów okazały się tragiczne.

Pan Jan - zatrudniony do pracy przy budowie lotniska - był naocznym obserwatorem dramatycznych zdarzeń. To, czego był świadkiem, mroziło krew w żyłach: z pięciu istniejących hangarów lotniczych trzy zostały doszczętnie zbombardowane, uszkodzono tory węzła kolejowego, przerwano ruch pociągów z Terespola do Brześcia…

Niemcy także w kolejnych dniach zrzucali bomby na lotnisko w Małaszewiczach, most kolejowy na Bugu, dworzec kolejowy w Brześciu i twierdzę brzeską. Dokonali też okrutnej masakry, ostrzeliwując pociąg jadący z Brześcia do Wysokiego Litewskiego. Polska obrona przeciwlotnicza przy moście kolejowym na Bugu strzelała do samolotów niemieckich pociskami świetlnymi. Po zestrzeleniu pierwszego samolotu niemieckiego piloci agresora zaczęli latać na wyższych wysokościach. Mimo regularnych ostrzeliwań most na Bugu pozostał nienaruszony.

W Samowiczach, gdzie mieszkał J. Buczyło, zgromadziło się wielu uciekinierów. Panikę wywołały rozpuszczone wieści, że Niemcy zabijają ludzi. Jeden z uciekających żołnierzy mówił wprost, że w twierdzy - na skutek ciągłych ostrzeliwań - panuje piekło.

Zapanowała złowroga cisza

16 września pan Jan był świadkiem rozebrania przez żołnierzy niemieckich budynku, a następnie budowy mostu pontonowego w Neplach celem przeprawy przez Bug. - Szykowali się do ataku na twierdzę od strony północnej - wspomina. Chcąc powiadomić naszych, wsiadł rankiem na rower z zamysłem przedostania się do mostu kolejowego. Ostrzelany przez żołnierzy ochraniających most zdecydował się na „podejście” od strony Terespola. Zaniechał jednak zamysłu w lęku przed kolejną serią, która tym razem mogłaby okazać się tragiczna w skutkach.

Jak się później okazało, o kierunku ataku Polacy nie wiedzieli, a zorientowali się dopiero, gdy Niemcy zaczęli szturmować twierdzę. Początkowo nasi skutecznie odpierali ataki, jednak już wieczorem 16 września byli zmuszeni do odwrotu. Wycofywali się z twierdzy zmasowanymi kolumnami.

- Żołnierze kierujący się w stronę Terespola natrafili na zasadzkę. Niemcy nadjechali motocyklami uzbrojonymi w karabiny maszynowe i skryli się w zabudowaniach przed Konowicą. Gdy polscy żołnierze podjechali do pierwszych zabudowań, Niemcy ostrzelali ich z karabinów maszynowych i obrzucili granatami. W ciągu kilku minut zginęło ponad 20 żołnierzy - opowiada, dodając, iż po kilku dniach huków, kanonady, strzałów karabinowych w niedzielę, 17 września, zapanowała złowroga cisza.

Mimo upływu lat J. Buczyło wciąż ma w pamięci obraz zabitych Polaków, zmasakrowanych ciał, śladów gąsienic czołgowych. Rannych opatrywały dziewczyny z Polskiego Czerwonego Krzyża. Jeńców Niemcy trzymali pod silną strażą. Zabitych polskich żołnierzy pochowali na cmentarzu prawosławnym spędzeni przez Niemców Żydzi. Dowódca polskich żołnierzy mjr Władysław Jaskólski zginął w pobliżu ul. Kodeńskiej, a pochował go na pobliskim cmentarzu katolickim miejscowy felczer Jan Wasilewicz.

Część ocalałych polskich żołnierzy ukrywała się przez kilka dni w szuwarach. Okoliczna ludność, jak tylko mogła, starała się im pomóc, dostarczając jedzenie, cywilne ubrania i opiekując się rannymi.

Kto miał bliżej, od razu szedł pieszo

W tym samym czasie pan Jan pojechał dowiedzieć się, co się dzieje w Brześciu. Na głównym dworcu kolejowym zobaczył wielu polskich żołnierzy w mundurach. Nikt ich nie pilnował, czym był bardzo zdziwiony, ponieważ w Terespolu polskich jeńców pod silną eskortą pilnowali  Niemcy. Wtedy Polacy opowiedzieli mu, że słyszeli, jak sowiecki dowódca powiedział do niemieckiego: „Ty «czeławiek», ja «czeławiek» i on «czeławiek». Dlaczego mamy ich gnębić? Niech idą do domu”. I, kto miał bliżej, od razu poszedł pieszo. Innym obiecali podstawić wagony, aby mogli pojechać na wschód czy zachód. Nie wierząc zapewnieniom Sowietów, J. Buczyło przekonał niektórych żołnierzy, aby nie czekali, tylko spiesznie rozproszyli się do swoich domów. Później od innych dowiedział się, że po podstawieniu wagonów polskich jeńców wywieziono do sowieckich łagrów. Widział też, jak podstawiano wagony ze sprzętem wojskowym. Na wagonach stały działa z długimi lufami, a przy każdej z nich „bojec”. Były też wagony z żołnierzami i końmi. Inne okazały się zamknięte. Przypuszczał, że mogła być w nich amunicja.

Przez okres pobytu komunistyczni komisarze jeździli po wsiach i - w miejsce sołtysów - zakładali „sielsowiety” (rady wiejskie) złożone często z osób nieumiejących czytać ani pisać.

Po ustaleniu linii demarkacyjnej na Bugu Sowieci zaczęli się wycofywać. Specjalne oddziały gospodarczo-zaopatrzeniowe zabierały wszystko: sterty słomy, bydło, ogórki konserwowe, transformatory...

Pewnego dnia pan Jan usłyszał potężne wybuchy przy Bugu. Podkradłszy się razem z kolegą, zobaczył, jak Sowieci wysadzają w powietrze wał oddzielający główny nurt Bugu od fosy twierdzy brzeskiej po stronie zachodniej. W ten sposób puścili wody Bugu do „kanału” i przesunęli granicę w kierunku zachodnim.

W czasie, gdy Niemców nie było jeszcze nad Bugiem, a Sowieci przekroczyli rzekę, wiejskie wyrostki urządzały zabawy, strzelając z karabinów i rakiet, a jako punkty strzelnicze wyznaczyli drzewa rosnące na sowieckiej części granicy. Tym samym zmuszali niejednokrotnie sowieckie patrole do krycia się w krzakach…

Do początku listopada 1939 r. miejscowi obserwowali sowieckie patrole i często przez Bug przeprawiali innych łodziami, szmuglowali, czym się dało, gdyż wówczas wszystkiego brakowało. W Terespolu w październiku, a w Samowiczach przed 10 listopada pojawiły się niemieckie patrole ochrony granicy i tak już pozostało przez cały okres niemieckiej okupacji.

Adam Jastrzębski

Powrót

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

New Year’s Party


W sali „Podlasie” Miejskiego Ośrodka Kultury w Siedlcach odbył się koncert noworoczno-charytatywny pod nazwą „New Year’s Party 2019”. Wydarzeniu towarzyszył szereg atrakcji. Na scenie wystąpili słuchacze Europejskiego Centrum Szkolenia Językowego „Eurolingua” oraz podopieczni domów dziecka, na rzecz których organizowana jest akcja charytatywna „New Year’s Party 2019”. [fot. Monika Król]

FOTOGALERIA

Pamięć o unitach


Doroczne uroczystości upamiętniające męczeństwo Unitów Podlaskich zainaugurowała Msza św. w kościele parafialnym w Drelowie pod przewodnictwem bp. Kazimierza Gurdy. Następnie w Gminnym Centrum Kultury w Drelowie został wystawiony spektakl pt. „Matka Boska od Unitów” w wykonaniu młodzieży z Zespołu Szkół im. Unitów Drelowskich.

PATRONAT "ECHO"


 

POLECAMY


O oczekiwaniu i obecności
Jedyną właściwą odpowiedzią na tę dojmującą tęsknotę jest Bóg. Papież Benedykt XVI przypomina, że chrześcijanie oczekują powtórnego przyjścia Pana, jednocześnie już żyjąc tym, czego się spodziewają.
więcej »
Cuda wciąż się zdarzają
Cuda miały miejsce nie tylko w pierwszych wiekach Kościoła. Mają miejsce także dzisiaj i są potwierdzeniem prawdy Ewangelii - przekonywał o. Dolindo, któremu sam Jezus podyktował słowa jednej z najskuteczniejszych modlitw.
więcej »
O księżach z krwi i kości
Dlaczego jedni stawiają księży na świeczniku, a drudzy wdeptują ich w ziemię? Bo nie rozumieją, czym jest kapłaństwo i kim tak naprawdę jest kapłan.
więcej »
X Pielgrzymka Amazonek do Matki Bożej Kodeńskiej
Jubileuszowa pielgrzymka odbędzie się w niedzielę 3 lutego. Centralnym punktem uroczystości będzie Msza św. pod przewodnictwem biskupa siedleckiego.
więcej »
 

SONDA

 

Czego uczą nas bł. Męczennicy Podlascy?

że są wartości, których za wszelką cenę trzeba bronić, nawet za cenę życia

że wierność Bogu bardzo dużo kosztuje

zaufania mimo wszystko - z wiarą, że wyda ono błogosławione owoce

są wzorem odwagi - także, a może zwłaszcza, dla młodych ludzi

trudno powiedzieć - unici żyli w innych czasach, borykali się z innymi problemami



LITURGIA SŁOWA


Wtorek
Czytania:
;
Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR