Aktualności

Korfanty przewraca się w grobie

Jest w Polsce marginalna, ale czasami dość głośna, grupa polityków, działaczy i ludzi kultury robiących kariery na wzniecaniu etnicznych rozrób na Śląsku.

Wspierają ich liberalno-lewicowe media i politycy koalicji 13 grudnia, promując groźne dla naszego państwa postawy i idee. Właśnie głosowaliśmy w Senacie nad jednym z ich pomysłów: uznaniem dialektu śląskiego za język regionalny.

Zacznijmy od faktów. Zdaniem większości ekspertów gwara śląska nie jest językiem. Rada Języka Polskiego od lat prezentuje w tej sprawie konsekwentne stanowisko: mowa śląska ma cechy dialektu języka polskiego, podobnie jak dialekt małopolski, wielkopolski czy mazowiecki. „Godka”, jaką posługuje się część mieszkańców Śląska, jest ważnym świadectwem kulturowym, który można i należy pielęgnować, ale nie ma utrwalonych zasad gramatycznych, w jej ramach konkurują rozmaite systemy ortografii, a gwara używana na przykład w Cieszynie różni się znacznie od tej, którą mówi się w Opolu. Śląszczyzna opiera się na polskiej fleksji i składni, a zapożyczenia z niemieckiego czy czeskiego nie są wystarczające do uznania autonomii językowej.

Tutaj nie chodzi jednak o język ani kulturę, ale o politykę. Ślązakowcy nie kryją się za bardzo ze swoim planem. Po „załatwieniu” sprawy języka musi przyjść czas na uznanie Ślązaków za mniejszość etniczną. Stąd prosta droga do autonomii tej części Polski na wzór modelu katalońskiego. A potem, kto wie, może stworzy się odrębne państwo albo raczej, co jest marzeniem zwolenników federalizacji Unii Europejskiej, „euroregionu Śląsk”. Na marginesie: już wiele lat temu ujawniono, że katalońskich secesjonistów wspierają rosyjskie służby specjalne. Ciekawe dlaczego, prawda?

Jeśli ulegniemy żądaniom skrajnej grupki, narazimy się na to, że podobne postulaty zaczną pojawiać się gdzie indziej. Może na przykład na Mazurach? Niemcom by się to podobało.

Liderem Ślązakowców i najgłośniejszym adwokatem „języka śląskiego” jest wybrany do europarlamentu z listy Koalicji Obywatelskiej Łukasz Kohut. Uważa on, że Śląsk to odrębny etnicznie byt, leżący na terenach dzisiejszej Rzeczypospolitej, Czech i Niemiec. Dla Kohuta Powstania Śląskie, w których ginęli nasi rodacy, aby Polska była Polską, to „wojny domowe”. W Kohutowej wizji Warszawa jest obcą stolicą, a mieszkańcy Śląska byli i są prześladowani przez Polaków za swoją „śląskość”.

Jeden z ojców naszej niepodległości, wybitny działacz katolicki, Ślązak i polski patriota Wojciech Korfanty musi przewracać się w grobie, słysząc te haniebne bzdury.

Zarówno ja, jak i moi koledzy z klubu PiS w Senacie głosowaliśmy przeciwko akcji Kohuta. Ustawa o uznaniu śląskiego dialektu za język przeszła przez parlament, bo poparli ją ludzie Donalda Tuska, Władysława Kosiniaka-Kamysza i Włodzimierza Czarzastego. To już druga taka próba otwarcia drogi do rozsadzania Polski od wewnątrz. Pierwszą zablokował w październiku ubiegłego roku prezydent Karol Nawrocki, wetując ustawę o „języku śląskim”. Wierzę, że tym razem decyzja głowy państwa będzie taka sama.

Grzegorz Bierecki – senator RP