Ku pamięci
„Dlaczego tyle nieposzanowania dla Polski i jej historii? A w miejsce miłości do ojczyzny, troski o jej dobro, rozwój pojawia się wzgarda i służalczość wobec jej odwiecznych nieprzyjaciół - w zamian za obecność na (tym razem europejskich, unijnych czy niemieckich) salonach, ziemskie frukty?”.
Czy chodzi tylko o dziedzictwo „homo sovieticus”, czyli (jak tłumaczył przed laty w Rosji Aleksander Zinowiew, a za nim w Polsce ks. Józef Tischner) cechy osobowości i postawy, które ukształtował system komunistyczny, charakteryzujące się uległością wobec władzy, oportunizmem i podporządkowaniem kolektywowi? Złe ziarno siane przez dekady dalej wydaje trujące plony? Odwieczne kompleksy? Zapewne tak. Chodzi o przekonanie (wyrażone choćby w wydanej niedawno w Polsce książce Larrego Wolffa „Wynalezienie Europy Wschodniej”), iż nasza część Europy to „zacofana dziura”, a jedyną możliwą szansą awansu jest wydostanie się z niej na Zachód bądź bezkrytyczne implementowanie zeń wszystkiego, co „zachodnie” i „cywilizowane”?…
Przez wieki płynęła w naszą stronę pogarda, której towarzyszyło wyobrażenie ziem polskich jako półdzikiej krainy. Tak patrzyli na nas np. Francuzi – w encyklopedii z połowy XVIII w. hasło „plica polonica” (kołtun polski) pojawiło się jako obszerne, kluczowe wyjaśnienie, czym jest Polska i Polacy (cyt. za A. Nowak, „Patriotyzm i zdrada”). ...
Siedlanowski Ks. Paweł