Liczą się interesy, nie ludzie
Niedawno mieliśmy zapewnienie, że wojna na Ukrainie zakończy się do końca listopada, pojawił się 28-punktowy plan pokojowy. Tymczasem nie zrealizowało się nic z tych zapowiedzi. Putin znowu kupił sobie czas?
Tak. Wychodzi na to, że to była kolejna zagrywka na czas, na to, by poprawić nieco linię frontu, trochę ją przesunąć. Druga kwestia jest taka, że całe zamieszanie wokół i wypowiedzi Stevena Witkoffa w trakcie negocjacji z Rosjanami, i autorstwa tych 28 punktów pokojowych przyniosły sporo zamieszania.
Wzorem miało być rozwiązanie pokojowe dla Strefy Gazy, ale – jak widać – nie jest tak łatwo doprowadzić do zakończenia wojny na Ukrainie. Tutaj ścierają się interesy już nie tylko uczestników konfliktu, czyli Ukrainy i Rosji, ale też Amerykanów i Chińczyków stojących odpowiednio po stronie ukraińskiej i rosyjskiej. To zderzenie interesów dużych mocarstw, więc dopóki Chińczycy nie uznają, że opłacalne będzie zakończenie wspierania Rosjan albo zasugerowanie im, że jednak dobrze byłoby, żeby podpisali porozumienie pokojowe, to raczej należy się spodziewać, że ta wojna będzie trwała.
Chiny też grają bardzo niestandardowo. Wspierają Rosję, ale podejmują też decyzje wbrew jej interesom. Grają na kilka frontów czy po prostu dbają o swoje?
Chińczycy generalnie kierują się własnym interesem. Obecnie to oni w tym układzie rosyjsko-chińskim są stroną, która ma więcej argumentów: mają więcej pieniędzy, lepszą gospodarkę, lepszą technologię, mogą stawiać Rosjanom warunki zakupu węglowodorów rosyjskich, bo przecież nie są uzależnieni tylko i wyłącznie od tych dostaw. ...
Monika Grudzińska