Mieszkańcy nie mają głosu?
Maszt wzniesiono na terenie betoniarni. Ma 50 m wysokości i należy do jednej z firm telekomunikacyjnych. Stanął w samym centrum osiedla, czego nikt z mieszkańców się nie spodziewał. O planach jego postawienia nie wiedzieli nie tylko ci, którzy mają tam swoje domy, ale także radni z tego okręgu. Cała sprawa była załatwiona w atmosferze tajemnicy. - Mieszkańcy byli zaskoczeni tak szybkim ustawieniem masztu.
Rano, gdy wyjeżdżali do pracy, jeszcze go nie było, a kiedy wrócili, ujrzeli w sercu osiedla wysoką metalową konstrukcję. O jej budowie nikt z Osiedla Grzybowa nie został powiadomiony. Żadna z osób sąsiadujących z działką, gdzie znajduje się instalacja, nie została ujęta jako strona postępowania administracyjnego. Pominięto nawet sąsiada, którego posesja graniczy z masztem w odległości ok. 5 m. Mimo ustawowego obowiązku wynikającego z prawa budowlanego, informacja o tej inwestycji nie została opublikowana w Biuletynie Informacji Publicznej – mówi Wojciech Babicz, radny reprezentujący mieszkańców z Osiedla Grzybowa.
Usterki i błędy
Osiedle składa się głównie z domów jednorodzinnych, w pobliżu których znajdują się tereny leśne. Do tej pory było to spokojne miejsce, pozbawione uciążliwych inwestycji. Wyjątek stanowiła betoniarnia, do której mieszkańcy zdążyli się już przyzwyczaić.
Radny W. Babicz ustalił, że postępowanie w sprawie budowy masztu rozpoczęło się w lipcu 2025 r. Wcześniej, pod koniec maja, inwestor wystąpił do władz miasta o pozwolenie na budowę nadajnika na prywatnej działce. Prezydent wydał pozytywną decyzję 1 września.
– Brak informacji o inwestycji w BIP miał rzekomo wynikać z usterki. Po mojej interwencji wiadomość została opublikowana, ale dopiero na początku stycznia, gdy maszt już stał. Informacji nie było także w rejestrze prowadzonym przez Główny Urząd Nadzoru Budowlanego, tzn. wpis istniał, ale błędnie zaznaczono, że inwestycja jest realizowana w Sitniku, a nie w Białej Podlaskiej. Przedstawiciele urzędu miasta twierdzą, że informacja wisiała na tablicy ogłoszeń w magistracie. Została wywieszona w lipcu, w sezonie urlopowym, kiedy urząd odwiedza znacznie mniej osób, a sesji rady miasta nie ma – zauważa W. Babicz.
Złożyli wniosek
Radny przyznaje rację mieszkańcom osiedla. – Słusznie są zbulwersowani tą sytuacją. Zapewniłem ich, że postaram się pomóc. Odbyły się już dwa spotkania w sprawie masztu – jedno na osiedlu, a drugie w urzędzie miasta. Uczestniczyłem w nich. Zawnioskowałem o kopię całej dokumentacji inwestycji i otrzymałem ją w ostatnim możliwym terminie. Dla mieszkańców przygotowałem siedmiostronicowy wniosek o wznowienie postępowania administracyjnego w sprawie masztu. Został złożony w magistracie wraz z petycją zawierającą podpisy mieszkańców – informuje.
Mieszkańcy oczekują uchylenia decyzji administracyjnej pozwalającej na postawienie masztu i wznowienia postępowania, tak aby mogli być uwzględnieni jako strona w procedurze.
Uzasadnione argumenty
– Nie mamy nic przeciwko stawianiu takich masztów, ale nie powinny być one budowane tak blisko domów mieszkalnych, w samym centrum osiedla. Obawiamy się skutków pola elektromagnetycznego. Na papierze wszystko wygląda bezpiecznie, ale w praktyce może być inaczej. Wnioskujemy, by takie konstrukcje oddalić od zabudowań. Po drugie – działki najbliżej masztu stracą na wartości: kto kupi posesję, za płotem której stoi wielki maszt? Mamy żal do władz miasta, że wszystko odbyło się po cichu, bez konsultacji i jasnej informacji – podkreślają mieszkańcy.
Radny dodaje, że przynajmniej najbliżsi sąsiedzi powinni być uwzględnieni w postępowaniu, tym bardziej że miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego chroni ich przed inwestycjami uciążliwymi dla terenów mieszkalnych. – Nie można też ślepo ufać inwestorowi. Jemu zależy na tym, by stron w postępowaniu było jak najmniej – zauważa. Przypomina też, że podobne sytuacje miały miejsce w innych miastach, np. na Śląsku, gdzie wojewoda przyznał rację mieszkańcom, którzy nie zostali uwzględnieni w postępowaniu.
Pójdziemy wyżej!
O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy rzecznika prezydenta miasta. Czekaliśmy na odpowiedź kilkanaście dni, ale jej nie otrzymaliśmy. Z wypowiedzi udzielonych przez przedstawicieli magistratu innym mediom wiadomo, że miasto nie miało ustawowego obowiązku przeprowadzenia konsultacji, a w wyniku nowelizacji przepisów decyzja środowiskowa w tej sprawie również nie była konieczna. Brak informacji w BIP spowodowany był „przyczynami technicznymi”. Według przedstawicielki bialskiego urzędu miasta nie miało to wpływu na przebieg postępowania. Za strony w postępowaniu uznano tylko inwestora i właściciela działki, na której wzniesiono maszt. Ogólnie mówiąc, miasto nie ma sobie nic do zarzucenia w tej sprawie.
– Złożyliśmy nasz wniosek, teraz czekamy na ruch prezydenta. Jeśli nie zostanie on przyjęty, mieszańcy zapowiadają odwołanie do wyższych instancji – podsumowuje radny.
AWAW