Opinie

Muzyka otwiera na Pana Boga

Wykonywania muzyki religijnej nie da się nazwać przygodą ani hobby. To modlitwa, w którą wykonawca musi zaangażować się całym sercem, w przeciwnym razie da się w niej wyczuć fałsz. Jeśli natomiast wybrzmi z mocą, wzrok słuchaczy skieruje ku Bogu.

Liturgiczne wspomnienie św. Cecylii jest świętem wszystkich, którzy przez piękno muzyki unoszą słuchaczy - mówiąc słowami kard. Josepha Ratzingera - na wyżyny nieba, bliżej Pana Boga. To nie tylko wybitni śpiewacy, muzycy i organiści, których nazwiska można znaleźć na afiszach zapowiadających koncerty, ale też wielka rzesza prowadzących schole, akompaniatorów, osób posługujących podczas pielgrzymek.

Uczą rozumieć muzykę, zachęcają do wielbienia Pana Boga własnym głosem, pociągają do śpiewu. Nie robią tego dla zasług, kariery czy osobistych korzyści. Posługują z serca, wiedząc, że to także element ich osobistego wzrastania w wierze.

 

Muzyka jak modlitwa

Ewa Masiak jest pracownikiem socjalnym i animatorem kultury w gminie Skórzec. Miała około sześciu lat, gdy zaczęła śpiewać w scholi w parafii Nawrócenia św. Pawła – w skórzeckim sanktuarium Krzyża Świętego. Na próby przywozili ją rodzice, być może nie mając świadomości, jak ważną rolę w życiu ich dziecka odegra muzyka. – Mój tata był perkusistą w zespole, który grywał na weselach. Często zabierał mnie na próby i bardzo mi imponował, ale miłość do muzyki religijnej zaszczepiła we mnie prowadząca scholę organistka – s. Teresa Mróz. To dzięki niej odważyłam się i zaczęłam śpiewać psalmy podczas Mszy św. Potem śpiewałam nawet na ślubach. Natomiast jeden z ojców marianów posługujących w parafii pięknie grał na gitarze i to on zainspirował mnie do nauki gry na tym instrumencie – mówi E. Masiak. ...

LI

Pozostało jeszcze 85% treści do przeczytania.

Posiadasz 0 żetonów
Potrzebujesz 1 żeton, aby odblokować ten artykuł