Region
OSP Janów Podlaski
OSP Janów Podlaski

Nieugaszony konflikt

Narasta spór między władzami gminy a druhami Ochotniczej Straży Pożarnej w Janowie Podlaskim.

W tle są kwestie przekazania budynku remizy, warunków współpracy oraz - jak podkreślają strażacy - realnego bezpieczeństwa mieszkańców. Podczas sesji rady miejskiej 17 lutego większością głosów odrzucono wniosek o nieodpłatne przekazanie części budynku na rzecz OSP. To kolejny rozdział trwającego konfliktu na linii druhowie - samorząd. Jeszcze przed rozpoczęciem obrad odwołano przewodniczącą rady Barbarę Misiejuk. Za wnioskiem zagłosowało 10 radnych, czterech było przeciw.

W uzasadnieniu wskazano, że „wystąpiły okoliczności, które w istotny sposób utrudniały współpracę, wpływały negatywnie na efektywność jej pracy oraz podważały zaufanie niezbędne do sprawnego wykonywania obowiązków”.

Była przewodnicząca nie komentuje sprawy. Wśród mieszkańców pojawiają się jednak głosy, że decyzja może mieć związek z jej zaangażowaniem na rzecz OSP – to z jej inicjatywy wniosek o przekazanie budynku trafił pod obrady.

Odrzucenie projektu uchwały oznacza, że strażacy wciąż nie mają pewności co do dalszego użytkowania remizy. – W 1975 r. strażacy własnymi siłami wznieśli ten budynek, a w 1979 r. wprowadzili się do niego. Początkowo dysponowaliśmy całością, później kolejne pomieszczenia przejmowała gmina. W latach 80 obiekt stał się jej własnością. W 2021 r., podczas remontu, okazało się, że środki zewnętrzne na jego przeprowadzenie zostały przyznane OSP – nie mógł nimi dysponować właściciel remizy – urząd. Wtedy podpisana została z nami umowa na użyczenie tego budynku, a dzisiaj zwyczajnie nam ją wypowiedziano. W lipcu będziemy na bruku – mówi prezes OSP Janów Podlaski Grzegorz Kaczmarek.

Burmistrz Karol Michałowski podkreśla, że do lipca możliwe są jeszcze różne scenariusze. – Czy umowa zostanie przedłużona, czy nie – dziś nie przesądzam. Poczekajmy – komentuje.

 

Umowa w zawieszeniu

Nie podpisano również nowej umowy o współpracy pomiędzy gminą a OSP. Według burmistrza jej treść opiera się na wzorach dokumentów stosowanych w innych jednostkach i nie zawiera zapisów budzących wątpliwości. – Słyszę, że umowa nie zawierała punktów oczekiwanych przez strażaków albo że pojawiły się w niej zapisy dyskusyjne, ale nie otrzymałem pisemnej informacji, o jakie konkretnie zapisy chodzi. W mojej ocenie oznacza to, że strona strażacka odstąpiła od jej podpisania. Wielokrotnie proponowaliśmy dialog, także z udziałem mediatora. Zamiast tego pojawiają się skargi do mediów i podważanie dobrego imienia radnych – ocenia włodarz.

OSP w mediach społecznościowych odpowiada na zarzuty burmistrza, m.in. w sprawie niepodpisania umowy o współpracy z urzędem gminy. – Faktycznie tak jest, a to z tego powodu, że projekt zawierał zapisy niekorzystne dla druhów. Nie mogłem podpisać dokumentu, który narażałby strażaków na niebezpieczeństwo – twierdzi.

Zastrzeżenia dotyczą m.in. kwestii ubezpieczenia NNW oraz braku polis autocasco dla pojazdów bojowych. Jak podkreślają strażacy, w razie uszkodzenia sprzętu mogliby ponosić odpowiedzialność finansową.

Prezes przywołuje sytuację z poprzednich lat, gdy po jednej z akcji poszkodowany druh musiał pokryć koszty hospitalizacji z własnych środków. – Wcześniej, kiedy obowiązywała umowa zawarta jeszcze za kadencji wójta Leszka Chwedczuka, zdarzyło się, że jeden z druhów mocno ucierpiał podczas działań. Wdrożyliśmy całą procedurę ratunkową i co się okazało? Przyszła faktura do zapłaty zarówno ze szpitala, jak i z pogotowia, które wprawdzie ją wycofało, twierdząc, iż strażakom nie będą wystawiać. Natomiast za hospitalizację w szpitalu kolega był zmuszony zapłacić z własnych środków. W czerwcu 2025 r., podczas zabezpieczania festynu z okazji Dni Janowa, jeden ze druhów został pobity i przeszedł trudną operację, a teraz również leczy się prywatnie za swoje pieniądze, nadal nie ma ubezpieczenia – opowiada.

Obecna polisa – jak twierdzi OSP – opiewa na 2,5 tys. zł dla 100 strażaków w gminie. – Co można ubezpieczyć za taką sumę? Jest tylko po to, aby wypełnić warunki ustawy, do których gmina jest zobowiązana. Zwracaliśmy na ten fakt uwagę już dwa lata temu obecnemu burmistrzowi, ale bezskutecznie – zaznacza G. Kaczmarek.

 

800 podpisów

Podczas sesji strażacy złożyli petycję podpisaną przez około 800 mieszkańców. Dotyczy ona przekazania remizo-świetlicy OSP oraz zabezpieczenia środków na zakup średniego samochodu ratowniczo-gaśniczego. – Proszę nie grać bezpieczeństwem. Jest ono zapewnione – mamy jednostki gminne i Państwową Straż Pożarną. Chcę przeprowadzić audyt współpracy z OSP – zapowiedział burmistrz.

Strażacy podkreślają jednak, że to właśnie jednostka z Janowa jest jedyną w gminie włączoną do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego i pełni rolę pierwszego reagowania. – Pozostałe nie mają takich uprawnień. Co więcej, nie posiadają kadry, wyszkolonych ludzi ani sprzętu. Przez ostatnie pięć lat chyba nie wyjeżdżały na akcje ani razu – twierdzi G. Kaczmarek.

 

Głos mieszkańców: „Czuję się zdradzona”

Druhowie oraz część mieszkańców nie kryją oburzenia postawą radnych, którzy odrzucili petycję. – Ci ludzie zostali wybrani przez nas i są naszymi reprezentantami, a niestety nie stanęli po naszej stronie. To bardzo przykre. Decyzja rady, która ignoruje głos 800 osób, bardzo boli. Czuję się zdradzona przez radnych. Jednocześnie dziękuję tym spośród nich, którzy byli naszym głosem. Przewodnicząca, stojąca po stronie mieszkańców, została odwołana. To wstyd i hańba. Walczyła o strażaków i nie bała się stawić czoła radnym, którzy – jak to odbieramy – zlekceważyli 800 podpisów pod petycją. Wiedziała, że to my jesteśmy najważniejsi. Wielki szacunek i podziw dla strażaków, którzy dzielnie walczą o OSP – są naszą dumą. Mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec i że zainterweniuje pan prezydent Karol Nawrocki – mówi Joanna Kublik, mieszkanka miejscowości.

 

Prezydent pomoże?

Strażacy z poinformowali w mediach społecznościowych, że 13 lutego otrzymali pismo z Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. To odpowiedź na korespondencję skierowaną do głowy państwa dotyczącą – jak podkreślają – trudności, z jakimi mierzy się jednostka.

– Dziękujemy panu prezydentowi za zainteresowanie sprawą i nadanie jej biegu – mówi G. Kaczmarek.

Z przekazanego pisma wynika, że wniosek został skierowany do władz gminy z prośbą o jej rozpatrzenie w ramach przysługujących kompetencji oraz o przekazanie informacji na temat podjętych działań. Jednocześnie do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji skierowano zapytanie dotyczące statusu dofinansowania przewidzianego dla jednostki na 2025 r.

Do sprawy odniósł się również burmistrz. – Z całym szacunkiem dla urzędu prezydenta, ale nie są to jego kompetencje. Nie może on wydać polecenia burmistrzowi w sprawie podpisania umowy czy udostępnienia remizy – zaznacza K. Michałowski.

Spór pozostaje nierozstrzygnięty. Jego dalszy bieg zależy zarówno od decyzji władz lokalnych, jak i stanowiska MSWiA.

JS