Tygodnik Echo Katolickie
Wydanie 2/2026 (1582)
Duchowa pieczęć
Na początku życia każdego chrześcijanina był chrzest. Jest on jak niewidzialna pieczęć, przez którą stajemy się dziećmi Bożymi, otrzymujemy Ducha Świętego i zostajemy włączeni do Kościoła, gdzie z czasem przyjąć możemy kolejne sakramenty. Jezus przyjmuje człowieka już w łonie matki, ale to w dniu chrztu zanurza się w naszym życiu, wypełniając je całym sobą. Doskonale rozumieli to nasi pradziadkowie, a nawet dziadkowie, chociaż nie studiowali teologii i nie mieli „szkół”. Pilnowali, by po urodzeniu się dziecka zawieźć je do kościoła i ochrzcić jak najszybciej. Jeśli na świat przychodziło słabe - czasami nawet tego samego dnia. Nie myśleli o wyprawianiu przyjęć ani o prezentach, nie zastanawiali się długo nad wyborem chrzestnych. Liczył się sakrament, który jest najlepszą - bo zapewniającą dobry start - wyprawką dla dziecka.
„Chrzest nie jest testem ze zrozumienia, tylko łaską” - zaznacza ks. prof. Mariusz Rosik, argumentując, by rodzice nie odkładali chrztu na później. By nie mówili: niech zdecyduje samo. Bo taki moment może nie nastąpić nigdy.