Tygodnik Echo Katolickie
Wydanie 48/2025 (1577)
Adwent zaczyna się dziś
„Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie” - te słowa słyszymy w pierwszą niedzielę Adwentu. Jezus nie straszy, lecz przypomina nam o prawdzie, którą próbujemy odsuwać: koniec kiedyś nadejdzie. Może za 50 lat, może jutro, a może dziś. Naszym zadaniem nie jest znać datę, lecz żyć w gotowości. Nie w lęku, ale w postawie serca, które nie zasypia. A to, przyznajmy szczerze, bywa męczące. W świecie, który promuje komfort psychiczny i unikanie stresu, Ewangelia mówi, że miłość kosztuje, że dobro domaga się wysiłku, że nie da się wierzyć bez zmagania z niewiarą, ufać bez walki z bezsensem, kochać bez narażenia na zranienie. Doświadczenia straty - odejście bliskich, samotność, rozstanie, grzech - bolą, ale też oczyszczają. Uczą mądrości. Przypominają, że kiedyś „złodziejka śmierć” zabierze nam wszystko… po to, by Chrystus mógł dać nieskończenie więcej.
Dlatego Adwent nie powinien być czekaniem pasażera w poczekalni, a bardziej przypominać postawę sportowca, który każdego dnia trenuje przed olimpijskim startem. Przygotowanie na spotkanie z kochającym Bogiem to coś więcej niż porządki, zakupy i świąteczne dekoracje. To wysiłek serca, plan pracy nad sobą, decyzja, by nie przegapić Jego cichego przychodzenia.
Bo cztery tygodnie Adwentu nie są po to, by narodziło się Dzieciątko. Są po to, żebym ja na nowo narodził się na spotkanie z Bogiem.